Wyrok Trybunału Sprawiedliwości dotyczy tylko swobody przemieszczania się osoby spoza Unii połączonej jednopłciowym małżeństwem z obywatelem UE. Ale może zwiększyć nacisk na ostatnich sześć krajów Unii - w tym Polskę - które nie dają gejom i lesbijkom żadnych możliwości zawierania związków. Polski rząd próbował zatrzymać wyrok Trybunału

„Dyktowanie innym ról płciowych, wyborów seksualnych i stylów życia nadal jest możliwe. Ale staje się powodem do wstydu” – tak wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 5 czerwca 2018 skomentował holenderski konstytucjonalista Uladzislau Belavusau. To szansa dla aktywistów, którzy chcą walczyć z homofobicznym ustawodawstwem.

Wyrok Trybunału zamyka sprawę, którą w 2012 roku rumuński sąd konstytucyjny rozpoczął pytaniem prejudycjalnym. Pytanie do Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczyło definicji małżeństwa w unijnej dyrektywie z 2004 roku dotyczącej swobody przepływu osób, czyli prawa obywateli UE i ich rodzin do swobodnego poruszania się po Unii.

Rumuński sąd zapytał, czy definicja współmałżonka obejmuje partnera tej samej płci.

W 2012 roku rumuński urząd stanu cywilnego odmówił uznania (transkrypcji) zagranicznego aktu małżeństwa dwóch mężczyzn. Adrian Coman (obywatel Rumunii) i Clai Hamilton (obywatel Stanów Zjednoczonych) pobrali się w 2010 roku w Brukseli. Rumuńskie prawo (tak samo jak polskie) nie pozwala na rejestrację związku osób tej samej płci.

Urząd imigracyjny odmówił transkrypcji dokumentu, a następnie odrzucił wniosek o przedłużenie Claiowi Hamiltonowi pozwolenia na pobyt czasowy na terytorium Rumunii. Powołał się na przepisy kodeksu cywilnego, które nie uznają małżeństw osób tej samej płci zawartych za granicą.

I właśnie ten przepis para małżonków zaskarżyła do rumuńskiego sądu konstytucyjnego.

TSUE: małżonek to także partner tej samej płci

W wyroku z 5 czerwca 2018 Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że w rozumieniu przepisów prawa Unii dotyczących swobody przemieszczania się obywateli Unii i członków ich rodziny

pojęcie „współmałżonek” jest neutralne pod względem płci i tym samym może obejmować współmałżonków tej samej płci.

„Państwa członkowskie mają prawo decydowania, czy chcą dopuścić możliwość zawierania małżeństw homoseksualnych. Ale nie mogą naruszać swobody pobytu obywatela Unii na swoim terytorium, odmawiając wydania jego/jej współmałżonkowi tej samej płci, pochodnego prawa pobytu na swoim terytorium” – czytamy w wyroku. Rzecz dotyczy oczywiście współmałżonka spoza UE.

W ten sposób Trybunał potwierdził, że możliwe jest przyznanie małżonkom tej samej płci uprawnień na gruncie prawa unijnego, nawet jeśli państwo członkowskie nie zdecyduje się wprowadzić równości małżeńskiej.

Wyrok nie oznacza, że małżonkowi tej samej płci przynależą inne – poza swobodą przemieszczania się – prawa gwarantowane przez przepisy krajowe. Trybunał podkreślił też, że w kwestii rejestracji związków osób tej samej płci państwa członkowskie mają pełną swobodę.

Co dla Polski oznacza wyrok TSUE?

Już 16 krajów UE wprowadziło małżeństwa jednopłciowe, w sześciu kolejnych możliwa jest rejestracja związku partnerskiego osób tej samej płci. Tylko w sześciu państwach członkowskich – Polsce, Rumunii, Bułgarii, Słowacji, Litwie, Łotwie – prawo nie uznaje związków gejów i lesbijek w żadnej formie.

Wyrok Trybunału nie oznacza konieczności zmiany prawa w tych sześciu krajach. Oznacza jednak, że gdy osoba spoza UE zawrze związek małżeński z obywatelem/obywatelką Polski w którymś z bardziej tolerancyjnych państw UE, będzie mogła w Polsce korzystać ze swobody przepływu osób na takich samych zasadach jak małżonek w małżeństwie różnopłciowym.

Ale to nie wszystko. Jak zaznacza holenderski konstytucjonalista Uladzislau Belavusau w komentarzu  na prestiżowym prawniczym blogu Verfassungsblog, wyrok Trybunału jest szansą dla aktywistów w takich krajach, jak Polska, gdzie prawodawstwo nie respektuje standardów równościowych wyznaczanych przez UE.

„Obywatelstwo seksualne UE jest jest potencjalną areną dla aktywistów. Mogłaby zostać wykorzystana w celu zakwestionowania tożsamości seksualnych i nierówności wynikających z obywatelstw krajów członkowskich oraz umiędzynarodowienia dyskursu na temat praw i emancypacji gejów i lesbijek zwłaszcza w Europie Środkowo-Wschodniej. Taki język praw i wolności może być użyty również przeciwko krajom pochodzenia. […]

Dyktowanie innym ról płciowych, wyborów seksualnych i stylów życia nadal jest jeszcze możliwe. Ale dzięki Unii Europejskiej staje się powodem do wstydu” – pisze Belavusau.

Na nic zdały się protesty polskiego rządu

To rozstrzygnięcie idzie wbrew opinii polskiego rządu, który w kwietniu 2017 roku przyłączył się do postępowania. W piśmie MSZ z kwietnia 2017 roku do prezesa Trybunału Sprawiedliwości UE pełnomocnik rządu wielokrotnie podkreślał, że Unia Europejska ma ograniczone kompetencje w zakresie prawa rodzinnego.

Zamiast honorowania małżeństw osób tej samej płci zawartych za granicą MSZ proponował Trybunałowi, by współmałżonka geja lub lesbijki uznawać za „partnera, z którym obywatel Unii pozostaje w stałym, należycie poświadczonym związku”. Polska dowodziła, że miałoby to umożliwić takim partnerom uzyskać prawa pobytu i przemieszczania się.

Niesłusznie, bowiem „partnerowi w stałym, należycie poświadczonym związku” państwo powinno jedynie „ułatwić” wjazd i pobyt w kraju członkowskim. To znacznie mniej, niż uprawnienia współmałżonka,  który/a jako członek rodziny, może ubiegać się o status rezydenta i ma prawo do:

  • podróżowania po terenie UE;
  • wjazdu do państwa członkowskiego;
  • pobytu w państwie członkowskim,
  • a także prawo do równego traktowania, czyli niedyskryminacji.

Czy jest szansa na małżeństwa jednopłciowe w Polsce?

W Sejmie obecnej kadencji, gdzie większość ma PiS z przyległościamiy nie ma szans ani na związki partnerskie, ani małżeństwa jednopłciowe. 15 kwietnia 2018 roku prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas inauguracji kampanii samorządowej na spotkaniu z wyborcami w Trzciance (woj. wielkopolskie) postawił sprawę jasno. „Wojna z genderem jest w tej chwili zupełnie bez sensu. Zapewniam, że póki my rządzimy, żadnych małżeństw homoseksualnych nie będzie i będziemy sobie spokojnie czekać, aż kraje Unii Europejskiej otrzeźwieją”.

24 kwietnia klub Nowoczesnej złożył w Sejmie pierwszy w tej kadencji projekt ustawy o związkach partnerskich. Pisaliśmy o nim tutaj. Jednak poparcia dla inicjatywy .N nie wyraziły do tej pory żadne inne kluby czy partie. Monika Wielichowska z PO pytana przez OKO.press o stosunek do projektu, lakonicznie odpowiedziała, że Platforma musi zobaczyć jakie zmiany wprowadza projekt, ale „osobiście pewnie głosowałaby za”.

Szansą na równość małżeńską w Polsce mogą być postępowania, które toczą się przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasbourgu.

W listopadzie 2015 roku, pięć par jednopłciowych założyło Koalicję na Rzecz Związków Partnerskich i Równości Małżeńskiej i rozpoczęło walkę o prawo do legalizacji związków homoseksualnych – najpierw przed sądami w Polsce.

Tzw. litygacja strategiczna, którą prowadzą, polega na wymuszaniu zmian w prawie, za pomocą precedensowych spraw przed sądami.

Pary zrzeszone w Koalicji przeszły wszystkie szczeble polskich sądów, wszędzie dostały odmowy i złożyły skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W 2017 roku wszystkim sprawom nadano numery. Oznacza to, że zostały już zarejestrowane w Trybunale.

W razie ich pozytywnego rozpatrzenia ETPCZ może wydać wyrok pilotażowy, wskazując państwu problem systemowy – brak możliwości legalizacji związków osób tej samej płci – i zobowiązać państwo do uzupełnienia tej luki.

Tak się to stało się we Włoszech

W 2015 roku Europejski Trybunał w Strasburgu po rozpatrzeniu sprawy Oliari przeciw Republice Włoskiej nakazał Włochom prawne uznanie par tej samej płci, wskazując, że brak legalizacji związków partnerskich, przy braku dostępności małżeństw dla par jednopłciowych, narusza art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka co do prawa do prywatności i życia rodzinnego.

Trybunał uznał, że uregulowanie tych kwestii to „pozytywny obowiązek państwa”.

  • Zobacz art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka


    Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego
    1. Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji.
    2. Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.

Kolejny precedensowy dla Włoch wyrok zapadł 30 czerwca 2016 roku w sprawie Taddeucci i McCall. Trybunał w Strasburgu uznał, że pozbawianie par osób tej samej płci korzyści należnych małżeństwom, jest naruszeniem zakazu dyskryminacji w sferze ochrony życia prywatnego i rodzinnego.

Dziś we Włoszech osoby homoseksualne mogą legalnie rejestrować swoje związki.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym