Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
02 grudnia 2021

PiS ma większość w Sejmie? Tłumaczymy sejmowe puzzle, które ułożył Kaczyński

Czy Kaczyński potrzebuje posła Łukasza Mejzy, żeby utrzymać sejmową większość? Czyżby przyszłość Zjednoczonej Prawicy zawisła na pośle, na którym wisi poważne oskarżenie o żerowaniu na przerażonych rodzicach ciężko chorych dzieci? Tłumaczymy

„Wszystkie ręce na pokład, nie możemy sobie pozwolić na przegrane głosowania, bo musimy udowodnić, że mamy większość” - miał mówić Jarosław Kaczyński podczas spotkania klubu PiS w środę 1 grudnia 2021 roku, informuje Wirtualna Polska. „Usłyszeliśmy, że żadne nasze aktywności w terenie czy spotkania nie są usprawiedliwieniem dla nieobecności” - relacjonował jeden z posłów PiS.

Według doniesień kilku mediów zapadła też decyzja o dymisji Łukasza Mejzy z funkcji wiceministra sportu, choć nie było o niej mowy podczas spotkania klubu. Mejza, jak opisali dziennikarze Wirtualnej Polski, miał sprzedawać nieskuteczne i kosztujące dziesiątki tysięcy złotych terapie dla ciężko chorych dzieci. Miał też osobiście namawiać rodziców do korzystania z nich.

Mejza nie jest członkiem klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Od października 2021 roku należy jednak do Partii Republikańskiej Adama Bielana. Tego samego Bielana, który wyciągnął część posłów z Porozumienia Jarosława Gowina i przytrzymał ich przy Kaczyńskim. A Mejza, choć formalnie jest posłem niezależnym bez klubowej przynależności, potwierdza związek z obozem władzy w większości przypadków, głosując ręka w rękę z PiS-em.

Czy jeśli straci stanowisko, większość się posypie?

Być może lojalność Mejzy jest większa niż stanowisko i ministerialna pensja i ręka dalej będzie szła w górę w kluczowych momentach. A jeśli nie?

„Większość parlamentarna nie zależy od jednego posła” - powiedział w środę w Wirtualnej Polsce wiceminister obrony Marcin Ociepa. Czy faktycznie?

PiS już dziś nie ma większości. Formalnie

Klub PiS liczy dziś 228 osób. Minimalna sejmowa większość to teoretycznie 231. Teoretycznie, bo głosowania ze stuprocentową frekwencją nie zdarzają się co dzień. Na przykład podczas ważnych głosowań nad ustawą o granicy nieobecnych było aż 31 osób, część z nich choruje na covid.

Te 228 osób oznacza, że już dziś PiS nie ma parlamentarnej większości i z posiedzenia na posiedzenie ją sztukuje. Na kogo może liczyć?

Weźmy niedawne ważne głosowanie. 30 listopada Sejm głosował nad ustawą o granicy. W kolejnych głosowaniach upadały poprawki Senatu. PiS nie miał z większością problemu: po linii obozu władzy głosowało od 220 do 233 osób.

Większość bezwzględna wynosiła 2015 lub 216 głosów w zależności od tego, ilu posłów akurat głosowało.

Z klubu PiS w różnych momentach posiedzenia obecnych było 216–218 osób.

Niewielką „górkę” ponad większość bezwzględną dawał Kaczyńskiemu właśnie poseł Mejza oraz trójka kukizowców (sam Kukiz, Jarosław Sachajko i Stanisław Żuk). Cztery razy na osiem z PiS-em zagłosował Zbigniew Girzyński i większość Konfederacji.

228, czyli kto? Z kogo składa się klub PiS

Zacznijmy od odpowiedzi na pytanie, czy Kaczyński może liczyć na swój własny klub, czyli owe 228 osób.

„Na 127 kluczowych głosowań posłowie Zjednoczonej Prawicy w 99 proc. wcisnęli ten sam przycisk” – pisał we wrześniu 2020 roku portal Mam Prawo Wiedzieć. PiS był najbardziej spójnym klubem w Sejmie. 144 posłów PiS zawsze głosowało zgodnie z linią. Tak było rok temu, gdy klub liczył 235 posłów.

Potem jednak doszło do głosowania nad tzw. piątką dla zwierząt. Jednym z ukrytych celów ustawy, która zresztą wprowadzała sensowne regulacje, miało być sprawdzenie, czy te 99 procent zgodności jest palcem pisane na wodzie, czy też Kaczyński rzeczywiście ma za sobą karne parlamentarne wojsko.

Aż 53 posłów i posłanek z klubu PiS zagłosowało wtedy wbrew woli Kaczyńskiego: 38 przeciw (w tym cała Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry), a 15 wstrzymało się od głosu (Porozumienie Jarosława Gowina).

Od tego momentu zaczął się proces czyszczenia klubu z nieposłusznych. Skończyło się 10 sierpnia 2021 roku wyrzuceniem z rządu Jarosława Gowina. Kaczyński miał już jednak wtedy gotową inną sejmową układankę - tę, którą dziś oglądamy.

Wśród tych 228 jest Zbigniew Ziobro ze swoją Solidarną Polską. 19 posłanek i posłów. To oni raz po raz stwarzają zagrożenie dla większości. Politycznie najbardziej kłopotliwe - podczas głosowania nad ratyfikacją Funduszu Odbudowy. Przeszedł głosami Lewicy, PSL i Polski 2050 Hołowni.

Niezgodnie z linią PiS głosuje niekiedy Anna Maria Siarkowska - ze skrajnego, fundamentalistycznego skrzydła klubu. Należy do tych, którzy blokują ustawę pozwalającą przedsiębiorcom sprawdzać, czy pracownicy są zaszczepieni.

Kłopotu nie stwarza za to Monika Pawłowska, najbardziej egzotyczny nabytek Kaczyńskiego. Przeszła najdłuższą drogę między parlamentarnymi ławami: z Lewicy (konkretnie: Wiosny Roberta Biedronia), przez Porozumienie Gowina do PiS-u Kaczyńskiego. Przypadek Pawłowskiej pokazuje, że jeśli brakuje głosów, a ma się władzę, wszystko jest możliwe. I może być jedną z odpowiedzi na pytanie: co zrobi PiS, żeby większości nie stracić? Opozycjo, pilnuj swoich szeregów.

Nie tylko Mejza się liczy

Większość dają Kaczyńskiemu posłowie spoza jego klubu.

Łukasz Mejza to jeden z trójki „niezależnych”. Głosował z PiS-em na przykład w kluczowym głosowaniu nad odroczeniem posiedzenia Sejmu w sierpniu 2021. To wtedy opozycja wygrała, a dwie godziny później Elżbieta Witek zarządziła reasumpcję - żeby jednak przegłosować lexTVN.

Tak samo jak Mejza głosował wtedy Zbigniew Ajchler. Przez lata działacz SLD do Sejmu dostał się jednak ostatnio z listy Koalicji Obywatelskiej. 17 listopada głosował za ustawą o granicy (przeciw była zdecydowana większość opozycji), tak samo jak Ryszard Galla - trzeci niezależny.

Kolejny „zasób” Kaczyńskiego to czterech posłów z koła Pawła Kukiza. Tutaj „najsłabszym ogniwem” z punktu widzenia PiS jest Stanisław Tyszka - najczęściej nie bierze udziału w głosowaniach, wstrzymuje się lub jest przeciw linii PiS-u. Zaś sam Kukiz po sprawie Mejzy mówi, że jego koalicja z PiS-em może stanąć pod znakiem zapytania.

Dalej: Polskie Sprawy. Czteroosobowe koło stworzone przez Agnieszkę Ścigaj, która weszła do Sejmu z list PSL-Kukiz'15. Tam kluczowy jest Zbigniew Girzyński, choć i innym zdarza się głosować wraz z PiS-em. W kole jest zresztą Andrzej Sośnierz, niegdyś poseł PiS.

Girzyński w czerwcu 2021 roku ogłosił, że opuszcza PiS. Tym samym rozwalił Kaczyńskiemu większość. Zabrał ze sobą dwójkę posłów: Czartoryskiego i Janowską.

Przeczytaj także:

Ale Czartoryski był poza PiS-em niecałe dwa tygodnie, wrócił 7 lipca 2021 roku. Tydzień później – Małgorzata Janowska. Kaczyński chwalił się wtedy, że odzyskał większość 232 posłów. Girzyński do PiS-u nie wrócił, ale najczęściej głosuje zgodnie z obozem władzy.

Od Lewicy po Gowina

A jak to wygląda w konkretnych głosowaniach? Weźmy kilka przykładów z ostatnich miesięcy.

Do przedłużenia stanu wyjątkowego rękę przyłożyła Konfederacja (ośmiu posłów za), trzech kukizowców, Łukasz Mejza i Monika Pawłowska.

W głosowaniu nad ustawą „o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2022” 17 listopada razem z PiS-em zagłosowało całe koło Kukiza oraz wszyscy trzej posłowie niezależni.

Przygotowanie Igrzysk Europejskich poza większościową trójcą (PiS, Kukiz, niezależni) poparł PSL, część Lewicy i Porozumienie

Do zmiany ustawy o zdrowiu publicznym PiS mógł doliczyć głosy Polski 2050 (poza wymienionymi wyżej).

Nowe prawo o ruchu drogowym to jeden z niewielu projektów, w przypadku których ze zdyscyplinowanego klubu PiS wyłamali się posłowie. A dokładnie troje (Mariusz Kałużny, Dariusz Olszewski, Anna Maria Siarkowska). Czy projekt padł? Nie. Miał za sobą ogromną większość – 390 osób. Ręce za nim podniosła ogromna większość posłów Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, a także PSL, Kukiz'15, niezależni i część Porozumienia.

Zdarzają się projekty, które są popierane jeszcze powszechniej, np. ustawa o elektromobilności: za 426 na 440 obecnych. Przeciw była tylko Konfederacja.

Na pytanie „czy PiS ma większość w Sejmie”, odpowiedź brzmi zatem: nie ma, ale jednak ma. To największy, choć mniejszościowy klub z kilkoma satelitami, którzy poprą to, co z różnych powodów im pasuje.

A to oznacza, że niektóre ustawy nigdy się nie pojawią.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne