0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Prodemokratyczna (lub jak kto woli anty-pisowska) opinia publiczna niecierpliwie oczekuje sondażowego potwierdzenia dominacji koalicji rządzącej i najlepiej anihilacji PiS, zwłaszcza że partia Kaczyńskiego faktycznie rozpaczliwie się miota po utracie władzy. Ukończony 26 lutego sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że tak szybko to nie idzie. Owszem, Prawo i Sprawiedliwość, po słabszym niż oczekiwano wyniku wyborczym, traci dalej poparcie, ale wciąż nie przegrywa, lecz remisuje z KO. Katastrofa Lewicy i wyskok Konfederacji dopełniają obrazu, który dla Koalicji 15 Października jako całości jest nieco gorszy niż obecny stan posiadania.

Pojawiają się też sygnały demobilizacji grup, których nadzwyczajne zaangażowanie przesądziło o odsunięciu PiS od władzy.

W 133 dni po wyborach poparcie partyjne wg sondażu Ipsos wygląda tak:

  • PiS – 30 proc.;
  • KO – 29 proc.;
  • Trzecia Droga – 13 proc.;
  • Lewica – 6 proc.;
  • Konfederacja – 12 proc.

Ponadto, Bezpartyjni Samorządowcy zebrali 3 proc., Polska Jest Jedna – 2 proc.*, „inną partię” – wskazało 1 proc., a 4 proc. wybrało „nie wiem, trudno powiedzieć”.

Po wyborach PiS minus 4, Lewica minus 2, Konfederacja + 5

Aby porównać sondaż z wyborami 15 października 2023 roku musimy poradzić sobie z głosami „trudno powiedzieć”, których jest zresztą wyjątkowo mało (4 proc.). Tak jak to się zwykle robi, rozdzielamy je na kolejne partie** w takich samych proporcjach, jak głosy wyborców zdecydowanych na kogo głosować, i w ten sposób dostajemy „prognozę wyborczą”. Czyli przewidywany wynik wyborów, gdyby odbyły się one w niedzielę 25 lutego.

Aby uzyskać prognozę wyborczą musimy podzielić poparcie każdej partii w sondażu przez 0,96, bo 96 proc. osób wskazało, na kogo zagłosuje. Daje to prognozy wyborcze: dla PiS – 31,25 proc., KO – 30,2 proc., Trzeciej Drogi – 13,5 proc., Lewicy – 6,25 proc., Konfederacji 12,5 proc.

Porównanie sondażowych prognoz wyborczych z prawdziwymi wynikami 15 października 2023 wskazuje na trzy duże zmiany:

  • PiS traci ponad 4 pkt proc. (wg sondażowej prognozy wyborczej ma – 31,25 proc. /w wyborach miał 35,38 proc.);
  • KO nie traci nic, bo ubytek 0,5 pkt proc. (30,2 proc /30,7 proc.) to znacznie mniej niż błąd pomiaru;
  • Trzecia Droga podobnie, bo strata niecałego 1 pkt proc. (13,5 proc. /14,4 proc.) wciąż mieści się w granicach błędu pomiaru;
  • Lewica traci ponad 2 pkt proc. (6,25/8,61), czyli aż jedną czwartą poparcia z wyborów;
  • Konfederacja zyskuje ponad 5 pkt proc. (12,5 proc./7,16 proc) i jest bliska podwojenia wyniku wyborczego!

To wszystko razem oznacza, że ogromna – patrząc historycznie – przewaga ponad 11 pkt proc. sił liberalno-lewicowych w wyborach 2023 roku nad dwiema partiami prawicowymi zmalała do nieco ponad 6 pkt proc.

Przeliczenie na mandaty wskazuje, że Koalicja 15 Października wciąż miałaby dzisiaj w Sejmie większość, ale już tylko 232 do 228 mandatów (oczywiście przy założeniu, że PiS nie wystawiłby nikogo skazanego prawomocnym wyrokiem sądu...).

W porównaniu z obecnym Sejmem PiS straciłby 18 mandatów (miałby ich 176), ale Konfederacja zyskałaby aż 34 i miałaby 52.

KO i Trzecia Droga utrzymałyby stan posiadania, za to Lewica straciłaby połowę foteli, zyskując dosłownie skrawek sali sejmowej. Sejm byłby jeszcze bardziej chybotliwy niż obecnie:

PiS w trendzie spadkowym, KO lepsza wśród zdecydowanych

W najnowszych sondażach (średnia z ostatnich 30 dni) poparcie dla PiS krąży wokół 29 proc., a dla KO wokół 31 proc., co wciąż oznacza statystyczny remis ze wskazaniem na KO. Ipsos zmierzył nieco większe poparcie PiS, ale najważniejsze są trendy tej samej sondażowni.

W sondażach Ipsos, jakie prowadzimy regularnie od czerwca 2016 roku, PiS miał zawsze poparcie grubo powyżej 30 proc., a w czasach „małej stabilizacji pod znakiem 500 plus” (w latach 2018-2019) przekraczał nawet 40 proc. Jedyne zejście niżej – do 29 proc. – partia Kaczyńskiego zafundowała sobie sama w październiku 2020 roku przy pomocy wyroku TK Julii Przyłębskiej całkowicie zakazującego aborcji, co wyprowadziło na ulice kobiety i na trwałe odsunęło od PiS ludzi młodych.

Czytając nasz ostatni sondaż przedwyborczy Ipsos, Kaczyński mógł się pocieszać poparciem 36 proc., które dawało szansę na rządy z Konfederacją, ale od tego czasu partia zjechała o 6 pkt proc. Zobacz to na „filmie” poniżej***:

Każdy sondaż wyborczy zaczyna się pytaniem, czy pan/pani zamierza wziąć udział w wyborach. „Zdecydowanie tak” – odpowiedziało u nas 51 proc., „raczej tak” – 14 proc. Aby zwiększyć trafność prognozy opartej na sondażach, sprawdza się czasem tylko odpowiedzi osób z grupy „zdecydowanie tak”, bo oni prawie na pewno pójdą na wybory.

W tej grupie symboliczna (bo niestatystyczna) przewaga PiS nad KO odwraca się:

Wśród wyborców bardziej zdecydowanych KO (32 proc.) wygrywa z PiS (30 proc.) o 2 pkt proc., notowania poprawia też „o włos” Trzecia Droga, a tyle samo traci Konfederacja.

Przewaga całej koalicji liberalno-lewicowej (52 proc.) nad prawicą (41 proc.) wynosi znowu bezpieczne 11 pkt proc.

Oznacza to, że na wypadek przyspieszonych wyborów, Koalicja 15 Października byłaby zapewne w lepszej sytuacji, niż wynikałoby z podstawowego wyniku sondażu (wśród „zdecydowanych” i „raczej”), choć trudno przewidzieć, jakie siły mobilizacyjne by wtedy działały. Tak czy owak, wynik wśród „zdecydowanych” nie powinien uspokajać demokratycznych elit politycznych, bo mobilizacja mierzona w grupach społecznych daje mniej optymistyczny obraz.

Kobiety rozczarowane, traci na tym Lewica

W wyborach 2023 roku zanotowaliśmy najwyższą w historii III RP frekwencję – 74,38 proc. W naszym sondażu udział w wyborach deklaruje znacznie mniej, bo 65 proc. osób, w tym – jak już wiemy – 51 proc. „zdecydowanie” i 14 proc. „raczej”. To skądinąd zrozumiałe, pytani dzisiaj ludzie nie czują tamtego pobudzenia i gorącej atmosfery „święta demokracji”.

Porównanie odsetka „zdecydowanych” deklaracji udziału w wyborach pokazuje, że ta demobilizacja nie rozkłada się równo.

W październikowych wyborach kobiety głosowały nieco częściej niż mężczyźni (wg sondażu exit poll – o 1,6 pkt proc.).

Dziś kobiety deklarują udział w wyborach zdecydowanie rzadziej (47 proc.) niż mężczyźni (56 proc.).

To sygnał dla nowej władzy, że w elektoracie, który przesądził o jej zwycięstwie, pojawiło się rozczarowanie, co być może wynika z odkładania na później takich obietnic wyborczych, jak prawo do aborcji. Trudno też powiedzieć, by doszło do zasadniczego zwiększenia obecności kobiet w życiu publicznym. Choć Donald Tusk zwiększył liczbę ministerek do 35 proc., polityka jest wciąż grą raczej męską niż koedukacyjną.

Przeczytaj także:

Odsunięcie się kobiet mogło uderzyć w notowania Lewicy, która szła do wyborów pod hasłami likwidacji patriarchatu, równych praw dla obu płci i osób LGBT, a także państwa świeckiego, które wyzwala się z ingerencji Kościoła katolickiego, a nawet przymierza do wypowiedzenia Konkordatu.

Elektorat kobiecy mógł się poczuć rozczarowany umiarkowaną linią Koalicji 15 października. Politycy i polityczki Lewicy milczą, co dobrze świadczy o ich lojalności, ale może szkodzić notowaniom.

Fala demokratyczna opadła, twardy elektorat PiS pobudzony

Podobnie gorzej wygląda mobilizacja ludzi młodych i w średnim wieku, którzy poszli do wyborów wielką falą, zalewając głosy osób starszych. Teraz to starsi górują w deklaracjach.

Aby to pokazać, porównamy odsetki odpowiedzi „zdecydowanie tak” w kolejnych grupach wiekowych ze zmierzoną w sondażach exit poll frekwencją wyborczą 15 października 2023 roku w tych grupach.

Oczywiście słupki zielone są zaniżone, bo deklaracje „raczej tak” także wskazują na chęć udziału wyborach, choć słabiej. Dane o frekwencji w grupach wiekowych w wyborach opierają się na sondażu exit polls prowadzonym przez Ipsos 15 października. Ten sondaż dał nieco niższy szacunek frekwencji (72,9 proc.) niż realna (74,38 proc.)

Jak widać, dzisiejsze „zdecydowane” deklaracje wyborców w wieku 60 plus są mniejsze od wyborczej frekwencji o niecałe 10 pkt proc., podczas gdy w grupach 40- i 50-latków różnica sięga ponad 30 pkt proc. Także młodszym daleko do ich rekordowego zaangażowania z 15 października.

Uderzające są także różnice w dzisiejszym poziomie mobilizacji ludzi na wsi – aż 67 proc. deklaracji „zdecydowanie tak” udziału w wyborach, a także w miejscowościach do 20 tys. (65 proc.). W większych ośrodkach odnotowaliśmy po równo 63 proc. zdeterminowanych wyborców, nawet wielkie miasta się tu nie wyróżniły, choć w październiku głosowały w ogromnym odsetku ponad 80 proc.

Wszystko to robi wrażenie, jakby te grupy społeczne – ludzie młodzi i w sile wieku, kobiety, mieszkańcy większych miast – które 15 października poszły bronić wolności i demokracji, teraz się wycofały. Część z nich mogła się rozczarować efektami rządów Koalicji 15 października, zwłaszcza, że oczekiwania były ogromne. Nie wiadomo, czy ten odruch mobilizacji wróci w wyborach samorządowych, a potem europejskich, skoro na pozór nie ma już zagrożenia powrotem PiS do władzy, pojawiły się za to poważne zagrożenia zewnętrzne.

Im groźniej, tym lepiej dla Konfederacji?

Sondażowy skok Konfederacji może być zwiastunem poważniejszych zjawisk politycznych.

Po pierwsze, Konfederacja może przejmować część elektoratu PiS, zwłaszcza (nieliczne tam) osoby młodsze, o wyraźnie antyunijnym i nacjonalistycznym profilu. PiS zrobił wiele, by pokazać swój eurosceptycyzm i uderzać w tony narodowe, ale Konfederacja robi to lepiej.

Po drugie, jak to już analizował Michal Danielewski, obecne protesty rolników dobrze dają się wyrazić w retoryce skrajnej prawicy. Rozczarowanie decyzjami Brukseli oraz – jeszcze groźniejsze – rosnące rozczarowanie sytuacją w Ukrainie i obecnością uchodźców z Ukrainy w Polsce, dostarczają paliwa Konfederacji, która jest tu znacznie wyrazistsza i bardziej wiarygodna niż PiS.

Politycy Koalicji 15 Października nie potrafią przeciwstawić antyunijnej i antyukraińskiej agresji swojej własnej narracji. Podobnie zresztą jak większość europejskiego mainstreamu (co opisuje w OKO.press Paulina Pacuła), rządzący grają na boisku wyznaczonym przez protestujące grupy i skrajną prawicę.

Po trzecie wreszcie, polscy wyborcy i wyborczynie poszukują opcji politycznych poza „duopolem” PiS i KO, a Konfederacja pokazuje się opinii publicznej jako niezależna siła, zdolna do krytykowania obu stron.

Nawiasem mówiąc, łączne poparcie dla PiS i KO w naszym sondażu (59 proc. co dałoby „prognozę wyborczą” 61,5 proc.) jest rekordowo niskie. W wyborach 2007-2019 roku „duopol” zbierał po ok. 70 proc., a jeszcze w wyborach 2023 roku – 66 proc.

Na koniec popatrzmy na poparcie partii z perspektywy wyborców i wyborczyń. Zapytamy, na kogo chcą głosować grupy według wieku, płci, wykształcenia i miejsca zamieszkania. Trendy są takie jak zawsze w sondażach nie tylko Ipsos dla OKO.press i TOK FM, ale różnice nieco mniejsze.

Mężczyźni na Konfederację, kobiety mniej wyraźne niż były

Jak zawsze, to mężczyźni (16 proc.) częściej niż kobiety (7 proc.) głosują na Konfederację, ale i tutaj wynik kobiet jest wyższy niż poprzednio. W grupie młodych facetów (18-39 lat) na Bosaka, Mentzena i Brauna głosować chce aż 32 proc. Silne w październikowych wyborach poparcie kobiet dla KO, Lewicy i Trzeciej Drogi rozpuściło się i dziś nieco częściej niż mężczyźni chciałyby one głosować zarówno na PiS, jak i na KO. To kolejny sygnał dla rządzących, że marnują bezcenny kapitał wyborczy i potencjał poparcia dla odważniejszej modernizacji Polski.

Młodsi szukają, starsi na duopol

Jak widać na wykresie poniżej, KO poprawiła notowania wśród osób starszych: głosuje na nią 33 proc. osób 50 plus, niewiele mniej niż na PiS (40 proc.).

Wśród osób 60-69 lat strata jest większa (28 do 38 proc.), a u osób 70+ wciąż ogromna (32 do 50 proc.).

Wśród młodszych (18-49 lat) wygrywa KO, ale PiS jest blisko, razem z Konfederacją i Trzecią Drogą, która wyraźnie odmłodziła elektorat (może to efekt „popkulturowego” marszałka Szymona Hołowni?).

Wśród najmłodszych ludzi przed 30-tką, PiS nie istnieje (14 proc.), przegrywając z Konfederacją (24 proc.), KO (22 proc.), TD (16 proc.). Lewicę, kiedyś blisko czoła w tej kategorii, wskazało tylko 12 proc.

W tym podziale widać wyraźnie, że osoby starsze są znacznie bardziej przywiązane do duopolu (PiS lub KO wybiera w kategorii 50+ aż 73 proc., a wśród młodszych – 46 proc.). Po 70-tce ten odsetek rośnie do 82 proc., seniorki i seniorzy żyją „odwiecznym sporem” Kaczyńskiego z Tuskiem, znacznie częściej stawiając na Kaczyńskiego.

Bardziej wykształceni bardziej na KO niż na PiS

To tradycyjna różnica – PiS wygrywa wybory wśród osób mniej wykształconych, a KO – wśród bardziej. Kaczyński stracił jednak ogromną przewagę, jaką miał wśród osób bez matury jeszcze w połowie 2023 roku. Wpływ mogło mieć tu zablokowanie kanału propagandy w mediach publicznych.

Polska wieś na PiS, ale trochę mniej. Remis w miasteczkach!

PiS budował swoją dominację na głosach wsi (bywało w sondażach, że grubo ponad 50 proc.), teraz ma tam poparcie 40 proc., ale KO zyskuje – ma 24 proc. W najmniejszych miastach (do 20 tys.) – sensacja! – KO remisuje z PiS (po 26 proc.), TD ma tu 17 proc.

W podziale na najmniejsze miejscowości (do 20 tys.) i większe PiS wygrywa z KO w tej pierwszej kategorii (37 do 23 proc.), wyżej niż KO z PiS w tej drugiej (32 do 26 proc.)

*Trudny do wyjaśnienia wynik, może część osób badanych uważała, że chodzi o Polskę 2050...

**Przy założeniu, że sympatie niezdecydowanych wyborców są proporcjonalnie takie same jak wyborców zdecydowanych. Nie musi tak być, ale sondaże potwierdzają, że zwykle jest.

***Porównywanie wyborów i sondaży jest trochę mylące. Wynik sondażu uwzględnia bowiem odpowiedzi „trudno powiedzieć” (w sondażach Ipsos zwykle 4-8 proc.). Wynik sondażu jest zatem „zaniżony” w porównaniu z poparciem wyborczym (bo w wyborach nie można oddać głosu na „trudno powiedzieć”).

Sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM zrealizowany metodą mixed mode (CATI i CAWI) w dniach 22-26 lutego 2024 roku. Badanie zrealizowano na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków, N=1000.

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze