Prawa autorskie: Jan Rusek / Agencja GazetaJan Rusek / Agencja ...
07 czerwca 2020

Polskie lasy trafią do pieca? Kontrowersyjny projekt Ministerstwa Środowiska

Resort środowiska chce, by jako biomasę traktować też drewno z Lasów Państwowych, bo przez koronawirusa branża meblarska jest w zapaści, budowlanka i papiernie zwolniły, więc brak klientów na drewno. Zaproponowane zmiany w ustawie o OZE budzą obawy i wątpliwości ekologów, drzewiarzy, meblarzy, a nawet minister rozwoju

Ministerstwo Środowiska przygotowało projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), który dookreśla definicję tzw. drewna energetycznego, by umożliwić jego sprzedaż sektorowi energetycznemu. Po to, by firmy zajmujące się wycinką mogły zachować stabilność finansową, a Lasy Państwowe - przychody.

Nowe przepisy mają obowiązywać czasowo - od 1 lipca 2020 do końca 2021 roku.

W mediach pojawiły się informacje, że elektrownie będą mogły palić każdym rodzajem drewna, również tym pełnowartościowym, czyli najcenniejszym.

„Nie po raz pierwszy podejmowana jest próba ułatwienia spalania polskich lasów. Jeszcze na przykład w roku 2011 elektrownie mogły – w ramach procederu współspalania węgla z biomasą – palić drzewa właśnie razem z węglem. Pojawiały się propozycje zmian w prawie, które prowadziłyby do tego, że elektrownie mogłyby spalać polskie lasy. Było to szkodliwe zarówno dla dzikiej przyrody, jak i sektora meblarskiego. Te zapędy do palenia lasów w elektrowniach udało się ograniczyć” - mówi Anna Ogniewska z Greenpeace Polska.

"Czy minister środowiska Michał Woś wraca jednak na niechlubną ścieżkę i chce ponownie otworzyć furtkę dla tej szkodliwej praktyki?" – pyta.

Ministerstwo boi się strat i katastrofy ekologicznej

Jak pod koniec maja 2020 informowała PAP, LP w 2019 roku zarobiły ok. 415 mln zł - ponad 100 mln zł mniej niż w 2018 roku. „Wynika to przede wszystkim z mniejszej sprzedaży drewna” - wyjaśniał Andrzej Konieczny, dyrektor Lasów.

Uzasadnienie do projektu nowelizacji jako przyczynę spadku sprzedaży podaje pandemię koronawirusa. Tylko drewna iglastego, czytamy w uzasadnieniu, nagromadziło się obecnie ok. 2,8 mln m3. Aż 77 proc. to drewno ścięte w okresie mniej niż dwóch ostatnich miesięcy.

Drewna nie kupuje przemysł meblarski, który znalazł się w zapaści. Spadły zamówienia z budowlanki i papierni.

„Lasy Państwowe nie mogą prowadzić dalszego pozyskania drewna, a tym samym nie mogą zlecać prac dla ściśle powiązanej z lasami branży usług leśnych, na którą składają się Zakłady Usług Leśnych” - czytamy.

Zdaniem Ministerstwa Środowiska są jeszcze inne zagrożenia wynikające z zalegania drewna:

  • „będzie skutkować zwiększeniem zagrożenia pożarowego w lasach”, czemu sprzyja utrzymujący się stan zagrożenia pożarowego;
  • „staje się ono miejscem do rozwoju szkodliwych owadów, których gradacja może spowodować zamieranie drzewostanów jak również przełożyć się na jakość surowca drzewnego pozyskanego w przyszłości”.

W tej sytuacji, brak poszerzenia rynków zbytu drewna, przekonuje resort środowiska, grozi dalszymi stratami finansowymi dla Skarbu Państwa oraz bankructwem przedsiębiorstw w branży usług leśnych. Te ostatnie są bowiem zależne od zleceń na pozyskanie drewna od LP.

„Tym samym biorąc pod uwagę aktualną sytuację gospodarczą kraju oraz gigantycznej skali zagrożenie ekologiczne, niezwykle ważne jest wprowadzenie przepisu umożliwiającego zagospodarowanie zalegającego drewna w LP i w konsekwencji uruchomienie prac sanitarnych związanych z pozyskaniem zasiedlonego surowca drzewnego” - przekonuje Ministerstwo Środowiska.

Drewno energetyczne, czyli co?

Odpowiedzią na ten kryzys ma być umożliwienie sprzedaży części drewna jako biomasy dla energetyki - poprzez wprowadzenie nowelą do ustawy o OZE definicji drewna energetycznego. Dotąd go nie było: ustawa o OZE zapowiadała wprowadzenie go osobnym rozporządzeniem, ale - choć projekt powstał - to nie został zatwierdzony i opublikowany.

Drewnem energetycznym ma być:

  • „surowiec drzewny niebędący drewnem tartacznym i skrawanym (kłodami tartacznymi i skrawanymi) oraz materiałem drzewnym powstałym w wyniku procesu celowego rozdrobnienia tego drewna, lub
  • produkty uboczne lub odpady, będące efektem przetworzenia surowca drzewnego, niezanieczyszczone substancjami niewystępującymi naturalnie w drewnie, wykorzystane zgodnie z hierarchią sposobów postępowania z odpadami”.

To, jakie konkretnie rodzaje drewna spełniają powyższą definicję, wskazuje uzasadnienie do projektu:

  • drewno małowymiarowe - tzw. drobnica użytkowa (o długości 1,5 m wzwyż i przekroju 7 cm) i drobnica opałowa,
  • chrust,
  • igliwie i liście,
  • korę,
  • korzenie i karpy (pniaki wraz z korzeniami pozostałe po ścięciu drzew),
  • drewno o minimalnej średnicy w górnym końcu wynoszącej co najmniej 7 cm w korze, które jednak nie jest jakości, które pozwalałoby zaliczyć je do drewna użytkowego (czyli np. nie nadaje się na meble, tylko na opał)

W skład tego ostatniego zalicza się przypuszczalnie m.in. drewno poklęskowe oraz tzw. posusz - drewno drzew zniszczonych przez gradacje korników (drukarza czy ostrozębnego).

Fundamentalne niejasności

Wbrew temu, co podały niektóre media,

nowelizacja za drewno energetyczne nie uznaje tzw. drewna pełnowartościowego, czyli najcenniejszego.

To wielkowymiarowe drewno tartaczne (kłody), którego minimalna średnica na cieńszym końcu wynosi w przypadku iglaków 14 cm, a w przypadku drzew liściastych - 18 cm.

A więc pochodzące z tych największych i najbardziej dorodnych drzew. W lesie cieszą one swoją urodą a w przemyśle drzewnym używa się ich do ogólnie pojętej stolarki budowlanej, np. produkcji desek czy więźby dachowej.

Warto tu jednak odnotować wątpliwości, jakie ma Dominik Jabłoński, redaktor naczelny branżowego portalu drewno.pl. Jego zdaniem, pojęcia zapisane w nowelizacji - drewno tartaczne, drewno skrawane, dłużyce i kłody tartaczne, których nie będzie można spalać - są „bardzo obszerne i niedokładne". Dlatego ostrzega:

"Jeżeli ustawa zostanie przegłosowana w obecnej formie, oznacza to, że sektor energetyczny praktycznie bez ograniczeń będzie mógł spalać surowiec wykorzystywany obecnie przez przemysł drzewny".

Wątpliwości ma też branża meblowa i minister

Z kolei Ministerstwo Rozwoju jest zaniepokojone tym, że - jak czytamy w opinii resortu do projektu noweli - „propozycja zapisów dotyczących definicji drewna energetycznego pozwala traktować jako drewno energetyczne w zasadzie wszystkie rodzaje drewna, oprócz drewna tartacznego".

A to znaczy, że jako drewno energetyczne może być traktowane również drewno średniowymiarowe. Czyli to, które służy do produkcji palet, galanterii ogrodowej, celulozy, czy płyt drewnopochodnych.

Dlatego resort proponuje, by nowelę Ministerstwo Środowiska uznać jedynie za przejściową, do końca 2020 roku. Od początku 2021 roku lukę prawną wypełniłoby rozporządzenie w sprawie szczegółowych cech jakościowowymiarowych drewna energetycznego.

Jak podał serwis Wysokie Napięcie, swoje obawy mają również przetwórcy drewna, w szczególności branża meblarska:

"obawiają się, że po poszerzeniu definicji drewna energetycznego zarezerwowany teraz dla przetwórstwa najlepszy surowiec trafi do elektrowni".

W latach 2005-2015 trwał spór między branżą meblarską a energetyczną o dostęp do drewna z LP. Lasom bardziej opłacało się sprzedawać je elektrowniom, bo te płaciły więcej. Mogły sobie na to pozwolić, ponieważ za współspalanie biomasy dostawały zielone certyfikaty, które mogły sprzedać.

"Ale to skończyło się w 2015 roku i meblarze wyszli z tej wojny zwycięsko. Wirus sprawił, że spór może znowu odżyć, bo raz uchwalone przepisy niekoniecznie muszą być szybko zmienione" - czytamy.

Konsultacje dla wybranych

„Definicja surowca drzewnego, który mógłby być wykorzystany energetycznie nie powinna być przygotowywana, na kolanie i nie powinna stwarzać przestrzeni do nadużyć. Ewentualne nowe zmiany muszą być szeroko konsultowane z naukowcami, organizacjami pozarządowymi i samorządami” - pisze Greenpeace w swoim stanowisku.

Projektu nie przekazano do konsultacji organizacjom ekologicznym. Nie dostały go też samorządy.

Przesłano go tylko do: Polskiego Towarzystwa Leśnego, Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa, Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej, Polskiego Związku Zrzeszeń Leśnych, Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Przemysłu Drzewnego, Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych, Stowarzyszenia Papierników Polskich, Polskiego Komitetu Narodowego EPAL, Towarzystwa Gospodarczego Polskie Elektrownie, Polskiego Towarzystwa Elektrociepłowni Zawodowych oraz Izby Gospodarczej Ciepłownictwa Polskiego.

A więc tylko do organizacji związanych z LP i branżą drzewną oraz energetyczną.

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne