W „Odysei” to przykładna żona, lecz jej historia nie kończy się na strofach Homera. Relacje z Odyseuszem, oczekiwanie, a wreszcie śmierć – miały w starożytności wiele interpretacji zaskakujących, czy wręcz szokujących. Dałoby się z tego nakręcić cały serial, a nie tylko film.
Czegokolwiek nie pokaże Christopher Nolan w swojej „Odysei”, wchodzącej 17 lipca do polskich kin, starożytnych wzorców nie przebije, pomysłowości antycznych autorów nie przeskoczy, ich dywagacji i niekonsekwencji nie przyćmi. A Penelopa i tak pozostanie wzorem małżeńskiej wierności, bo tak śpiewał Homer, a jemu talentem nikt nie dorównał.
Penelopa uważana jest za symbol małżeńskiej wierności. Dwadzieścia lat czekała na powrót swego męża Odyseusza z wojny trojańskiej. Nawet wtedy, gdy zaginionego powszechnie uważano już za zmarłego, a na Itace wokół „wdowy” kręcili się liczni zalotnicy, ona nie traciła nadziei. Ostatecznie oboje doczekali się ponownego spotkania. Happy end, choć unurzany w krwi wybitych absztyfikantów, był długi i pełen słodyczy.
Taka jest Penelopa, jaką znamy z „Odysei” Homera, z wiernych adaptacji eposu. Nie jest to jednak pełna prawda o mitycznej bohaterce.
Po pierwsze, jej postać często spłycano, podkreślając tylko wierność i oddanie. Tymczasem nie czekała biernie na męża, modląc się o przychylność bogów. Chcąc odwlec moment, gdy zostanie przymuszona przez rodzinę do powtórnego zamążpójścia, sięgała po fortele. Na przykład odkładała wyczekiwaną przez absztyfikantów decyzję do momentu wykonania całunu na przyszły pogrzeb sędziwego teścia – w rzeczywistości za dnia tkała szatę, a nocą ją pruła, grając na czas.
Robiła to z przebiegłością, z którą kojarzono przede wszystkim jej męża.
Po drugie, dla współczesnego czytelnika nie zawsze uchwytne są niuanse opowieści Homera. Na przykład wspomniane tkanie szaty, niby spokojną „kobiecą” czynność, w świetle późniejszych wypadków można uznać także za tkanie okrutnej krwawej intrygi przeciw zalotnikom – a Penelopa z wyrachowaniem i bezwzględnością przecież nam się nie kojarzy!
Po trzecie, w starożytności krążyły o niej rozmaite opowieści z wielu źródeł. Podobnie jak w przypadku innych mitycznych bohaterów, zmieniały się one w zależności od czasów i miejsca.
Przykładem Achilles – u Homera niemal niezwyciężony, straszliwie dumny. Symbol męskości. Szokująco więc wypada to, co napisał o nim w III-IV wieku, tysiąc dwieście lat po Homerze, starożytny grecki poeta Kwintus ze Smyrny w poemacie „Posthomerica”, mającym wypełnić lukę narracyjną między „Iliadą” i „Odyseją”.
W jego utworze Achajowie muszą zmierzyć się z Amazonkami, które przybyły na pomoc oblężonym Trojanom. Królowa wojowniczek – Pentezylea – staje do walki z Achillesem. Gdy Amazonka ginie od ciosu włócznią, heros zdziera jej z głowy hełm i z miejsca się zakochuje. Nie może przy tym opanować żądzy i dokonuje aktu nekrofilii. Gdy jeden ze współtowarzyszy broni kwituje to drwinami, Achilles morduje go w gniewie.
A Kwintus ze Smyrny był tylko jednym z wielu autorów, którzy wzięli na warsztat tradycję homerycką. Robert Graves w „Mitach greckich” (1955) zgromadził ogromną liczbę starożytnych wariantów i oboczności charakterystycznych dla rozmaitych miejsc. Wszak klasyczna Grecja, jak wskazuje dr hab. Tomasz Mojsik, autor biografii „Odyseusz” (2025), obejmowała tysiąc dwieście miast i osad rozrzuconych po wybrzeżach mórz Śródziemnego i Czarnego. A później nastały jeszcze monarchie hellenistyczne oraz Imperium Rzymskie.
Na owe warianty rzutowały realia czasów, zapotrzebowania polityczne i ambicje artystyczne twórców. Nie sposób scalić ich w spójną i logiczną opowieść. Tak jak nie da się scalić relacji z II wojny światowej o śmierci Hitlera z dajmy na to „Bękartami wojny” (2009) Quentina Tarantino. Ten filmowy prowokator i miłośnik kina klasy B miał swój cel i racje.
Podobnie, choć nie zawsze jest to dla nas klarowne, postępowali twórcy starożytni. Nie traktowali Homera tak, jak chrześcijanie „Biblię”. Nie bali się nowych wariantów starych opowieści. Posmakować tego możemy w książce polskiego autora Wita Szostaka „Zagroda zębów” (2016), pełnej beletrystycznych miniatur, będących wymyślonymi, alternatywnymi wersjami opowieści o Odyseuszu. Pojawia się w tej erudycyjnej zabawie także Penelopa.
„Zagroda zębów” to współczesny hołd dla Homera. Człowieka, o którym niewiele wiemy. Czy faktycznie był niewidomy, jak chce tradycja; skąd pochodził; ilu dzieł był autorem; jak dalece wspierał się istniejącymi pieśniami? I czy znał takie kobiety jak Penelopa?
Tworząc w VIII wieku p.n.e., Homer opowiadał o czasach, które były dla słuchaczy zamierzchłą przeszłością. Jego „wojna trojańska”, którą naukowcy umieszczają hipotetycznie w XIII–XII wieku p.n.e., to wydarzenie z okresu cywilizacji mykeńskiej. Z epoki, w której zapanował już patriarchat, jednak greckie kobiety miały jeszcze realny wpływ na władzę, podejmowały świadome decyzje, cieszyły się sporą pozycją i wolnością, przechadzały się swobodnie ulicami miast.
Gdzieniegdzie przetrwał nawet zwyczaj, że tron i majątek dziedziczono w linii żeńskiej. Dlatego kobiety u Homera są bardziej niezależne niż u kolejnych pokoleń jego odbiorców. Jednak on sam też uderzał czasami w ton bardzo patriarchalny. W jednej ze scen „Odysei” młokos Telemach, syn Penelopy i Odyseusza, bezczelnie wygania matkę do jej komnat, by zajęła się „sprawami niewieścimi” – wrzecionem i krosnem – a nie dyskusjami o wojnie trojańskiej i zarządzaniu majątkiem.
W czasach po Homerze, w epoce Grecji klasycznej (V–IV w. p.n.e.), ta marginalizacja kobiet stała się już normą, na przykład w Atenach. Grecki mówca i polityk z IV wieku p.n.e. Ajschines przekazał opowieść o Ateńczyku, który na wieść, że jego córka straciła cnotę przed ślubem, żywcem ją zamurował. W pustym budynku, ale razem z koniem – miał bowiem nadzieję, że zwierzę w tych warunkach oszaleje i dziewczynę zabije.
Po sięgających daleko podbojach Aleksandra Wielkiego, w epoce hellenistycznej (IV w. p.n.e. – I w. n.e.) kobiety znów zyskały na znaczeniu i niezależności ekonomicznej. Kiedy grecką dominację zastąpiła rzymska, też sytuacja nie była jednorodna. O ile w surowym republikańskim Rzymie musiały nieco bardziej się pilnować, to w cesarskim ponownie miały więcej swobód. Przez cały ten czas tradycja homerycka była dla Rzymian niezwykle istotna. Wyrastali na „Iliadzie” i „Odysei”, wywodzili swoje rodowody od ich bohaterów. Penelopa stała się nieśmiertelna.
Niezależnie od zmiennych warunków, w starożytności dobrze rozumiano, dlaczego Odyseusz pojął za żonę Penelopę. Rezonowały słowa Hezjoda, który żył nieco tylko później od Homera, a w swoim dydaktycznym eposie „Prace i dnie” doradzał:
Żeń się z dziewicą; niech w dobrych postępkach przy tobie urasta.
Taką bierz zwłaszcza za żonę, co mieszka w pobliżu twej włości.
Rozejrz się dobrze, byś swoim sąsiadom nie sprawił radości.
Skarbu większego nad dobrą małżonkę wszak człek nie zdobędzie,
Ani też zła groźniejszego nad żonę przewrotną, co wszędzie
Szuka rozkoszy. Bo ona mężczyznę, choć wielkie ma siły,
Spali bez ognia i wnet go zawiedzie do progu mogiły.
(tłum. J. Łanowski)
Penelopa pochodziła ze Sparty, z wielodzietnego związku króla Ikariosa i nimfy Periboi. Pierwotnie nazywała się Arnaia lub Arnakia. Nowe imię nawiązywało albo do nici (gr. péné), które tak pracowicie tkała, albo do kaczek (penelops), które uratowały ją w dzieciństwie z morskiej toni.
Jej babka Gorgofone uchodziła za jedną z pierwszych kobiet, które dwukrotnie wyszły za mąż. Tym ciekawsze wydaje się uczynienie z Penelopy symbolu długiej i wytrwałej wiary w powrót małżonka.
Była też stryjeczną siostrą słynnej Heleny – zarazem wiarołomnej femme fatale i ofiary intryg bogów olimpijskich. Tej, o którą wybuchła wojna trojańska.
Za ów konflikt odpowiadał zresztą w pewnej mierze Odyseusz. Ów syn argonauty Laertesa (a w niektórych wariantach: Syzyfa, co współgrałoby z jego długo nieudanymi próbami dotarcia do Itaki) w młodości był bowiem jednym z adoratorów Heleny. Nie miał wielkich szans w rywalizacji z bogatymi konkurentami.
Za to zawiesił oko na jej kuzynce Penelopie – którą Laertes wskazywał jako wyjątkowo pożądaną synową, bo nie tylko urodziwą, lecz i mądrą. Odyseusz wykorzystał wówczas lęk ojca Heleny, że wybór jakiegokolwiek kandydata sprowokuje atak pozostałych, i – w zamian za wsparcie w staraniach o rękę Penelopy – zaproponował mu inteligentne rozwiązanie: niech każdy z rywalizujących o Helenę kawalerów przysięgnie, że przyjdzie z pomocą wybrankowi Heleny, jeśli ktokolwiek pozazdrości mu szczęścia i zechce skrzywdzić.
Pomysł Odyseusza się spodobał. Jego efektem były dwa wesela i wojna. Odyseusz ożenił się z Penelopą. Wprawdzie ojciec dziewczyny nie chciał z nią się rozstawać, ale ona już zdecydowała: zakryła twarz woalką, co oznaczało, że została zaślubiona i odchodzi do domu męża.
Helena natomiast wybrała Menelaosa, brata króla Myken Agamemnona. Kiedy po kilku latach piękność uprowadził trojański królewicz Parys, byli rywale Menelaosa – wtedy już króla Sparty – zgodnie z obietnicą wyruszyli ją odbić.
Summa summarum plan „przemyślnego Odyseusza”, dzięki któremu zdobył Penelopę, okazał się więc dla niego tragiczny: czekało go dziesięć lat wojny trojańskiej i kolejnych dziesięć lat tułaczki.
Ponoć, wedle jednej z wersji wydarzeń, zapowiedziała mu to wyrocznia. Próbował więc udawać obłąkanego, by wymigać się od wyprawy i zostać w domu, z żoną i malutkim synkiem Telemachem. Gdy przybyli towarzysze broni, z uporem maniaka orał pole i sypał w ziemię sól. Jednak goście poznali się na symulancie: wyrwali dziecko Penelopie i rzucili pod pług. Odyseusz się zatrzymał, mistyfikacja została odkryta.
Penelopę czekały samotność i niepokój.
Niewiele wiadomo o tym, co porabiała Penelopa podczas wojny trojańskiej poza zamartwianiem się o los męża, wychowywaniem syna, pielęgnowaniem teścia i dbaniem o gospodarstwo. Takie niby „nic”, dobrze jednak znane wielu kobietom harującym w domu i w zamian uznawanym za „bezrobotne”.
Kiedy wojna się skończyła, wyczekiwała wieści o mężu. Rzymski poeta Owidiusz w „Heroidach” wyobrażał sobie list do Odyseusza, w którym Penelopa nalegała: „Nie odpisuj, wracaj!”. Popadała w depresję i podkreślała: „Troja upadła dla innych, dla mnie jednej stoi”. Słyszała także pieśni o nieszczęściach spotykających wracających Achajów. Na przykład Agamemnon zginął z rąk swej żony Klitajmestry – siostry pięknej Heleny (która po powrocie do Menelaosa żyła z nim w zadziwiająco zgodnym stadle). Klitajmestra jednak nie tylko miała kochanka, lecz również zemściła się za to, że przed wyprawą trojańską mąż złożył ich córkę w ofierze, by zapewnić okrętom wojennym pomyślne wiatry.
Kiedy Odyseusz przez lata nie wracał, uznano, że jego też nie ma już wśród żywych. Wtedy pokusy wdarły się również do pałacu w Itace. Bohater usłyszał o tym podczas wizyty w Hadesie od ducha swojej zmarłej matki, tak wieszczącej mu powrót:
„Dotrzesz w końcu do domu, ale po poniewierce –
Na cudzym okręcie, w nędzy, że nawet nikt cię nie pozna.
W dodatku zastaniesz w domu kompletne rozprężenie:
Tłum śmiałych zalotników trwoniących twój majątek
I próbujących zdobyć ślubnymi podarunkami
Rękę twej boskiej żony. Ukrócisz jednak te gwałty:
Wytępisz zalotników, czy to podstępem, czy mieczem,
I zapanujesz na powrót nad domem i królestwem”
[tłum. A. Libera].
W rzeczywistości było nawet gorzej, bo zalotnicy próbowali zasadzić się na życie młodego Telemacha, nieustannie szukającego śladu ojca. Ewentualna śmierć dorastającego dziedzica i ręka Penelopy była dla nich obietnicą majątku i władzy. Kusiły do zbrodni.
Penelopa wciąż była piękna, potrafiła kokietować, choć niespecjalnie się starała. Służącej mówiła, by nie namawiała ją na nacieranie się wonnymi olejami:
„Moją urodę zniszczyli bogowie olimpijscy
W dniu, gdy mój mąż wyruszył na okręcie pod Troję”.
Odyseusz też nie wyglądał kwitnąco. Przybył do domu pod postacią obdartego włóczęgi. Poza umierającym psem i starą piastunką nikt go nie poznał. Obrażali go zalotnicy, a nawet kolaborująca z nimi służąca Melanto. Penelopa wyzwała ją od „rozbestwionych suk”.
Denerwowała się. Długo zwodziła absztyfikantów. Była pod rosnącą presją. Niechciani goście od kilku lat biesiadowali w jej domu (a zebrało się ich ponad stu!) i demoralizowali służbę. Ojciec i bracia naciskali, by wreszcie kogoś wybrała. Największe podarki ślubne oferował Eurymachos, najgłośniejszy był Antinoos.
Sprytna Penelopa, ów swego rodzaju „Odys w spódnicy” – jak ją nazywa dr hab. Tomasz Mojsik – znajduje rozwiązanie. Organizuje turniej o swoją rękę. Wygra ten, kto napnie pozostały w skarbcu łuk Odysa i wypuści strzałę tak, by przeszła przez ucha dwunastu toporów ustawionych w szeregu. Wie, że nie podoła temu nikt, poza jej mężem. Gdy zalotnicy odpadają, po łuk sięga żebrak. Tłum gachów protestuje, ale Penelopa ich uspokaja – przecież nie mają się czego bać, nie odda komuś takiemu swojej ręki!
Gospodyni nie zobaczy tego, co dziać się będzie dalej. Odyseusz z łatwością przestrzeli ucha toporów, a potem z pomocą Telemacha i kilku wiernych sług urządzi istną rzeźnię zalotników, w większości bezbronnych. Potem nakaże wymordować kolaborantów, a sam ruszy do żony.
„Penelopa spała. Przybiegła do niej stara klucznica z krzykiem, że pan wrócił i wymordował zalotników. Królowa zeszła na dół. Odyseusz siedział pod słupem, na środku pustej sali biesiadnej. Niedaleko stał syn Telemach, wpatrzony w ojca. Oddzielony dwudziestu latami rozłąki, utrudzony krwawym żniwem, którego właśnie dokonał, wydał się jej mąż jakimś obcym, dalekim, nie wiedziała, jak witać, jak mówić. Dopiero gdy odświeżył się kąpielą, przebrał, zagadał o rzeczach im tylko obojgu wiadomych – padła mu z płaczem w ramiona”, pisał Jan Parandowski w swojej „Mitologii”.
Pisał w dużym skrócie. Bo w istocie rzeczy Penelopa wciąż nie miała pewności, czy to wrócił do niej mąż, czy może któryś z bogów sobie z nią okrutnie igra. Postanawia więc przybysza przetestować. Wydaje przy nim rozkaz służącej, by przeniosła łoże, które niegdyś Odys wyrychtował. Ten aż trzęsie się z oburzenia: przecież tak je wsparł o drzewo, wokół którego zbudował dom, że jest nie do ruszenia! Teraz Penelopa już wie, że wrócił jej prawdziwy mąż. Resztę wyjaśniają sobie podczas długiej nocy w sypialni. Jej owocem będzie drugi syn pary, imieniem Ptoliporthes lub Arkesilaos.
To jednak nie koniec kłopotów. Od gniewu kipią rodziny wymordowanych zalotników. Dopiero interwencja bogów zapobiega dalszemu przelewowi krwi.
Przynajmniej w „Odysei” mamy w tym miejscu happy end. Wedle innej wersji wydarzeń, Odyseusz musiał znów udać się na wygnanie, z powodu właśnie rzezi zalotników. Jeszcze inny autor wymyślił, że bohater ulotnił się, bo Penelopa okazała się jednak wiarołomna.
„W najdziwniejszej z wersji opowieści o dalszych podróżach Odysa, które znamy jedynie z fragmentu historyka Teopompa (IV wiek p.n.e.), heros po powrocie spod Troi miał się dowiedzieć o istnieniu potwornego potomstwa Penelopy i zalotników. Przerażony widokiem uciekł z domu i czym prędzej wyruszył w dalszą podróż”, pisze Tomasz Mojsik.
Komu przeszkadzała wierna Penelopa?
Czy to podziałała tylko wyobraźnia antycznego autora? A może mizoginia i charakterystyczna w IV w. p.n.e. nieufność wobec kobiet przeniosły się na bohaterkę dotychczas bez skazy?
„W pierwotnej tradycji ona jest wzorem wierności i zostaje przeciwstawiona swej kuzynce Klitajmestrze, która wraz z kochankiem zabiła swego męża (też wracającego z wojny Agamemnona). Penelopie to nawet nie przyszło do głowy i jej wierność jest częścią sławy jej męża. Jednak Grecy nie byliby Grekami, gdyby nie zaczęli kwestionować także tego elementu opowieści o Odysie. I gdzieś może w czasach Platona, epoce fermentu intelektualnego, rozkwitu komedii i kwestionowania autorytetów, wykluło się podejrzenie, fantazja, że także Penelopa mogła potajemnie z kimś sypiać. Być może wyraża to także stopniowo pojawiającą się świadomość, że kobiety też mają swoje potrzeby, co trochę widać w umowach małżeńskich z czasów hellenistycznych”, wyjaśniał Mojski w wywiadzie dla portalu Nauka w Polsce.
Szkoda, że mężczyźni widzieli w kobiecych potrzebach głównie zagrożenie. W tamtych czasach wierność obowiązywała zwykle w jedną stronę. Dziarski Odys miał romanse – i dzieci – z czarodziejką Kirke, nimfą Kalipso, królewną Euippe, królową Kalidippe oraz nieznaną z imienia córką władcy Etolii. Penelopa powinna jednak czekać na męża nietknięta.
Kiedy starożytni autorzy zaczęli fantazjować o Penelopie, to nie tylko o niewierności. Także o jej zemście: w pewnej opowieści doprowadza do tego, że mąż zabija jednego ze swych pozamałżeńskich synów. Potworność jej zdrady z gachami i rozbuchana żądza przynosi zaś odpowiednio nieludzki efekt: kobieta rodzi brodatego, rogatego Pana – boga pasterzy. Przed porodem udaje się do Arkadii, historycznego regionu w Grecji (od którego wzięła się też w naszej kulturze nazwa sielskiej, idyllicznej krainy szczęśliwości). I to w arkadyjskiej Mantinei pochowano Penelopę po śmierci. Ta wersja zakłada, że Odyseusz, choć rozgniewany niewiernością żony, nie zabił jej, nie uciekł, lecz odesłał.
Wątki mnożyły się, bo wiele miast i familii chciało mieć udział w rzekomych przygodach Odyseusza i jego rodziny. Wymyślano niesamowite zbiegi okoliczności.
Oto wariacja jak z brazylijskiej telenoweli. Odcinek pierwszy: Telemach poślubia czarodziejkę Kirkę, dawną kochankę ojca. Odcinek drugi: Odyseusz ginie przypadkiem z ręki nieślubnego syna Telegonosa, którego spłodził właśnie z czarodziejką. Odcinek trzeci: bohater zostaje wskrzeszony dzięki magicznym ziołom. Tyle że w ten sposób stanąłby Telegonosowi na drodze do poślubienia owdowiałej Penelopy, do czego jego potomek już się szykował… Opera mydlana w pełnej krasie!
Nic dziwnego, że zmęczony podobnymi dywagacjami rzymski filozof Seneka pisał w I wieku n.e. do przyjaciela, chorobliwie zafascynowanego kolejami losów mitycznych bohaterów: „Po cóż dociekasz, czy Penelopa była nierządnicą, czy też sprzeniewierzyła się swym czasom; czy w tym, kogo widziała, domyślała się Ulissesa [Odyseusza], zanim się o nim dowiedziała? Naucz mię raczej, co to jest wstydliwość oraz ile ma w sobie dobra; czy ma ona swą siedzibę w ciele, czy w duszy” (tłum. W. Kornatowski).
Dziennikarz i autor książek. Był redaktorem naczelnym magazynu „Focus Historia”, zajmował się m.in. historycznymi śledztwami. Publikował artykuły m.in. w „Przekroju”, „Ciekawostkach historycznych” i „Tygodniku Powszechnym”. Autor kryminałów retro, powieści z dreszczykiem i książek popularyzujących historię.
Dziennikarz i autor książek. Był redaktorem naczelnym magazynu „Focus Historia”, zajmował się m.in. historycznymi śledztwami. Publikował artykuły m.in. w „Przekroju”, „Ciekawostkach historycznych” i „Tygodniku Powszechnym”. Autor kryminałów retro, powieści z dreszczykiem i książek popularyzujących historię.
Komentarze