Od 5 marca uchodźcy z Ukrainy mogą korzystać z publicznej służby zdrowia, tylko jeśli pracują i płacą składkę zdrowotną. Na wprowadzeniu nowych przepisów najbardziej ucierpią osoby starsze, chorujące onkologicznie i z niepełnosprawnościami. Piszemy o pierwszych skutkach ustawy wygaszającej pomoc
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyPan Wołodymyr ma 86 lat i poważne problemy zdrowotne.
„Ma nowotwór i potrzebuje stałego leczenia. Przyjmuje leki przeciwnowotworowe i raz na trzy miesiące dostaje niezbędne zastrzyki. Ponadto ma choroby serca, problemy z żołądkiem i plecami, a także prawie nie widzi na jedno oko” – opowiada Kristina, wnuczka Wołodymyra.
Jedynym dochodem Wołodymyra w Polsce jest ukraińska emerytura w wysokości około 200 euro na trzy miesiące. To niewystarczająca kwota na pokrycie kosztów leczenia i utrzymania.
Po wejściu 5 marca 2026 w życie ustawy wygaszającej pomoc obywatelom Ukrainy Wołodymyr stracił dostęp do opieki medycznej w ramach NFZ.
Jak pisaliśmy w OKO.press, po wygaśnięciu przepisów specustawy ukraińskiej dostęp do wszystkich świadczeń opieki zdrowotnej mają tylko ci uchodźcy, którzy są ubezpieczeni (tzn. mają jeden z tytułów do obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego, np. umowę o pracę, umowę zlecenie, prowadzą legalną działalność gospodarczą lub mają status osoby bezrobotnej. Albo mają dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne).
Jeśli nie są ubezpieczeni – to otrzymają pomoc wyłącznie w nagłych przypadkach, (tzn. mają prawo do świadczeń ratujących życie).
Natomiast świadczenia opieki zdrowotnej (z wyjątkiem m.in. leczenia uzdrowiskowego, rehabilitacji, leczenia niepłodności, zabiegów endoprotezoplastyki i usunięcia zaćmy oraz podania produktów leczniczych wydawanych świadczeniobiorcom w ramach programów ministra zdrowia, profilaktycznych programów zdrowotnych) nadal przysługują osobom ze statusem UKR:
Według ustawy obywatele Ukrainy, którzy przed dniem jej wejścia w życie znajdowali się w trakcie leczenia szpitalnego, są uprawnieni do kontynuacji tego leczenia aż do zakończenia hospitalizacji, jednak nie dłużej niż do 4 marca 2027 roku.
(Warto dodać, że to jest już kolejne ograniczanie dostępu do służby zdrowia dla uchodźców z Ukrainy. Pod koniec września 2025 roku dorośli obywatele Ukrainy, którzy nie mieli ubezpieczenia zdrowotnego w Polsce, stracili prawo m.in. do refundacji leków i leczenia stomatologicznego. Jednak nadal mogli korzystać z podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, mieli dostęp do leczenia szpitalnego).
Analizując projekt ustawy w OKO.press, podkreślaliśmy, że po wprowadzeniu zmian mogą ucierpieć m.in. osoby z niepełnosprawnościami oraz osoby starsze, które nie mieszkają w ośrodkach i które będą pozbawione dostępu do opieki medycznej.
*Jak pisaliśmy, w ustawie jest wiele przepisów sprzecznych. Na przykład, w OZZ może zamieszkać osoba z niepełnosprawnością, ale tylko wtedy, gdy będzie miała polskie orzeczenie o niepełnosprawności. Wyrobienie dokumentu zajmuje kilka miesięcy. Nie wiadomo, gdzie taka osoba ma mieszkać w tym czasie. Ponadto trudno wyrobić takie orzeczenie, nie mając od „startu” wolnego dostępu do systemu opieki medycznej.
Z kolei osoby starsze mogą mieszkać w ośrodku, o ile nie pobierają polskiej emerytury (ustawodawca nie bierze pod uwagę, że jeśli osoba przez kilka miesięcy pracowała w Polsce i ma kilkaset złotych emerytury, to za nią nie jest w stanie się utrzymać) oraz o ile nie pracuje i nie posiada na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej pełnoletnich zstępnych, którzy podlegają obowiązkowi alimentacyjnemu. Tzn. jeśli ma rodzinę, to nie będzie mogła zamieszkać w OZZ, a tym samym mieć ubezpieczenie zdrowotne z tego tytułu.
Na razie po wejściu w życie ustawy wygaszającej najbardziej widoczne są skutki w dostępie do opieki medycznej,
natomiast kolejne mogą pojawić się pod koniec czerwca, kiedy uchodźcy, którzy mieszkają w OZZ utracą status osoby należącej do grupy wrażliwej (nowe przepisy zawężają tę listę), a w związku z tym i możliwość zamieszkania w ośrodku.
Wołodymyr z żoną przyjechał do Polski po rozpoczęciu rosyjskiej pełnoskalowej inwazji. Najpierw mieszkali w ośrodku zakwaterowania zbiorowego w Łomży, później musieli się wyprowadzić. Kristina zabrała dziadka do siebie, jej mama Irena – swoją mamę. Mieszkania, które wynajmują w Ostrołęce, są za małe, żeby mieszkać razem.
Kristina pomaga dziadkowi w leczeniu i wszystkich codziennych sprawach, ale – jak przyznaje – bez ubezpieczenia zdrowotnego uzyskanie niezbędnej pomocy medycznej staje się bardzo trudne.
„Próbowaliśmy znaleźć rozwiązanie i zwracaliśmy się do różnych instytucji w Polsce – do ZUS, NFZ, banku, MOPS-u. Niestety, wszędzie powiedziano nam, że nie mogą nam pomóc” – mówi Kristina. Dodaje, że w wieku dziadka nie ma możliwości znalezienia pracy, nie zarejestruje się też w urzędzie pracy, żeby otrzymywać ubezpieczenie jako osoba bezrobotna (przepisami nowej ustawy zniesiona została możliwość rejestrowania się w urzędach pracy obywateli Ukrainy w wieku poprodukcyjnym 60/65 lat – informują lokalne urzędy pracy).
A prywatne firmy ubezpieczeniowe nie oferują ubezpieczenia zdrowotnego osobom powyżej 70. roku życia.
„Ja pracuję, więc wpisałam mamę do swojego NFZ, ale dziadka nie możemy wpisać. Można tylko członków rodziny. To jest mój ojczym, ma inne nazwisko, wedle dokumentów jest obcą dla nas osobą, chociaż oczywiście w rzeczywistości tak nie jest” – tłumaczy Irena, mama Kristiny.
„Wiedzieliśmy wcześniej, że od piątego marca będą zmiany, ale nie sądziliśmy, że aż tak duże. Rozumiem, że Ukraińcy powinni pracować i mieć ubezpieczenie” – mówi Irena. Wyjaśnia, że nie ma nic przeciwko decyzji polskich władz, że trzeba pracować, żeby móc korzystać z opieki zdrowotnej. „Ale można było pomyśleć o ludziach w takich skrajnych sytuacjach – osobach w wieku starszym, z nowotworami… Wszyscy kiedyś tacy będziemy. Nie są winni, że uciekli od tej wojny”.
„Leki się kończą, nie mamy za co kupić tych tabletek, a zastrzyki, które podają raz na trzy miesiące, są strasznie drogie. Wcześniej dostawał je za darmo. Nie będziemy w stanie ich kupić, jeśli nam każą.
Co mamy teraz zrobić? Nie wiem. Jeśli wojna nie zabije, to tu połóż się i umieraj”
– rozpacza. „Niechby już Ukraina udzielała jakiejś pomocy takim ludziom w Polsce”.
„Najbardziej martwi nas to, że bez dostępu do lekarza i leczenia osoby starsze z poważnymi chorobami mogą pozostać bez niezbędnej pomocy. Z tego, co obserwujemy w grupach Ukraińców w Polsce, nie jesteśmy jedyni, którzy znaleźli się w takiej sytuacji. Wiele osób starszych, które nie mogą pracować ze względu na wiek i stan zdrowia, nie wie obecnie, jak uzyskać pomoc medyczną” – mówi Kristina. „Staramy się zwrócić uwagę na ten problem, ponieważ chodzi o bardzo wrażliwych ludzi w podeszłym wieku, którzy potrzebują leczenia”.
W ciągu tygodnia po wejściu w życie ustawy wygaszającej pomoc uchodźcy z Ukrainy dzielą się swoimi problemami w mediach społecznościowych, proszą o porady i doradzają sobie nawzajem. To najbardziej wiarygodne źródło informacji, bo ktoś sam sprawdził – zadzwonił czy poszedł do szpitala, czy ZUS, żeby się dowiedzieć.
Na stronach resortów – Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie ma żadnej informacji o tak kardynalnych zmianach dla ukraińskich uchodźców (o poprzednich nowelach też nie zawsze pojawiały się odrębne komunikaty).
Na początku pełnoskalowej inwazji w 2022 roku informacji o udzieleniu pomocy na różnych stronach instytucji państwowych było znacznie więcej (już nie wspominając, że były komunikaty nawet w języku ukraińskim). Dziś o wygaszeniu przepisów – szukaj igły w stogu siana.
Co prawda na stronie NFZ 5 marca pojawił się komunikat o zmianach dedykowany dla placówek medycznych i aptek. Choć jak przekazują nam uchodźcy, w pierwszych dniach obowiązywania nowych przepisów zdarzało się, że personel medyczny (zwłaszcza starsze pokolenie) w szpitalach się nie orientował w szczegółach ustawy.
Dopiero po tygodniu (chaosu, telefonów i wizyt obciążających pracę szpitali), 11 marca pojawił się komunikat dla uchodźców pt. „Pacjent z Ukrainy. Co się zmieniło od 5 marca 2026 roku?” Jego plusem jest to, że zawiera też ukraińską wersję, minusem – data publikacji.
Niektóre rodziny dowiedziały się o zmianie przepisów nagle, po fakcie, po tym, jak ich bliscy trafili do szpitala i dużym zaskoczeniem było, kiedy dowiedzieli się, że szpital wystawi im rachunek.
Wsród tych, którzy najbardziej potrzebują wsparcia – osób starszych, z niepełnosprawnościami, chorujących na raka czy na inne ciężkie choroby (w związku z czym nie mogą pracować), jak dodaje Fundacja „Ukraiński Dom”, „część utraciła również prawo do świadczenia 800 plus – dotyczy to m.in. osób starszych, które nie pracują, lecz sprawują opiekę nad dziećmi do 18. roku życia”. 1 lutego 2026 roku weszły w życie przepisy poprzedniej nowelizacji specustawy ukraińskiej z września 2025 roku, które uzależniają wypłatę 800 plus od aktywności zawodowej rodziców. Do tego została ograniczona możliwość ubiegania się o zasiłek stały, z którego korzystały niektóre osoby starsze.
„Do naszej Fundacji coraz częściej zgłaszają się osoby należące do szczególnie wrażliwych grup, które z powodu konsekwencji obowiązujących przepisów nie są w stanie zapewnić sobie w Polsce godnych warunków życia. Jednym z takich przykładów jest starsza kobieta przebywająca obecnie w Polsce, która nie pracuje, samodzielnie opiekuje się wnukiem w wieku szkolnym, a jednocześnie ma ciężko chorą córkę przebywającą w Ukrainie ze względu na stan zdrowia” – pisze Ukraiński Dom.
Wielu uchodźców wojennych, którzy stracili prawo do opieki medycznej i świadczeń rodzinnych pochodzi z terenów, gdzie toczą się działania wojenne albo okupowanych przez Rosję. Często nie mają dokąd wracać albo jest to niemożliwe z innych powodów, m.in. finansowych, zdrowotnych.
Według Ukraińskiego Domu dla polskiego rządu osoby należące do grup wrażliwych „stają się w praktyce »niewidzialne«”.
„W rezultacie ciężar udzielania pomocy szczególnie wrażliwym grupom osób uchodźczych z Ukrainy w coraz większym stopniu spada na barki ukraińskich organizacji działających w Polsce” – podsumowuje Ukraiński Dom. Polskie organizacje pozarządowe pomagające uchodźcom z Ukrainy mówią, że po zmianach do nich zwracają się nie tylko osoby potrzebujące pomocy, ale też urzędnicy, kierownicy ośrodków. Nikt nie wie, jak pomóc tym ludziom.
Jak mówi OKO.press dr Kamil Matuszczyk z Ośrodka Badań nad Migracjami na Uniwersytecie Warszawskim mimo tego, że nieliczne grupy (wcześniej wymienione) osób z PESEL-em UKR nadal mają bezpłatny dostęp do służby zdrowia, to najbardziej ucierpiały na tej zmianie osoby, które z różnych przyczyn nie są aktywne zawodowo.
„Pomimo że w Polsce obserwujemy najwyższy współczynnik aktywności zawodowej obywateli Ukrainy objętych ochroną tymczasową – ponad 75 proc., jest grupa osób, która nie pracuje, na przykład seniorzy. Jeśli nie pobierają polskiej emerytury, to teraz nie będą objęte bezpłatną opieką medyczną. W podobnej sytuacji mogą znaleźć się też matki wychowujące kilkoro dzieci, które nie wykonują pracy zarobkowej” – mówi dr Matuszczyk. „Teraz te osoby powinny zapłacić za opiekę medyczną, mieć prywatne świadczenia czy w jakikolwiek inny sposób zadbać o to, żeby mieć dostęp do służby zdrowia”.
Natomiast w ramach pakietów prywatnej ochrony zdrowia uchodźcy (o ile będzie ich stać) otrzymają częściową opiekę – możliwość konsultacji lekarza rodzinnego czy specjalisty, ale nie obejmuje ona długotrwałego leczenia, operacji, ponieważ nie jest to odpowiednik publicznej ochrony zdrowia. Ponadto, jak już wspomnieliśmy, firmy ubezpieczeniowe, oceniając ryzyko, nie sprzedają ubezpieczenia osobom powyżej 70. roku życia.
Według eksperta grupa osób niepracujących nie jest duża, ale to są właśnie osoby w najtrudniejszej sytuacji.
„Ktoś może pozostawać bez pracy chwilowo, ale to może stworzyć duży problem dla tej osoby oraz członków rodziny, które są od niej zależne” – zaznacza dr Matuszczyk.
Jednak osoby starsze i schorowane, osoby z niepełnosprawnościami w większości przypadków nie będą już aktywne zawodowo. Wbrew narracji, że „nie może być przywilejów dla Ukraińców” i że „sytuację ze świadczeniami trzeba wyrównać”, teraz nie ma to miejsca. Polscy emeryci i OzN mają dostęp do służby zdrowia, natomiast obywatele Ukrainy, którzy są w takiej samej sytuacji, go stracili.
„Prawdopodobnie ustawodawca chciał uderzyć w tych, którzy nie pracują, myśląc, że jest bardzo duża grupa tzw. osób »leniwych«. Natomiast w rzeczywistości sytuacja jest inna i przepisy rykoszetem odbiły się na tych, którzy mogą być albo chwilowo bez pracy, mają problemy zdrowotne, albo są osobami starszymi” – mówi dr Matuszczyk.
Wspólnota ukraińska w Polsce podaje argument, że większość obywateli Ukrainy w Polsce pracuje i płaci podatki i z ich składek można byłoby sfinansować pomoc dla grupy najbardziej wrażliwej, która nie jest duża. Wpływy do NFZ ze składek zdrowotnych obywateli Ukrainy w latach 2022-2024 to ponad 9 mld zł. Natomiast koszt świadczeń udzielonych Ukraińcom, którzy przyjechali do Polski po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny, wyniósł w tym okresie 2,1 mld zł.
„Jest to dobry postulat, ale nie wiem, czy nasza klasa polityczna jest gotowa go wysłuchać. Niestety politycy budują swój kapitał polityczny na narracjach ksenofobii, straszenia migrantami, próby wpisania się w część elektoratu, która jest przeciwna Ukraińcom” – wyjaśnia dr Matuszczyk. „Według badań ogólna chęć wspierania Ukraińców przez Polaków nadal jest na wysokim poziomie, ale na przestrzeni lat systematycznie zmniejsza się gotowość do dalszego wspierania. Jeśli chodzi o dostęp do świadczeń, szczególnie opieki zdrowotnej, to wręcz narósł »mit narodowy«. Bardzo wielu Polaków, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach rzekomo słyszało, ale nigdy nie było świadkiem tego, że Ukraińcy mieli pierwszeństwo w kolejkach do lekarzy, że się przepychali czy rościli prawo, żeby mieć ten dostęp. Kiedy dopytuję te osoby, czy rzeczywiście widziały lub doświadczyły takiej sytuacji, to słyszę: nie, ale wszyscy o tym mówią”.
„Mam wrażenie, że politycy powtarzają te błędne wyobrażenia i społeczne narracje. Nawet jeśli ktoś kiedyś raz się przepchnął, to naprawdę nie ma tu znaczenia obywatelstwo, Polacy też w nerwach czy stresie różnie zachowują się przed drzwiami lekarzy” – kontynuuje ekspert. „Niestety politycy, szczególnie partii prawicowych, o silnym rodowodzie narodowym, podchwytują błędne przekonania. Koalicja rządząca również nie chce się temu sprzeciwić. Nie mogą powiedzieć: »zachowamy dostęp Ukraińców do ochrony zdrowia«, ponieważ dzisiaj niestety to jest niepoprawne politycznie. To brzmi strasznie i niebezpiecznie, ponieważ tak naprawdę państwo polskie niewiele by to kosztowało.
A oszczędności z wprowadzonych ograniczeń w służbie zdrowia wcale nie będą istotne,
państwo nie będzie mogło się nimi pochwalić, nie będą to miliardy złotych w skali roku, ponieważ grupa osób, która teraz została wykluczona, jest niewielka. Skutki tych zmian będą raczej społeczne i zdrowotne, w niewielkim stopniu polityczne i finansowe”.
I dalej:
„To są dramaty ludzkie. Ale niestety wątpię, żeby rząd chciał zmienić sytuację rozporządzeniami, stworzyć specjalną ścieżkę dla tych osób, które zostały wykluczone, żeby były traktowane wyjątkowo, ponieważ po prostu potrzebują pomocy. Nie widzę dobrej woli, żeby coś takiego miało się wydarzyć. Raczej obawiałbym się kolejnych utrudnień dla cudzoziemców”.
Według badacza problem jest szerszy.
„W Polsce w ogóle nie widzi się problemu osób starszych, które wymagają opieki długoterminowej, które są niesamodzielne, które mają niskie świadczenia emerytalne. Niewiele robi się na przykład na rzecz wsparcia ich opiekunów, więc niestety tym bardziej wątpię, żeby ktoś widział problemy starszych cudzoziemców. Co więcej, nie obserwuję w debacie publicznej, eksperckiej takich dyskusji i świadomości wyzwań, które w tym obszarze będą tylko narastały w przyszłości” – mówi dr Matuszczyk.
Dodaje: „Ukraińscy seniorzy są potrójnie wykluczeni: ze względu na bycie cudzoziemcami, Ukraińcami oraz osobami starszymi, potrzebującymi systemowego wsparcia, które w Polsce nie istnieje, jeśli chodzi o opiekę długoterminową”.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Komentarze