23 maja 2021

Polski Ład obiecuje czyste powietrze i parki. Ale w parkach trwa wycinka, a Turów nadal truje

Mnie Polski Ład ogromnie zawiódł. Pokazuje krótkowzroczne spojrzenie na gospodarkę i społeczeństwo. Nie ma wskazania wyzwań, przed którymi stoimy, przede wszystkim wyzwania klimatycznego i budowy społeczeństwa umiaru - komentuje prof. Zbigniew Karaczun z SGGW, ekspert Koalicji Klimatycznej

Na 130 stronach Polskiego Ładu tylko osiem poświęca się ekologii. Chociaż treść z tych ośmiu stron mogłaby się zmieścić na dwóch, bo większość rozdziału „Czysta energia, czyste powietrze” to nic niewnoszące grafiki przedstawiające szczęśliwą polską rodzinę, jadącą rowerami wśród paneli fotowoltaicznych i wiatraków. O których, swoją drogą, nie ma w Nowym Ładzie ani słowa. Rząd zapowiada jedynie farmy wiatrowe na morzu, zupełnie pomijając wiatraki na lądzie.

O rowerach też jest niewiele – dowiadujemy się jedynie, że w ramach Polskiego Ładu 50 tys. km ścieżek i chodników doczeka się remontu. Są za to plany nowych autostrad i dróg ekspresowych (w sumie 2 tys. km) i ogromny Centralny Port Komunikacyjny, czyli sieć linii kolejowych prowadzących do wielkiego portu lotniczego w gminie Baranów na Mazowszu.

Rząd wymienia powstanie międzynarodowych tras samochodowych Via Carpatia i Via Baltica jako „koła zamachowe” dla gospodarki. Tymczasem planowana droga S16, która ma je łączyć, będzie przebiegać przez środek Biebrzańskiego Parku Narodowego i przez Krainę Wielkich Jezior Mazurskich. Mieszkańcy i organizacje ekologiczne już dziś ostrzegają, że droga rozjedzie siedliska ptaków, łosi, żółwi, zakłóci spokój, będzie źródłem hałasu i zanieczyszczeń.

Kolejnym „kołem zamachowym”, jakie rząd wymienia w dokumencie, jest przekop Mierzei Wiślanej. Miliardowy projekt, zaskarżony do Komisji Europejskiej przez ekologów, który już rozjechał tereny Natura 2000, a w przyszłości doprowadzi do zanieczyszczenia wód w Zalewie Wiślanym.

"Polski Ład doprowadzi do katastrofy środowiskowej"

„Mnie Polski Ład ogromnie zawiódł” - komentuje prof. Zbigniew Karaczun z Katedry Ochrony Środowiska i Dendrologii SGGW, ekspert Koalicji Klimatycznej.

„Pokazuje krótkowzroczne spojrzenie na gospodarkę i społeczeństwo. Nie ma wskazania wyzwań, przed którymi stoimy, czyli przede wszystkim wyzwania klimatycznego i budowy społeczeństwa umiaru. W moim przekonaniu ten dokument pokazuje, że musimy więcej zużywać, produkować, konsumować i wtedy będziemy szczęśliwi. A to tak nie działa. Nowe drogi, CPK, autostrady wodne – to wszystko doprowadzi do katastrofy środowiskowej, której już nie uda się naprawić.”

Parki, zielone miasta i (nie)sprawiedliwa transformacja

Co znalazło się w części „ekologicznej” Nowego Ładu?

Jako trzy najważniejsze zmiany wymieniono sprawiedliwą transformację, koniec z betonowaniem w centrach miast i utworzenie nowych parków narodowych.

„Będziemy dążyć do znacznego zmniejszenia emisji CO2 i poprawy jakości środowiska w Polsce” – czytamy w podpunkcie dotyczącym transformacji energetycznej.

Jednocześnie pod koniec ubiegłego tygodnia państwowa spółka PGE otworzyła nowy blok węglowy w elektrowni Turów. Kilka tygodni wcześniej odkrywka Turów dostała koncesję na wydobycie węgla brunatnego do 2044 roku.

Komisja Europejska poinformowała, że region Bogatyni, gdzie znajduje się turoszowski kompleks, nie może liczyć na środki unijne z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. Bo tej transformacji po prostu nie ma.

W dodatku Trybunał Sprawiedliwości UE nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla brunatnego w Turoszowie po skardze czeskiego rządu na ogromne szkody środowiskowe. Premier Morawiecki już zapowiedział, że jego rząd nie podporządkuje się tej decyzji, co grozi Polsce ogromnymi karami.

Mniej betonu w miastach - dobry krok

Punkt o betonie w miastach jest pozytywną zmianą. Rząd chce likwidować „wyspy ciepła”, przez usuwanie asfaltu i betonu i zastępowanie go zielenią. Obiecuje mikroparki, zielone dachy i rzadko koszone trawniki.

Jednocześnie chce pozwolić na budowę domów do 70 m kw. bez pozwolenia, a jedynie na zgłoszenie. To oznacza, że o ile centra miast się zazielenią, to obrzeża mogą porosnąć deweloperską zabudową.

Więcej parków narodowych - ale jak?

Zapis o nowych parkach narodowych jest bardzo potrzebny – ostatni taki chroniony obszar powstał w 2001 roku, a wszystkie parki narodowe obejmują zaledwie 1 proc. powierzchni Polski.

Jednak z tego podpunktu dowiadujemy się jedynie, że rząd zmieni „obowiązujące regulacje, aby łatwiej można było powiększyć istniejące parki narodowe i utworzyć nowe”. Nie precyzuje, o które przepisy chodzi i jakie parki miałyby dzięki temu powstać lub się powiększyć.

Tymczasem Inicjatywa Dzikie Karpaty prowadzi właśnie blokadę wycinki drzew w projektowanym Turnickim Parku Narodowym, w połowie drogi między Ustrzykami Dolnymi a Przemyślem, na Pogórzu Przemyskim. Od ponad 30 lat organizacje ekologiczne zabiegają o utworzenie tam parku. Wciąż bezskutecznie.

Tak samo, jak bezskuteczna jest walka o objęcie całej Puszczy Białowieskiej najwyższą formą ochrony, jaką jest właśnie park narodowy. I tak samo bezskuteczny jest sprzeciw wobec oddaniu fragmentu Świętokrzyskiego Parku Narodowego Oblatom z klasztoru na Świętym Krzyżu.

„To są dobre postulaty, ale brak konkretów. Od lat w sprawie parków narodowych słyszymy od rządu: »figa«. Co teraz nagle może się zmienić? Czy rząd chce sam decydować o ich tworzeniu? Bo dziś ostateczny głos należy do samorządów. Niestety, Nowy Polski Ład odpowiedzi na te pytania nie udziela” – komentuje prof. Zbigniew Karaczun.

Gaz, coraz więcej gazu

W szczegółach ekologicznej części Nowego Ładu możemy przeczytać także o walce z suszą, przede wszystkim przez tworzenie stawów i cieków wodnych na terenach wiejskich. Rząd chce również ruszyć z programem Małej Gazyfikacji Wyspowej. To oznacza, że chce instalować zbiorniki LNG w miejscach, gdzie nie dotarła jeszcze gazyfikacja sieciowa i dostarczać tam gaz cysternami. Gaz, który, przypomnijmy, jest paliwem kopalnym – tak, jak węgiel.

W dokumencie znalazły się też zmiany w budżecie obywatelskim – już od tego roku dodatkowe 0,5 proc. środków przeznaczymy wyłącznie na miejskie rozwiązania ekologiczne.

Fotowoltaika to zasługa obywateli

Rząd chwali się również siedmiokrotnym wzrostem udziału fotowoltaiki w miksie energetycznym w ciągu roku. Z 612 MW mocy zainstalowanych w styczniu 2020 dotarliśmy do 4 475 MW w marcu 2021.

„Ale przecież to obywatele zainwestowali w mikro instalacje, a państwo przypisuje sobie zasługi. A dlaczego ludzie inwestują w energię słoneczną? Bo uciekają od wysokich cen energii, które są spowodowane tym, że rząd chce utrzymywać elektrownie węglowe za wszelką cenę” – ocenia prof. Karaczun.

Rząd zapowiada również rozszerzenie programu Mój Prąd, który zapewnia dotacje na fotowoltaikę, o zakładanie ładowarek samochodów elektrycznych, magazyny energii i inteligentne systemy zarządzania energią w domu. „Będziemy też wspierać wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie, dzięki czemu z czystej, zielonej energii elektrycznej będą mogli korzystać nie tylko mieszkańcy domów jednorodzinnych, ale również domów wielorodzinnych, mieszkańcy całych wsi i miast” – czytamy w Polskim Ładzie.

Nie pominięto planów utworzenia pierwszej polskiej elektrowni atomowej – choć nadal bez konkretów. Nie wiadomo nawet, gdzie miałaby powstać. W Polskim Ładzie możemy przeczytać też o termomodernizacji szkół, edukacji ekologicznej oraz wykorzystaniu wodoru do produkcji energii i w ciepłownictwie.

Smogowe zapisy z błędami

„Polski Ład sprawia wrażenie, jakby nikt go nie koordynował” – komentuje Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego. „Wpisano w nim wymianę miliona kotłów węglowych. A w samym rządowym programie Czyste Powietrze zakłada się wymianę 3 milionów. Czy to oznacza wycofywanie się z walki ze smogiem?” – zastanawia się Guła.

Jak tłumaczył na Twitterze Bartłomiej Orzeł, pełnomocnik premiera ds. czystego powietrza, nikt się nie wycofuje z planu wymiany 3 milionów kopciuchów do 2029 roku. „Ten milion to przeniesienie wprost liczby kotłów z Krajowego Planu Odbudowy [finansowanego z unijnego Funduszu Odbudowy], który jest ściśle powiązany z Polskim Ładem” – dodał.

„Ale przecież Polski Ład nie ma być przepisaniem postanowień z KPO, tylko całościowym planem dla Polski” – odpowiada Guła. „Co więcej, w Polskim Ładzie zapisano 103 mld zł na Czyste Powietrze. A to kwota, która koresponduje z trzema milionami, a nie z milionem kotłów do wymiany! Drogi rządzie, wystarczyło przepisać to, co sami napisaliście w programie Czyste Powietrze. Nawet jeśli to tylko pomyłka, będziemy jako PAS zwracać na nią uwagę i dążyć do tego, żeby wymieniono tyle pieców, ile trzeba wymienić. A nie trzy razy mniej” – dodaje.

Alarm Smogowy wskazuje także na potrzeby modernizacji budynków wielorodzinnych. Chodzi tu nie tylko o wymianę źródeł ciepła, ale także termomodernizację i poprawę efektywności energetycznej. „Około połowa polskich gospodarstw domowych mieszka właśnie w budynkach wielorodzinnych. A rząd, zarówno w KPO, jak i Nowym Ładzie, ignoruje ich potrzeby” – mówi Guła.

Koniec z piecami na węgiel

Z pozytywów: rząd w Polskim Ładzie zapisał odejście od finansowania kotłów węglowych ze środków publicznych. Dziś wciąż można wymieniać stary piec węglowy na nowy, również zasilany węglem. Nie podano daty, od kiedy taki zakaz ma obowiązywać. Kilka dni po jego ogłoszeniu minister środowiska i klimatu Michał Kurtyka ogłosił, że piece węglowe przestaną być dotowane od 2022 roku.

W Polskim Ładzie zapisano również program dla najuboższych, którzy dziś z Czystego Powietrza są wykluczeni. Żeby wymienić źródło ciepła i ocieplić dom, trzeba najpierw zainwestować nawet więcej niż 30 tys. zł, a dopiero potem można dostać zwrot kosztów. Ci, którzy nie mają zaoszczędzonej takiej sumy, nie są w stanie z tego programu skorzystać. Również włączenie banków w dystrybucję środków nie zmieni sytuacji osób najuboższych – bo aby dostać kredyt na wymianę pieca czy ocieplenie domu, trzeba mieć zdolność kredytową.

„Tutaj też nie dowiadujemy się, kiedy taki program dla najuboższych wystartuje i jak będzie wyglądał” – zaznacza Guła. „Cieszę się, że rząd zapisuje w Polskim Ładzie m.in. postawienie na pompy ciepła, bo to właściwy kierunek. Ale za obietnicami powinny iść konkrety” – ocenia.

KPO wycinkiem Polskiego Ładu

Łatwo zauważyć, że zapisy w Polskim Ładzie pokrywają się z Krajowym Planem Odbudowy – czyli projektem odbudowy gospodarki po pandemii, który będzie finansowany z unijnego Funduszu Odbudowy. W sumie Polska ma dostać 58 mln euro - zarówno w formie dotacji, jak i pożyczek.

W obu tych projektach znalazły się m.in. zapisy o Centralnym Porcie Komunikacyjnym, budowie nowych autostrad i obwodnic miast, wymianie pieców (choć, jak pisaliśmy w OKO.press, w KPO zarezerwowano na ten cel niewystarczające środki) czy rozwoju odnawialnych źródeł energii.

Politycy PiS przyznają otwarcie: unijne środki z Funduszu Odbudowy będą wykorzystane do realizacji części założeń Nowego Ładu.

„Fundusz Odbudowy służy odbudowaniu gospodarki, wielu sektorów życia społecznego po pandemii, natomiast Nowy Ład to dużo większy projekt polityczny, który zawiera szereg reform, jest znacznie szerszy, więc elementów dodatkowych w polskim Nowym Ładzie będzie bardzo dużo” – mówił jeszcze przed opublikowaniem Polskiego Ładu wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda. W rozmowie z radiem TOK FM nazwał zapisy z KPO „wycinkiem” Nowego Ładu.

Co z „ekologicznej” części Nowego Ładu nie weszło do KPO? W Krajowym Planie Odbudowy nie ma mowy o nowych parkach narodowych, nie pojawia się także wzmianka o zieleni w miastach ani o Małej Gazyfikacji Wyspowej.

Z kolei KPO zakłada rozwój energetyki wiatrowej na lądzie i zapowiada liberalizację zasady 10h odległości od budynków, która dziś skutecznie blokuje nowe wiatrowe inwestycje. W Polskim Ładzie – przypomnijmy – skupiono się wyłącznie na wiatrakach na morzu.

„Polski Ład to próba populistycznego pokazania, jak będzie dobrze i wspaniale. Wydamy unijne pieniądze i będzie pięknie i bogato, wszyscy będą szczęśliwi i zdrowi” – ironizuje prof. Zbigniew Karaczun.

„Ideą zarówno Krajowego Planu Odbudowy, jak i Nowego Ładu, miało być m.in. finansowanie transformacji. Zapewnienie środków tam, gdzie zawsze ich brakowało. A tymczasem nie ma tutaj ani słowa o rozwoju obszarów uzależnionych od kopalni i elektrowni na węgiel brunatny – części Dolnego Śląska czy Wielkopolski.

Nie ma alternatywy dla mieszkańców, nie ma dla nich pracy innej, niż ta przy węglu. I nie ma perspektyw, że kiedykolwiek się pojawi.

Nie ma dobrych pomysłów na walkę z wykluczeniem transportowym. Te miejscowości, gdzie zlikwidowano autobusy, dalej bez nich pozostaną. Ale za to będziemy budować CPK i przekopywać Mierzeję Wiślaną.”

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne