Polska przegrywa na każdej linii – taki jest bilans wojny o UPA i ordery
Kiedy polska klasa polityczna i medialny mainstream trzęsą się nad upamiętnianiem bohaterów UPA, Kijów pozbywa się zbędnego balastu w postaci coraz bardziej kłopotliwych i niechcianych rad i mnożących się oczekiwań Warszawy. Realpolitik jest już gdzie indziej.
Nadszedł czas na bilans pierwszego etapu wojny symbolicznej, którą zdecydowana większość polskiej klasy polityczno-komentatorskiej postanowiła stoczyć z Ukrainą. Bilans ten jest wyłącznie gorzki.
Przegrywamy tę wojnę z kretesem, tracąc o wiele więcej niż dotychczasową dominację polskiej narracji historycznej nad tą ukraińską. A Ukraina całkiem skutecznie ćwiczy na Polsce swoje wstawanie z kolan. Przypomina ono zresztą zwrot w kierunku kultu żołnierzy wyklętych i innych bohaterów skrajnej prawicy, który odbywał się w naszym kraju w połowie poprzedniej dekady. Wtedy, gdy każdy szanujący się kibol nosił koszulkę z hasłem „śmierć wrogom ojczyzny” albo z krzyżem Narodowych Sił Zbrojnych.
Dziś zaś nacjonalistyczny chór pod batutą Karola Nawrockiego nadaje ton światu polskiej polityki, ze sporą częścią graczy strony demokratycznej i liberalnych mediów. Od prawa do lewa słyszymy o ukraińskiej współczesnej niewdzięczności i ukraińskiej historycznej winie.

Komentarze