0:00
Prawa autorskie: Adam Stepien / Agencja GazetaAdam Stepien / Agenc...
12 września 2022

Nominat Ziobry chce, by prokuratura ścigała sędziów SN za orzeczenie nie po jego myśli

Prezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie doniósł do Zbigniewa Ziobry na trzech sędziów SN, w tym prof. Wróbla. Chce sprawy karnej i dyscyplinarnej za orzeczenie, że przez powiązania z władzą nie jest niezależnym sędzią

Wydrukuj

Takiej sprawy jeszcze nie było. Prezes Sądu Apelacyjnego w Lublinie Jerzy Daniluk, który za obecnej władzy zrobił karierę w wymiarze sprawiedliwości, uderza w legalnych sędziów SN. Doniósł na nich do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Chodzi o sędziów z Izby Karnej prof. Włodzimierza Wróbla z UJ (na zdjęciu u góry), Jarosława Matrasa i Małgorzatę Wąsek-Wiaderek, którzy zrobili pierwszy w Sądzie Najwyższym test na niezawisłość i bezstronność neo-sędziego (sędziego nominowanego przez nielegalną, upolitycznioną nową Krajową Radę Sądownictwa - neo-KRS). Takim neo-sędzią jest właśnie Jerzy Daniluk. Sędzią Sądu Apelacyjnego w Lublinie został dzięki awansowi neo-KRS. A prezesem tego sądu jest z nominacji resortu ministra Ziobry.

W piątek 9 września 2022 roku na stronie Sądu Apelacyjnego w Lublinie zostało zamieszczone jego zawiadomienie do Zbigniewa Ziobry. Pismo jest polemiką z orzeczeniem SN, w którym zrobiono test na jego niezawisłość i bezstronność. Test wypadł dla Daniluka negatywnie.

W zawiadomieniu na 38 stronach Daniluk poddaje to orzeczenie ostrej krytyce. Używa mocnych słów, z pogardą i lekceważeniem odnosi się do składu orzekającego SN. Zarzuca mu polityczne motywy. Obraża też dziennikarzy, w tym Ewę Siedlecką z „Polityki”, pisząc o niej „funkcjonariusz propagandy”. Siedlecka opisała jego test zrobiony przez SN.

Daniluk kreuje się na ofiarę, człowieka spoza rzekomego układu w sądach.

Daniluk żąda od Ziobry ścigania sędziów SN

Neo-sędzia Jerzy Daniluk chce, by sędziowie legalni SN: prof. Włodzimierz Wróbel, Jarosław Matras i Małgorzata Wąsek-Wiaderek byli ścigani na drodze karnej - najpewniej przez Prokuraturę Krajową - za krytyczne dla niego orzeczenie. Zarzuca im popełnienie czynu z artykułu 231 kodeksu karnego, który mówi o przekroczeniu uprawnień.

Sędziowie SN mieli przekroczyć swoje uprawnienia dokonując oceny legalności jego powołania do sądu apelacyjnego przez neo-KRS. Zdaniem Daniluka w ten sposób naruszyli porządek konstytucyjny oraz naruszyli jego dobra osobiste: dobre imię i godność. Daniluk zarzuca też sędziom SN nielegalne przetwarzanie jego danych osobowych, co kwalifikuje jako czyn z artykułu 107 ust 1 ustawy o ochronie danych osobowych.

Niezależnie od tego prezes lubelskiego sadu apelacyjnego chce, by Ziobro jako pełniący funkcję Prokuratora Generalnego złożył na orzeczenie skargę nadzwyczajną do powołanej przez PiS Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN (status tej Izby też jest podważany). Daniluk uważa, że zrobiony przez SN test na jego niezależność rażąco narusza prawo przez błędną wykładnię i zastosowanie.

Ponadto wnosi do Ziobry, by wystąpił do prezydenta o powołanie specjalnego rzecznika dyscyplinarnego, których zrobiłby sędziom Wróblowi, Matrasowi i Wąsek-Wiaderek dyscyplinarkę za rzekome złamanie prawa, rzekome utrudnianie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości oraz za podważanie legalności powołania innych sędziów.

Daniluk dodatkowo chce ścigania dyscyplinarnego sędziego SN Jarosława Matrasa za wypowiedzi dla prasy o „charakterze politycznym” oraz za wypowiedzi podważające status neo-sędziów. Kwalifikuje to jako zachowanie nie dające się pogodzić z zasadami niezależności i niezawisłości sędziów.

To nie koniec. Jerzy Daniluk chce również, by Zbigniew Ziobro jako ustawowy członek KRS – zasiada w niej jako minister sprawiedliwości - spowodował wydanie przez ten organ upomnienia dla SN za przetwarzanie danych osobowych Daniluka. Więcej o jego skardze do Ziobry piszemy w dalszej części tekstu.

Sędzia SN Jarosław Matras z legalnej Izby Karnej. Jest obrońcą innych represjonowanych niezależnych sędziów. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Jak SN zrobił test Danilukowi

Test na niezawisłość i bezstronność neo-sędziego Jerzego Daniluka z Sądu Apelacyjnego w Lublinie skład orzekający Sądu Najwyższego zrobił w wyroku z 26 lipca 2022 roku. Izba Karna SN w składzie: Jarosław Matras, prof. Włodzimierz Wróbel, Małgorzata Wąsek-Wiaderek orzekła, że Daniluk nie spełniał standardu niezawisłości i bezstronności. Dlatego SN uchylił wyrok sądu apelacyjnego wydany z jego udziałem, którego stroną był Skarb Państwa.

Skład Izby Karnej orzekł, że sąd z udziałem neo-sędziego Daniluka był wadliwie obsadzony i nie spełniał standardu z artykułu 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, czyli nie gwarantował bezstronnego i niezależnego procesu. SN oceniając Daniluka prześledził jego proces nominacyjny przed neo-KRS (nie miał najlepszych ocen pracy, a mimo to dostał awans do sądu wyższej instancji) oraz jego nominację na prezesa sądu od ministra sprawiedliwości. Z tych powodów SN uchylił wyrok lubelskiego sądu apelacyjnego wydany z jego udziałem.

Zanim SN zrobił test niezależności Daniluka, w sprawę wmieszała się Małgorzata Manowska, neo-sędzia na stanowisku I Prezesa SN. Zawiadomiła ona rzecznika dyscyplinarnego SN o tym, że skład Izby Karnej interesuje się Danilukiem (on sam wcześniej złożył skargę do Manowskiej). Rzecznik odmówił zajęcia się sprawą. Aktami sprawy zainteresowała się za to Prokuratura Krajowa. Skład orzekający Izby Karnej się jednak nie przestraszył i zrobił test neo-sędziego.

Robiąc test skład orzekający Izby Karnej oparł się na historycznej uchwale pełnego składu SN ze stycznia 2020 roku. Podważono w niej legalność zlikwidowanej już Izby Dyscyplinarnej, neo-KRS i dawanych przez nią awansów neo-sędziom. Status tych instytucji i neo-sędziów podważyły też w licznych orzeczeniach TSUE, ETPCz oraz w wyrokach SN, NSA i sądy powszechne.

Między innymi powiększony, siedmioosobowy skład Izby Karnej SN wydał w czerwcu 2022 roku uchwałę, w której potwierdził, że neo-KRS nie jest niezależnym organem. A jej skład jest sprzeczny z Konstytucją, bo członków-sędziów do tego organu wybierają posłowie PiS. W tej uchwale wprowadzono też testy na niezawisłość i bezstronność neo-sędziów, czyli osoby awansowane przez upolitycznioną neo-KRS.

To kilkustopniowy test mający zbadać okoliczności awansowania przez neo-KRS oraz to, czy zachowanie neo-sędziego i ewentualne jego powiązania z władzą będą miały wpływ na wydawane przez niego orzeczenia. Taki test sąd może zrobić z urzędu, nie jest potrzebny wniosek stron. Test uchwalony przez SN jest podobny do testu, jaki wprowadził ETPCz w wyroku przeciwko Islandii.

Problem w tym, że podobny test wprowadziła znowelizowana ustawa o SN, której autorem był prezydent. Ustawa miała przede wszystkim zlikwidować nielegalną Izbę Dyscyplinarną, w której miejsce powołano Izbę Odpowiedzialności Zawodowej. Miało to być wykonaniem orzeczeń TSUE z lipca 2021 roku, w których podważono legalność Izby Dyscyplinarnej.

Ale ustawa nadal dopuszcza udział w orzekaniu neo-sędziów SN, co nie rozwiązuje problemu wskazanego przez TSUE i ETPCz. Ponadto prezydent przemycił do tej ustawy test na niezależność i niezawisłość sędziego. Tyle, że w tej propozycji nie wystarczy podać, że sędzia dostał nominację od wadliwego organu, czyli neo-KRS. Trzeba wykazać, że ma to wpływ na treść orzeczenia. Nowelizacja prezydencka dopuszcza również testowanie nie tylko neo-sędziów, ale też legalnych sędziów. Co może wywołać chaos w sądach.

Ponadto ustawa prezydencka blokuje testy na niezależność sędziów na podstawie uchwały pełnego składu SN oraz wyroku ETPCz. Przedłuża tu to, co zrobiła już wcześniej przyjęta przez PiS "ustawa kagańcowa" z 2020 roku, która zabroniła sędziom podważania statusu neo-sędziów oraz takich instytucji jak neo-KRS, czy TK Julii Przyłębskiej.

I sędziowie będą musieli teraz wybierać, czy stosują test prezydencki, czy test ETPCz. Czy też będą oceniać legalność powołania neo-sędziów w ramach procedury wyłączenia ich ze składu orzekającego, na podstawie przepisów kodeksu postępowania karnego lub kodeksu postępowania cywilnego, zezwalających na badanie prawidłowości obsady sądu.

I to się dzieje. Sędziowie - w tym z SN - wyłączają ze składów orzekających neo-sędziów. W SN ponadto będzie kolejny test neo-sędziego Piotra Schaba znanego ze ścigania niezależnych sędziów, co robi jako główny rzecznik dyscyplinarny. Test Schaba chce jednak zablokować Prokuratura Krajowa, która złożyła wniosek o wyłączenie legalnych sędziów SN, którzy mają zrobić test.

Jak Daniluk poskarżył się Ziobrze na test

Testy na niezależność neo-sędziów nie będzie jednak tak łatwo zrobić. Jak pisaliśmy w OKO.press, test prezydencki na niezawisłość i bezstronność neo-sędzi SN Małgorzaty Bednarek zablokował jeden z takich neo-sędziów. Odrzucił on bowiem z powodów proceduralnych wniosek o zbadanie okoliczności powołania do SN Bednarek, byłej prokurator bliskiej Zbigniewowi Ziobrze.

Sprawa Jerzego Daniluka też pokazuje, jak „testowanie” neo-sędziów będzie wyglądać w praktyce i pod jaką presją - w tym prokuratury - będą orzekać legalni sędziowie SN.

Daniluk w piśmie do Ziobry używa mocnych sformułowań. Jest w nim więcej argumentów nacechowanych emocjonalnie i świadczących o wrogim nastawieniu do składu SN, zwłaszcza do sędziego Jarosława Matrasa, który przed SN orzekał w Lublinie. Daniluk krytycznemu dla niego orzeczeniu SN zarzuca manipulacje, kłamstwa oraz żenujący i skandaliczny poziom uzasadnienia orzeczenia.

Zarzuca, że przed nastaniem władzy PiS prezesami sądów często zostawały osoby z historią przynależności do PZPR. O sędzim Matrasie pisze, że był przedstawicielem „ancien regime” i nie akceptuje zmian ustrojowych w sądach, jakie zaszły po 2016 roku, czyli po objęciu władzy przez PiS. Daniluk pisze w skardze do Ziobry, że podważanie legalności funkcjonowania organów konstytucyjnych (kontrolowanych przez PiS) jest wykorzystywane na Zachodzie do ingerowania w wewnętrze sprawy Polski pod pretekstem „naruszania praworządności”.

Daniluk w piśmie do Ziobry przedstawia zaś siebie jako niezawisłego i niezależnego od władzy sędziego. Uważa, że przez 34 lata pracy zasłużył na szacunek stron i całego społeczeństwa. Zarzuca, że SN działa z góry powziętym zamiarem osiągniecia „celów politycznych”, w tym destabilizacji wymiaru sprawiedliwości. A sędziom SN zarzuca zaangażowanie w spór polityczny.

Pisze, że insynuacje o tym, że jest powiązany z władzą są bezpodstawne i upokarzające dla niego. A sędziowie dokonujący „świadomych manipulacji” zasługują na pogardę. Uważa, że sędziowie, którzy zrobili mu test na niezależność zachowali się podle.

OKO.press zapytało o komentarz sędziego SN Jarosława Matrasa, którego Daniluk najbardziej atakuje w swoim piśmie do Ziobry. Ale nie chciał komentować sprawy. Matras powiedział OKO.press jedynie, że nie będzie zniżał się do poziomu tego pisma.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne