0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 01.03.2012 RADOM , CZIPOWANIE PSOW . FOT. ANNA JARECKA / Agencja Wyborcza.pl *** Local Caption ***01.03.2012 RADOM , C...

„Skala bezdomności zwierząt w Polsce jest naprawdę duża. Blisko 950 tys. psów i kotów pozostaje bez opieki właściciela. W schroniskach przebywa już ponad 117 tys. zwierząt. To nie są jedynie statystyki. Za każdą z tych liczb stoi cierpienie zwierzęcia, ale także konkretne koszty ponoszone przez polskie samorządy i polskich podatników” – mówił prezydent Karol Nawrocki, podpisując ustawę o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK). „Utworzony zostanie jeden rejestr obejmujący docelowo kilkanaście milionów psów i kotów. Dzięki temu możliwa będzie szybka i skuteczna identyfikacja zwierzęcia” – dodał Nawrocki.

To ustawa, nad którą prace trwają od kilku lat i która po drodze wzbudziła wiele kontrowersji – zarówno wśród opiekunów zwierząt, jak i organizacji prozwierzęcych. Były podnoszone kwestie dodatkowych kosztów, którymi zostaną obciążeni opiekunowie czy nadmiernych opłat dla schronisk.

Dziś po zaczipowaniu psa czy kota możemy wprowadzić swoje dane kontaktowe do jednej z prywatnych baz. Opiekun robi to osobiście, takiej rejestracji nie może przeprowadzić lekarz weterynarii. Tymczasem tylko taki czip, do którego dopisane są dane kontaktowe, ma sens – a samo czipowanie nie jest obowiązkowe.

Ustawa ma te problemy rozwiązać. Większość naszych poprawek została wzięta pod uwagę – mówią dziś organizacje prozwierzęce, które wcześniej zgłaszały wątpliwości co do KROPiK.

Wątpliwości ma nadal także prezydent, który chciałby niższych kar za brak czipa oraz lepszego połączenia już istniejących rejestrów z nowym, centralnym.

Co przewiduje ustawa? Czy faktycznie obciąży opiekunów psów i kotów?

O KROPiK pytamy Marię Januszczyk, prawniczkę, wiceprezeskę Stowarzyszenia Prawnicy Na Rzecz Zwierząt.

Katarzyna Kojzar, OKO.press: Mam psa, jest zaczipowany i zarejestrowany w prywatnej bazie. Co w naszej sytuacji zmieni Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów KROPiK?

Maria Januszczyk, Prawnicy Na Rzecz Zwierząt: Jeśli zwierzę zostało oznakowane przed wejściem w życie przepisów ustawy – a baza KROPiK ma powstać w ciągu dwóch lat – nie będzie podlegało ponownemu oznakowaniu.

Czyli jak już raz zaczipowaliśmy, to drugi raz nie będziemy musieli tego robić. Będziemy musieli jednak zarejestrować je w KROPiK-u i będzie można zrobić to za darmo. To jest forma nagrody za to, że opiekunowie mimo dotychczasowego braku obowiązku postanowili oznakować swoje zwierzęta, więc nikt nie będzie wymagał od nich ponoszenia dodatkowych kosztów.

Rejestracja będzie możliwa w powiatowym biurze Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Agencja ma biura powiatowe w zasadzie wszędzie, więc będzie to usługa dostępna nie tylko dla osób z większych miast czy tylko dla tych, które korzystają z internetu. Znacząco to ułatwiono.

Maksymalnie 100 zł

A jak będę chciała zaczipować psa dopiero po wejściu w życie ustawy? Co się wtedy zmieni?

Cała ustawa polega na wprowadzeniu powszechnego obowiązku znakowania i rejestracji zwierzęcia – będzie więc miała pani obowiązek zgłosić się do lecznicy dla zwierząt. Sam zabieg czipowania jest bezbolesny dla zwierzęcia, porównywalny do ukłucia podczas zastrzyku. Lekarz lub technik weterynarii będzie od razu wprowadzał pani dane do KROPiK-u. Będzie mógł poprosić panią o dowód tożsamości, żeby się upewnić, czy nie podaje się pani za kogoś innego.

Przeczytaj także:

Usługa zaczipowania oraz pierwszego wprowadzenia danych zwierzęcia i opiekuna do rejestru będzie płatna. Każda z nich może kosztować maksymalnie po 50 zł, czyli w sumie do 100 złotych za cały pakiet. Natomiast później właściciel będzie miał możliwość na przykład poprzez aplikację mObywatel samodzielnie zmieniać niektóre dane – to już będzie darmowe.

Kto będzie mógł czipować?

Lekarze weterynarii będą się musieli zgłosić do Agencji Restrukturyzacji Rolnictwa, że chcą uzyskać dostęp do bazy i dzięki temu będą mogli wprowadzać te dane. Stworzenie takiego rejestru lekarzy weterynarii jest konieczne – w końcu chodzi o bezpieczeństwo danych. Agencja musi mieć nadzór nad tym, kto te dane wprowadza i kto je może odczytać. Każdy lekarz weterynarii będzie mógł się do tej listy zgłosić, nie ma żadnych ograniczeń.

Ochronić dane z KROPiK

Pamiętam początek prac nad tą ustawą i wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa naszych danych w KROPiK. Kto będzie miał do nich dostęp? Teraz dostęp do prywatnych baz ma każdy, wystarczy znać numer czipa.

Możliwość odczytania transpondera za pomocą czytnika i ewentualnie danych powiązanych z tym transponderem będzie miała policja, straż gminna, miejska, inspekcja weterynaryjna i schroniska dla zwierząt. Czipy będą mogli odczytywać również lekarze weterynarii zarejestrowani na liście ARMiR.

To też nie będzie tak, że po odczytaniu transpondera funkcjonariusz czy pracownik schroniska będzie miał nieograniczony dostęp do całej bazy danych z KROPiK – będzie miał od razu dostęp do danych kontaktowych.

W przypadku, kiedy obywatel czy obywatelka znajdą psa lub kota, najlepiej jest powiadomić policję, straż miejską albo najbliższe schronisko. Tak zresztą brzmią już obowiązujące przepisy ustawy o ochronie zwierząt. Te podmioty będą mogły skanować czipy specjalnym czytnikiem i po numerze transpondera zweryfikować, do kogo to zwierzę należy.

To bardzo ułatwi poszukiwanie opiekunów zaginionych psów i kotów.

Brak czipa? Wykroczenie

Przewidziano jakieś kary dla tych osób, które nie zaczipują i nie zarejestrują swoich zwierząt? Wydaje mi się, że trudno będzie zweryfikować, kto tego obowiązku dopełnił, a kto nie.

Oczywiście przewidziano możliwość kontroli oznakowania i rejestracji zwierząt. Policja, inspekcja weterynaryjna i straż gminna czy miejska będą mogły to sprawdzać, a jeśli okaże się, że właściciel nie oznakował i nie zarejestrował zwierzęcia, przewidziane są kary. Będzie to wykroczenie, za które grozi kara grzywny – brak rejestracji to zbyt mało szkodliwy czyn, żeby uznać go za przestępstwo.

Zaznaczmy, że kary nie będą obowiązywać od razu – w ustawie przewidziano okres przejściowy, w którym żadnych sankcji nie będzie. Wykroczeniem będzie również utrudnianie kontroli oznakowania oraz wydawanie zwierząt przez schroniska i przez organizacje do adopcji bez ich uprzedniego oznakowania czy rejestracji. To samo dotyczy sprzedaży zwierząt z hodowli.

Natomiast adopcja zwierzęcia, które jest nieoznakowane, nie będzie karalna. To obowiązek schroniska czy organizacji, żeby dokonać oznakowania i rejestracji, trudno przenosić odpowiedzialność na osoby, które chcą pomóc takiemu zwierzęciu.

Dzięki rejestracji łatwiej będzie można prześledzić losy kupionego czy zaadoptowanego psa lub kota. Będzie można zobaczyć, czy te zwierzęta przypadkiem nie są przekazywane ze schroniska do schroniska, czy nie giną w jakichś dziwnych okolicznościach.

W ustawie zawarto też zapisy, według których schronisko czy organizacja, jeśli trafi do nich zwierzę, a dane właściciela będą możliwe do ustalenia, muszą wezwać opiekuna do odebrania psa czy kota. Jeśli nie odbierze go w ciągu 14 dni, podmiot będzie miał obowiązek zgłoszenia podejrzenia popełnienia przestępstwa porzucenia zwierzęcia.

KROPiK pomoże w odpowiedzialnych decyzjach

Mam przed sobą petycję Fundacji Viva z 2025 roku, która podkreślała, że opłaty za czipowanie i rejestrację zwierząt będą znaczącym obciążeniem dla schronisk i mogą utrudnić ich działanie. Tak będzie?

W trakcie prac nad tą ustawą proponowaliśmy zwolnienia dla organizacji, które zapewniają opiekę zwierzętom bezdomnym, czy to w formie schronisk, czy w formie tak zwanych domów tymczasowych. Chcieliśmy zwolnienia ich z opłaty za rejestrację. Tej poprawki niestety nie udało się wprowadzić.

Schroniska już teraz mają obowiązek czipowania zwierząt, od kilku lat. Do tej pory nie było jednak centralnej bazy z rejestrem zwierząt. Co więcej, schroniska współpracują z lekarzami weterynarii, więc zorganizowanie takiego czipowania i rejestrowania nie będzie niczym skomplikowanym ani wyjątkowo kosztownym.

Ponadto te zadania powinny być finansowane przez gminę, z którą schronisko ma podpisaną umowę. Dlatego też to gmina, na której terenie znaleziono psa czy kota, powinna pokrywać koszt oznakowania i rejestracji.

Przypomnę też, że mówimy o maksymalnej kwocie 100 złotych.

Dla samych właścicieli to nie jest wygórowana kwota – szczególnie biorąc uwagę, ile kosztuje utrzymanie zwierzęcia. Te 100 zł płaci się jednorazowo na całe życie zwierzęcia. Wydaje się, że może to się w dłuższej perspektywie przyczynić do podejmowania bardziej odpowiedzialnych decyzji dotyczących adopcji czy kupna zwierzęcia. Mam nadzieję, że to tylko umocni świadomość, jak dużym obowiązkiem, również finansowym, jest opieka nad psem czy kotem.

Imię, nie nazwa

Ze zwolnieniem schronisk z opłat się nie udało, a co się udało? Jakie poprawki przyjęto podczas prac nad ustawą?

Przede wszystkim w pierwszej wersji KROPiK-a projekt nie obejmował w ogóle kotów właścicielskich. Ich znakowanie miało być zupełnie fakultatywne. W przyjętej wersji ustawy mamy jasny obowiązek, że koty również mają być oznakowane do ukończenia trzeciego miesiąca życia. I to jest duży sukces, bo koty, tak samo, jak psy, mogą być ofiarami bezdomności zwierząt, ofiarami porzuceń, mogą uciekać, mogą się zgubić lub zostać ukradzione. Cieszę się, że udało się tę zmianę wprowadzić.

Zmieniło się też to, że dodaliśmy do ustawy organizacje pozarządowe zajmujące się zwierzętami. One już dziś same znakują i rejestrują zwierzęta, ale robią to dlatego, że zależy im na przeciwdziałaniu bezdomności – a nie dlatego, że zobowiązuje je do tego ustawa.

Udało się zmienić rzeczy, które mogły się wydać mniej istotne, ale naszym zdaniem były konieczne. Pierwotnie w KROPiK-u mieliśmy „nazwę” zwierzęcia. Zwracaliśmy uwagę, że to uprzedmiotawiający język – udało się zmienić „nazwę” na „imię”.

Udało się też umożliwić aktualizację niektórych danych samodzielnie przez właściciela, bez konieczności uruchamiania urzędowego trybu. Będą to oczywiście takie zmiany, które i tak nie pozwolą na podszywanie się pod kogoś lub utrudnianie kontaktu ze sobą. Wzmocnił się nadzór nad wiarygodnością danych wprowadzanych do KROPiK. Będzie trzeba podpisywać oświadczenia o prawdziwości danych, pod rygorem odpowiedzialności karnej.

Domy tymczasowe wpisane do ustawy o KROPiK

Sukcesem jest też skrócenie okresu budowania bazy. Pierwotnie miały być to trzy lata, udało się wywalczyć, żeby jednak to skrócić do dwóch lat. Im szybciej ten obowiązek wejdzie, tym lepiej dla samych zwierząt.

Ważnym zapisem jest również to, że oznakowanie i rejestracja muszą się odbywać jednocześnie. Nie jutro, nie za tydzień, tylko od razu. Teraz mamy w obiegu dużo czipów, których nikt nie zarejestrował, więc są bezużyteczne. Mimo że zwierzę jest oznakowane, to i tak nie wiemy, kto jest jego opiekunem.

Ustawa rozwiązuje też kilka niedociągnięć w prawie – m.in. rozwiewa wątpliwości, czy organizacje mogą sprawować opiekę nad bezdomnym zwierzęciem, np. jeśli gmina odmawia jego przyjęcia.

Dzięki KROPiK-owi wprowadzamy instytucję domu tymczasowego prowadzonego przez organizację pozarządową. Organizacja będzie miała taką pieczę nad tymi domami tymczasowymi, będzie musiała posiadać odpowiednią dokumentację na ich temat i nie będzie już wątpliwości, w jakim trybie to się odbywa. To, co funkcjonowało w praktyce już od bardzo dawna, w końcu przełożono na przepisy prawa. Nareszcie ustawodawca dostrzegł istotną rolę organizacji, które podejmują się takiej opieki.

Na zdjęciu Katarzyna Kojzar
Katarzyna Kojzar

Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.

Komentarze