26 czerwca 2020

Osoby LGBT, kobiety, osoby z niepełnosprawnościami. Który z kandydatów dba o równe prawa?

Andrzej Duda i Krzysztof Bosak otwarcie obrali kurs na regres. Zmian chce jedynie Robert Biedroń. Status quo broni Władysław Kosiniak-Kamysz. Szymon Hołownia podkreślał, że w niektórych kwestiach zmienił zdanie. Rafał Trzaskowski unikał jednoznacznych wypowiedzi. Sprawdzamy programy

Nie przez przypadek mówiąc o prawach mniejszości politycy od lat posługują się terminem "obyczajówki". W ten sposób łatwiej sprowadzić je do kwestii "światopoglądowych", zapominając, że w grę wchodzą podstawowe wartości i prawa człowieka. I swobodnie polaryzować elektoraty lub unikać odpowiedzi na pytania.

Nie inaczej jest w tej kampanii, choć przybrała ona bardziej brunatne barwy niż wcześniejsze. "Spór o wartości" za sprawą sztabu Andrzeja Dudy najmocniej zarysował się wokół praw osób LGBT. Od czasu do czasu - również w antagonizującej formie - wracał temat praw reprodukcyjnych.

A co w zasadzie kandydaci mają do zaproponowania w programach?

Prezydent Andrzej Duda i Krzysztof Bosak otwarcie obrali kurs na regres. Jedynie Robert Biedroń stawia na zmianę zgodną z zachodnioeuropejskimi normami. Polskiego status quo broni Władysław Kosiniak Kamysz.

Szymon Hołownia podkreślał, że w niektórych kwestiach zmienił zdanie, ale jak na polskiego konserwatystę jest w kilku kwestiach "postępowy".

A Rafał Trzaskowski? Starał się być przyzwoitym, ale unikał wypowiedzi, które konserwatyści mogliby uznać za radykalne.

To teraz po kolei.

Duda: "aborcja to morderstwo", "zakaz propagandy LGBT"

Zakaz małżeństw i adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, zakaz edukacji seksualnej i zakaz "propagowania ideologii LGBT" w instytucjach publicznych - to propozycje Andrzeja Dudy z podpisanej w ostatnich tygodniach kampanii homofobicznej "Karty Rodziny".

Dwa pierwsze punkty już dziś lokują Polskę na peryferiach Unii Europejskiej. Polska jest jednym z sześciu państw wspólnoty, które jednopłciowym parom nie zapewnia ani prawa do związku partnerskiego ani małżeństwa. Za to programu wychowania do życia w rodzinie, nie można uznać za rzetelną, zgodną z najnowszą wiedzą medyczną, propozycję nauki o ludzkiej seksualności. Dzieci i młodzież uczą się jej katolickiej wykładni.

Tymczasem Andrzej Duda ma ambicje, by Polskę wysłać poza granice UE. Stąd "zakaz propagowania ideologii LGBT", którego odpowiednikiem jest Putinowski zakaz "homoseksualnej propagandy". W Rosji rozciągnięty jest na wszystkie sfery życia: karana jest czułość na ulicach (trzymanie się za ręce), organizowanie tęczowych zgromadzeń, a nawet profilaktyka HIV/AIDS. Prezydent Duda chciałby, żeby w Polsce zakaz obowiązywał w instytucjach publicznych. Moglibyśmy więc spodziewać się cenzury w miejskich teatrach i galeriach, a także wyrugowania ze szkół jakichkolwiek informacji o osobach LGBT. A co z nieheteronormatywnymi uczniami i nauczycielami? Lepiej nie myśleć.

Twarda ręka wobec osób LGBT nie jest zaskoczeniem. Prezydent rozpoczął kadencję od zawetowania ustawy upraszczającej procedurę korekty płci. Zamiast nieprocesowego rozstrzygnięcia,

osoby transpłciowe, by zmienić oznaczenie płci w dokumentach, do dziś muszą pozywać swoich rodziców. To osobista zasługa Andrzeja Dudy.

Choć w programie Dudy nie pada ani jedno słowo o zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego, w kwietniu 2020, tuż przed czytaniem kolejnego projektu ustawy Kai Godek, prezydent puścił oko do Kościoła i fundamentalistów.

„Jestem zdecydowanym przeciwnikiem aborcji eugenicznej i uważam, że zabijanie dzieci z niepełnosprawnością jest po prostu morderstwem. Jeżeli projekt w tej sprawie znajdzie się na moim biurku, to z całą pewnością zostanie przeze mnie podpisany.

Jestem zdania, że Trybunał Konstytucyjny powinien rozstrzygnąć wniosek grupy 119 posłów dotyczącego właśnie przesłanki eugenicznej”, powiedział w wywiadzie dla katolickiego tygodnika „Niedziela” prezydent Andrzej Duda.

Duda już wcześniej opowiadał się za praktyczną delegalizacją aborcji w Polsce, ale nigdy wcześniej nie nazwał jej "morderstwem".

Prezydent w "Karcie Rodziny" próbuje pokazać prospołeczną twarz. Jako priorytet stawia skuteczną egzekucję alimentów, czyli samodzielnych rodziców, ochronę przed przemocą, a także wsparcie osób z niepełnosprawnościami, którym chciałby podwyższyć świadczenia. Wszystko to jednak zbiór ogólnych deklaracji. Brzmią mało wiarygodnie, gdy przypomnimy sobie, jak prezydent lobbował za wycofaniem się z Konwencji Antyprzemocowej czy zignorował protest osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów w Sejmie.

Program Andrzeja Dudy znajdziecie tutaj.

Trzaskowski unika "radykalnych" wypowiedzi

W programie opublikowanym na dzień przed ciszą wyborczą Rafał Trzaskowski Polkom proponuje m.in. realną implementację Konwencji Stambulskiej, rozwój opieki żłobkowej i przedszkolnej. W sprawie praw reprodukcyjnych kandydat KO deklaruje jedynie, że "zawetuje każdą próbę zaostrzenia obecnie obowiązującej ustawy". Nie pada ani słowo o rozprawieniu się z klauzulą sumienia i zwiększeniu dostępności do antykoncepcji awaryjnej. Zapowiada powrót do finansowania przez państwo "in vitro", choć był to program rządowy.

W sekcji "równości i tolerancja" pojawiają się dwa postulaty. Jednym jest wprowadzenie ustawy o związkach partnerskich. Drugi, w zawoalowanej formie, mówi o przeciwdziałaniu przemocy szkolnej. Mimo głośnej debaty o tym, że to nastolatki LGBT najczęściej padają ofiarą szykan i nękania, kandydat KO stawia sprawę ogólnie, mówiąc o szacunku do wszystkich.

W maju podczas konferencji w Szczecinie na pytanie o LGBT odpowiedział bardziej konkretnie: "Niech się pan nie nabiera na manipulacje telewizji rządowej. Dlatego, że to, co jest najważniejsze, to stać przy wszystkich mniejszościach. Wie pan, ile jest hejtu w szkołach? Są atakowane dzieciaki, które inaczej wyglądają, mają inny kolor skóry, inną orientację seksualną, które kibicują innemu klubowi. I dlatego musimy walczyć z nienawiścią i z hejtem, dlatego każdy prezydent powinien bronić mniejszości".

Częściej jednak mówił o nienawiści ogólnie.

We Wrocławiu 14 czerwca pytał prezydenta Dudy: "Co pan zrobił dla dzieci, które były zaszczuwane, padały ofiarą nienawiści? Marian Turski, jeden z naszych bohaterów, mówił w 75-lecie wyzwolenia obozu w Oświęcimiu: nie bądźcie obojętni, gdy ktoś jest stygmatyzowany. Nie wolno być obojętnym, zwłaszcza prezydentowi Rzeczypospolitej".

Jako prezydent Warszawy ma jednak na swoim koncie osiągnięcia w kwestii praw mniejszości - uczestnictwo w Paradzie Równości w 2019 r. i podpisanie Deklaracji LGBT.

Trzaskowski proponuje też skromne wsparcie osób z niepełnosprawnościami: lepszy dostęp do usług medycznych i edukacyjnych, a także utrzymanie świadczenia opiekuńczego w momencie podjęcia pracy.

Kształt programu pokazuje nam strategię wyborczą sztabu Trzaskowskiego: unikanie kontrowersji, łatki radykała. Wszystko obliczone na konsolidację głosów opozycji w II turze wyborów prezydenckich.

Program Rafała Trzaskowskiego znajdziecie tutaj.

Biedroń pcha Polskę na Zachód

Robert Biedroń jako jedyny proponuje postęp w równouprawnieniu. W odpowiedzi na homofobiczny atak sztabu Andrzeja Dudy wraz z przedstawicielami organizacji społecznych złożył w Sejmie pierwszy w historii projekt ustawy o równości małżeńskiej, zakładający także adopcję dzieci przez pary jednopłciowe.

W kampanii mówi też o walce z mową nienawiści i konieczności uzupełnienia kodeksu karnego o przesłanki orientacji seksualnej i tożsamości płciowej w artykułach dotyczących przestępstw z nienawiści. Odpowiedział pozytywnie na list prawników do kandydatów na prezydenta. Apelowali, by ci poparli projekt zmian w prawie, które skutecznie będą chronić przed atakami motywowanymi uprzedzeniami ze względu na orientację seksualną, tożsamość płciową, wiek, płeć oraz niepełnosprawność. Pisaliśmy o tym tutaj:

Ostro reagował na nagonkę wobec osób LGBT. W wywiadzie dla OKO.press mówił: "Uważam, że dzisiaj rolą elit jest pokazanie, po której stronie stoimy. Ta mniejszość dzisiaj jest opluwana, jest na nią nagonka i możemy albo nabrać wody w usta i tylko udawać rzetelne dziennikarstwo albo stanąć po dobrej stronie. Kiedy atakuje się jakąś grupę społeczną, to mamy wybór albo-albo. W tej sprawie nie ma odcieni".

Biedroń opowiada się też za liberalizacją prawa antyaborcyjnego i zniesienia klauzuli sumienia.

A jednak żaden z tych punktów nie jest w jego prezydenckim "Planie odbudowy Polski". Trzonem kampanii Biedronia są usługi publiczne: dostęp do tanich mieszkań, darmowy transport publiczny i sprawna ochrona zdrowia, a także klimat oraz przywrócenie rządów prawa.

Co jasno wskazuje, że także Biedroń próbuje odczepić łatkę "lewicy światopoglądowej", która nie potrafi skupić się na "prawdziwych problemach" Polek i Polaków.

Program Roberta Biedronia znajdziecie tutaj.

Bosak buduje chrześcijańską twierdzę

Wyrazistości nie można odmówić kandydatowi Konfederacji, ale w najgorszym znaczeniu tego słowa. W złowrogo brzmiącym "Nowym Porządku" Bosak proponuje, by zasady państwa polskiego oprzeć na normach wynikających z chrześcijaństwa i prawa naturalnego. Mają one wyeliminować niestabilność i konflikty ideologiczne "rozsadzające niemal każdy obszar społeczeństwa".

Dlatego proponuje by doprecyzować konstytucyjną definicję małżeństwa tak, by niemożliwe było wprowadzenie do porządku prawnego żadnej innej formy związków.

Chce też by płeć określana przy urodzeniu nie podlegała korekcie, co ostatecznie pozwoli odrzucić "paradygmat gender". A to w praktyce oznacza pójście drogą Węgier, które uniemożliwia osobom transpłciowym zmianę oznaczenia płci w dokumentach.

W Polsce, mimo że procedura jest bezduszna, wciąż można dokonać sądowej korekty płci.

Bosak opowiada się też za "pełną ochroną życia od poczęcia". Postuluje zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej, szczególnie

wykreślenie możliwości przerwania ciąży w związku z ciężkimi i nieuleczalnymi wadami płodu.

Ideologiczne zacięcie kandydata Konfederacji znajdziemy też w postulatach gospodarczych. Bosak opowiada się za "klauzulą sumienia" w usługach i zamówieniach, co de facto stoi w sprzeczności z zasadą niedyskryminacji.

Program Krzysztofa Bosaka jest tutaj.

Hołownia, tolerancyjny konserwatysta

Kwestii związków partnerskich i prawa kobiet do przerywania ciąży Szymon Hołownia nie umieścił w swoim programie wyborczym. Podczas kampanii deklarował, że:

  • podpisze ustawę o związkach partnerskich, jeżeli taka się pojawi na jego biurku;
  • nie podpisze ustawy o małżeństwach jednopłciowych, czy adopcji dzieci przez pary jednopłciowe;
  • jako katolik jest przeciwnikiem prawa do aborcji, jednak gdyby ustawa zaostrzająca prawo do aborcji leżała na jego biurku, nie podpisałby jej. Tak samo jak ustawy o liberalizacji prawa.

W wywiadzie dla OKO.press poparł także antykoncepcję awaryjną bez recepty, ale tylko dla kobiet po 18 r.ż.

Podczas nagonki PiS i prezydenta Dudy na osoby LGBT Hołownia stanął w obronie dyskryminowanych: "Zastanawiam się, czy prezydent Andrzej Duda i szef jego sztabu Joachim Brudziński mają świadomość, że

ich homofobiczne wypowiedzi prawdopodobnie doprowadzą do samobójstwa kogoś w realnym świecie".

Był więc drugim obok Biedronia kandydatem, który wprost mówił o homofobii i zagrożeniach z nią związanych.

Szymon Hołownia odpowiedział pozytywnie na list prawników, którzy apelowali do kandydatów, by poparli projekt zmian w prawie, które skutecznie będą chronić przed atakami motywowanymi uprzedzeniami ze względu na orientację seksualną, tożsamość płciową, wiek, płeć oraz niepełnosprawność. Pisaliśmy o tym tutaj:

Szef sztabu, Michał Kobosko, odpowiedział: "W imieniu Kandydata chcę jednoznacznie pozytywnie odpowiedzieć na Państwa Apel wystosowany wczoraj i zapewnić, że w razie wyboru na urząd Prezydenta RP Szymon Hołownia zainicjuje konsultacje obywatelskie z udziałem ekspertów mające na celu zapewnienie osobom dyskryminowanym lepszej ochrony prawnej przed atakami motywowanymi uprzedzeniami, także ze względu na orientację seksualną, tożsamość płciową, wiek, płeć oraz niepełnosprawność".

W swoim programie Hołownia zawarł także postulat prowadzenia edukacji antydyskryminacyjnej i edukacji seksualnej w szkołach.

Osobny rozdział w jego programie zajmują propozycję dla osób z niepełnosprawnościami. Są to m.in.:

  • Równość w prawie
  • Włączanie przez edukację
  • Opieka wytchnieniowa i asystent osób z niepełnosprawnościami
  • Równość na rynku pracy

Program Hołowni znajdziecie tutaj.

Kosiniak-Kamysz: tak jak jest, jest OK

Tym, co rzuca się w oczy w programie Władysława Kosiniaka-Kamysza jest polityka senioralna. Kandydat PSL chce powołać Ogólnopolską Radę Seniorów przy prezydencie: "Będzie się składać z przedstawicieli Rad Seniorów wszystkich szczebli samorządowych, a także ekspertów z zakresu medycyny, polityki społecznej, członków Uniwersytetów Trzeciego Wieku i Klubów Seniora, przedstawicieli Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów, a także organizacji kombatanckich z całego kraju".

W programie jest też wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami: "Złożę projekt ustawy gwarantujący dodatek na rehabilitację w wysokości 500 zł dla wszystkich osób niepełnosprawnych, bez progu dochodowego, a także podwyższający świadczenie wychowawcze przysługujące rodzicom dzieci niepełnosprawnych do wysokości 1000 zł".

W programie nie ma nic o prawach kobiet czy osób LGBT. Podczas nagonki na osoby LGBT kilkakrotnie wspominał o "szacunku dla wszystkich". W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" mówił: "Ja mam wizję prezydentury, która szanuje każdego człowieka. Ona nie wynika z mojego koniunkturalizmu. Codziennego badania fokusowego, które tak rozpala innych kandydatów. Tylko wynika z normalności.

Miarą naszego człowieczeństwa jest szacunek dla drugiego człowieka. Nie będę prezydentem, który komukolwiek zagląda za firanki".

Na pytanie o związki partnerskie odpowiada: zróbmy referendum. Jest przeciwny małżeństwom jednopłciowym i adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Bardzo wyraźnie chce uniknąć łatki "tęczowego Władka", którą przypiął mu PiS przed wyborami do PE.

Program Kosiniaka-Kamysza znajdziecie tutaj.

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne