Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

Piotr Pacewicz, Magda Chrzczonowicz OKO.press: Co ma być dalej z Trybunałem Konstytucyjnym? Adam Bodnar (pana doktorant przed 20 laty), zarysował taki scenariusz: szóstka wybranych 13 marca sędziów składa w taki czy inny sposób ślubowanie i zaczyna pracę w Trybunale, dołączając do dziewięciu sędziów z czasów PiS. Kolejne miejsca zwalniają się w czerwcu, wrześniu i styczniu 2027, ale także sędziowie wybrani w poprzedniej epoce nie muszą być lojalni wobec PiS. Czyli „nasi” sędziowie opanują Trybunał? A może jakimś cudem zwołają Zgromadzenie Sędziów i uchylą immunitet prezesa Bogdana Święczkowskiego? Tak ma być?

Wybrani 13 marca 2026, kadencja trwa do marca 2035 roku, w tym:

złożyli ślubowanie w obecności prezydenta 1 kwietnia:

Magdalena Bentkowska;

Dariusz Szostek

złożyli ślubowanie w Sejmie 9 kwietnia:

Krystian Markiewicz,

Maciej Taborowski,

Marcin Dziurda

Anna Korwin-Piotrowska

Sędziowie wybrani za rządów PiS:

Andrzej Zielonacki – jego kadencja upływa 28 czerwca 2026

Justyn Piskorski – do 18 września 2026 (sędzia dubler)

Jarosław Wyrembak – do 30 stycznia 2027 (sędzia dubler)

Wojciech Sych do 8 maja 2028

Jakub Stelina do 5 grudnia 2028

Stanisław Piotrowicz do 5 grudnia 2028

Rafał Wojciechowski do 7 stycnzia 2029

Bartłomiej Sochański – wiceprezes TK do 9 kwietnia 2029

Bogdan Święczkowski – prezes TK do 16 lutego 2031

Prof. Mirosław Wyrzykowski, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w latach 2001-2010*: Zacznę od spraw zasadniczych. Trybunał Konstytucyjny począwszy od końca 2016 roku

popełnia podwójne samobójstwo: instytucjonalne i moralne.

Instytucjonalne dlatego, że orzeczenia TK, mówię o orzeczeniach w sprawach ustrojowych, albo nie mają związku z Konstytucją RP, albo stoją w sprzeczności z regulacją konstytucyjną.

Przeczytaj także:

Trzy przykłady. Pierwszy to orzeczenie z października 2021 w sprawie rzekomej niezgodności traktatów europejskich z przepisami konstytucji. Na wniosek premiera Mateusza Morawieckiego Trybunał w pełnym składzie orzekł, że przepisy Traktatu o Unii Europejskiej, w istocie statuujące Unię, są niezgodne z Konstytucją RP. O żenującej jurydycznej jakości orzeczenia wypowiedział się w zdaniu odrębnym sędzia, skądinąd „dubler”, Mariusz Muszyński [był w TK do grudnia 2025 – red.]. Stwierdził, że „chcąc skompromitować wyrok, wystarczy sięgnąć do uzasadnienia”.

W wyroku z 7 października 2021 r., sygn. K 3/21, Trybunał Konstytucyjny, po rozpoznaniu wniosku Prezesa Rady Ministrów, uznał, że próba ingerencji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w polski wymiar sprawiedliwości narusza zasadę praworządności, zasadę nadrzędności Konstytucji oraz zasadę zachowania suwerenności w procesie integracji europejskiej.

Trybunał stwierdził, że kompetencji organów władzy państwowej Rzeczypospolitej Polskiej nie mogą wykonywać organy, którym Polska ich nie przekazała, a stosowanie w Polsce, w oparciu o wyroki TSUE, pozakonstytucyjnych norm prawnych przed Konstytucją lub sprzecznie z Konstytucją oznacza utratę przez Polskę suwerenności prawnej.

Zdaniem TK, kształtowanie ustroju wymiaru sprawiedliwości w Rzeczypospolitej Polskiej należy do polskiej tożsamości konstytucyjnej. W związku z tym nigdy nie zostało ono przekazane na rzecz Unii Europejskiej i pozostaje wyłączną kompetencją polskiego prawodawcy. Ponadto, zgodnie z przepisami Konstytucji, nigdy do takiego przekazania nie może dojść.

Trybunał stwierdził, że wyroki TSUE, ingerujące w ustrój polskiego sądownictwa, wkroczyły, poza kompetencjami UE, w sferę polskiej tożsamości konstytucyjnej.

Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność art. 1 akapit pierwszy i drugi w związku z art. 4 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej, w zakresie wskazanym w sentencji wyroku. Niezgodne z Konstytucją jest działanie organów UE poza granicami kompetencji przekazanych przez Rzeczpospolitą Polską w traktatach i stanowiąca tego konsekwencję utrata przez Konstytucję cech najwyższego prawa Rzeczypospolitej Polskiej, mającego pierwszeństwo obowiązywania i stosowania.

Ale kwestia dotyczy nie tylko stwierdzonej przez Mariusza Muszyńskiego kompromitacji prawniczego przygotowania sędziów Trybunału. Ustrojowy wymiar, w wymiarze krajowym i europejskim, błędów orzeczniczych Trybunału znalazł wyraz w orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-448/23 z 18 grudnia 2025 roku. TSUE stwierdził, że polski Trybunał Konstytucyjny nie jest niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym na mocy ustawy, jak tego wymaga art. 19 ust. 1 akapit drugi Traktatu, wzmocniony treścią art. 37 Karty Praw Podstawowych UE. I jeszcze – Trybunał Konstytucyjny jest sądem wadliwie obsadzonym, bowiem w jego skład wchodzą dwaj „dublerzy”, a dodatkowo obciążony jest wadliwą procedurą wyboru Prezesa TK.

Przykład drugi dotyczy orzeczenia w sprawie prawa do złożenia skargi konstytucyjnej przez inne podmioty, aniżeli osoby fizyczne. Konstytucja w art. 79 stanowi, że każdy, kogo konstytucyjne wolności lub prawa zostały naruszone, ma prawo, na zasadach określonych w ustawie, wnieść skargę do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z Konstytucją ustawy lub innego aktu normatywnego, na którego podstawie sąd lub organ administracji publicznej orzekł ostatecznie o jego wolnościach lub prawach albo o jego obowiązkach określonych w Konstytucji.

W początkowym okresie obowiązywania Konstytucji rozumiano pojęcie „każdy” jako „każdy człowiek”, ograniczając prawo do składania skarg konstytucyjnych do osób fizycznych. Jednakże, szczęśliwie, ewoluowało i utrwaliło się stanowisko Trybunału Konstytucyjnego – potwierdzone orzeczeniem w pełnym 15-osobowym składzie – że „każdy” w rozumieniu Konstytucji to każda osoba prawna, a więc na przykład przedsiębiorca.

Taka interpretacja poszerzyła zakres ochrony prawnej gwarantowany skargą konstytucyjną. Aliści Trybunał Konstytucyjny niedawno orzekł, że osobom prawnym prawo do wniesienia skargi konstytucyjnej nie przysługuje. Uczynił to w składzie 5 sędziów, a przecież taka zmiana utrwalonego orzecznictwa powinna być dokonana w pełnym składzie. Dodatkowo

orzeczenie zapadło stosunkiem głosów 3:2, przy czym dwóch sędziów złożyło druzgocące zdania odrębne.

A skoro jesteśmy przy skardze konstytucyjnej, to uwagę zwracają – przykład trzeci – kolejne wybryki Trybunału Konstytucyjnego przyjmującego do natychmiastowego rozpoznania „skargi konstytucyjne” składane przez osoby fizyczne, które utraciły stanowiska, na które były powołane w okresie 2016-2023.

Warunkiem złożenia skargi konstytucyjnej jest wyczerpanie drogi sądowej, czyli sprawa musi być najpierw rozstrzygnięta prawomocnym orzeczeniem sądowym. W szeregu spraw po 2023 roku TK nie tylko natychmiast przyjmował skargi w sprawach, w których postępowanie sądowe nie zostało w ogóle wszczęte, ale równie szybko wydawał tzw. postępowanie zabezpieczające.

Podwójny, kardynalny błąd prawny.

Do tak skompromitowanej instytucji wchodzi szóstka nowych sędziów i jeśli sytuacja się jakoś unormuje, zaczną orzekać. Wciąż będą jednak stanowić mniejszość. Czy spodziewa się pan, że niektórzy sędziowie wybrani przez PiS przejdą na drugą stronę? Sędzia Jakub Stelina krytykował odwlekanie przez prezydenta przyjęcia ślubowania od czwórki sędziów.

Drugą stroną, jasną stroną, jest tu Konstytucja RP. I lojalność wyłącznie wobec Konstytucji.

Udział nowo wybranych sędziów w rozstrzyganiu problemów konstytucyjnych stworzy przesłanki do pełniejszej dyskusji, będą przedstawiane różne racje konstytucyjne, a nie pozakonstytucyjne. I zniknie ta paraliżująca w wielu przypadkach groźba restrykcji ze strony prezesa TK, gdy sędzia zgłasza wolę złożenia zdania odrębnego.

Restrykcja prezes Julii Przyłębskiej polegała nie tylko na tym, że zmieniała składy już wcześniej wyznaczone, ale wymieniała także sędziów-sprawozdawców, których projekty rozstrzygnięć mijały się z jej wyobrażeniami.

W instytucji kolegialnej jest zawsze dynamika. Nie znam osobiście wszystkich sędziów wybranych 13 marca 2026 roku, ale znając niektórych, wiem, że

nie są to potulne owieczki, skłonne ulegać czyimś wyobrażeniom o ich uległości.

Proszę też zwrócić uwagę, że jest nadal dwóch „sędziów-dublerów”. Ich obecność w składach orzekających zatruwa rozstrzygnięcia TK, bo nie jest to sąd w rozumieniu art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co – tak na marginesie – potwierdził sam Trybunał Konstytucyjny w odpowiedzi na wyrok ETPCz z 2021 roku w sprawie Xero Flor przeciwko Polsce.

To był rzadki przykład coming outu jurydycznego i politycznego.

A ETPCz przesądził, że udział „dublera” sprawia, że nie mamy do czynienia z sądem.

Prezydent też umie liczyć i dlatego chciał wpuścić do TK tylko dwoje sędziów, żeby do wyborów 2027 roku utrzymać większość, nawet jeśli łaskawie przyjmie ślubowanie od kolejnej trójki sędziów wybranych przez Sejm na zwalniane stopniowo miejsca.

Pan Zbigniew Bogucki z Kancelarii Prezydenta próbował argumentować, że skoro w czasie prezydentury Karola Nawrockiego powstały tylko dwa wakaty, to zaproszenie jest tylko dla dwojga sędziów. Taka argumentacja nie tylko nie znajduje podstawy konstytucyjnej, ale nawet cienia pozoru podstawy, bowiem

prezydent w zakresie obsadzania TK nie ma żadnych kompetencji.

W argumentacji brakuje elementarnej logiki, bo to by przecież oznaczało, że wakaty sprzed kadencji prezydenta nigdy nie zostaną obsadzone. Pan Bogucki mówił także, że są jakieś wątpliwości co do procedury powołania sędziów przez Sejm i że konieczna jest dalsza analiza problemu. Kolejny brak logiki – przecież cała szóstka została wybrana w tej samej procedurze. Jakie jest więc uzasadnienie dla dopuszczenia do złożenia ślubowania przez dwoje sędziów i niedopuszczalnej zwłoki w przyjęciu ślubowania pozostałych czworga sędziów.

Zwłoka została przerwana przez ślubowanie w Sejmie całej szóstki sędziów. Trochę sztucznie w ich ustach brzmiało słowo „wobec prezydenta”, ktoś nawet zawołał: „przecież go nie ma”. Czy to nie nadmiar kreacji?

Rozumiem, że krytykuje pan zachowanie prezydenta, który nie tylko nie wykonał swojego zadania, uzurpując prawo do kształtowania składu Trybunału, ale ponadto nie skorzystał z uprzejmego zaproszenia na uroczyste ślubowanie w Sejmie.

A co z publikowaniem orzeczeń Trybunału, którego wymaga Konstytucja? W 2016 roku śpiewaliśmy pod URM „Beato, drukuj ten wyrok”.

Uważam, że orzeczenia wydane z udziałem sędziów „dublerów” nie są orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego, w związku z tym nie należy ich drukować. Skoro udział „dublerów” powoduje, o czym już mówiliśmy, że TK nie jest sądem, bo nie jest właściwie obsadzony, to nie mamy tu do czynienia z wyrokami TK jako sądu, lecz nie mającymi znaczenia prawnego wypowiedziami grupy sędziów.

Tymczasem przedmiotem publikacji mają być wyroki Trybunału Konstytucyjnego, a zatem w istocie nie ma tutaj przedmiotu decyzji o ewentualnym druku. Udział „dublerów” powoduje, że zainfekowany jest system kontroli konstytucyjności prawa.

Wyroki wydane z udziałem prawidłowo wybranych sędziów powinny być publikowane.

Rząd nie publikuje jednak żadnych wyroków. Czy zacznie to robić, gdy orzekać będzie dwoje nowych sędziów? Cała szóstka? Czy może będzie czekać dalej?

Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie i przecież państwo wiedzieli, że nie odpowiem. Nie wiem, jaką polityczną decyzję podejmie rząd.

W 2024 roku Trybunał z udziałem sędzi Krystyny Pawłowicz wydał orzeczenie, że przechodzący na wcześniejsze emerytury zostali skrzywdzeni ustawą, która pomniejszyła im kapitał o te wcześniejsze emerytury. Naruszone zostało ich zaufanie do państwa. Chciałoby się pójść pod Kancelarię Premiera i zawołać „Donaldzie, drukuj ten wyrok”, bo emeryci przegrywają sprawy w sądach.

Tylko mogę potwierdzić takie pragnienie. Zadaniem Trybunału Konstytucyjnego jest reagowanie w sytuacji, w której na mocy ustawy lub rozporządzenia ograniczone są prawa lub wolności człowieka. Bo mogą być ograniczone, ale wyłącznie ze względu na przesłanki wymienione w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Art. 31.

Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.

Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.

Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Bardzo bym chciał, żeby krzywda emerytów była jak najszybciej naprawiona. Nie analizowałem tego przypadku, do sprawdzenia jest, czy w składzie orzekającym był „dubler”.

Owszem był, sędzia Justyn Piskorski. Czyli nie ma szans dla emerytów?

Niestety, nie należy publikować, musi być konsekwencja. Ale pomyślałem sobie, że skoro niepublikowane jest to orzeczenie, to czy Sejm nie mógłby z własnej inicjatywy zmienić regulacji, która została uznana za niekonstytucyjną? I dać kolejną szansę prezydentowi, który może akurat tej ustawy by nie zawetował?

Jesteśmy w takiej sytuacji, że

musimy poszukiwać nieortodoksyjnych rozwiązań.

Trudnych, czy wręcz dotychczas niewyobrażalnych dla prawnika, bo prawnikowi ciężko wyjść poza reguły, jakie poznawał na studiach i podczas praktyki zawodowej, sądowej, prokuratorskiej (mniej dotyczy to adwokatów, którzy częściej szukają rozwiązań nieortodoksyjnych w obronie klienta).

To oznacza, że musimy twórczo myśleć o regulacjach prawnych, zawsze interpretując prawo w sposób przyjazny Konstytucji RP i prawu europejskiemu, które jest elementem polskiego porządku prawnego, i szukając rozwiązań adekwatnych do powstałej sytuacji.

Nie możemy być niewolnikami mechanizmu niekonstytucyjnego czy antykonstytucyjnych rozwiązań przyjętych w wyniku działań władzy publicznej szkodliwych dla obywateli i dla państwa jako dobra wspólnego nas wszystkich.

Mówi Pan profesor także o samobójstwie moralnym TK.

W orzeczeniu z października 2020 roku TK pod przewodnictwem pani Julii Przyłębskiej uznał, że przerywanie ciąży ze względu na wady płodu, nawet najcięższe czy letalne, jest niezgodne z konstytucją. Wyrok skazywał kobiety na niewyobrażalne cierpienie, były przecież przypadki śmierci podczas porodu, bo lekarze nie ratowali kobiet, bojąc się zarzutu, że uśmiercą płód. Gdy przywoływany jest ten wyrok, to

mam nieustające skojarzenie z obrazem oszalałej Lady Macbeth, która próbuje zmyć krew z rąk.

I ten gest będzie powtarzała do końca życia.

Ani Julia Przyłębska, ani Jarosław Kaczyński, który jest przecież spiritus movens tamtego wyroku, nie mają chyba wyrzutów sumienia. Może nie czytali Szekspira?

Drugi przykład dotyczy pani Krystyny Pawłowicz, o której nie powinniśmy zapominać mimo że już jej w TK nie ma. Chodzi o jej zachowanie wobec przedstawicieli innego konstytucyjnego organu państwa, jakim jest Rzecznik Praw Obywatelskich. Miało to miejsce w sprawie dotyczącej zgodności podstaw prawnych Unii Europejskiej z Konstytucją RP.

Komentarze, pytania, reakcje pani sędzi można byłoby porównać do przemocowych zachowań woźnego w szkole. Gdyby woźny tak się odnosił do uczniów, jak pani Pawłowicz do przedstawicieli RPO, to zostałby natychmiast dyscyplinarnie zwolniony z pracy. Zachowania tej osoby, zasiadającej w składzie orzekającym, w najwyższym stopniu nie licowały z godnością sędziego, a szczególnie sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Co więcej, zachowania pani Pawłowicz nie spotkały się z żadną reakcją osoby przewodniczącej rozprawie przed Trybunałem.

Zmierzam do tego, że samobójstwo Trybunału Konstytucyjnego, które doprowadziło do jego śmierci klinicznej, było wspomagane po 2015 roku przez konstytucyjne organy państwa: Prezydenta, Sejm i Senat w latach 2015-2019, a w latach 2019-2023 dodatkowo przez Radę Ministrów, Prezesa Rady Ministrów, Prokuratora Generalnego.

Teraz rodzi się nadzieja na to, że

powoli, z trudem, będziemy mogli dokonać odrodzenia Trybunału Konstytucyjnego.

Śmierć kliniczna nie zawsze musi prowadzić do śmierci mózgowej.

W jaki sposób? Szóstka wybranych sędziów została wpuszczona do gmachu TK, ale prezes Święczkowski nie da im gabinetów, nie przydzieli spraw, czyli powtórzy postępowanie prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego z 2016 roku wobec sędziów „dublerów”. A prawica trąbi na okrągło, że czwórka to nie są sędziowie i jeśli wygra wybory w 2027 roku, będzie na ich miejsce wybierać kolejnych sędziów TK. „Dublerów” bis.

Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by widzieć kolejne pole bitwy. Może dojść do czołowego zderzenia, dlatego że decyzje polityczne, niemające umocowania konstytucyjnego, nie dają szansy na przywrócenie w Polsce istoty państwa konstytucyjnego. Tyle że

władza rządzenia to nie tylko władza administrowania.

Ta władza ponosi odpowiedzialność za sytuację, w której prawo mogłoby być ponownie zmiażdżone przez politykę.

Przyjmując inną postawę, sami nakładamy sobie intelektualne kajdany na myślenie o ustroju państwa. Zachęcam do zrzucenia kajdan tak „twórczo” wymyślonych przez wrogów konstytucyjnego porządku RP.

*Mirosław Wyrzykowski, profesor nadzwyczajny i były dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Komitetu Nauk Prawnych PAN (2011-2015), sędzia Trybunału Konstytucyjnego (2001-2010). W 1997 został profesorem na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim w Budapeszcie. Wykładał także na uniwersytetach w Paryżu, Bonn, Sydney, Konstancji i Bayreuth. Autor i redaktor naukowy licznych publikacji, w tym monografii na temat sądownictwa administracyjnego oraz pojęcia interesu publicznego, artykułów i studiów z zakresu prawa administracyjnego, konstytucyjnego i praw człowieka.

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze