0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Kadr ze spotu społecznego „Oni mają twarze”Kadr ze spotu społec...

Przeczytaj ten tekst i – jeśli chcesz i możesz – wesprzyj naszą zbiórkę „Pomóżmy Ukraińcom” dowolną wplatą*.

Już wydawało się, że nasza zbiórka „Pomóżmy Ukraińcom” przygasa, ale 1 i 2 lipca płomień solidarności, ale także oburzenia na politykę władz rozgorzał z nową siłą.

30 czerwca 2026 wieczorem na koncie zbiórki „Pomóżmy Ukraińcom”, którą OKO.press prowadzi razem z fundacją Polskie Forum Migracyjne od 12 maja, było 1 mln 975 tys., a dzienne wpłaty spadły do ledwie kilku tysięcy złotych. Przełomowy okazał się 1 lipca, bo tego dnia weszły w życie ostatnie akordy ustawy wygaszającej, prawdziwego marszu pogrzebowego solidarnościowej polityki polskiego państwa.

Kolejne 500 osób wpłaciło ponad 70 tys. zł i po poludniu 3 lipca mamy już 2 036 500 zł.

Przeczytaj także:

Dzieci już nie są w grupie wrażliwej

1 lipca weszło w życie radykalne ograniczenia prawa do pobytu w Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania (OZZ), kosztem przede wszystkim dzieci (w wieku ponad 12 miesięcy) i osób starszych, które mają tego pecha, że w Polsce przebywają ich zstępni (dorosłe dzieci lub wnuki). Taki los dotknął także samotne matki z trójką dzieci, wcześniej uznawane za grupę wrażliwą.

OKO.press od miesięcy alarmowało, do jakich katastrof to doprowadzi. Przedstawiliśmy m.in. sytuację w dwóch OZZ-ach w Gorzowie Wielkopolskim prowadzonych od 2022 roku przez Joannę Jesis-Polewską, szefową spółki Bazar. Opublikowaliśmy „cyrograf”, jaki musiała „niezwłocznie i osobiście” dać do podpisu większości ze 100 uchodźczyń i uchodźców, którzy w jej OZZ-ach znaleźli drugi dom: „Niniejszym oświadczam, że zostałem/am oficjalnie poinformowany/a, że z dniem 1 lipca 2026 tracę prawo do bezpłatnego zakwaterowania i wyżywienia w Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania”. Każda uchodźczyni musiała też załączyć listę swoich dzieci, które także zostały wykluczone.

Prowadziło to do tak okrutnych absurdów, że matka z niepełnosprawnością może zostać, ale jej dzieci już nie.

Inny przykład. W gorzowskim OZZ mieszka Masza, samotna mama z trójką dzieci: Artemem – 12 lat, Oryną – 11 lat (na zdjęciu poniżej) i dwuletnim Iwanem. 1 lipca straciła do tego prawo, a nie jest w stanie zarobić na utrzymanie rodziny, w tym wynajęcie mieszkania.

Dziewczynka siedzi przy stole
11 letnia Oryna, która z mamą i dwoma braćmi schroniła się przed wojną w OZZ w Gorzowie Wielkopolskim, od 1 lipca straciła prawo pobytu. Fot. archiwum OZZ

Podobnie będąca w ciąży Julia (na zdjęciu głównym z parą starszych dzieci Michałem i Maszą) zachowuje prawo do pobytu w OZZ, podobnie jak jej nowe dziecko, kiedy się urodzi, ale mąż i szóstka wcześniej urodzonych dzieci mają się zabierać.

Cyrograf musiał też podpisać starszy pan, którego córka… przebywa w innym OZZ, bo państwo polskie uznaje, że to na niej ciąży obowiązek alimentacyjny.

Tuż przed godziną zero, do szefowej OZZ w Gorzowie zadzwoniła dyrektorka Wydziału Polityki Społecznej Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego. Poinformowała, że emeryci do końca lipca zostają jednak na „starych zasadach”. Zapewne urząd sam nie wie, jak interpretować przepis o „zstępnych zdolnych do alimentacji”.

Dla starych ludzi stan zawieszenia potrwa jeszcze miesiąc. Co dalej?

Aby powstrzymać takie absurdy i dramaty ogłosiliśmy na stronie Akcji Demokracja petycjęNie wyrzucajcie ukraińskich dzieci! Apel o korektę polityki wobec uchodźców”, którą podpisało ponad 8 tys. osób. Charakterystyczne, że to prawie dwa razy mniej niż wpłacających pieniądze. Jak widać,

ludzie wolą sami pomóc niż liczyć na refleksję władz.

Siostra Chmielewska: Ta głupota jest grzechem

Duże znaczenie dla ożywienia zbiórki miały materiały, jakie 1 lipca ukazały się na antenie stacji TVN, która w odróżnieniu od telewizji publicznej (z chlubnym wyjątkiem programu „Kwiatki Polskie”) czy Polsatu angażuje się w obronę praw uchodźców.

W „Tak jest” TVN24 ustępujący rzecznik praw obywatelskich prof. Marcin Wiącek, który już wcześniej upominał się o prawa uchodźców, komentował redukcję miejsc w OZZ jako

zwycięstwo polityki nad godnością.

„W państwie prawa nie można człowieka pozbawiać dachu nad głową, odbierać elementarnych środków ochrony życia i zdrowia”. Wiącek wypomniał władzom, że ustawa wygaszeniowa została przeprowadzona w ekspresowym tempie, na konsultacje było parę dni, zignorowano uwagi organizacji społecznych. Pytany o opublikowany przez nas „cyrograf”, nie mógł znaleźć słów: „Nie jestem w stanie tego wytłumaczyć, a co się stanie, jeśli ktoś tego nie podpisze?”.

Siostra Małgorzata Chmielewska, prezeska Fundacji „Domy Wspólnoty Chleb Życia”, która prowadzi dziewięć domów dla osób chorych, ubogich, w kryzysie bezdomności, przyjęła kilkunastu uchodźców w szczególnie trudnej sytuacji. Jak to ma w zwyczaju, w „Tak jest” nazywała rzeczy po imieniu:

"To jest niedopuszczalne, nieludzkie i głupie. A głupota to grzech.

Bez uzasadnienia ekonomicznego, czysto polityczne. Tylko nie mogę zrozumieć, dlaczego politykę robi się na plecach najsłabszych, osób starych, chorych, niepełnosprawnych i dzieci".

Chmielewska o „cyrografie”: "To wyrok skazujący na bezdomność, chorobę, cierpienie. Jest to prostu skandal, w którym nasze demokratyczne państwo pokazuje, że

stary, chory czlowiek jest przedmiotem, który można wystawić za drzwi. Dzieci też. Bo co, znikną te dzieci? Nie znikną.

Ci ludzie, sponiewierani przez wojnę, uciekli do naszego kraju, zapuścili tu jakieś korzenie, i teraz mają się wynosić? Dlaczego i jakim prawem my im to fundujemy?".

Na koniec prowadząca „Tak jest” Anna Jędrzejowska zaapelowała o wpłaty na naszą zbiórkę.

Poniżej spot społeczny „Oni mają twarze”, nakręcony w OZZ prowadzonym przez Joannę Jesis-Polewską. Twórcy Magdalena Łazarkiewicz, Łukasz Gut i Maria Krauss protestują językiem filmowym przeciwko polityce władz – jak piszą – „w imię solidarności z uciekającymi przed wojną”.

Jak to jest z tą głupotą?

Powiedziała siostra, że decyzja władz jest głupia, a głupota jest grzechem – dopytałem Małgorzatę Chmielewską.

"Jest grzechem, bo nie po to Pan Bóg dał nam rozum, żeby robić głupie rzeczy, szkodliwe dla innych i dla nas samych. Takie inicjatywy jak wasza zbiórka warto podejmować także po to, żeby ludzie, którzy są oburzeni krzywdą osób z Ukrainy, wiedzieli, że są inni, którzy też tak myślą.

Że ich myślenie nie jest osamotnione" – dodała siostra Chmielweska.

Chmielewska budzi sumienia od lat.

„To, że my mamy dwie ręce, dwie nogi, potrafimy sobie poradzić w życiu, to nie jest nasza zasługa – to jest nasze zadanie” – mówiła w reportażu Brygidy Grysiak z września 2015 roku – Ale ci, którzy są silniejsi, rzadko kiedy chcą posunąć się trochę na ławce życia i zrobić miejsce dla słabszych".

Działaniach na rzecz osób pokrzywdzonych i bezradnych nazwała

„cerowaniem świata, które krok po kroku poprawi życie poszczegolnych ludzi, a poza tym nie pozwoli nam zapomnieć, że tak naprawdę liczy się tylko miłość”.

Dziemianowicz-Bąk zapowiada kroki i krytyku

je Nawrockiego

Dodatkowo do wpłat zmobilizować mogły wystąpienia 1 lipca ministry rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, której resort przejął nadzór nad OZZ-ami.

W „Faktach po faktach” Dziemianowicz-Bąk kilkakrotnie wracała do tego, że winę za obecny stan rzecz ponosi prezydent Nawrocki (który zawetował pierwszą wersję ustawy wygaszającej) i podkreślała, że w ramach działań doraźnych zaapelowała do samorządów, by wspierały pobyt w OZZ tych dzieci, których matki nie straciły prawa pobytu. W ten sposób liczba dzieci, które trzeba ratować przed wyrzuceniem

zmalala z 4 500 (bo tyle ich jest w OZZ-ach), do kilkuset.

Ministra skorygowała zresztą pytanie o los 11 tysięcy uchodźców w OZZ-ch twierdząc, że jest ich mniej, 4-5 tysięcy. Bo formalnie tyle osób ma faktycznie prawo dalszego pobytu. Czyli uznała, że sprawa jest przesądzona.

Wcześniej na konferencji prasowej 1 lipca Dziemianowicz-Bąk mówiła, że trzeba się pochylić nad każdym przypadkiem, który wymaga opieki i troski i że szykowane są rozwiązania ustawowe.

O komentarz poprosiliśmy Joannę Jesis-Polewską:

„Ile czasu będzie trwało «pochylanie się»? Kto się – konkretnie – będzie pochylał i decydował, które przypadki wymagają opieki i troski? Kiedy będą środki na dodatkową opiekę? Jakie? Kto będzie nimi dysponował? Na razie, pani ministro, dzieci są u nas nielegalnie, bo taką podjęłyśmy decyzję, że nie wyrzuca się ludzi w potrzebie na ulicę. Działania doraźne? Niech będą, oby jak najszybciej. Kiedy jednak będą działania systemowe, skoro wojna się nie skończyła, a dzieci u nas są? Deklaruje pani, że nikt nie może zostać bez pomocy. Może i nie może, ale bez pomocy został! I to nie jedno dziecko, ale wszystkie dzieci właśnie zostały bez opieki. Ich mamy musiały podpisać oświadczenie, że o tym wiedzą” – mówiła OKO.press szefowa gorzowskich OZZ-ów.

Zbiórka trwa, potrzeby rosną

Polskie Forum Migracyjne oraz kilkanaście innych organizacji społecznych (m.in. fundacja Uniters) rozdzielają zebrane w zbiórce „Pomóżmy Ukraińcom” środki na potrzeby medyczne pozbawionych ubezpieczenia uchodźców starych i chorych (zakup leków, badania, a nawet zabiegi operacyjne), a także na pomoc prawną, dojazdy i inne potrzeby osób, które od 5 marca 2026 straciły pomoc ze strony państwa. Społeczne pieniądze przeznaczamy też na wsparcie OZZ w zapewnieniu dalszej opieki podopiecznym w szczególnie trudnej sytuacji.

Dlatego prosimy o wpłaty, bo potrzeby są – jak widać – ogromne, a na państwo liczyć nie można.

*Zwracamy uwagę, że po zadeklarowaniu kwoty wybierasz dowolną opłatę dla platformy pomagam.pl – od zera do 40 proc. twojej wpłaty.

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze