0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Magdalena Biejat, posłanka Lewicy. Archiwum własneFot. Magdalena Bieja...

Nad ustawą o świadczeniu wspierającym sejmowa Komisja Polityki Społecznej i Rodziny (PSR) pracuje we wtorek wieczorem 23 maja 2023 roku. Świadczenie jest nową propozycją rządu w ramach prac nad wdrożeniem ratyfikowanej przez Polskę w 2012 roku Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami – konwencji ONZ, która gwarantuje niezależne życie i podmiotowość osób z niepełnosprawnościami.

Świadczenie wspierające ma być przyznawane nie na podstawie oceny „niezdolności do”, ale tego, jakie wsparcie jest potrzebne, by niezależnie funkcjonować. W tym systemie niektórzy mogliby nawet pracować, zwłaszcza jeśli mieliby pomoc asystenta.

Przedstawiciele środowiska osób z niepełnosprawnościami powinni brać udział komisji — ustawa dotyczy ich bezpośrednio. Dowiadujemy się jednak, że to niemożliwe.

"Siedzimy przed drzwiami, nie możemy wejść. Zablokowali nam drzwi"

- mówi OKO.press Agnieszka Szpila, pisarka, mama Mileny i Heleny, bliźniaczek z niepełnosprawnością intelektualną, która walczy o prawa osób z niepełnosprawnościami.

Przeczytaj także:

"Siedzimy pod drzwiami, nie możemy wejść"

"To nowy poziom paranoi władzy. PiS fizycznie zablokował osobom z niepełnosprawnościami wejście do budynku, w którym odbywa się posiedzenie komisji na temat świadczenia wspierającego. Właśnie posłowie i posłanki prawicy odrzucili nasze wnioski o wysłuchanie publiczne" - mówi OKO.press Magdalena Biejat, posłanka Lewicy. "Teraz rząd złożył gruby plik poprawek, którego nikt wcześniej nie widział".

Ten obrazek dobitnie pokazuje podejście rządu do osób z niepełnosprawnościami:

Osoby z niepełnosprawnościami słuchają komisji sejmowej za zamkniętymi drzwiami
Na górnym zdjęciu posiedzenie komisji sejmowej dot. świadczenia wspierającego. Na dole - przedstawiciele osób z niepełnosprawnościami słuchają komisji zdalnie, bo nie zostali na nią wpuszczeni. Nie mogą zabrać w niej głosu. Fot. Magdalena Biejat

Na górze trwa posiedzenie Komisji Polityki Społecznej w sprawie świadczenia wspierającego dla osób z niepełnosprawnościami. Ale ich przedstawiciele siedzą dwa piętra niżej. Komisję oglądają zdalnie. I nie mogą zabrać w niej głosu.

Rząd musi konsultować się ze stroną społeczną

Rządowy projekt powinien powstawać w konsultacji ze stroną społeczną. Tak mówi Konwencja o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami, którą Polska ratyfikowała w 2012 roku.

Art. 4.3 Konwencji stanowi, że Państwo Strona Konwencji zobowiązane jest opracowywać przepisy i rozwiązania dotyczące osób z niepełnosprawnościami

„w ścisłej konsultacji i przy aktywnym udziale osób z niepełnosprawnościami i reprezentujących ich organizacji”.

A Sejm tę konwencję ratyfikował, co oznacza, że jest ona częścią polskiego porządku prawnego. Tymczasem osoby, które oglądają komisję dot. świadczenia wspierającego zdalnie to przedstawiciele strony społecznej.

Reforma Wdówika budziła wielkie nadzieje

O projekcie PiS OKO.press pisało z nadzieją. Wydawało się, że ekipa Pawła Wdówika, pełnomocnika rządu ds. osób z niepełnosprawnościami, wiceministra w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej, jako pierwsza w administracji rządowej właściwie rozpoznała problem polskiej polityki wobec osób z niepełnosprawnością - brak podmiotowego traktowania. Państwo posługuje się orzeczeniami, do czego ludzie „są niezdolni”. Fundamentem systemu są bardzo niskie świadczenia rentowe oraz świadczenie pielęgnacyjne wypłacane opiekunom, którym na dodatek nie wolno pracować. Nowa ustawa o świadczeniu wspierającym - wraz z obiecywaną ustawą o asystencji, która tajemniczo zaginęła - miała odwrócić paradygmat tej polityki, wesprzeć niezależne życie osób z niepełnosprawnością.

Po bliższym przyjrzeniu się projektowi rządowemu okazało się, że diabeł tkwi w szczegółach. Wiele osób nie mieści się w nowych rozwiązaniach. Pisaliśmy o tym tutaj.

Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami boją się na przykład, że procedowana pospiesznie przez władze ustawa o wyrównywaniu szans osób z niepełnosprawnościami, akurat w ich przypadku zadziała tak, że zabierze im obecne niskie wsparcie i zostawi całkiem bez pomocy. Wśród nich jest mama Bartka. Bartek cierpi na zespół wad wrodzonych spowodowany trisomią chromosomu 18, czyli zespołem Edwardsa. Więcej o jego historii tutaj.

12 lat walki o prawa

Dziś jest tak, że jeśli osoba z niepełnosprawnością wymaga stałego wsparcia, to rodzic (najczęściej matka) dostaje świadczenie opiekuńcze. Jest minimalne i łączy się z zakazem pracy dla opiekuna. Ale jest. Jak wspomnieliśmy wyżej, rządowa reforma przygotowana przez wiceministra rodziny Pawła Wdówka, ma odwrócić sytuację. Wsparcie finansowe będzie mogło trafić do osoby z niepełnosprawnością, a jego wysokość będzie ustalana nie na podstawie samej niepełnosprawności, ale tego, jakie wsparcie jest potrzebne do niezależnego życia.

O swoje prawa osoby z niepełnosprawnością ubiegają się od 11 lat. Stan obecny jest dramatycznie niezgodny z Konwencją ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. Polska ratyfikowała ją w 2012 roku, ale nie wdrożyła. Głównie dlatego, że zdaniem opinii publicznej i większości polityków „są ważniejsze sprawy”. Mało kto więc rozumie, że wdrożenie Konwencji oznaczałoby w Polsce głęboką cywilizacyjną zmianę. Stworzenie całej infrastruktury i świadczeń społecznych, zmiany relacji między ludźmi.

Dzisiejsze zatrzaśnięcie drzwi przed osobami z niepełnosprawnością każe wątpić w to, że ta cywilizacyjna zmiana faktycznie się zbliża.

;

Udostępnij:

Julia Theus

Dziennikarka, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, studiowała też nauki humanistyczne i społeczne na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV). Wcześniej pisała dla „Gazety Wyborczej” i Wirtualnej Polski.

Komentarze