0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: 23.07.2024 Warszawa , aleje Ujazdowskie 1/3 , KPRM . Premier Donald Tusk i ministra rodziny , pracy i polityki spolecznej Agnieszka Dziemianowicz – Bak podczas konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrow . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl23.07.2024 Warszawa ...

Piotr Pacewicz, OKO.press: 1 lipca 2026 to był dla Ośrodków Zbiorowego Zakwaterowania (OZZ-ów) sądny dzień. Państwo zdecydowało, że nie będzie dłużej finansować pobytu ukraińskich dzieci nawet jeśli ich matka ma prawo do pobytu albo jest samotną opiekunką z trójką lub większą liczbą dzieci. Wykluczyło także emerytów, którzy mają zstępnych w Polsce, bo zdaniem rządu to oni powinni utrzymywać rodziców i dziadków. Z poprzednich rozmów wiemy, że w swoich dwóch ośrodkach miała pani w czerwcu 100 osób. Ilu trzeba się było pozbyć?

Joanna Jesis-Polewska, szefowa spółki Bazar, która od 2022 r. prowadzi w Gorzowie Wielkopolskim dwa OZZ-ty dla uchodźców z Ukrainy: Pozbyć się można zbędnego mebla. Nie ludzi.

Wszystkie osoby, które mieszkały u nas 1 lipca, mieszkają nadal.

Bo gdzie miały pójść? Na ulicę? Czy wracać pod bomby?

Mamy więc 16 staruszków, z których dziesięcioro ma zstępnych w Polsce i dwie z polską – oczywiście groszową – emeryturą, którzy też stracili uprawnienia. Część ich zstępnych sama mieszka w OZZ-cie, inni ledwo wiążą koniec z końcem, z niektórymi nasi emeryci nie mają kontaktu. Jak zatem, kto i kiedy wyegzekwuje zobowiązanie do alimentacji? Póki co są u nas, zapewniamy im zakwaterowanie i wyżywienie bez gwarancji, że ktoś pokryje te koszty.

Pani Olena mieszka u nas z córką Julią, która pracuje i 17-letnią wnuczką Sofią, która dostała się na pielęgniarstwo. Julia płaci za swój pobyt w OZZ, od lipca musi płacić za Sofię, nie ma siły, żeby więcej pracować, ani pieniędzy, żeby zapłacić za chorującą mamę.

Mamy też trzy samotne matki z minimum trójką dzieci. Oksana ma ich piątkę, od lipca powinna płacić za nie po 55 zł dziennie za dziecko, czyli

miesięcznie to wychodzi 8250 zł. Abstrakcja!

Ona pracuje na zmiany, zarabia krajową minimalną ok. 3600 netto, ledwie ją stać na opłacenie własnego pobytu. Nie da też rady wynająć mieszkania na wolnym rynku, to chyba oczywiste.

Mamy więcej samotnych matek z jednym lub dwójką dzieci. Masza pracuje w firmie sprzątającej, za siebie płaci, ale jednej pensji nie starczy na pobyt Oriny, Artema i Iwana. To przecież 5 tysięcy złotych miesięcznie.

Jest z nami Alyona, także samotna matka z czwórką dzieci. Jako mama Mareczka, który nie ma jeszcze roku, może wraz z nim pozostać w OZZ-cie nieodpłatnie. Ale za trójkę pozostałych dzieci musiałaby płacić. Jak ma to zrobić? W naszym ośrodku przebywają też jej rodzice, na szczęście nadal nieodpłatnie, bo mają orzeczenia o niepełnosprawności.

Czyli co? Mamy rozdzielić tę rodzinę?

Dzieci naszych matek z grup wrażliwych, takich jak Alyona, jest w sumie dwanaścioro. Państwo uznało, że trzeba pobyt ich mam sfinansować, bo nie są w stanie za siebie płacić, skoro są w ciąży, połogu albo mają dziecko do roku czy są osobą z niepełnosprawnością. To jakim cudem miałyby zapłacić za swoje dzieci?

Od 12 maja 2026 trwa zainicjowana przez OKO.press i Polskie Forum Migracyjne zbiórka „Pomóżmy Ukraińcom” dla osób szczególnie poszkodowanych w wyniku tzw. „ustawy wygaszającej” pomoc uchodźcom z Ukrainy. Zebraliśmy już 2 mln 150 tys., ale każda złotówka się liczy. Dołącz do nas, pomożesz chorym, starym, bezradnym. Zrób to także dla swego (polskiego) sumienia.

Rząd argumentował, że chodzi o to, żeby Ukrainki i Ukraińcy przechodzili z państwowego garnuszka na swoje, bo nie można w nieskończoność pomagać.

Hipokryzja. Przecież kto tylko mógł, już się usamodzielnił, liczba osób w OZZ-tach od 2025 roku do czerwca 2026 spadła o połowę.

Także ci, którzy zostali, jeśli wiek i stan zdrowia im pozwala, są zawodowo aktywni. Oczekiwaliśmy od uchodźców, że będą pracować, dzieci poślą do szkół – i tak się stało. Niemal wszystkie nasze mamy pracują, dzieci chodzą do żłobków, przedszkoli i szkół. Pracując na zmiany, często na umowę zlecenie (nawet w publicznym szpitalu) zarabiają zwykle najniższą krajową, czyli niespełna 4000 zł. W Gorzowie koszt wynajęcia samodzielnego mieszkania wraz z opłatami to ok. 3000 zł.

Pełne usamodzielnienie się samotnej uchodźczej matki z kilkorgiem dzieci jest po prostu niemożliwe.

Rząd udaje też, że nie wie, jak trudno Ukraińcom i Ukrainkom znaleźć mieszkanie do wynajęcia. A samotna ukraińska matka z kilkorgiem dzieci i psem czy kotem często przywiezionym jeszcze z Ukrainy albo wziętym tutaj, aby budować namiastkę domu i normalności, na śmieciowej umowie nie jest pożądanym najemcą.

Wynajmujący, aby zabezpieczyć umowę, oczekują notarialnego potwierdzenia, że w razie eksmisji ktoś tę matkę z jej gromadką przyjmie. Kto podpisze takie oświadczenie, żeby było wiarygodne? Inna ukraińska matka w takim samym rozpaczliwym położeniu?

A projekt „Razem do niezależności”, którym chwali się rząd? Prawie 100 milionów złotych, głównie z funduszy unijnych.

Dobry projekt dla osób, które są w stanie się usamodzielnić, ale daje wsparcie tylko częściowe i na sześć miesięcy. Jeżeli taka mama nie jest w stanie zarobić więcej, to zostanie z umową najmu i długami, kiedy skończą się dopłaty.

Przeczytaj także:

Opowiadała nam pani, że pod koniec czerwca uzyskała ustne zapewnienie dyrektorki Wydziału Polityki Społecznej lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego, że emeryci do końca lipca zostają na „starych zasadach”.

Tak.

Ta obietnica nie była chyba inicjatywą ogólnopolską?

Tego nie wiem. Ustawa mówi wyraźnie, że prawo do bezpłatnego pobytu zachowuje emerytka czy emeryt „o ile nie posiada na terytorium RP pełnoletnich zstępnych, którzy podlegają obowiązkowi alimentacyjnemu”. Już wiemy, że interpretacja władz jest taka: jeśli ma zstępnych, to oni automatycznie podlegają obowiązkowi alimentacyjnemu. Nie wiemy, kto jest autorem tej interpretacji ani kiedy została opracowana. Ale jej skutek jest taki, że emeryci ze zstępnymi nie zaliczają się do grupy wrażliwej. Wobec tego Urząd Wojewódzki nam za ich pobyt nie zapłaci od sierpnia. A za lipiec? No, obiecali, że zapłacą.

Ale ministra Katarzyna Nowakowska mówiła OKO.press, że władze gminy powinny uznawać wersję samych emerytów, czy ich zstępni są w stanie za nich płacić czy nie są.

Ale to co innego, emeryci ze zstępnymi tak czy owak przestają być grupą wrażliwą, natomiast ich pobyt miałby być opłacany z „socjalu”. Urząd Wojewódzki zaproponował nam właśnie takie "rozwiązanie ratunkowe”: emeryci mają złożyć wnioski o pomoc do Centrum Usług Społecznych.

Tylko na razie nie wiemy, jak i kiedy te wnioski zostaną rozpatrzone. To oznacza perturbacje dla naszej małej rodzinnej firmy. Wyłożyliśmy własne pieniądze w lipcu, pytanie, czy mamy je wyłożyć też w sierpniu? A co, jeśli weryfikacja tych wniosków będzie negatywna?

Ministra Nowakowska twierdziła, że „do każdego Ośrodka Pomocy Społecznej poprzez specjalną aplikację, którą mamy do szybkiej komunikacji” trafiło pismo z zaleceniem, by przy pomocy zasiłków celowych udzielać wsparcia uchodźcom z OZZ, którzy nie są w stanie sobie poradzić. Zapewniła, że „na zasiłki celowe zgodnie z zapotrzebowaniem samorządu, znajdą się budżecie państwa, są zaplanowane”. Jak to wygląda w praktyce?

Trudno powiedzieć.

Tak czy inaczej opóźnienie jest skandaliczne.

Dopiero 28 lipca 2026 r. na spotkaniu w Urzędzie Wojewódzkim otrzymałyśmy informacje, jak wnioskować o pomoc dla naszych emerytów i emerytek. Warunkiem uzyskania pomocy w lipcu było złożenie wniosków do 31 lipca 2026 r.

Miałyśmy zatem trzy dni, aby pomóc naszym uchodźczyniom i uchodźcom skompletować i złożyć wnioski. Przypomnę: to starsi, często schorowani ludzie, ze znikomą znajomością języka polskiego.

Jeśli dobrze liczę utrzymujecie w lipcu 45 dzieci i 12 emerytów, za których przynajmniej na razie nie dostałyście pieniędzy.

Koszt zakwaterowania i wyżywienia dziecka wynosi 70 zł za dzień, państwo pokrywało do końca czerwca 55 zł, 15 zł dziennie od dawna powinna płacić matka. Dla emeryta to 70 zł dziennie. Jako firma w lipcu już ponieśliśmy te koszty. Co będzie, jeśli nie dostaniemy zwrotu?

Czyli wydałyście nieco ponad 100 tys. zł bez pokrycia. Ministra Nowakowska zapewniała OKO.press, że nastąpi wypłata zasiłków celowych w odpowiedniej wysokości przynajmniej za pobyt emerytów bez zstępnych zdolnych do alimentacji i na dzieci matek z grup wrażliwych.

Takie są zapowiedzi, które Urząd Wojewódzki zdaje się podtrzymywać. Rzecz jednak w tym, że zasiłki celowe w Gorzowie oscylują wokół kwoty... 100 zł na kwartał na rodzinę. Czyli nie mogą posłużyć na pokrycie kosztów zakwaterowania i wyżywienia w OZZ-tach.

I teraz nie wiemy,

co to będą za środki, o których mówiła ministra?

Czy finansowanie będzie centralne, rządowe? Bo raczej nie samorządowe, miasto nie udźwignie takich kosztów. Czy będzie stabilne? Jak często trzeba będzie o nie wnioskować? Co wtedy, gdy wniosek zostanie rozpatrzony negatywnie? Mnóstwo pytań bez odpowiedzi. A lipiec właśnie się skończył.

Ministerstwo rodziny zrzuca winę na MSWiA, tłumaczy, że do 1 lipca za wszystko odpowiadali ministrowie Marcin Kierwiński i przede wszystkim jego wice od migracji Maciej Duszczyk. I że dopiero teraz starają się ustalić, komu i jak trzeba pomagać.

Dziwne wyjaśnienie. Od 1 marca 2026 r. raportowaliśmy do MSWiA, wystarczyło wystąpić o te dane. Poza tym MRPiPS zbierało dane o liczbie uchodźców w OZZ-tach dużo wcześniej. Z ministerstwa Agnieszki Dziemianowicz-Bąk i Katarzyny Nowakowskiej

tabelki do wypełnienia dostałyśmy już 27 maja i 11 czerwca.

Ministerstwo miało informacje na temat liczby osób, które pozostaną w OZZ jako wrażliwe, które „wypadną” jako już „niewrażliwe” i które mogą potrzebować pomocy. I nic z tym nie zrobiło. Rozpoczyna liczenie (ponowne?) po 1 lipca, kiedy emeryci, dzieci i samotne matki zostały w OZZ bez zabezpieczenia finansowego!

MRPiPS mówi, że nie jest gospodarzami zmian w ustawie? Co za eufemizm?! No tak, nie jesteście, bo winne jest MSWiA, bo wcześniej to ono odpowiadało. Z kolei MSWiA też nie jest gospodarzem, bo teraz to MRPiPS przejęło nadzór nad OZZ-tami.

Czyli po stronie rządu gospodarza nie ma.

Za to my w ośrodkach jesteśmy gospodarzami i mamy jako gości, którzy pozostali bez zabezpieczenia: emerytów, dzieci i samotne matki!

Profesor Ewa Łętowska powiedziała mi w wywiadzie, że państwo miało prawo ograniczyć świadczenia dla cudzoziemców, ale nie tak. „Władze, przepraszam, schrzaniły tę ustawę. Jesteście panie i panowie ministrowie, nieudacznikami”. I jeszcze: „Perfidia tej legislacji polega na tym, że to osoba prowadząca ośrodek, często zżyta, zaprzyjaźniona z uchodźcami, ma im powiedzieć: wynoście się. Rączki państwa są czyste”.

Dziękuję bardzo pani profesor za te słowa, dokładnie tak jest. Te Ukrainki, Ukraińcy i te dzieciaki są dla nas trochę jak duża rodzina, bardzo duża.

Państwo ograniczało świadczenia dla uchodźców od kilku lat. I miało prawo, ale nie chce przyjąć do wiadomości, że tego nie można robić w nieskończoność. Że jest i będzie pewna grupa osób, które będą potrzebowały pomocy do końca. Wojny? Życia?

I że są takie osoby, które są samodzielne we wszystkich aspektach życia z wyjątkiem mieszkaniowego. I w tym powinniśmy im nadal pomagać. Bo nigdzie nie ma odpowiedniej liczby mieszkań komunalnych czy treningowych, a w naszym Gorzowie mieszkania w TBS-ach rozeszły się w mig. Poza tym 12-miesięczna kaucja w TBS-ach jest poza zasięgiem możliwości naszych uchodźczyń.

To zaklinanie rzeczywistości, że jakoś to będzie.

A czyste rączki państwa?

One nie są czyste. Trwa wojna.

Te kobiety, dzieci i starcy nie przestały być uchodźcami wojennymi tylko dlatego, że nam się odechciało pomagać!

Zaczynamy ich traktować jak migrantów zarobkowych. A to jest nieuprawnione.

O pani ośrodkach poza OKO.press mowa też była w TVN24. Pani polemiczna odpowiedź na wywiad min. Dziemianowicz-Bąk pojawiła się w „Kwiatkach polskich” TVP2. Czy to nie jest tak, że władze działają pod presją mediów a pani dwa OZZ-ty zostały lepiej potraktowane niż inne ośrodki?

Lepiej? No nie wiem, moje doświadczenia są pesymistyczne.

Od grudnia 2025 r. o spodziewanych skutkach ustawy wygaszającej pisałyśmy do MSWiA, do premiera Donalda Tuska, do senatorów, posłów. Długa byłaby to wyliczanka. Nikt nie chciał z nami rozmawiać. Pouczano nas, że uchodźcy muszą się usamodzielnić, a my

zamiast wydziwiać powinniśmy im stworzyć komercyjną ofertę.

Żaden urząd nie reagował?

W desperacji napisałam do Hanny Machińskiej, zastępczyni RPO w czasach Adama Bodnara, liczyłam na jej wrażliwość na los uchodźców i nie pomyliłam się. Zadzwoniła i z właściwą sobie energią powiedziała: „Pani Joanno, nie może tak być!”. Dziękuję jej za to ogromnie. Przywróciła nam wiarę w sens walki o uczciwość i solidarność z walczącym narodem.

Skrzyknęła grupę ludzi, którzy nie zgadzają się na wyrzucanie uchodźców na bruk! Między innymi reżyserka Magda Łazarkiewicz i jej zespól nakręcili piękne filmy o naszych uchodźcach. Do tego wasze, mediów, zaangażowanie.

Zobaczyliśmy, że nie zostaniemy z naszymi podopiecznymi sami.

Ja się znam na pomaganiu. Piąty rok dobrze wykonuję swoje zadanie prowadzenia OZZ. Chętnie bym to robiła dalej bez mediów i fleszy. Ale się nie dało!

Czy jestem lepiej traktowana? Nie mam wiedzy na ten temat. Mam nadzieję, że podobne negocjacje z urzędami toczą także inne OZZ-ty.

Zresztą, tu nie chodzi o traktowanie mnie, czy mojej firmy. To nie ma żadnego znaczenia. Mówimy o ludziach w potrzebie, starcach, dzieciach, samotnych matkach – uchodźcach wojennych.

To oni mają być dobrze traktowani w moim demokratycznym i praworządnym kraju.

Z redakcyjnych kontaktów Krystyny Garbicz i moich wynika, że wiele OZZ-ów nie chce się wypowiadać i krytykować decyzji władz. Liczą, że coś załatwią ze swoimi gminami, nie chcą psuć relacji z Ośrodkami Pomocy Społecznej. Nie wiemy, ile osób z tych ok. 6 tys., które utraciły uprawniania wciąż przebywa w OZZ-ach na koszt prowadzących ośrodki.

Nie wiem, jakie są motywacje innych osób. Wiem natomiast, że pomoc powinna być systemowa. Nie powinna opierać się na „załatwianiu”. To relikt minionej epoki. Rządzący powinni stanowić dobre prawo. A władza w terenie, czy to rządowa, czy samorządowa, powinna je respektować i realizować.

Staramy się jak wszyscy utrzymywać poprawne relacje z urzędnikami. Ostatnie spotkanie w Wydziale Polityki Społecznej naszego Urzędu Wojewódzkiego było konstruktywne. Strona rządowa też wykazała tzw. dobrą wolę. Współpraca na poziomie samorządu Gorzowa Wielkopolskiego z pracownikami socjalnymi zawsze układała nam się dobrze. Ale to nie wystarczy, gdy mamy złe prawo.

Potrzebujemy dobrego prawa. I wtedy wszystkim będzie się dobrze działo. Tymczasem ustawa wygaszeniowa to prawo złe, nieludzkie, nieracjonalne i – co ważne – niezgodne z dyrektywami unijnymi.

Pojawiła się inicjatywa zmiany ustawy. Projekt społeczny z powrotem rozszerza katalog osób wrażliwych. To daje nadzieję?

Tu nie chodzi o nadzieje, ale o oczekiwanie, że ministry Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i Katarzyna Nowakowska dotrzymają obietnic złożonych w mediach.

Obiecały zmiany ustawowe. Szkoda, że nowelizacja nie trafiła na ostatnie przed wakacjami posiedzenie Sejmu. A przecież jest projekt przygotowany przez organizacje pozarządowe.

Jedno jest pewne:

my tych zmian nie odpuścimy, bo rozwiązania kryzysowe uruchamiane naprędce mają wiele wad.

Jedne problemy generują następne.

Na przykład: emeryci ze zstępnymi pozostali w OZZ-cie, bo gdzież mieliby pójść, a teraz mają tymczasowo dostawać pomoc z Centrum Usług Społecznych. Ale czy w związku z tym będą ubezpieczeni? Bo jeśli nie, to ja będę miała u siebie dziesięcioro starszych, chorych ludzi bez ubezpieczenia. Bo oni pozostaną w OZZ, ale formalnie nie są uprawnieni. I za co będą się leczyć?

OZZ-ty muszą mieć zabezpieczenie finansowania pobytu uchodźców – tak, jak było do tej pory. Nie możemy ponosić ryzyka, że uchodźcy są u nas, a my targujemy się o pokrycie kosztów. Chcemy nadal dobrze wykonywać powierzone nam zadania,

nie możemy żebrać o pomoc i pieniądze.

I sprawa najogólniejsza. Mieliśmy system, który działał i chronił nieliczne już grupy uchodźcze w szczególnie trudnej sytuacji pozwalając wielu osobom na aktywność zawodową i w miarę normalne życie. Teraz wtłaczamy te osoby, które do tej pory nie korzystały z systemu zasiłków, do systemu pomocy społecznej.

To nie pomoże im się usamodzielnić, raczej skazuje ich na najtrudniejszy los, łącznie z bezdomnością. Poza wszystkim innym

państwo na tym nie zaoszczędzi, bo socjal jest kosztowny.

Czy w swoim otoczeniu widzi pani rosnące nastroje antyukraińskie? Czy spotyka was hejt?

Nie. To pewnie zasługa ludzi, którymi się otaczam, unikania mediów społecznościowych i przyjaznej atmosfery Gorzowa Wielkopolskiego. Nasze miasto jest naprawdę OK.

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze