0:00
Prawa autorskie: Kuba Atys / Agencja GazetaKuba Atys / Agencja ...
Śledztwo

Jaki chwali się, że dzięki niemu szpitale dostaną 2,5 mln zł na walkę z koronawirusem. Z resortu Ziobry

Patryk Jaki to już trzynasty polityk Solidarnej Polski, który chwali się, że zdobył z Ministerstwa Sprawiedliwości pieniądze dla szpitali. Dzięki jednemu paragrafowi rozporządzenia Ziobro może dotować dowolny podmiot publiczny – bez informowania komu daje, ile i dlaczego. Solidarna Polska sprytnie wykorzystuje to do promowania swoich polityków

Wydrukuj

Patryk Jaki to były wiceminister sprawiedliwości. W czerwcu 2019 roku został posłem Parlamentu Europejskiego i przeniósł się do Brukseli.

4 maja europoseł Jaki opublikował na Facebooku grafikę, w której chwali się, ile pieniędzy dzięki niemu dostaną na walkę z koronawirusem placówki medyczne z województwa świętokrzyskiego. To okręg wyborczy, z którego kandydował do europarlamentu.

"Cieszę się, że na mój wniosek kolejne środki otrzymają..." - pisze Jaki, po czym wymienia 11 szpitali i innych placówek medycznych z województwa świętokrzyskiego. Łączna kwota wsparcia, które załatwił europoseł Jaki to ponad 2,5 mln złotych.

Pieniądze pochodzą z Funduszu Sprawiedliwości. Nadzoruje Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i zarazem szef Solidarnej Polski.

O wsparcie z tego funduszu, dla szpitali w swoich okręgach wyborczych, skutecznie zabiegało - oprócz Jakiego - co najmniej dwunastu polityków Solidarnej Polski (lista poniżej).

Na jakiej podstawie "wnioskują" o pieniądze do ministra sprawiedliwości?

Dotacje Ziobry

O tym, że politycy Solidarnej Polski (SP) traktują Fundusz Sprawiedliwości jak fundusz promocji swojej partii, pisaliśmy wiele razy. Dotyczyło to choćby dotacji dla nowo powstałych fundacji i stowarzyszeń personalnie związanych z partią Ziobry, czy dotacji dla Ochotniczych Staży Pożarnych w okręgach wyborczych polityków SP.

Tym razem Fundusz został zaprzęgnięty do pomocy szpitalom w walce z koronawirusem. To oczywiście szczytny cel, bo chyba żaden dyrektor szpitala w Polsce nie powie, że ma za dużo pieniędzy. Problem jednak w tym, jak te pieniądze są rozdzielane.

O dotacjach z Ministerstwa Sprawiedliwości dla szpitali nie wiadomo praktycznie nic. Kwoty dofinansowania oraz listę placówek, które je otrzymały, znamy wyłącznie z wpisów polityków Solidarnej Polski w mediach społecznościowych i z artykułów w lokalnych mediach, które chwalą przedsiębiorczość polityków SP. "Patryk Jaki wspiera świętokrzyskie szpitale w walce z koronawirusem" - informuje np. Radio Kielce.

Na stronie resortu sprawiedliwości nie ma informacji o tym, że szpitale mogą taką pomoc uzyskać, nie wiadomo kto rozpatruje wnioski, ile placówek medycznych je złożyło oraz jaki jest klucz przyznawania pieniędzy.

14 kwietnia zapytaliśmy o to rzeczniczkę prasową ministerstwa Agnieszkę Borowską oraz resortowy departament funduszu sprawiedliwości. Do tej pory nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi. Na nasze pytania nie odpowiedział także Patryk Jaki.

Innej drogi uzyskania informacji nie ma, bo w 2017 roku minister Ziobro wprowadził skrajnie nieprzejrzysty tryb przyznawania dotacji. Dzięki temu może praktycznie bez przeszkód dotować publiczne podmioty. Bez informowania komu, ile i dlaczego.

Miliony "pozyskane" z ministerstwa

Zanim wyjaśnimy, jak działa sprytny mechanizm z dotacjami, zobaczmy, którzy politycy Solidarnej Polski chwalili się załatwieniem dotacji dla szpitali. Pisaliśmy już na ten temat dwa tygodnie temu, jednak od tamtego czasu lista się wydłużyła. Link przypisany kwocie dotacji prowadzi do wpisu na Facebooku lub artykułu w lokalnych mediach.

Członkowie rządu:

Posłowie:

Samorządowcy:

  • Marta Malec-Lech, członkini zarządu województwa małopolskiego - 400 tysięcy zł.

Pomoc służbie zdrowia zedeklarowała też Beata Kempa, ale nie ma jeszcze informacji, by jakaś placówka dostała już dzięki niej wsparcie.

"Solidarna nie tylko z nazwy"

W jaki sposób politycy SP przyczynili się do tego, by szpitale dostały pieniądze? Patryk Jaki "wnioskował" o nie, Jan Kanthak "dziękuje ministrowi za przychylenie się do jego prośby", Jacek Ozdoba "ubiegał się o wsparcie", a Michał Woś "skutecznie interweniował". Jeszcze bardziej wprost wyrażał się wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, który poinformował po prostu: "wesprzemy szpitale" taką i taką kwotą.

W żadne owijanie w bawełnę nie bawił się poseł Norbert Kaczmarczyk. "Dziś razem z Posłem Piotrem Sakiem wspieramy szpitale w Proszowicach i Dąbrowie Tarnowskiej kwotą 400 tysięcy złotych" - deklarował.

W tym miejscu chcieliśmy podsumować działania polityków Solidarnej Polski, ale nie zrobimy tego lepiej niż szef biura poselskiego Kaczmarczyka Dariusz Niemiec. Oddajmy mu głos:

"Solidarna Polska Ministra Ziobry jest solidarna nie tylko z nazwy, ale tworzymy jeden sprawny mechanizm. Łączy nas współpraca, wspólne cele. Jesteśmy swego rodzaju rodziną, która cały czas wspiera się

i pracuje nad rozwiązaniami dobrymi dla mieszkańców okręgu tarnowskiego. Dziś efektem tej pracy jest prawie pół miliona złotych dofinansowania dla szpitali w dwóch tylko powiatach".

Paragraf 11

Fundusz Sprawiedliwości obraca setkami milionów złotych. Od początku jego głównym zadaniem była pomoc ofiarom przestępstw oraz pomoc osobom, które odbyły kary pozbawienia wolności.

Działanie funduszu znacznie rozszerzył w 2017 roku Zbigniew Ziobro. Zgodnie z jego rozporządzeniem, z funduszu można dotować także podmioty publiczne: sądy, prokuratury, szkoły itd.

Według rozporządzenia, na tego typu dotacje minister ogłasza nabór. Stosowna informacja jest więc publikowania na stronach ministerstwa, a wnioski - przynajmniej w teorii - weryfikuje specjalny zespół.

Jednak jest od tego odstępstwo. Zgodnie z paragrafem 11

"w uzasadnionych przypadkach możliwe jest zawarcie umowy na powierzenie zadania nieobjętego programem lub naborem wniosków". To prawdopodobnie z tego paragrafu korzysta minister Ziobro przy okazji dotacji dla szpitali.

Najwyższa Izba Kontroli alarmowała, że minister stosuje ten szczególny tryb przyznawania dotacji nadzwyczaj często. Izba ustaliła, że tylko w 2018 roku Ziobro przyznał w ten sposób 60 dotacji na łączną kwotę ponad 40 mln złotych.

Te pieniądze poszły m.in. na remont szkoły w Raciborzu, rodzinnym mieście Michała Wosia, ówczesnego wiceministra sprawiedliwości, a dzisiaj ministra środowiska. Jak pisaliśmy, Woś "zachęcał" szkołę do ubiegania się o dotacje, a potem w blasku fleszy podpisał umowę na dofinansowanie - ponad milion złotych. NIK uznał, że ministerstwo wydało pieniądze "niecelowo i niegospodarnie".

NIK ostrzegał, że przyznawanie dotacji w trybie przewidzianym w paragrafie 11 odbywa się bez przejrzystych procedur, bez formalnej ewidencji wniosków oraz bez podawania do publicznej wiadomości informacji o naborze wniosków. Izba stwierdziła, że regularne przyznawanie dotacji w ten sposób

jest działaniem nierzetelnym i "może stwarzać ryzyko działań korupcyjnych".

Co na to ministerstwo? "Decyzja o przyznaniu lub nieprzyznaniu dotacji jest uznaniową decyzją ministra" - odpowiada.

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne