0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Foto. Adam Stępień /Agencja Wyborcza.plFoto. Adam Stępień /...

To precedensowy wyrok Europejskiego Trybunału Człowieka. Trybunał po raz pierwszy ocenił przymusowe przenoszenie sędziów do innych wydziałów w sądach. To za czasów PiS było jedną z form represji stosowanych wobec sędziów, którzy bronili niezależności sądów oraz wydawali wyroki niepodobające się ówczesnej władzy.

ETPCz 15 stycznia 2026 roku orzekł, że sędziowie z uwagi na swoją pozycję w demokratycznym państwie muszą mieć zagwarantowaną ochronę przed arbitralnymi decyzjami, które mogą naruszać ich niezawisłość. Orzekł, że karne przenoszenie sędziów pomiędzy wydziałami sądu w skutkach jest podobne do przenoszenia sędziów do innych sądów.

I dlatego tak samo powinno podlegać kontroli sądowej. A za władzy PiS polscy sędziowie takiej ochrony byli pozbawieni. Od decyzji prezesa sądu o przeniesieniu do innego wydziału mogli odwołać się tylko do neo-KRS, która jest upolityczniona i sprzeczna z Konstytucją. Bowiem 15 członków-sędziów do neo-KRS wybrali w Sejmie posłowie PiS, czyli politycy. Zrobili to wbrew Konstytucji, która pozwala Sejmowi wybrać do niej tylko 4 przedstawicieli (posłów). Ponadto wybrani zostali sędziowie powiązani z resortem Ziobry i przez niego awansowani.

Więc taka neo-KRS nie gwarantowała standardów do bezstronnego i niezależnego rozpoznania sprawy sędziego. Trybunał podkreślił też, że sędzia nie mógł poznać motywów decyzji neo-KRS, bo nie miała ona uzasadnienia. Nie mógł też odwołać się od niej do sądu, bo PiS zmieniając prawo, ich tej możliwości pozbawił.

Przeczytaj także:

Dlatego ETPCz orzekł, że Polska naruszyła artykuł 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do procesu przed bezstronnym i niezależnym sądem, ustanowionym ustawą. Nielegalna neo-KRS żadnych tych cech jednak nie spełnia.

ETPCz przyznał karnie przeniesionemu sędziemu 20 tysięcy euro odszkodowania i 6 tysięcy euro zwrotu kosztów postępowania przed Trybunałem. Czyli około 110 tysięcy złotych.

Odszkodowanie jest za to, że decyzja o karnym przeniesieniu miała wpływ na życie zawodowe sędziego i jego życie rodzinne.

Teraz zapłaci za to Polska, a konkretnie MSZ z budżetu państwa, czyli wszyscy obywatele. Choć za decyzję o karnym przeniesieniu odpowiada były już prezes sądu z nominacji resortu Ziobry i były członek nielegalnej neo-KRS Maciej Mitera.

Jego decyzja mogła być ustawką ludzi Ziobry, bo wcześniej omawiano ją na zamkniętym forum dyskusyjnym Kasta/Antykasta na WhatsAppie, co nie uszło uwagi ETPCz. Tę dyskusję w 2022 roku ujawniliśmy w OKO.press i Onecie. Piszemy o tym więcej dalej.

Czy MSZ wystąpi z roszczeniem regresowym wobec Macieja Mitery o zwrot tych 110 tysięcy złotych, które zasądził od Polski Trybunał? Mitera jest teraz szeregowym sędzią Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Za władzy PiS powodziło mu się początkowo dobrze.

Pracował na delegacji w resorcie Ziobry, został prezesem Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia i członkiem neo-KRS I kadencji, której był rzecznikiem prasowym. Ale potem popadł w niełaskę wraz z ówczesnym przewodniczącym neo-KRS Leszkiem Mazurem. Bo zaczęli oni kwestionować dorabianie w neo-KRS przez frakcję jastrzębi.

Polegało to na zwoływaniu dodatkowych posiedzeń zespołów neo-KRS, za które brali diety. W ten sposób członkowie neo-KRS dorabiali dodatkowo tysiące złotych. Mitera i Mazur okazali się jednak słabsi od frakcji jastrzębi powiązanej z byłym wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem (głównej postaci w aferze hejterskiej). I stracili stanowiska. Nie zostali też wybrani przez PiS w Sejmie na II kadencję neo-KRS.

Mitera potem stracił stanowisko prezesa sądu, bo nie dostał powołania na II kadencję. Ubiegał się też o nominację od neo-KRS do SN, ale jej nie dostał. Nadal jest więc szeregowym sędzią rejonowym.

Na zdjęciu sędzia Łukasz Biliński z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Fot. Adam Stępień/Agencja Wyborcza.pl.

27.04.2018  Warszawa . Krajowa Rada Sadownictwa . Sedzia Krajowej Rady Sadownictwa Maciej Mitera podczas briefingu prasowego przed pierwszym posiedzeniem Rady w nowym skladzie . 
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Były członek neo-KRS i były prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Maciej Mitera. To on przymusowo przeniósł sędziego Bilińskiego. Fot. Kuba Atys/Agencja Wyborcza.pl.

Jak odsunięto sędziego Bilińskiego

Wyrok ETPCz dotyczy sędziego Łukasza Bilińskiego z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, który został przymusowo przeniesiony do innego wydziału sądu. Był on drugim za władzy PiS karnie przeniesionym sędzią w Polsce.

Pierwszym był, były już sędzia Waldemar Żurek z Sądu Okręgowego w Krakowie, obecnie minister sprawiedliwości. Żurek został karnie przeniesiony do innego wydziału w sądzie w połowie 2018 roku przez ówczesną prezeskę tego sądu Dagmarę Pawełczyk-Woicką (obecnie przewodnicząca nielegalnej neo-KRS).

To była retorsja za krytykę „reform” Ziobry w sądach i jego działalność w obronie praworządności. Żurek zaczął jej bronić już w 2016 roku, jako rzecznik starej, legalnej KRS, którą PiS rozwiązał w trakcie kadencji. I zastąpił swoją neo-KRS.

Potem polski sąd orzekł, że przeniesienie Żurka było bezprawne. Przeniesienie podważył też w wyroku z 2021 roku TSUE, orzekając, że jest sprzeczne z prawem UE. Na kanwie jego sprawy Trybunał orzekł, że przenoszenie sędziów między wydziałami sądu jest formą represji. Może naruszać zasady niezawisłości i nieusuwalności sędziów. I może to być forma kontroli orzeczeń sędziów i sposób na wywieranie presji na sędziów.

Na ten wyrok TSUE powołał się teraz ETPCz ws. sędziego Bilińskiego, w pełni go podzielając.

To, co przetestowano na Żurku, wdrożono rok później wobec sędziego Łukasza Bilińskiego. Bo jego wyroki uwierały władzę PiS.

Sędzia Biliński uniewinniał bowiem osoby, które na ulicach stolicy demonstrowały przeciwko działaniom władzy PiS. Sądził uliczną opozycję, która blokowała miesięcznicę smoleńską, marsz narodowców, czy protestujących pod Sejmem. Oskarżała ich głównie policja, bo manifestującym robiono wykroczenia za byle co.

Sędzia Biliński w swoich wyrokach odwoływał się do Konstytucji i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, które gwarantują prawo do zgromadzeń (w tym spontanicznych) i manifestowania swoich poglądów. I na tej podstawie uniewinniał protestujących. Orzekł też, że ogrodzone barierkami miesięcznice smoleńskie nie są zgromadzeniami.

O jego wyrokach było głośno. Bo były to pierwsze takie orzeczenia w Polsce. Wyznaczały one orzecznictwo w tego typu sprawach. Dlatego podpadł władzy PiS. Bo jego wyroki biły w tę władzę, pokazując, że jej zachowania są sprzeczne z prawem.

By pozbyć się odważnego sędziego, ministerstwo sprawiedliwości zlikwidowało więc wydział karny w sądzie, w którym orzekał. Specjalizował się on w wykroczeniach. W resorcie Ziobry uznano, że mają się nimi zajmować wszyscy sędziowie karniści.

Likwidacja wydziału otworzyła drogę do przeniesienia Bilińskiego do innego wydziału. Decyzję prezes sądu Maciej Mitera podjął w czerwcu 2019 roku. Ale sędzia nie trafił – jak pozostali sędziowie z likwidowanego wydziału – do innego wydziału karnego, tylko do wydziału rodzinnego. Co było wbrew jego specjalizacji i bez jego zgody.

Prezes Mitera tłumaczył, że w wydziale rodzinnym są braki kadrowe. A padło na Bilińskiego, bo miał mieć najkrótszy czas pracy, co reguluje ustawa o ustroju sądów powszechnych. Nie było to prawdą. Byli sędziowie jeszcze z krótszym stażem. Poza tym wcześniej przymusowo przesunięto sędzię z wydziału rodzinnego do cywilnego. Stworzono więc wakat, na który przesunięto potem Bilińskiego.

To nie koniec. Jak ujawniliśmy w OKO.press i Onecie w 2022 roku o karnym przesunięciu Bilińskiego rozmawiano na grupie dyskusyjnej Kasta/Antykasta na WhatsAppie, która skupiała sędziów jednoczących się wokół Łukasza Piebiaka. Na grupie był Piebiak, Mitera, czy ówcześni członkowie neo-KRS, którzy nie uznali później odwołania sędziego Bilińskiego.

Jak wynika z dyskusji na tej grupie, decyzja o karnym przeniesieniu mogła być zaplanowana już wcześniej. Sędzia Jakub Iwaniec – wówczas pracował na delegacji w resorcie Ziobry, jedna z głównych postaci w aferze hejterskiej – 2 marca 2019 napisał na Kaście/Antykaście: „Zrób coś z tym Bilińskim”. Maciej Mitera odpisał: „Przeniosę do rodzinnego...albo MS?”. I faktycznie po trzech miesiącach przeniósł go, tłumacząc to „dobrem sądu”.

Mitera decyzję wydał bez wymaganej opinii Kolegium Sądu Okręgowego w Warszawie. I nie wycofał się z niej, choć uchyliła ją ówczesna prezeska Sądu Okręgowego w Warszawie Joanna Bitner (też nominowana przez resort Ziobry). Mitera za dobrą monetę wziął to, że neo-KRS, której był członkiem, nie uznała odwołania sędziego Bilińskiego od karnego przeniesienia.

To kończyło sprawę, bo od decyzji neo-KRS sędzia nie mógł już odwołać się do Sądu Najwyższego. Dlatego złożył on skargę do ETPCz na pozbawienie prawa do obrony przed arbitralną decyzją prezesa i pozbawianie prawa do sądu. I teraz ETPCz przyznał mu rację.

Pełnomocnikami sędziego w sprawie przed ETPCz są adwokaci Mikołaj Pietrzak i Małgorzata Mączka-Pacholak.

Arkadiusz Szczurek w sądzie
Arkadiusz Szczurek po uniewinnieniu przez sędziego Bilińskiego (siedzi za stołem sędziowskim, na dalszym planie), za protest pod Sejmem w grudniu 2016 roku. Orzeczenie uniewinniające zapadło w sierpniu 2018 roku. Fot. Agata Kubis.

Sędzia Biliński: Nie żałuję swoich wyroków

Sędzia Łukasz Biliński nadal jest w wydziale rodzinnym Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia. Już po upadku władz PiS zwracał się do nowej prezeski sądu – też nominatki resortu Ziobry – która zastąpiła Miterę, o przywrócenie do wydziału karnego. Ale odmówiła.

Sędzia obecnie pracuje na delegacji w ministerstwie sprawiedliwości w departamencie prawa karnego. Nie planuje na razie starań o powrót do spraw karnych. Rozważy to, gdy wróci z delegacji w ministerstwie do sądu. Bo nie chce blokować etatu w wydziale karnym i nie chce, by inni sędziowie musieli kończyć za niego sprawy z wydziału rodzinnego.

A swoją wygraną po prawie 6 latach w ETPCz komentuje OKO.press tak: „Jestem usatysfakcjonowany tym, że potwierdzono moje zarzuty i to, że nie miałem gdzie się odwołać od decyzji KRS, która nie jest zgodna z Konstytucją. W takiej sytuacji prawo do odwołania się było jak najbardziej zasadne i cieszę się, że ETPCz to podzielił i orzekł, że doszło do naruszenia mojego prawa do sądu”.

Sędzia podkreśla: „Mam nadzieję, że ten wyrok będzie przestrogą na przyszłość, by nie przenosić arbitralnie sędziów z wydziału do wydziału, z powodu ich orzeczeń opartych na bezpośrednim stosowaniu Konstytucji”.

Czy sędzia żałuje swoich precedensowych i odważnych wyroków, za które został ukarany i konsekwencje tego odczuwa do dziś? „Nie. Uważam, że manifestujący obywatele ponosili bardziej dotkliwe konsekwencje niż sędziowie. Dziś zachowałbym się podobnie. I dalej będę miał na uwadze prawa obywateli, a nie swój komfort, czy poczucie bezpieczeństwa”.

Jego przełomowe wyroki sięgające do najważniejszych źródeł prawa i sprawiedliwości docenili obywatele – głównie z Obywateli RP – których uniewinniał. To oni bronili go, manifestując pod sądem, gdy był karnie przenoszony. To oni domagali się też przywrócenia go do wydziału karnego.

;
Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze