Przeciągająca się awantura między Węgrami, Słowacją i Ukrainą o dostawy ropy uszkodzonym rurociągiem Przyjaźń stwarza ryzyko, że Komisja Europejska musiałaby przygotować kolejny plan B ws. pomocy finansowej dla Kijowa. A tego nikt nie chce. „Nie ma obecnie takiego planu” – mówi OKO.press unijny dyplomata
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyKomisja Europejska ponownie zaproponowała Ukrainie wsparcie w naprawie uszkodzonego na skutek rosyjskiego bombardowania rurociągu Przyjaźń. Od przywrócenia działania rurociągu premier Węgier Viktor Orbán uzależnia ostateczną akceptację dwuletniej pożyczki dla Ukrainy oraz 20 pakiet sankcji na Rosję. W grze jest 90 mld euro wsparcia finansowego dla Ukrainy na dwa lata, które Rada Europejska uzgodniła w grudniu 2025 – za zgodą Węgier.
Uzgodniona podczas grudniowego szczytu UE pomoc finansowa dla Kijowa stoi pod znakiem zapytania, i to tuż przed kolejnym szczytem, który w Brukseli już w ten czwartek i piątek (18 i 19 marca). Ale sekretariat Rady Europejskiej podkreśla, że temat ten nie będzie przedmiotem ponownych dyskusji podczas szczytu – przynajmniej nie oficjalnie.
– Ustalenia w tej sprawie zostały poczynione na szczycie w grudniu. Węgry, podobnie jak Czechy i Słowacja, zgodziły się na przygotowanie pożyczek dla Ukrainy pod warunkiem, że nie będą brały udziału w gwarancjach. Rada Europejska oczekuje, że dotrzymają słowa i uszanują podjęte już decyzje – mówi OKO.press urzędnik Rady.
W tym samym tonie o sprawie wypowiadała się we wtorek rzeczniczka KE.
– Jak podkreśliliśmy już wielokrotnie: w tej sprawie zostało podjęte zobowiązanie przez wszystkich przywódców UE, bez wyjątków, na poziomie Rady Europejskiej – wszyscy zgodzili się na warunki pożyczek. Oczekujemy zatem, że wszystkie 27 państw członkowskich będą przestrzegać tego zobowiązania i traktować je z szacunkiem. Bez wiązania go z dodatkowymi warunkami" – mówiła na dwa dni przed szczytem Paula Pinho, główna rzeczniczka Komisji Europejskiej.
Ale Viktor Orbán wydaje się tymi oczekiwaniami niewzruszony.
„Nie będzie ropy, nie będzie pieniędzy” – mówi Orbán na wideo opublikowanym w mediach społecznościowych 17 marca 2026.
W ten sposób premier Węgier potwierdza swoje dotychczasowe stanowisko: jeśli Ukraina chce wypłaty pomocy finansowej z UE, musi przywrócić transport ropy przez rurociąg Przyjaźń. Bez tego nie ma opcji, by Węgry dały wymaganą w Radzie UE zgodę na modyfikację obecnie obowiązujących wieloletnich ram finansowych na lata 2021-2027, by możliwe było uruchomienie pożyczek dla Ukrainy. Modyfikacja WRF jest do tego niezbędna.
Premier Węgier uważa, że Ukraina celowo „blokuje” działanie rurociągu, by w ten sposób wpłynąć na przebieg zbliżających się wyborów parlamentarnych na Węgrzech i doprowadzić do zwycięstwa opozycyjnej wobec Orbána partii Tisza.
„W zeszłym tygodniu Ukraińcy odmówili przyjęcia naszych ekspertów […], nie angażują się też w rozmowy. Właściwie to [Ukraińcy – red.] otwarcie przyznają, że nie mają zamiaru pozwolić, by tania rosyjska ropa płynęła na Węgry. Moim zdaniem używają tej blokady do tego, by wpłynąć na przebieg węgierskich wyborów i wesprzeć partię Tisza. Dlatego sytuacja jest niezwykle prosta: nie będzie ropy, nie będzie pieniędzy” – mówi Orbán w nagraniu, nawiązując do węgierskiej misji rozpoznawczej, która przyjechała na Ukrainę 12 marca, ale nie została dopuszczona do rurociągu.
Ukraina odrzuca te oskarżenia.
Jak tłumaczył dyrektor generalny Naftogazu Serhij Koreckij podczas spotkania informacyjnego dla ambasadorów 31 krajów 14 marca, uszkodzenia spowodowane przez rosyjski atak z 27 stycznia są tak duże, że ich naprawa jest bardziej czasochłonna niż w poprzednich przypadkach. Od wybuchu wojny w Ukrainie rurociąg Przyjaźń był atakowany już kilkanaście razy.
„Przywrócenie takiej infrastruktury to złożony proces technologiczny, który wymaga czasu, specjalistycznego sprzętu oraz ciągłej pracy zespołów nawet w obliczu stałego zagrożenia” – powiedział Koreckij.
Niedopuszczenie węgierskiej delegacji do rurociągu Drużba ukraiński MSZ tłumaczy tym, że wizyta nie była w żaden sposób oficjalnie umówiona ze stroną ukraińską. Węgierscy eksperci zostali więc potraktowani jak turyści.
We wtorek 17 marca Komisja Europejska ogłosiła, że wspólnie z Radą Europejską ponownie zaoferowała Ukrainie wsparcie w przywróceniu działania rurociągu, aby Węgry jak najszybciej odblokowały pożyczki. KE proponuje, by do Ukrainy udali się wydelegowani przez KE eksperci, by ocenić szkody. Ukraina ma także dostać z KE wsparcie finansowe na ten cel.
List z tą ofertą przewodnicząca KE wraz z przewodniczącym Rady Europejskiej trafił do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w poniedziałek 16 marca.
„UE jest gotowa szybko zapewnić wszelkie niezbędne wsparcie techniczne, aby umożliwić przeprowadzenie prac naprawczych na rurociągu Drużba. Koszty tych prac mogłyby zostać pokryte ze środków europejskich” – napisali szefowie unijnych instytucji, podkreślając, że propozycja ta została złożona Ukrainie już 24 lutego podczas wizyty von der Leyen i Costy w Kijowie.
„Węgry wyraźnie dały nam do zrozumienia, iż nie są obecnie w stanie zgodzić się na proponowaną zmianę wieloletnich ram finansowych, stanowiących podstawę pożyczki w wysokości 90 mld euro na rzecz Ukrainy, ani przyjąć dwudziestego pakietu sankcji gospodarczych wobec Rosji. W przypadku obu wniosków wymagana jest jednomyślność” – napisali von der Leyen i Costa w liście.
Komisji Europejskiej zależy na jak najszybszym rozwiązania ukraińsko-węgiersko-słowackiego kryzysu.
Szybka naprawa rurociągu Przyjaźń i spełnienie warunku Viktora Orbána do odblokowania pożyczek dla Ukrainy sprawiłyby, że Komisja nie musiałaby opracowywać planu B, a właściwie planu B bis, w sprawie finansowania Ukrainy. Bo blokowane obecnie Orbána pożyczki reparacyjne to już plan B wobec niemożliwego do realizacji planu A: finansowania Ukrainy z zamrożonych rosyjskich aktywów.
Podczas szczytu Rady Europejskiej w grudniu nie udało się wypracować zgody wśród państw członkowskich na to rozwiązanie. Przeciwna była przede wszystkim Belgia, gdzie zamrożona jest większość europejskich aktywów rosyjskiego banku centralnego.
Zapewne zdając sobie sprawę z tej sytuacji, prezydent Wołodymyr Zełenski odpisał 17 marca, że „z zadowoleniem przyjmuje” ofertę unijnego wsparcia. Ukraina pozwoli na inspekcję rurociągu przez europejskich ekspertów. W liście do KE i RE Zełenski tłumaczy, że uszkodzenia spowodowane rosyjskim atakiem z końca stycznia są poważniejsze niż poprzednio ze względu na to, że objęły kluczową przepompownię. Dlatego naprawa trwa dłużej.
„Bez działania stacji pomp w Brodach utrzymanie wymaganego ciśnienia w systemie rurociągów i zapewnienie bezpiecznego transportu ropy jest technicznie niemożliwe [...] Spodziewamy się, że w ciągu około półtora miesiąca stacja pomp w Brodach odzyska sprawność techniczną. Zapewni to pełne przywrócenie przepływu, oczywiście pod warunkiem, że nie dojdzie do kolejnych ataków ze strony Rosji” – napisał Zełenski.
Prezydent Ukrainy dodał, że zarzuty, jakoby Ukraina celowo utrudniała transport ropy rurociągiem „Drużba”, jak twierdzi Budapeszt i Bratysława, są bezpodstawne.
„Zakłócenia wynikają z niedawnych rosyjskich ataków terrorystycznych na rurociąg i otaczającą go infrastrukturę” – podkreślił ukraiński prezydent.
Zapewnił, że Ukraina jest wiarygodnym partnerem energetycznym UE i próbuje naprawiać szkody wyrządzane przez Rosję mimo zagrożenia, jakie się z tym wiąże.
Jeszcze tego samego dnia Komisja Europejska poinformowała, że eksperci są gotowi do wyjazdu na Ukrainę od razu.
– Eksperci są gotowi do wyjazdu na Ukrainę już w tej chwili, aby zapewnić, że wszystkie niezbędne prace związane z naprawą i odbudową rurociągu są wykonywane, aby w końcu można było wznowić dostawy ropy – powiedziała we wtorek 17 marca podczas konferencji prasowej Paula Pinho, główna rzeczniczka Komisji Europejskiej.
Jest jedna bardzo prawdopodobne, że napraw nie da się dokończyć do końca marca, co oznacza, że pieniądze dla Ukrainy nie popłyną przed 1 kwietnia, a na tym zależy Ukrainie. Komisja Europejska ma jednak nadzieję, że gwarancja unijnego wsparcia naprawy może wpłynąć na szybszą zmianę zdania Węgier.
– Jeśli chodzi o tę pożyczkę – niezwykle ważną dla Ukrainy – rozmowy w tej sprawie trwają nadal i jesteśmy przekonani, że wkrótce uda się nam uzyskać postęp [...]. Najlepiej by było, gdyby stało się to przed posiedzeniem Rady Europejskiej – powiedziała Paula Pinho.
Także Polska ma nadzieję, że pożyczki dla Ukrainy zostaną sfinalizowane jak najszybciej.
– Być może to europejskie zaangażowanie w naprawy tego rurociągu i taki rodzaj gwarancji dla Viktora Orbána, że temat jest załatwiany, to jakaś szansa na przyspieszenie odblokowania tych pożyczek. Ale nie jestem o tym przekonany. Viktor Orbán powiedział, że pieniądze będą, jeśli ropa popłynie i nie mam powodu mu nie wierzyć – mówi OKO.press polski dyplomata.
W kontekście kosztownej naprawy ukraińskiej infrastruktury energetycznej pojawia się pytanie, jaki sens ma naprawianie rurociągu Przyjaźń, skoro do końca 2027 roku ma ustać import rosyjskiej ropy do UE. Tymczasem rurociąg Przyjaźń służy tylko do tego celu. Ponadto istnieje zagrożenie kolejnym rosyjskim atakiem i kolejną awarią.
Komisja Europejska tłumaczy swoją decyzję o wsparciu naprawy rurociągu Przyjaźń, odwołując się do trzech argumentów:
„W obecnym kontekście dużej zmienności rynków energetycznych wznowienie tranzytu ropy przez terytorium Ukrainy nabiera większego znaczenia dla zachowania stabilności rynku. Jest to również zgodne z istniejącymi zobowiązaniami umownymi Ukrainy, a także z odstępstwem przewidzianym dla Węgier i Słowacji od ogólnego unijnego zakazu importu rosyjskiej ropy” – napisała Ursula von der Leyen i Antonio Costa w liście do prezydenta Zełenskiego.
Wielu obserwatorów zastanawia się też, dlaczego Ukraina dopiero teraz zdecydowała się przyjąć ofertę Komisji Europejskiej.
– Wydaje się, że Ukraina mogła podjąć decyzję o przyjęciu wsparcia od UE już wcześniej, skoro oferta ta została złożona jeszcze w lutym. Pytanie więc, co kierowało Ukrainą. Niechęć do umożliwiania Rosji finansowania wojny? Na pewno. Niechęć do wsparcia Węgier jako kraju, który robi w UE za proxy Putina? Pewnie też. Wątpliwość, czy jest sens naprawiać ciągle ostrzeliwany rurociąg, by mogła nim płynąć rosyjska ropa? Bardzo możliwe – mówi OKO.press polski dyplomata.
Prezydent Wołodymyr Zełenski mówił wprost: był przeciwny przywracaniu funkcjonowania rurociągu Przyjaźń. Jego zdaniem to „równoznaczne ze znoszeniem sankcji wobec Rosji”.
– Pytanie jest szersze: czy sprzedajemy rosyjską ropę, czy nie? Bo jestem zmuszony do wznowienia działania rurociągu Przyjaźń. Czym to się różni od zniesienia sankcji wobec Rosjan? – powiedział Zełenski 15 marca.
Pytanie też, czy Viktor Orbán jest de facto zainteresowany zakończeniem „kryzysu” w relacjach z Ukrainą, bo to idealny temat prowadzonej przez niego kampanii wyborczej. Kampania Orbána jest bardzo antyukraińska – Ukraina stawiana jest, obok Brukseli, w pozycji głównego antagonisty interesu Węgier. Oskarżanie Zełenskiego o złośliwe wstrzymywanie dostaw ropy, by zaszkodzić Węgrom i ich gospodarce, to przedwyborczy samograj.
Afery
Świat
Ukraina
Viktor Orban
Ursula von der Leyen
Wołodymyr Zełenski
Komisja Europejska
Unia Europejska
rosyjska ropa
Rurociąg Przyjaźń
Słowacja
Ukraina
Węgry
Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.
Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.
Komentarze