Prawa autorskie: Patryk Ogorzalek / Agencja GazetaPatryk Ogorzalek / A...
10 listopada 2019

Prokuratura Ziobry nie taka wszechwładna: sąd wziął w obronę szykanowanego śledczego

Prokurator Mariusz Krasoń postawił się kierownictwu prokuratury i został wysłany na karną delegację 270 kilometrów od domu. Sąd w Krakowie stanął jednak po jego stronie i wstrzymał wykonanie decyzji Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego

To pierwsza taka wygrana szeregowego prokuratora zesłanego karnie do pracy na delegacji w odległej od domu jednostce. Prokurator Krasoń w rozmowie z OKO.press zapowiedział, że we wtorek po Święcie Niepodległości stawi się do pracy w macierzystej Prokuraturze Regionalnej w Krakowie.

Delegacja do odległej placówki to nie tylko przypadek Krasonia: obecne kierownictwo prokuratury na czele ze Zbigniewem Ziobrą często stosuje tego rodzaju działania wobec niezależnych śledczych. Środowisko prawników odbiera je jako formę szykany.

Krasoń pozywa prokuraturę za dyskryminację

Mariusz Krasoń na co dzień jest śledczym w Prokuraturze Regionalnej w Krakowie. W maju 2019 roku był inicjatorem bezprecedensowej uchwały Zgromadzenia Prokuratorów Prokuratury Regionalnej w Krakowie.

Skrytykowano w niej „ograniczenie niezależności prokuratorów, zarówno w wymiarze ustawowym, jak i faktycznym, odnoszącym się do sposobu sprawowania funkcji nadzorczych poprzez wpływanie na ich decyzje procesowe, z pominięciem obowiązującej drogi służbowej”.

Uchwała się nie spodobała kierownictwu prokuratury. Najpierw rzecznik dyscyplinarny dla prokuratorów wezwał na przesłuchanie do Warszawy wszystkie osoby biorące udział w Zgromadzeniu. Potem Krasonia przeniesiono do innego wydziału w krakowskiej prokuraturze.

Wezwanie na przesłuchanie i przeniesienie do innego wydziału nie zakończyło sprawy. Na początku lipca Krasoń dowiedział się, że z dnia na dzień ma stawić się do pracy w odległym od Krakowa o 270 kilometrów Wrocławiu. Decyzję o delegowaniu go tam na pół roku podpisał Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski. Bez uzasadnienia.

Na takie delegacje zezwala uchwalona przez PiS ustawa o prokuraturze, która nie została podana kontroli zgodności z Konstytucją przez niezależny Trybunał Konstytucyjny.

Święczkowski wysyłając Krasonia do Wrocławia, jednocześnie go zdegradował - ze szczebla regionalnego do rejonowego.

Niepokorny śledczy podporządkował się decyzji, choć opiekuje się starszymi rodzicami. Wystąpił o podanie powodów delegacji. Bez rezultatu.

Represje wobec Krasonia mogły wynikać również z tego, że od niedawna jest w zarządzie stowarzyszenia niezależnych prokuratorów Lex Super Omnia, organizacji krytycznej wobec Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry i jego stronników.

Za Krasoniem murem stanęło środowisko prawników i sędziów. Pod sądami organizowano pikiety solidarnościowe.

Krasoń pojechał pracować do Wrocławia, ale nie dał się złamać. Złożył pozew do Sądu Okręgowego w Krakowie przeciwko Prokuraturze Regionalnej. Domagał się w nim ustalenia, że miejscem wykonywania przez niego pracy jest Prokuratura Regionalna w Krakowie oraz o ustalenia, że decyzja Święczkowskiego o jego delegowaniu i degradacji jest sprzeczna m.in. z kodeksem pracy.

W pozwie czytamy, że decyzja Święczkowskiego jest przejawem nierównego traktowania pracowników. I ma na to wpływ m.in. fakt, że Krasoń jest członkiem Lex Super Omnia, wchodzi w skład zarządu stowarzyszenia oraz że krytykował zmiany w prokuraturze wprowadzone przez Zbigniewa Ziobrę.

Sąd: żądania Krasonia są uprawdopodobnione

Krasoń w pozwie wystąpił również o wydanie tzw. zabezpieczenia do czasu wydania wyroku, bo proces może potrwać wiele miesięcy. A w tym czasie skończy mu się półroczna delegacja we Wrocławiu.

5 listopada krakowski sąd pracy wydał postanowienie o zabezpieczeniu jego roszczeń. Sędzia Jarosław Łukasik nakazał Prokuraturze Regionalnej w Krakowie wstrzymanie delegowania Krasonia.

Sąd zgodził się na zabezpieczenie, bo uznał, że Krasoń uprawdopodobnił swoje roszczenia w pozwie.

W uzasadnieniu postanowienia podkreślono, że „fakty uwiarygodnione przez powoda treścią materiału załączonego do pozwu potwierdzają, że (...) przed wystąpieniem na drogę sądową (...), został on zlekceważony przez adresatów jego opartych na przepisach wystąpień i nie uzyskał od właściwych organów prokuratury jakiegokolwiek uzasadnienia pozwalającego wykluczyć prawdopodobieństwo zasadności domniemania faktycznego, że czynność, której dotyczy powództwo ma cechy wskazane w opisie podstawy faktycznej powództwa, czyli m.in. cechy naruszenia zakazu o jakim mowa w art. 18 paragraf 1 kodeksu pracy [chodzi o zakaz wprowadzania dla pracowników obowiązków sprzecznych z przepisami kodeksu pracy – red.]”.

Krasoń to nie jedyny przypadek

To nie jedyny przypadek, gdy karnie zsyła się niepokornego prokuratora do pracy w mieście oddalonym od domu.

Środowiskiem prokuratorów wstrząsnęła historia prokuratora IPN Dariusza Wituszki ze Szczecina, który został zesłany do pracy w odległym o 700 kilometrów Rzeszowie. Wituszko na delegacji zmarł po zawale serca.

Z kolei prokurator Zbigniew Szpiczko z Białegostoku został zesłany do Suwałk, choć wiedziano, że ma chorą żonę. Szpiczko nie chciał się zgodzić z koncepcją kierownictwa dotyczącą prowadzenia jednej ze spraw. Ponadto jest obrońcą szefa Lex Super Omnia Krzysztofa Parchimowicza w jego procesach dyscyplinarnych.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne