Białoruskie siły demokratyczne na wygnaniu stworzyły struktury odwzorowujące instytucje państwowe, w tym odpowiednik parlamentu – Radę Koordynacyjną. Właśnie trwają wybory do niej. Wraz z jednym z kandydatów, Sergeyem Stalmakovem, przyglądamy się, jak działa
Setki ludzi stoją pod murami aresztu śledczego przy ulicy Akreścina w Mińsku, dokąd przez kilka dni zwożono zatrzymanych uczestników protestów. W środku byli brutalnie bici i torturowani. Ludzie zebrali się, by domagać się ich uwolnienia. I tej nocy to się udało. Był to jeden z najbardziej podnoszących na duchu momentów protestów 2020 roku, kiedy wydawało się, że władza się chwieje, a reżim Łukaszenki wreszcie upadnie.
Następnego dnia, 14 sierpnia, Swiatłana Cichanouska ogłosiła powstanie Rady Koordynacyjnej. Wówczas jej jedynym deklarowanym celem była organizacja nowych, uczciwych wyborów oraz przygotowanie pokojowego transferu władzy.
Reżim nie zamierzał jednak ustępować. Cztery dni później Łukaszenka nazwał Radę próbą przejęcia władzy, a jeszcze dwa dni później wszczęto postępowanie karne. Po krótkiej przerwie z nową siłą powróciły zatrzymania, pobicia i prześladowania. Członkowie Rady, a także politycznie aktywni Białorusini zaczęli wyjeżdżać z kraju, część została aresztowana. Obawiając się zatrzymania w związku ze sprawą karną, wyjechał również 61-letni Sergey Stalmakov.
„Brałem udział praktycznie we wszystkich akcjach, począwszy od wiosny 2020 roku” – wspomina. – „Robiłem plakaty, grafikę. Byłem wolontariuszem przy areszcie przy ulicy Akreścina oraz w szpitalu, do którego potajemnie trafiali ranni i okaleczeni protestujący. Dostarczałem wodę, jedzenie”.
Na Białorusi Sergey prowadził własny biznes: zajmował się designem, reklamą, projektował i tworzył ekspozycje dla dużych białoruskich muzeów. W Polsce jest zmuszony podejmować różne prace. Niedawno, w wieku 67 lat, zatrudnił się jako kurier. Mimo trudności aktywnie uczestniczy w życiu politycznym białoruskiej społeczności.
Na emigracji białoruskie siły demokratyczne stworzyły wiele inicjatyw: politycznych, charytatywnych, kulturalnych. Część z nich działa autonomicznie, inne są włączone w system, który próbuje tworzyć odpowiedniki instytucji państwowych.
Oprócz Rady Koordynacyjnej funkcjonuje Biuro Swiatłany Cichanouskiej – odpowiednik Kancelarii Prezydenta. Od października 2020 roku działa także Narodowe Zarządzanie Antykryzysowe – środowisko eksperckie. W sierpniu 2022 roku powołano Zjednoczony Gabinet Przejściowy, który pełni rolę rządu.
Radę Koordynacyjną określa się mianem protoparlamentu. To jedyny organ przedstawicielski Białorusinów na emigracji wyłaniany w drodze wyborów online. W pierwszych z nich, w maju 2024 roku, wzięło udział 6723 osób.
Sergey odpowiada krytykom, którzy wskazują na małą frekwencję: głosowali najbardziej aktywni, ci, którzy przełamali strach, ponieważ władze białoruskie groziły odpowiedzialnością karną za udział w wyborach.
„Ale za każdym z tych, którzy głosowali, stoi pięciu–dziesięciu ludzi o podobnych poglądach. Mniej aktywnych, bardziej niezdecydowanych, ale myślących tak samo” – uważa Białorusin.
Organizatorzy zapewniają o pełnym bezpieczeństwie procesu głosowania. Do weryfikacji można użyć paszportu Białorusi, także nieważnego, a za cały ten proces odpowiada zewnętrzny europejski dostawca. Przez dwa lata, które minęły od wyborów, nie odnotowano ani jednego wycieku danych dotyczących głosujących.
Sergey brał udział w pierwszych wyborach, ale nie uzyskał mandatu. Tym razem jego szanse są większe – startuje z listy bloku Wasz Głos z trzeciego miejsca. Łącznie zarejestrowano 9 list (174 kandydatów). Wszyscy podpisali memorandum, w którym uznają wybory w 2020 roku za sfałszowane i potępiają agresję Rosji przeciwko Ukrainie.
Listy reprezentują różne środowiska białoruskiego społeczeństwa. Jest wśród nich m.in. stowarzyszenie byłych funkcjonariuszy służb, ruch młodzieżowy, weterani wojny w Ukrainie oraz byli więźniowie polityczni. W wyborach startują zarówno doświadczeni politycy, jak i przedstawiciele innych zawodów.
Kandydaci są rozproszeni po całym świecie. Na jednej liście z Sergeyem znajdują się osoby z Niemiec, Niderlandów, Belgii, Stanów Zjednoczonych. Należą do tej części środowiska politycznego na emigracji, która uważa, że Rada powinna przede wszystkim skupić się na interesach Białorusinów za granicą.
„Będziemy pracować nad projektem, który roboczo nazywa się Diaspora United – nad stworzeniem, powiedzmy, meta-narodu, narodu na emigracji” – mówi Sergey.
Przywołuje przykład protestów z 2020 roku, kiedy liczne mikrospołeczności, powstające na poziomie bloków i dzielnic, koordynowały między sobą działania.
Jeśli chodzi o kwestie sankcji wobec reżimu Łukaszenki, ta część białoruskich sił demokratycznych, która postuluje zwrot ku diasporze, uważa, że to zadanie dla Biura Swiatłany Cichanouskiej oraz Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego.
„Posłowie Rady nie mają narzędzi wpływu w tych sprawach, a wszelkie rozmowy na ten temat to populizm” – uważa Sergey.
Rada Koordynacyjna jest reprezentowana na arenie międzynarodowej. Od stycznia 2025 roku jej delegaci uczestniczą w sesjach Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. W lutym 2026 roku przedstawiciele Rady wzięli udział w okrągłym stole w ramach sesji Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE.
W 2025 roku Senat RP uznał Radę Koordynacyjną za parlament Białorusi na wygnaniu, a Parlament Europejski już w 2020 roku określił ją jako „prawowitego przedstawiciela narodu Białorusi”.
Delegacja Rady uczestniczy także w sesjach Kongresu Władz Lokalnych i Regionalnych Europy. W kwietniu tego roku przedstawiciele białoruskiego protoparlamentu uzyskali prawo do obserwowania wyborów lokalnych w państwach członkowskich Kongresu. Sergey szczególnie podkreśla znaczenie tej współpracy, wskazując, że pozwala ona zdobywać doświadczenie.
„Każda demokracja opiera się na samorządzie, to jej podstawowy poziom” – uważa. – „W przyszłości to doświadczenie bardzo pomoże nam w budowie systemu samorządowego na demokratycznej Białorusi”.
Praktycznych osiągnięć, odczuwalnych dla zwykłych Białorusinów, Rada nie ma wiele. Sergey podkreśla, że białoruskie siły demokratyczne nie są w stanie wymuszać wykonywania swoich decyzji – w przeciwieństwie do realnych parlamentów. Zaznacza jednak, że jedna z grup Rady Koordynacyjnej doprowadziła do uproszczenia procedury uzyskiwania polskich wiz na Białorusi dla krewnych byłych więźniów politycznych.
Rada Koordynacyjna doczekała się też „uznania” ze strony białoruskich władz. W styczniu 2023 roku została uznana za „formację ekstremistyczną”. Z kolei podczas wyborów w 2024 roku wobec wszystkich kandydatów wszczęto postępowania karne.
Podejście do Rady Koordynacyjnej wśród demokratycznej części białoruskiego społeczeństwa jest zróżnicowane. Wielu uważa, że nie udało jej się stać faktycznym protoparlamentem, m.in. dlatego, że nie ma realnej kontroli nad władzą wykonawczą – Zjednoczonym Gabinetem Przejściowym. W praktyce funkcje tych struktur często się przenikają.
Na reputację Rady wpływają również skandale, których w ciągu ostatnich dwóch lat nie brakowało. Podczas posiedzeń regularnie pojawiały się spory dotyczące kompetencji, statutu, zasad działania, łączenia funkcji i innych kwestii.
W trakcie poprzedniej kadencji Radę opuściły dwie grupy. Pierwsza z nich odeszła, ponieważ nie przyjęto ich propozycji, by poddawać deputowanych badaniu na wariografie. Drugiej nie spodobało się, że Swiatłana Cichanouska podczas swojego raportu przed protoparlamentem nie odpowiedziała na wszystkie pytania.
Najgłośniejszym skandalem było zaginięcie przewodniczącej Rady Koordynacyjnej, Anżaliki Mielnikawej, w marcu 2025 roku. Do dziś nie ma pewnych informacji, gdzie się znajduje. Pojawiały się jednak doniesienia, że widziano ją w Mińsku podczas treningu na siłowni.
Polscy dziennikarze przeprowadzili w tej sprawie śledztwo. Według ich ustaleń Mielnikawa z Polski poleciała z Warszawy do Londynu, a następnie na Sri Lankę do swojego partnera, który okazał się agentem białoruskich służb specjalnych.
Ponadto kobieta wypłaciła z funduszu, którym zarządzała, 150 tysięcy dolarów przeznaczonych na działalność Rady Koordynacyjnej. W kwietniu 2026 roku pojawiły się informacje, że Mielnikawa kupiła dwa mieszkania w Mińsku.
Pytania o dystrybucję środków grantowych wśród białoruskich sił demokratycznych pojawiają się regularnie. Sergey jest przekonany, że Rada Koordynacyjna powinna „zejść z grantowej kroplówki”.
„Tak, wsparcie dla wolnych mediów jest potrzebne, wsparcie dla osób w trudnej sytuacji również. Ale działalność struktur politycznych – Rady Koordynacyjnej, Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego, Biura Swiatłany Cichanouskiej – powinna być finansowana przez samych Białorusinów poprzez darowizny. Wtedy społeczeństwo będzie mogło bezpośrednio wpływać na decyzje tych instytucji” – uważa.
Rada Koordynacyjna nie może uchwalać ustaw. Może jednak opracowywać strategie, projekty ustaw i przygotowywać podstawy prawne dla reform na Białorusi, gdy dojdzie tam do zmiany władzy.
Sergey nazywa Radę swoistym instytutem badawczo-rozwojowym, w którym można uczyć się budowania demokracji nie tylko w teorii, lecz także w praktyce. Jak podkreśla, to istotne, by po upadku reżimu władzy nie przejęli nowi populiści. Jego zdaniem to właśnie osoby z doświadczeniem zdobytym w Europie mogą odegrać kluczową rolę w budowie demokratycznego społeczeństwa.
„Niestety Białorusini wciąż nie mają doświadczenia życia w demokracji. Przez ostatnie 30 lat nie mieliśmy realnego wyboru. W 2020 roku pojawiła się taka próba, ale została stłumiona przez władze” – mówi.
Kolejnym zadaniem Rady Koordynacyjnej jest – już teraz – dawanie przykładu Białorusinom w kraju. Sergey uważa, że jeśli jego rodacy po drugiej stronie granicy zobaczą faktycznie działający protoparlament i protorząd, których działania przynoszą realne efekty, uwierzą zarówno w demokrację, jak i w możliwość zmian.
Najważniejszą misją Rady Koordynacyjnej jest jednak jego zdaniem włączenie w procesy polityczne jak największej liczby Białorusinów – po obu stronach granicy. Pokazanie, że władza to nie rezultat, lecz proces kontroli.
„Białorusini powinni odejść od sowieckiego myślenia, w którym polityką zajmuje się „ktoś na górze”, a zwykły człowiek nie ingeruje w te procesy i po prostu żyje swoim życiem. Demokracja to stała kontrola nad tymi, których się wybiera. Jeśli oddaje się to komuś innemu, kończy się to tak, jak w 1994 roku na Białorusi, kiedy ludzie wybrali Łukaszenkę, nie kontrolowali jego działań i wrócili do sowieckiego modelu” – mówi.
Białoruski niezależny dziennikarz, obecnie mieszkający w Polsce. Współpracował z Internews, a także z białoruskimi mediami na uchodźstwie, w tym z MOST Media i Zerkalo.io, największym portalem informacyjnym piszącym dla czytelników na Białorusi oraz białoruskiej społeczności za granicą. Dla OKO.press pisze o życiu białoruskiej społeczności w Polsce.
Białoruski niezależny dziennikarz, obecnie mieszkający w Polsce. Współpracował z Internews, a także z białoruskimi mediami na uchodźstwie, w tym z MOST Media i Zerkalo.io, największym portalem informacyjnym piszącym dla czytelników na Białorusi oraz białoruskiej społeczności za granicą. Dla OKO.press pisze o życiu białoruskiej społeczności w Polsce.
Komentarze