0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: AP Photo/Dmitri LovetskyAP Photo/Dmitri Love...

Wyszło więc na to, że Zełenski ma rację: „Słyszymy, że dobrze się Pan czuje z tą wojną”.

Przemawiając w Petersburgu dwa dni wcześniej zaatakowanym przez ukraińskie drony, w dniu, w którym drony te atakowały Moskwę, Putin przedstawił Rosję jako kwitnący kraj, otwarty na robienie biznesów z całym niezachodnim światem. Dzień wcześniej na spotkaniu z mediami zapewniał, że na froncie idzie mu świetnie.

Nad głównym panelem Forum Ekonomicznego w Petersburgu wisiał jednak list Zełenskiego z 4 czerwca, opublikowany już po spotkaniu z mediami. Prezydent Ukrainy nie tylko pokazywał Putinowi problemy w jego danych z frontu, ale wypunktował błędy w analizach Putina. Wyliczał problemy Rosji na wojnie i cierpienia Rosjan, których jest i będzie coraz więcej. „To jest Pana wojna i może ją Pan zakończyć” – napisał Zełenski.

Przeczytaj także:

Putin udaje, że list Zełenskiego go nie obszedł

Trafienie było celne, co poznać po odpowiedzi Putina. W wystąpieniu programowym Putina listu nie wspomniał. Kiedy zaś prowadząca, Geeta Mohan z „India Today”, w trzeciej godzinie czterogodzinnego panelu Putina z udziałem prezydentki Tanzanii Samii Suluhu Hassan, prezydenta Uzbekistanu Szawkata Mirzijojeva, wicepremiera Hana Zhenga oraz ministra energii Arabii Saudyjskiej księcia Abd al-Aziza ibn Salmana al-Su'uda, zadała w końcu pytanie o list Zełenskiego, Putin odpowiedział, że:

  • z listem zapoznał się „dopiero rano”, bo wcześniej „nie miał czasu”. List uznał za niegrzeczny („z elementami chamstwa”).
  • Zełenski nadal wymaga działań wychowawczych i Putin wdzięczny jest Trumpowi, za to, że takie próby podjął (chodzi o niesławne spotkanie w Białym Domu 28 lutego 2025 r.). ale „jeszcze wiele jest do zrobienia”.
  • Putin nie jest wcale stary (73 lata), jak zauważa Zełenski („Po 26 latach u władzy wiek zaczyna zbierać swoje żniwo. A wraz z upływem czasu zmęczenie będzie tylko rosło”). Putin nie uważa się za starego, bo wielu czynnych polityków jest w tym wieku. Natomiast Putin staje do wyborów, a Ukraina „z niewiadomych powodów” wyborów nie przeprowadza.
  • Porozumienie z Ukrainą możliwe jest tylko na warunkach ustalonych z USA w Anchorage (w sierpniu 2025 r.). Warunków tych Putin nie ujawnia – jego rzecznik w swoim czasie ogłosił, że są one „tajne”. Tymczasem Zełenski w liście to odrzuca: „sprawy ukraińskie i europejskie nie są rozstrzygane w Anchorage”.
  • A skoro Zełenski zaczął publiczną dyskusję o zakończeniu wojny, co zdaniem Putina jest „niestosowne”, to Putin powie prawdę: otóż w maju pewien rosyjski biznesmen spytał go, czy może pojechać do Kijowa, bo go tam zaprosili. Putin powiedział, że oczywiście. Biznesmen przywiózł Putinowi propozycję spotkania. Na co Putin powiedział, że spotkanie nie ma sensu, dopóki „specjaliści” nie ustalą szczegółów porozumienia (Zełenski, czego prowadząca nie przypomniała, obstaje przy osobistym spotkaniu, bo w Rosji to nie „specjaliści” a Putin decyduje o wojnie i pokoju).
  • Dzień po tym – kontynuował Putin – 22 maja, Ukraina zaatakowała z premedytacją Starobielsk i zabiła tam „dzieci” (propaganda Kremla przedstawia to zdarzenie tak niewiarygodnie i tak o nim kłamie, że można przypuszczać, że nie miało ono miejsca, lub spowodowała je sama Rosja – jednak niezależni ukraińscy dziennikarze dowiedli, że rzeczywiście Ukraińcy popełnili błąd, bo w jednym z zaatakowanych w Starobielsku budynków byli nie rosyjscy wojskowi a studenci, a przede wszystkim studentki pedagogiki. Zginęło tam 21 osób w wieku od 18 do 24 lat).
  • Putin uważa, że to było działanie z premedytacją, więc odsyła „autora list” do rosyjskich „towarzyszy żołnierzy i oficerów” na froncie – „cały kraj patrzy na Was i jest z was dumny. Pracujcie, bracia dla nas”. Putin powtarza, że nie odstąpi od denazyfikacji Ukrainy, bo czci ona ludzi, którzy współpracowali z nazistami w czasie II wojny.
  • Podkreślił konieczność dalszej zemsty, która stopniowo staje się głównym celem wojny — obecnie objawia się ona w miasta Ukrainy, Kijów był masowo ostrzeliwany już dwa razy w ciągu dwóch tygodni.

Zełenski: zasoby Rosji się kurczą

Wystąpienie Putina było dla niego klasyczne, ale dodatkowego kontekstu dodawała „debata ekonomiczna” na forum.

Zełenski w otwartym liście napisał to, o czym w Rosji coraz częściej się mówi, nawet w oficjalnych mediach: „Rosjanie w końcu czują się coraz mniej komfortowo z tą rzeczywistością – z faktem, że wojna przynosi Rosji coraz więcej negatywnych konsekwencji. Nie lubią naszych dronów i rakiet. Nie podoba im się niedobór benzyny i stale rosnące ceny. Nie podoba im się ciągłe wprowadzanie ograniczeń. Nie podoba im się Pański zamiar rozpoczęcia drugiej fali mobilizacji w celu rozszerzenia wojny na inny obszar Ukrainy lub wykorzystania jej przeciwko innym krajom sąsiadującym z Rosją. Nie podoba im się fakt, że nie widać końca Pańskiej wojny. Tak, nadal może Pan zmuszać Rosjan do życia w ten sposób. Jednak Pańskie zasoby znacznie się kurczą”.

Zełenski pisał też, że kalkulacja polityczna Putina się nie sprawdziła. Ukraina nie została złamana. Zachód się Ukrainą nie znudził – to Rosja słabnie i dziś jest już tylko krajem zależnym od Chin, a na froncie nie daje rady bez pomocy z Korei Północnej. „Istotne jest również to, że co kilka miesięcy regularnie przesuwacie terminy zdobycia naszych regionów – zwłaszcza regionu donieckiego. I w tym roku też go nie zdobędziecie”.

Putin ignoruje ofiary

Putin odparł: „Spokojnie, ale pewnie zmierzamy do rozwiązania tych problemów [zdobycia Donbasu]. I nie ma wątpliwości, że to osiągniemy”.

Od tego momentu propaganda Kremla list Zełenskiego zaczęła nazywać „chamska kartką”.

Zanim jednak Putin odmówił rozmów i rozejmu w Ukrainie, przedstawił analizę (nazywaną w propagandzie „wizją przyszłości Rosji”), z które ma wynikać, że wojna jest sprawą nieistotną. Przemawiał bite 45 minut, a sala czekała na komentarz do listu Zełenskiego – współpracownicy Putina pytani o komentarz do niego odsyłali właśnie do programowego wystąpienia Putina.

Streszczę ten wywód, ale zaznaczę na początek, że w wieczornych dziennikarz propaganda Kremla go uznała za mniej istotny od listu Zełenskiego — to nawet dla propagandy Kremla był to temat dnia.

Gospodarczy wywód Putina był taki:

Europa i cały Zachód, razem z WTO, tracą na znaczeniu, rośnie znaczenie BRICS. Zachód ma jeszcze pod kontrolą ośrodki finansowe, gospodarcze centra, szlaki transportowe, główne waluty i agencje ratingowe. Ale to się właśnie kończy. Stary system pozwalał karać państwa zmierzające ku suwerenności – stąd się wzięły sankcje. W przypadku Rosji pretekstem była wojna w Ukrainie (jedyna wzmianka wojny w tej analizie!), ale pretekst może być on dowolny – mogą być nimi np. „prawa osób LGBT”. Oczywiście jest tylko nieuczciwa forma konkurowania ze wspaniale rozwijająca się Rosją.

Ale choć Rosja odnotowuje naciski na nią, to zauważa też wspaniałe możliwości rozwoju, jakie daje jej zmiana na świecie, oraz „dostęp do nowych rynków” – mówił Putin. Zignorował ostrzeżenie Zełenskiego, który pisał:

„Wczoraj otrzymałem raport dotyczący strat twojej armii na froncie na Ukrainie w maju. Po raz kolejny liczba ta przekroczyła 30 000 rosyjskich żołnierzy, zabitych i ciężko rannych. Utrzymujemy ten poziom miesiąc po miesiącu i mamy potwierdzenie wideo każdej z waszych strat – to nie są puste słowa. Wiemy, że 63 procent waszych strat na polu bitwy to zabici, a tylko 37 procent to ranni. W XXI wieku żadna armia nie może sobie pozwolić na taki stosunek. A odsetek zabitych będzie nadal rósł”.

„Kiedy ponad 26 lat temu objął Pan władzę w Rosji, wielu Ukraińców postrzegało Pana pozytywnie. Obecnie przeważająca większość Ukraińców pozytywnie ocenia fakt, że nasze drony dalekiego zasięgu odwiedziły otwarcie Pana forum w Sankt Petersburgu, pokonując odległość ponad 1000 kilometrów. Jak Pan dobrze wie, odległość ta nie stanowi granicy naszych możliwości”.

Świat statystyki i AI Putina

Zamiast o kosztach wolny, Putin rozwodził się o potencjale Rosji. Kraju, w którym – przypomnijmy

  • 20 regionów wprowadziło już ograniczenia w sprzedaży benzyny, bo jej produkcję zakłóciły ukraińskie drony.
  • powoli zamierają też chwalone przez Putina wewnętrzne „korytarze transportowe” – nad lądowym zaopatrzeniem dla Krymu, Ługańska, Doniecka, okupowanego Zaporoża i Chersońszczyzny panują ukraińskie drony. A dziś właśnie Ukraińcy wyraźnie zabrali się za transport morski.

Putin nie zauważył tego.

Zachwycał się tym, że gospodarka rosyjska ma się coraz lepiej, a spowolniła ledwie do „poziomu europejskiego”, bo PKB Rosji wzrósł w kwietniu o 1,3% (po spadkach w styczniu i lutym). Zupełnie zignorował to, co mówi na forum jego własny minister finansów Siłuanow: że poprawa sytuacji jest przejściowa, a Rosja zawdzięcza to wzrostowi cen ropy (ponieważ Putin tradycyjnie spóźnił się na swój panel 20 minut, telewizja przez 20 minut opowiadała, co ważnego powiedziały na Forum inne VIP-y, i przypomniały i tę wypowiedź).

Putin zachwalał, że Rosja jest światowej energetyki atomowej. Jest też liderem postępu technicznego, który Putin zdefiniował jako rozwój

  • sztucznej inteligencji,
  • systemów autonomicznych
  • oraz platform społecznościowych i handlowych.

Rozwój polega na tym, że Rosja nie będzie już korzystać z rozwiązań zagranicznych, bo te można jej wyłączyć. Może współpracować tylko z pomocy wiarygodnych partnerów – jak Chiny.

Stabilna gospodarka i odwołana znienacka podwyżka podatków

Następnie Putin przedstawił przyszłość Rosji jako kraju zarazem silnego i mądrego. Bowiem – uwaga – „suwerenność nie oznacza, że robi się drogo i długo”. Suwerenna Rosja Putina zamierza mieć innowacyjną gospodarkę („także w zakresie obronności i bezpieczeństwa”) dzięki doskonałym, świetnie zarabiającym i pewnym przyszłości pracownikom (przyszłość tę gwarantuję im wedle Putina stopa bezrobocia niższa nawet „niż w Japonii” – Putin nie wspomniał, że Rosja osiągnęła ją dzięki mobilizacji do przemysłu zbrojeniowego i gigantycznych stratach na froncie).

Dalej Putin rozwodził się nad tym, że suwerenność Rosji polega też na równomiernym rozwoju wszystkich regionów – i tu zachwalał rozwój i inwestycje w infrastrukturę właśnie tych regionów Rosji, które wyjątkowo często odwiedzane są przez ukraińskie drony. Zapewniał, że inicjatywa prywatna ma w Rosji „przewidywalne i stabilne warunki wzrostu” (na dowód oznajmił, że opóźni zapowiedziane już obniżenie progu wejścia w VAT), a sieci transportowe będą rozwijane (Ukraińscy właśnie ogłosili, że kontrolują w całości kontrolują nie tylko autostradę Noworosija, z Rostowa na Krym, ale i lotnisko w Doniecku).

Formalnie powodem takiego ustawienia wystąpienia było to, że petersburskie Forum jest ekonomiczne, a w panelu z Putinem uczestniczyli goście z Tanzanii, Uzbekistanu i Chin (wyrazili oni chęć zawierania korzystnych umów z Rosją, a Tanzania „nie boi się sankcji”). Ale Forum jest miejscem, które było świadkiem kilku bardzo nietrafionych analiz politycznych Putina. I to właśnie wypomniał mu w liście Zełenski.

Petersburg – świadek błędnych kalkulacji Putina

Dwa lata temu Putin np. kalkulował, że „Zachód” wymieni przywódcę Ukrainy na bardziej powolnego. A że Rosja na pewno zajmie tyle Ukrainy, ile zechce, publicznie zaproponował Ukrainie pokój, jeśli wycofa się z czterech anektowanych poprzez Rosję regionów. Do tej pory ich nie zdobyła – Putin nie przewidział bowiem technologicznej zmiany, jaką był rozwój dronów na polu walki i na zapleczu oraz głębokim rozwoju frontu. Putin – sądząc po tym, jak mówił o projektach technologicznych – nadal nie rozumie, jak do tego doszło.

Rozwój technologiczny kojarzy mu się bowiem tylko z wielkimi przedsiębiorcami, a nie z oddolnymi i tylko centralnie wspieranymi innowacjami.

Jeśli chodzi przewidywania wypadków na Zachodzie, wiadomo już, że Putin kilkakrotnie się pomylił (może dlatego, że jego analizy bardziej pasują do organizacji przestępczych niż do państw). Putin głośno więc mówił więc w Petersburgu, że „Zełenskiego wymienią” i że stanie się to „na początku 2025 r.”. Zakładał też, że wystarczy dogadać się z USA, a pozostali przywódcy zachodni „przybiegną do pana, merdając ogonkami”. Kwestię o „ogonkach” propaganda Kremla powtarzała wielokrotnie.

Dziś jednak okazuje się, że zachodzi zmiana przeciwna: Ameryka Trumpa zaczyna z powrotem popierać Ukrainę. I szef dyplomaci Putina Ławrow ogłasza to ze zdumieniem i jawnym rozczarowaniem w wywiadzie właśnie na forum w Petersburgu. Putin, żeby przeżyć, musi negocjować. I to z pogardzaną Europą, która już się na świecie „nie liczy” – bo ani Trump, ani BRICS nie pozwolą mu się wyplątać z wojny, która pożera rosyjskie zasoby (w czasie panelu Putin nie zrezygnował z tego języka, choć wywiódł go na manowce: o Europejczykach mówił jako o „satelitach” USA).

Drony? Jakie drony?

O wojnę dronową, która musiała być tematem rozmów na Forum, spytała w czwartej godzinie dyskusji Karin Kneissl. To była prorosyjska austriacka polityczka mieszkająca w Rosji (na Forum przyjechało wiele takich osobistości). Pytała, czy nie są potrzebne jakieś nowe międzynarodowe regulacje dotyczące stosowania takiej broni. Putin powiedział, że nie, bo to się nie sprawdzi. Odpowiedzią Rosji jest natomiast wzmacnianie obrony. A że Rosja, jako suwerenny kraj, sama sobie wszystko w końcu wymyśli i wyprodukuje. A sytuacja i tak nie jest zła: „Obecnie na polu bitwy panuje parytet w kwestii dronów, przy czym w niektórych obszarach przewagę ma Rosja”. Poza tym Rosja ma pociski balistyczne takie jak Oriesznik.

Dzień wcześniej, na spotkaniu z zachodnimi mediami, Putin ujawnił, że Oriesznika tylko w Ukrainie testował. Jeszcze nie użył go „naprawdę”.

Dlatego 25 maja wcale nie wymierzył dwóch pocisków w Kijów, a jeden spadł mu w Białej Cerkwi, a drugi nie przeleciał nawet za linię frontu. Rosyjscy wojskowi – jak twierdzi Putin – chcieli specjalnie zobaczyć efekty. Wyszło więc na to, że samowystarczalna Rosja nie ma poligonów. Swoją broń testuje w Ukrainie tak, że i Ukraińcy mogą się jej resztkom dokładnie poprzyglądać.

***

Od początku pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku śledzimy, co mówi na ten temat rosyjska propaganda. Jakich chwytów używa, jakich argumentów? Co wyczytać można między wierszami?

UWAGA, niektóre z linków wklejanych do tekstu mogą być dostępne tylko przy włączonym VPN.

Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
Grafika: rozbłysk a w srodku oko (Saurona?)
Na zdjęciu Agnieszka Jędrzejczyk
Agnieszka Jędrzejczyk

Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)

Komentarze