Putin wymusił „wyborami” poparcie dla wojny. Teraz Rosja za to zapłaci [ROZMOWA GOWORIT MOSKWA]
To jest po prostu przemocowy pokaz siły władzy. „Bezczelnie kłamiemy, ale wy nie jesteście w stanie nic zrobić. Jesteście bezsilni, macie się podporządkować” – komentuje wyniki wyborów w Rosji ekspertka Ośrodka Studiów Wschodnich. „Putinowi zależało, żeby wszyscy zostali umoczeni we krwi po łokcie. Żeby cała Rosja była wspólniczką tej wojny”.
„Nowaja Gazieta Jewropa” zanalizowała szczegółowe wyniki, w tym lokalne skoki we frekwencji i w głosowaniu na kandydatów partii Putina, oszacowała, że aparat dosypał partii Putina 1/3 głosów i o tyle zwiększył tę frekwencję. Naprawdę partia Putina dostałaby ok. 37 proc.
I co śmieszy, jest to więcej, niż podawały rządowe sondażownie (Prognozy mówiły, że partia władzy ma dostać między 47 a 53 proc. poparcia, czyli tyle, ile wystarcza do zachowania konstytucyjnej większości. Frekwencja miała wynieść jakieś 53 proc.). Ale w Rosji nikt się nie zapytał, jak to możliwe, że pracujący dla władz socjologowie tak bardzo się pomylili i nie doszacowali poparcia dla Putina.

Komentarze