Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Rząd na pięć dni przed wyborami przyjął projekt, który ma być kolejnym krokiem do budowy stopnia wodnego Siarzewo. Inwestycji, która zaszkodzi środowisku i będzie kosztować miliardy złotych
„Stopień wodny w Siarzewie zostanie wybudowany! Dziś Rada Ministrów przyjęła program Zagospodarowania Dolnej Wisły. Stopień zostanie wybudowany w formule Zaprojektuj i Wybuduj. Wartość programu to 7,5 mld zł”- zapowiedział we wtorek (10.10) wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk.
Program Zagospodarowania Dolnej Wisły to dokument, który ma ułatwić utworzenie drogi wodnej największej polskiej rzece. Najważniejszą – i najbardziej kontrowersyjną inwestycją zawartą w tym programie jest właśnie stopień w Siarzewie.
Resort infrastruktury informuje:
„Inwestycja zapewni ochronę przeciwpowodziową około 100 tys. mieszkańców, 13 tys. budynków mieszkalnych, 726 społecznych oraz 183 zabytkowych. Pozwoli to na uniknięcie ewentualnych strat powodziowych szacowanych na 9,5 mld zł. Ponadto stopień wodny Siarzewo będzie pozytywnie wpływał na retencję wody w regionie i rozwój gospodarczo-turystyczny nadwiślańskich terenów”.
Cały obiekt ma składać się z zapory i śluzy żeglugowej, zbiornika wodnego o pojemności 135 mln m3,a także elektrowni wodnej o mocy około 80 MW.
Problem w tym, że to projekt przestarzały, bardzo drogi, niepotrzebny i szkodliwy.
Stopień wodny Siarzewo to jeden z flagowych projektów Marka Gróbarczyka, który upodobał sobie odkurzanie inwestycji z poprzedniego stulecia (jak np. Odrzańską Drogę Wodną). Plany dla budowy stopnia na 707. kilometrze Wisły pojawiły się w latach 90. XX wieku. Ma być on wparciem dla innego stopnia: we Włocławku, który zbudowano w latach 70.
„Mimo zapewnień, że będzie to ostatni stopień wodny na Wiśle, może też okazać się ona ślepym zaułkiem. Po kilku lub kilkunastu latach eksploatacji potencjalnego stopnia w Siarzewie zaistnieje podobna, wyimaginowana potrzeba budowy następnego stopnia, do podparcia już istniejących” – wyjaśniał w analizie dla WWF prof. Mariusz Lamentowicz z Pracowni Ekologii Zmian Klimatu, Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Naukowcy i organizacje ekologiczne od lat sprzeciwiają się inwestycji.
W 2021 roku wydawało się, że mogą ogłosić sukces. Po trzech latach od momentu, kiedy dziewięć organizacji odwołało się od decyzji środowiskowej wydanej przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Bydgoszczy, ówczesny minister klimatu Michał Kurtyka przyznał im rację. Uchylił decyzję środowiskową i przekazał ją do ponownego rozpoznania. Sprawa wróciła do punktu wyjścia.
Dwa lata później decyzji środowiskowej wciąż nie ma.
Przeczytaj także:
„Po czym poznać, że zbliżają się wybory? Rząd ogłasza budowę kolejnych zbiorników wodnych. Nie ma znaczenia, że dla zbiornika Siarzewo nie wydano decyzji środowiskowej. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przepycha się z GDOŚ, kto ma ją wydać. Gróbarczyk już buduje” – skomentował na portalu X (dawniej Twitter) prezes Fundacji Greenmind Jacek Engel.
Wyjaśnijmy po kolei:
Stopień wodny Siarzewo jest jedną z obietnic wyborczych Prawa i Sprawiedliwości.
PiS chce walczyć z suszą i powodziami, przede wszystkim budując zbiorniki przeciwpowodziowe. Partia rządząca wylicza wśród nich zbiornik “Racibórz”, Wielowieś-Klasztorna, Kąty-Myscowa oraz właśnie stopień wodny Siarzewo.
Partia rządząca nie patrzy na rzeki jak na ekosystemy, ale jak na potencjalne wodne autostrady. Stopień wodny ma przecież przygotować Wisłę do żeglugi. Ponadto PiS zapowiada budowę ostróg na Wiśle oraz inwestycje w zlewni Odry – wymienione zresztą wcześniej w specustawie odrzańskiej, której realizacja będzie dla rzeki wyrokiem śmierci.
Ekohydrolog z Polskiej Akademii Nauk, dr Sebastian Szklarek w rozmowie z OKO.press komentował: „Jeśli mielibyśmy wzmacniać żeglugę, to jedynie dostosowując jednostki do naszych rzek – a nie odwrotnie. Upieranie się przy tworzeniu wielkich wodnych autostrad spowoduje duże szkody dla środowiska i miliardy złotych wyrzuconych w błoto”.
Przeczytaj także: