A czy my bylibyśmy w stanie się obronić? Finlandia ma milion rezerwistów gotowych na atak Putina
Gdyby jeden oddział się rozpadł, na jego miejsce wskakuje kolejny ze starszego rocznika. Każdy wie, co ma robić, gdyby Rosja zaatakowała. Szymon Opryszek pojechał sprawdzić, jak oni się szykują do wojny. Powstał niezwykły cykl reporterski [LEKCJA OBRONY PO FIŃSKU]
– Trzymaj swoich przyjaciół blisko, ale jeszcze bliżej swoich wrogów – uśmiecha się Heikki Sivonen witając mnie cytatem z „Ojca chrzestnego”.
Żeby dojechać do jego drewnianego domu, minąłem wioskę Möhkö nad rzeką Koitajoki i przejechałem kilka kilometrów szutrową drogą przez gęsty las. Przy żółtym znaku „Stop. Strefa graniczna” skręciłem w lewo. W tym miejscu kończą się Finlandia, Unia Europejska i wpływy NATO.
– Gdy byłem dzieckiem, Rosja czająca się za granicą nas intrygowała. Zimą chodziliśmy z sąsiadami zjeżdżać na nartach z górki w lesie – opowiada Heikki. – Jak dobrze popadało, dało się dojechać do strefy zakazanej. Tyle że to było rozczarowujące doświadczenie: drzewa po rosyjskiej stronie niczym nie różniły się od naszych.

Komentarze