0:00
Prawa autorskie: Arkadiusz Stankiewicz / Agencja GazetaArkadiusz Stankiewic...
13 lipca 2020

OBWE o kampanii: Rażący udział mediów publicznych, urzędników państwowych oraz mowa nienawiści

OBWE we wstępnych obserwacjach po wyborach zwraca uwagę na elementy, które dały Dudzie nieuzasadnioną przewagę: od stronniczości TVP, po gorliwe zaangażowanie urzędników państwowych w kampanię, na czele z premierem. Najbardziej niepokoi homofobiczny, ksenofobiczny i antysemicki przekaz

Wydrukuj

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), a konkretnie należące do niej Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR), skontrolowały wybory prezydenckie 2020 w Polsce pod kątem zgodności z prawem międzynarodowym, zasadami OBWE i prawem krajowym. 13 lipca opublikowano i omówiono wstępne obserwacje.

W ocenie ODIHR wybory poszły sprawnie i z administracyjnego punktu widzenia bez zarzutu. Biuro nie kontrolowało jednak przebiegu wyborów poza granicami Polski, co mogłoby znacząco obniżyć ocenę.

Jak przyznaje ODIHR, ten pozytywny obraz wyborów ginie jednak pod ciężkimi zarzutami dotyczącymi kampanii wyborczej.

„Ze smutkiem odnotowaliśmy, że kampania była jeszcze bardziej nastawiona na konfrontację niż przed I turą” - mówił podczas konferencji prasowej 13 lipca Thomas Boserup, szef Specjalnej Misji Oceniającej Wybory ODIHR.

Biuro wypunktowało też nierzetelną pracę telewizji publicznej, zaangażowanie najwyższych urzędników w kampanię wyborczą oraz homofobię, ksenofobię i antysemityzm obecne w mediach publicznych i przemówieniach Dudy.

Zatarcie granic między państwem a partią

To, że jeden z kluczowych urzędników państwowych angażuje się w polityczną kampanię, okazało się dla rządzących nie tyle powodem do uzasadnionej obawy, ile zachowaniem godnym pochwały. Andrzej Duda oficjalnie podziękował premierowi za zaangażowanie w kampanię i tego, że „ruszył w trasę".

„Premier Morawiecki w ramach pełnienia swojej oficjalnej funkcji odwiedził ponad 80 miast w kraju, składając obietnice rozdzielenia funduszy publicznych, rozdając uroczyste symboliczne kartonowe czeki. Wszystkie te wydarzenia zostały udokumentowane na oficjalnym profilu na Facebooku premiera” - zwraca uwagę ODIHR, które uważa, że rolę premiera w kampanii należałoby poddać kontroli.

"Spowodowało to zatarcie granic pomiędzy państwem a partią i stworzyło nieuzasadnioną przewagę dla Prezydenta ubiegającego się o reelekcję".

Morawiecki nie był zresztą jedynym urzędnikiem, który wspierał kandydata PiS. Ministrowie i posłowie też starali się dołożyć swoją cegiełkę do zwycięstwa. Palący problem podwyższenia głodowych zasiłków dla bezrobotnych, PiS odkładał np. na później, żeby tylko Andrzej Duda mógł składać kampanijne obietnice.

Rekordy nadgorliwości osiągał minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, który za pośrednictwem KRUS, wysłał do ok. 1,3 mln rolników i ich rodzin list pochwalny o Dudzie.

„W Polsce brakuje przepisów dotyczących uczestniczenia urzędników państwowych w kampanii wyborczej” - mówił Boserup.

Brak kontroli nad finansowaniem kampanii

Takie zaangażowanie urzędników państwowych w kampanię jednego kandydata zwraca uwagę na jeszcze jeden poważny problem, który wypunktował ODIHR: kontroli nad finansowaniem kampanii.

„Ramy finansowania kampanii mają wiele niedociągnięć prawnych i instytucjonalnych” - czytamy w obserwacjach. „Do PKW wpłynęło ponad 20 skarg związanych z finansowaniem kampanii, z których większość dotyczyła kampanii stron trzecich przed i po pierwszej turze".

Jak poinformowało PKW, skargi zostaną rozpatrzone dopiero trzy miesiące po wyborach. „Żadna instytucja nie jest prawnie upoważniona do prowadzenia skutecznego nadzoru nad finansowaniem kampanii podczas wyborów" - pisze ODIHR.

Skargi wyborcze poczekają

„Klarowność skądinąd stosownego ustawodawstwa wyborczego została podważona ustawą z 2 czerwca” - zauważa ODIHR, zwracając też uwagę na mało klarowne przepisy kodeksu wyborczego dotyczące np. ram czasowych okresu kampanii czy odwołań od wyników wyborów.

Protesty wyborcze związane z wynikiem I tury PKW kieruje do rozpatrzenia dopiero po zakończeniu drugiej tury. Sąd Najwyższy również poinformował misję, że złożone po pierwszej turze skargi uznawane są za „przedwczesne” i niedopuszczalne ze względów formalnych.

„To podważa skuteczność dochodzenia roszczeń” - zwraca uwagę ODIHR, informując, że „mimo wskazanych powyżej braków, PKW uważa ramy prawne za wystarczające i interpretuje obie tury jako jedne wybory".

Nienawistny i nierzetelny przekaz TVP

„Spolaryzowane środowisko medialne, a zwłaszcza stronnicze relacje ze strony nadawcy publicznego, pozostały istotną obawą” - czytamy w polskiej wersji raportu OBWE.

„Pozostały”, bo na brak rzetelności TVP i jej jednostronny przekaz organizacja zwracała już uwagę przy okazji wyborów parlamentarnych w 2019 roku.

Boserup określił przekaz TVP jako stronniczy, niewypełniający obowiązku bezstronnego informowania na temat obu kandydatów. „Polaryzacja polityczna i brak bezstronności psują wizerunek dobrze przeprowadzonych wyborów” - mówił podczas konferencji prasowej.

Odpowiadając na pytanie Wirtualnej Polski o to, czy monitorując wybory, badano również obiektywność mediów prywatnych, Boserup zapewnił, że ocena ich przekazu również znajdzie się w raporcie.

Zwrócił jednak uwagę, że chociaż media prywatne również mają obowiązek bezstronnego informowania, to takie zobowiązanie jest dużo istotniejsze w przypadku nadawcy publicznego, który jest finansowany z kieszeni podatnika.

Boserup uznał brak zagwarantowania niezależności TVP za kluczowy problem w kampanii.

"Nadawca publiczny był wykorzystywany jako narzędzie kampanijne na rzecz prezydenta – to najbardziej rażąco niewłaściwe wykorzystanie mediów publicznych, jakie widzieliśmy w tej kampanii".

Misja ODIHR za szczególnie niepokojące uznała „przypadki retoryki nietolerancji o charakterze ksenofobicznym, homofobicznym i antysemickim, szczególnie w kampanii obecnego Prezydenta oraz u publicznego nadawcy".

Niebezpieczna polaryzacja

ODIHR zwraca uwagę na pogłębiający się z tury na turę konfrontacyjny charakter kampanii, która przełożyła się na agresję. Wspomina o przypadkach zakłócania wieców wyborczych, starciach między zwolennikami obu kandydatów i groźbach śmierci zgłaszanych przez polityków obu obozów.

Podczas konferencji prasowej szef misji zwrócił uwagę na słowa szefa kampanii Dudy, posła PiS Przemysława Czarnka, który wzywał do bronienia się przed „ideologią LGBT".

„Skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją” - mówił poseł.

Duda na ostatniej kampanijnej prostej złożył również projekt zmiany Konstytucji zakazujący adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. O tym, że to bez sensu, pisaliśmy tutaj:

Podczas konferencji wspomniano też o antysemickim wydźwięku niektórych informacji przekazywanych przez TVP i głoszonych przez Dudę, np. że Trzaskowski odbierze świadczenia socjalne, żeby zaspokoić „żydowskie roszczenia".

„W jednym z klipów, na który złożono skargę w KRRiT, użyto silnie antysemickich obrazów” - zwracał uwagę Boserup.

Wybory przejdą też do historii jako te, w których kandydaci prowadzili kampanię na tak odległych biegunach spolaryzowanej rzeczywistości, że zamiast wspólnej debaty, zrobili dwie równoległe.

Udostępnij:

Marta K. Nowak

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne