Putin przenosi poddanych do ZSRR, do wojny mają się przyzwyczaić [GOWORIT MOSKWA NA URODZINY PUTINA]
Moskiewskie ataki na Ukrainę są coraz bardziej brutalne. Kreml opowiada, że nie prowadzi już wojny w białych rękawiczkach, a zatrzyma się, kiedy zrealizuje swój cel. A jest nim powrót do porządków europejskich sprzed roku 1989 r., do ZSRR. Bać się czy cieszyć z tych planów? A może po prostu naprawdę pomagać Ukrainie?
Na razie Putin urządza poddanym powrót do ZSRR w ramach obecnej Rosji. Na tym polega polityczny i narracyjny ruch, jaki władza wykonuje po „wyborach” do Dumy. Władza ogłosiła, że skoro naród w głosowaniu poparł wojnę, to będzie ona teraz stałym elementem jego życia, gdyż inaczej nie uda się osiągnąć „suwerenności Rosji”. Nie jest jasne, czym ona dokładnie jest, ale uzasadnia ona nie tylko wojnę, ale i pogorszenie warunków życia. Poza tym „suwerenność” jest czymś tak wspaniałym, że Zachód koniecznie chce z tego powodu na Rosję napaść i „suwerenność” zabrać. Dlatego Rosja, która nigdy nikogo w historii nie napadła, musi się teraz szykować do kontrataku.
Zwrotu narracyjnego dokonał sam Putin, który po wyborach miał kilka programowych wystąpień. Propagandyści podchwycili myśl władcy w lot i od 10 dni ją rozwijają: równanie z ziemią Ukrainy jest sposobem na osiągnięcie suwerenności Rosji, ale także odnowienia imperium. Jak mówi Putin, „nie możemy żyć w cieniu dokonań przodków”. A jak objaśnia to propagandysta Sołowiow,
- po zniszczeniu Ukrainy przyjdzie pora na Naddniestrze oraz kraje bałtyckie.
- A następnie na rozwalenie Unii Europejskiej, bo z każdym z europejskich krajów z osobna Rosja sobie poradzi.

Komentarze