„Co zrobicie, jak zechcę zawrzeć związek małżeński z Odrą?” – pytał poseł Szałabawka. „Czy komuś spadł sufit na głowę?” – zastanawiała się posłanka Gembicka. Podczas dyskusji nad ustawą nadającą Odrze osobowość prawną z sejmowej mównicy padały oskarżenia o ochronę niemieckich interesów i ekoterroryzm
Sejm pracuje nad ustawą, dzięki której Odra zyskałaby osobowość prawną. W środę 25 marca 2026 posłowie i posłanki dyskutowali nad jej zapisami, a według zapowiedzi 27 marca ma się odbyć głosowanie nad dalszym losem projektu.
To projekt, który początkowo został złożony jako obywatelski. Żeby jednak Sejm zajął się rozwiązaniem zgłaszanym przez obywateli, potrzeba minimum 100 tys. podpisów. W tym wypadku zabrakło 7 tysięcy podpisów.
Inicjatywę przejęła grupa posłanek i złożyła projekt jako poselski. Przez miesiące pracowano nad autopoprawkami, które miały doprecyzować zapisy w ustawie, wprowadzającej do polskiego prawa takie nowatorskie rozwiązanie.
Zakłada, że Odra zyskałaby reprezentację, która miałaby prawo do udziału w postępowaniach sądowych i administracyjnych dotyczących rzeki. W skład takiej reprezentacji wchodziliby przedstawiciele Wód Polskich, resortu klimatu i środowiska, samorządów, organizacji społecznych, a także „najważniejszych grup użytkowników” (czyli np. rolnicy i lokalni przedsiębiorcy).
Rzeka miałaby również fundusz celowy, zasilany z opłat środowiskowych, dotacji unijnych i Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska oraz z kar za naruszenia prawa wodnego. Odra miałaby też swoją Radę Naukową i Zarząd, który byłby stroną w postępowaniach administracyjnych, np. dotyczących wydania pozwolenia wodnoprawnego.
Cały projekt z autopoprawką można przeczytać TUTAJ.
„Wszyscy pamiętamy tragiczne lato 2022 i katastrofę ekologiczną na Odrze” – mówiła 25 marca w Sejmie Małgorzata Tracz, posłanka KO. Tracz jest jedną z osób, które złożyły projekt ustawy nadającej rzece osobowość prawną.
„Na pewno inaczej pamiętają to osoby, które, tak jak ja, nad Odrą mieszkały. To nie były tylko nagłówki w gazetach, to był dławiący smród nad rzeką, płaczący wędkarze, którzy gołymi rękami wyjmowali z wody tysiące martwych ryb i ptaków. To były zrujnowane z dnia na dzień biznesy lokalnych przedsiębiorców. Rzeka, która dawała życie, nagle stała się cmentarzyskiem. Pamiętamy, jaka była wtedy reakcja władz” – mówiła posłanka.
O katastrofie i bezczynności ówczesnego rządu Zjednoczonej Prawicy pisaliśmy w OKO.press:
Małgorzata Tracz podkreślała, że katastrofa stała się symbolem „bankructwa starego systemu, w którym rzeka to zasób do bezlitosnej eksploatacji”. Dodała, że osobowość prawna rzeki „to nie jest poetycka metafora”.
„To są precyzyjne twarde i nowoczesne zapisy, nowoczesne narzędzia prawne. Dlaczego skoro firma może mieć osobowość prawną, nie może mieć jej rzeka?” – dodała. „Uprawnienia administracyjne i prawne [zarządu Odry] zmniejszą ryzyko wystąpienia kolejnej katastrofy. A kiedy będzie miało do niej dojść, będzie można pociągnąć winnych do odpowiedzialności” – mówiła Tracz.
Posłanka podkreślała, że projekt poparło prawie 100 tysięcy obywateli i obywatelek. „Za tą ustawą stoją ludzie, którzy rzekę mają w sercu” – zaznaczyła.
Ustawa przeszła już konsultacje społeczne, w których spłynęło 437 ankiet, ponad 90 proc. wypowiadających się w tej sprawie osób popiera takie rozwiązanie. Została również przesłana do Państwowej Rady Ochrony Przyrody, organu doradczego Ministerstwa Klimatu i Środowiska.
Rada, choć doceniła wrażliwość autorów projektu ustawy i poparła dążenie do lepszego zarządzania rzekami w Polsce, sam pomysł nadania osobowości prawnej oceniła negatywnie.
„Państwowa Rada Ochrony Przyrody nie jest stanowczo przeciwna nadaniu osobowości prawnej rzece Odrze, ale nie widzi dużych szans na efektywne wprowadzenie takiego rozwiązania w polskim porządku prawnym” – mówił nam dr inż. Andrzej Kepel z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody „Salamandra”, przewodniczący PROP.
Opisywaliśmy te wątpliwości szczegółowo:
Dwugłos w sprawie widać więc nawet wśród przyrodników, ekspertów i przedstawicieli organizacji pozarządowych. Co więcej, takie rozwiązania nie są szeroko stosowane w Europie. Jedynym europejskim przykładem ekosystemu z osobowością prawną jest laguna Mar Menor w Hiszpanii. Było więc jasne, że projekt wzbudzi kontrowersje.
Jak mówią jednak przedstawiciele Fundacji Osoba Odra, którzy przygotowywali obywatelski projekt, nie przypuszczali, że kiedy Sejm zajmie się ustawą, padnie tyle lekceważących, antynaukowych, populistycznych i krzywdzących słów. A te powtarzały się podczas środowej dyskusji niemal za każdym razem, kiedy na mównicę wchodzili przedstawiciele prawej strony.
„Nie spodziewaliśmy się poparcia ze strony PiS-u czy Konfederacji, ale oczekiwaliśmy zapoznania się z ustawą, autopoprawką i uzasadnieniem. Usłyszeliśmy słowa pogardy, lekceważenia, które obnażyły nie tylko brak chęci skierowania ustawy do dalszych prac, ale i brak wiedzy, czego dotyczy czteroletni polski ruch praw natury i obywatelska ustawa” – mówi w rozmowie z OKO.press Robert Rient z Fundacji Osoba Odra.
Dla czytelników o mocnych nerwach przygotowaliśmy przegląd wypowiedzi posłów i posłanek.
Poseł, wchodząc na mównicę, powiedział: „Pani Marszałek, Wysoka Izbo, drodzy ekoterroryści. Bo tak trzeba nazwać osoby, które chcą nadać rzece osobowość prawną. Jeśli ryby albo inne zwierzęta mają być reprezentowane przed sądem, to znaczy, że wszystko zostało odwrócone”.
Później przypomniał (nie on jeden podczas tego posiedzenia), że podczas katastrofy odrzańskiej niemiecka strona mówiła o zatruciu rzeki rtęcią. Te informacje (jak się później okazało – nieprawdziwe) podawała dalej ówczesna opozycja, w tym posłanka Elżbieta Polak (wtedy marszałkini lubuska). Wielokrotnie z mównicy została nazwana kłamcą przez posłów PiS. Żaden z parlamentarzystów nie pamiętał jednak, że przez tygodnie przedstawiciele rządu nie potrafili ustalić przyczyny katastrofy, deprecjonowali ją, oskarżali Czechów i Niemców i ogłaszali, że chętnie wskoczą do wody (nie wskoczyli).
Łukasz Kmita sięgnął również po przykład z zupełnie innego porządku i z drugiej strony Polski: „Prawdziwa walka o środowisko nie polega na kupowaniu elektrobusów do Morskiego Oka” – stwierdził.
„Wydawałoby się, że to jest czyste szaleństwo ekoterrorystów, ale nie. To twarda polityka: chodzi o zablokowanie żeglowności na Odrze” – ogłosił poseł PiS. Rządowi Zjednoczonej Prawicy przez osiem lat nie udało się doprowadzić do użeglownienia Odry – nie dlatego, że ktoś ten proces blokował, ale dlatego, że jest to po prostu niemożliwe. Zbyt niski stan wody, zbyt mała opłacalność tego typu transportu, zbyt wolne tempo przewodu ładunków drogą wodną – to tylko kilka argumentów, które decydują o tym, że w Polsce nie stawia się na transport rzeczny.
Poseł Szałabawka zadał też pytania:
„Za chwilę zrobimy komitet i nadamy osobowość prawną mównicy, żeby żądać odszkodowania za mówienie z niej głupot. Bronicie interesów niemieckich, żeby Polak nie zarobił”.
„Lewaczki i lewacy, głupszej ideologii nie mogliście wymyślić w tej sprawie. Gdyby naprawdę chodziło o ochronę przyrody, to wzięlibyście istniejące instrumenty i je usprawnili”.
Michał Woś był w rządzie Zjednoczonej Prawicy ministrem środowiska. Za jego kadencji nie udało się usprawnić żadnych instrumentów. Były minister uznał również, że ustawa jest po to, żeby do sprawy Odry „jak pijawki przyssały się NGO-sy”.
I znów, śladem Łukasza Kmity, dotarł aż pod samiuśkie Tatry: „Jeśli nadamy osobowość prawną Giewontowi, to zlikwidujcie Tatrzański Park Narodowy, będziecie mogli powołać radę i oddawać kolejne władztwo państwa w ręce prywatne i fundacyjek finansowanych za granicą”.
„Najpierw chcieliście powołać Park Narodowy Doliny Dolnej Odry, na szczęście zawetowany przez prezydenta, a teraz chcecie nadawać osobowość prawną Odrze” – mówiła posłanka. „Co oznacza w praktyce? Odra ma zostać oddana w ręce tworu, który będzie blokować inwestycje. Czy wam sufit na głowę spadł? To naprawdę wyjątkowy szkodnik musiał wymyślić, żeby przedstawiciele NGO mieli decydujący głos”.
Swoje wystąpienie zakończyła okrzykiem „Stop ekoterroryzmowi!”.
Po dyskusji złożono wnioski o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu. Głosowanie ma się odbyć 27 marca – nie jest pewne, czy projekt uzyska wystarczające poparcie, bo wątpliwości zgłaszali do niego również posłowie Centrum i PSL (w spokojniejszy sposób niż PiS).
Nawet jeśli są wątpliwości dotyczące tego prawnego rozwiązania, popracujmy nad nimi na posiedzeniach komisji sejmowych – apelują posłowie i posłanki, którzy popierają projekt.
Pod koniec sejmowej dyskusji głos zabrała posłanka Anita Kucharska-Dziedzic z Lewicy, która złożyła ten projekt z Małgorzatą Tracz (KO) i Piotrem Strachem (Polska 2050).
„Byłam na galerii, z ludźmi, którzy są odpowiedzialni za ten projekt, zbierali podpisy, pracowali nad autopoprawkami, których nie przeczytaliście, albo nie przeczytaliście ze zrozumieniem” – zwróciła się do posłów prawicy.
„Pytano mnie, czy tak jest zawsze i czy tak wygląda praca polskiego parlamentu. Bywa, że tak wygląda i jest to rujnujące. Myślę, że opinia publiczna ma sceptyczny stosunek do polityków właśnie ze względu na ten rodzaj olbrzymiej pogardy dla społeczeństwa obywatelskiego, który jest przykrywką dla własnych deficytów” – dodała.
Robert Rient komentuje: „Wiele i wielu z nas poczuło dogłębny smutek jak w podstawówce po spotkaniu z przemocowym kolegą. Pod projektem ustawy podpisały się dziesiątki tysięcy osób o różnorodnych poglądach, inicjatywę poparło 253 polskich naukowców z ponad 50 uczelni. Tymczasem większość posłów nawet ustawy nie przeczytała. Nie zrozumiała swoich obywateli. Dojmujące, że zarzucano nam chęć zarabiania na rzece, od czterech lat nikt z nas, ponad tysiąca wolontariuszy nie otrzymał nawet złotówki”.
Ekologia
katastro
katastrofa ekologiczna na odrze
katastrofa odrzańska
odra
osoba odra
osobowość prawna odry
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Komentarze