0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Zakaz kolportowania w sieci zdjęcia Waldemara Żurka wydano 7 stycznia 2026 roku. Wydał go w formie zabezpieczenia sędzia Mariusz Solka z Sądu Okręgowego w Warszawie. Sędzia wstępnie ocenił, że zdjęcie narusza dobra osobiste Żurka i zakazał neo-sędziemu Sądu Najwyższego Kamilowi Zaradkiewiczowi – na zdjęciu u góry – jego rozpowszechniania w mediach społecznościowych, zwłaszcza na portalu X.

Zakaz obowiązuje do czasu wydania wyroku przez sąd, bo Żurek zamierza pozwać Zaradkiewicza o ochronę dóbr osobistych. Będzie żądał przeprosin i wydania zakazu rozpowszechniania fejkowego zdjęcia na przyszłość.

Chodzi o zdjęcie z Marszu Tysiąca Tóg z 11 stycznia 2020 roku. Wtedy na ulice Warszawy wyszli w togach sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, czy radcowie prawni. Dołączyli do nich inni prawnicy i sędziowie z państw europejskich.

Było to wydarzenie bez precedensu nawet w skali światowej. Z zasady sędziowie nie wychodzą na ulice protestować, zwłaszcza w stroju urzędowym. W Warszawie wyszli w obronie niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości, w tym SN, który atakowała władza PiS i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Przeczytaj także:

W ostatnich dniach – w szóstą rocznicę Marszu Tysiąca Tóg – delegacja z Polski, na czele z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem była Parlamencie Europejskim. Minister mówił tam o przywracaniu praworządności w Polsce. Zabiegał wraz z polskim europosłami, by rocznica Marszu stała się Europejskim Dniem Niezawisłości Sędziowskiej. Bo populiści na całym świecie ataki na demokrację zaczynają od ataków na sądy.

Żurek, który był wtedy jedną z twarzy obrony wolnych sądów, szedł na czele Marszu Tysiąca Tóg. W pierwszym rzędzie szedł też m.in. ówczesny prezes stowarzyszenia sędziów Iustitia Krystian Markiewicz. Na trasie przemarszu spod gmachu SN pod resort Ziobry maszerujących witały tłumy obywateli.

To wtedy Żurkowi zrobiono zdjęcie, które obecnie powielane jest w sieci. Prawica zarzuca mu, że pokazał rękę z wysuniętym środkowym palcem. Udostępniają je nawet sędziowie i prokuratorzy, którzy zrobili kariery za PiS, by uderzyć w nim w Żurka i go dyskredytować.

Tyle że sędzia Żurek już przed laty tłumaczył, że pokazał w stronę tłumu znak Victorii, czyli zwycięstwa – dwa palce symbolizujące literę V. A na zdjęciu widać tylko jeden palec. Wynika to z tego, że sędzia najpierw zaczął wysuwać środkowy palec, a zaraz potem drugi.

Potwierdzają to inne zdjęcia, na których widać jak sędzia pokazuje dwoma placami symbol Victorii. Szybki fotograf uchwycił moment, kiedy Żurek zdążył wysunąć jeden palec i takie zdjęcie poszło w świat. Uruchomiło to hejterskie komentarze pod jego adresem.

Zdjęcie powielane jest do dziś. Żurek za władzy PiS nie ścigał osób, które go pomawiały, bo sam był ścigany przez władzę PiS i bronił się przed absurdalnymi zarzutami w dziesiątkach represyjnych postępowań, które wszczęto wobec niego. Jednak w 2024 – gdy był jeszcze sędzią – powiedział dość. I zaczął pociągać do odpowiedzialności prawników, którzy poszli na współpracę z resortem Ziobry.

Zamierza pozwać neo-sędziego Kamila Zaradkiewicza z SN, który pierwotnie podał dalej zdjęcie. Potem je usunął, ale Żurek chce przeprosin za naruszenie jego dóbr osobistych. Chce też mieć orzeczenie sądu, bo będzie miało ono walor prewencyjny. Zdjęcie jest bowiem nadal udostępniane w sieci.

Kilka dni temu, w 6. rocznicę Marszu Tysiąca Tóg, zdjęcie ze środkowym palcem znowu zalało portal X. Podało je dalej m.in., stowarzyszenie Prawnicy dla Polski skupiające sędziów bliskich byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Łukaszowi Piebiakowi (on sam jest szefem stowarzyszenia i główną postacią w aferze hejterskiej). Żurek teraz też zamierza ich pozwać.

Zdjęcie okrasili takim wpisem: „Sześć lat temu było milczenie, togi i wielkie hasła o standardach, godności i wartościach. Już wtedy, na tym samym marszu, pojawił się gest @w_zurek, który – wbrew dzisiejszym tłumaczeniom – z „Victorią”, spopularyzowaną przez Winstona Churchilla, nie miał nic wspólnego, za to z prawdziwymi intencjami już całkiem sporo. Czy właśnie na tym polegało to całe „bycie lepszym” i obrona konstytucyjnych ideałów? Zdjęcia mają tę przewagę nad deklaracjami, że trudno je po latach dopasować do nowej narracji”.

Wcześniej na drogę prawną za podanie zdjęcia Żurek wystąpił przeciwko prokuratorowi Michałowi Ostrowskiemu. Wywodzi się on z frakcji ziobrystów i obecnie jest zastępcą Prokuratora Generalnego (powołano go za władzy PiS). W jego sprawie sąd też wydał zakaz rozpowszechniania zmanipulowanego zdjęcia.

Podobny zakaz dostało stowarzyszenie prokuratorów Ad Vocem, które też skupia ziobrystów. W tych dwóch sprawach Żurek złożył już pozwy o ochronę dóbr osobistych. Żąda przeprosin, zakazu rozpowszechniania zdjęcia na przyszłość i zadośćuczynienia za naruszenie dobrego imienia.

Marsz Tysiąca Tóg, styczeń 2020 roku. Sędzia Waldemar Żurek idzie w pierwszym rzędzie (trzeci od lewej). Obok niego idzie po lewej prokurator Mariusz Krasoń. W pierwszym rzędzie idą też m.in. adwokat Mikołaj Pietrzak, były dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie (pierwszy od prawej) i były już prezes Iustitii, prof. Krystian Markiewicz (drugi od prawej). Fot. Jędrzej Nowicki/Agencja Wyborcza.pl.

Prof. Romanowski: Wystąpię o dyscyplinarki dla osób, które podały zdjęcie

Pełnomocnikiem ministra Żurka w tej sprawie jest adwokat, prof. Michał Romanowski. Tak mówi OKO.press o powodach pozywania osób, które kolportują w mediach społecznościowych wyjęte z kontekstu zdjęcie: „Od dłuższego czasu czołowi przedstawiciele współodpowiedzialni za niszczenie władzy sądowniczej w Polsce – która jest gwarancją ochrony wolności i praw obywatela – w imię wyznaczania nowych »standardów« postępowania sędziego i prokuratora hejtują tym zdjęciem Waldemara Żurka.

Robią to nie-sędzia SN Kamil Zaradkiewicz [prof. Romanowski celowo nie nazywa wadliwych sędziów z nominacją od neo-KRS neo-sędziami, bo nie uznaje ich za sędziów – red.], Ad Vocem i zastępca Prokuratora Generalnego Michał Ostrowski. A ostatnio stowarzyszenie Prawnicy dla Polski, we władzach, którego zasiadają m.in. znani z afery hejterskiej Łukasz Piebiak i Przemysław Radzik. We władzach tego stowarzyszenia jest też Paweł Czubik [neo-sędzia SN – red.]”.

Prof. Romanowski dodaje: „Ignorują oni, wydane już wcześniej zabezpieczenia, w których sądy uznały, że osoby udostępniające to zdjęcie dopuszczają się oczywistej manipulacji. Dlatego będziemy w konsekwentny i kategoryczny sposób dochodzić od wszystkich tych osób odpowiedzialności na drodze prawnej oraz dyscyplinarnej.

Pozwy cywilne składamy za zniesławianie i znieważanie obecnego ministra sprawiedliwości. Udostępniania zmanipulowanego zdjęcia przez osoby z wymiaru sprawiedliwości stanowi też rażące i pełne premedytacji uchybienie godności zawodu sędziego oraz prokuratora. Dlatego będę też występował z wnioskami o wszczęcie wobec nich postępowań dyscyplinarnych”.

I dalej: „Tym wszystkim, którzy nawołują do zastosowania grubej kreski m.in. wobec tych osób [za zachowania i działania z czasów PiS – red.] warto powiedzieć, że w istocie godzą się oni na zabetonowanie w Polsce najgorszych standardów w zakresie funkcjonowania takich osób w sądach i prokuraturze.

Dyskusja na temat przywrócenia niezależności władzy sądowniczej, czyli rządów prawa, jest bowiem w istocie rzeczy wołaniem o to, aby o życiu każdego z nas decydowali sędziowie i prokuratorzy o najwyższych standardach kompetencyjnych i etycznych”.

Prof. Romanowski podkreśla: „Nie da się odbudować niezależnej władzy sądowniczej, pozostawiając takie osoby w służbie sędziego i prokuratora. Wymaga tego interes wymiaru sprawiedliwości, a więc dobro każdego z nas, aby być osądzanym przez osoby kompetentne i uczciwe.

Polska przez ostatnie 108 lat, od 1918 roku nie miała szczęścia do rządów prawa. Niezależne sądy były dobrem luksusowym, co było zwalczane w II RP przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Stanisława Cara. Zwalczano je w okresie PRL-u, przez blisko 50 lat. A następnie od 2015 roku robił to rząd PiS i Solidarnej Polski, we współpracy z prezydentem RP”.

I jeszcze jedna wypowiedź prof. Michała Romanowskiego: „Niszczeni zawsze byli ci sędziowie, którzy otwarcie występowali w ochronie rządów prawa. Dlatego też za poprzedniej władzy niszczono sędziego Waldemara Żurka. To wszystko już było, wystarczy wyciągać z tego wnioski. Nie stąpajmy po śladach, które odstraszają”.

Pełnomocnik ministra Żurka, prof. Michał Romanowski. Fot. Mariusz Jałoszewski
;
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze