0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Foto z występu w Kwiatkach Polskich w TVPFoto z występu w Kwi...

10 lipca 2026 opublikowaliśmy w OKO.press 19 pytań do ministry Agnieszki Dziemianowicz-Bąk o los uchodźców z Ukrainy dotkniętych ustawą wygaszającą. W tym – o dzieci, seniorów i samotnych rodziców z trójką lub więcej dzieci, którzy od 1 lipca 2026 mają opuścić Ośrodki Zbiorowego Zakwaterowania (OZZ-ty) lub płacić komercyjną stawkę. Po tej publikacji Ministerstwo Rodziny, Pracy i Pomocy Społecznej zwróciło się do nas z propozycją wywiadu z Katarzyną Nowakowską. Wiceministra wystąpiła też 13 lipca w „Kwiatkach Polskich” TVP Info (patrz zdjęcie). Poniższa rozmowa jest próbą rozliczenia władzy z „wygaszania pomocy”, stąd długie, szczegółowe pytania.

– Zasłania się pani brakiem kompetencji, ale proszę panią jako polityczkę i jako obywatelkę o ocenę ograniczania praw socjalnych najsłabszych grup uchodźczych z Ukrainy – pytam ministrę Nowakowską na koniec.

(chwila ciszy).

– Mogę napisać „długie milczenie”, jeśli pani chce.

– Nie, nie – mówi Nowakowska. I odpowiada. Zobacz jak.

Piotr Pacewicz, OKO.press: Ministra Dziemianowicz-Bąk do rozmowy o wygaszaniu pomocy ukraińskim uchodźcom wskazała panią, jako osobę odpowiedzialną w ministerstwie za pomoc społeczną. To jaka jest sytuacja? Ilu uchodźców jest wciąż w OZZ-ach, ilu straciło prawo pobytu, ilu realnie opuściło ośrodki?

Katarzyna Nowakowska, wiceministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, której podlega m.in. Departament Pomocy Społecznej, wiceprzewodnicząca Polski 2050: Jesteśmy chwilę po procesie przejmowania OZZ-ów od Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Już wcześniej kontaktowaliśmy się z wojewodami w celu zapewnienia funkcjonowania OZZ-ów w każdym województwie. Od 1 lipca wprowadziliśmy zasadę regularnego raportowania, tak byśmy mieli dokładną informację, jakie osoby przebywają w ośrodkach. Zależało nam na tym, by zachować ciągłość ich funkcjonowania, żeby ta zmiana nadzorującego ministerstwa przebiegła płynnie i by nikt nie stracił na tym wsparcia, którego potrzebuje.

A ile OZZ-ów zostało w lipcu zamkniętych?

Na dziś wiem, że działają 182 ośrodki, w których przebywa 6,9 tys. osób, z tego 4,9 tys. z grup wrażliwych i ok. 2 tys. płacących za swój pobyt.

A ile było przed 1 lipca?

O wcześniejsze dane należałoby pytać MSWiA.

Czy to nie jest dziwne, że ministerstwo nie dowiedziało się tego od ministerstwa? Bo chyba chciałaby pani wiedzieć, ile osób straciło miejsce w OZZ-ach, choćby dlatego, że to potencjalni klienci pomocy społecznej?

Koordynacją całego procesu zajmował się minister Maciej Duszczyk [wiceminister w MSWiA – red.], my jesteśmy jednym z ogniw tego procesu.

I zadanie, które zostało nam przekazane, to przede wszystkim prowadzenie OZZ-ów od 1 lipca. Chciałabym też zwrócić uwagę, że ustawa, na podstawie której działamy, została przygotowana w MSWiA. Dlatego to MSWiA może przedstawić kompleksowe dane z czasu, w którym nadzorowało OZZ-y. Oczywiście, informacja o możliwościach uzyskania wsparcia po 1 lipca została przekazana poprzez wojewodów i organizacje mieszkańcom OZZ-ów oraz prowadzącym OZZ-y.

Czytając wywiad, zastanów się, czy nie dołączyć do naszej zbiórki „Pomóżmy Ukraińcom”, dla uchodźców i uchodźczyń w najtrudniejszej sytuacji

Przeczytaj także:

Tak, ale przecież to jest ustawa rządowa, propozycja całej koalicji, prawda? Chciałem dopytać o te 6,9 tysiąca osób. Są ośrodki, np. w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie prowadząca nie wyrzuciła uchodźców, którym z punktu widzenia ustawy nie przysługuje miejsce. Za ich pobyt już nie płaci wojewoda, oni sami także nie, bo ich nie stać. Czy zatem te 6,9 tys. to osoby realne, czy tylko legalne?

Wszystkie osoby są legalne. Każda osoba przebywa w OZZ-cie legalnie. Pobyt osób z grupy wrażliwej jest finansowany bezpośrednio przez wojewodę, taka osoba nie musi już starać się o zasiłek celowy na sfinansowanie swego pobytu. I takich osób jest aktualnie 4,9 tysięcy.

Czyli razem z dwoma tysiącami „komercyjnych” uchodźców w OZZ-ach może być więcej niż 6,9 tys.?

Tak, bo w procesie legislacyjnym ustawy wygaszającej wprowadzono zasiłek celowy jako zadanie zlecone przez rząd samorządom, właśnie po to, by to samorządy, które są na miejscu, weryfikowały przypadki osób, które nie znalazły się w grupie wrażliwej, ale potrzebują wsparcia.

Mówiąc „samorządy” – w praktyce oznacza to ośrodki pomocy społecznej. Po takiej weryfikacji zasiłek celowy na pobyt w OZZ-cie jest przekazywany z budżetu państwa.

Czy pani wie, ile osób otrzymało już taki zasiłek na dalszy pobyt w OZZ-cie?

Wstępne informacje mówią o kilkuset procedurach.

Te dane będą spływać na bieżąco. Działania pomocowe podejmuje także MSWiA, prowadząc projekt finansowany z europejskich funduszy „Wspólnie ku niezależności”. Dla wszystkich osób, które są w Polsce, są cudzoziemcami i potrzebują wsparcia w integracji.

No tak, tylko ten projekt, który np. daje kilkumiesięczne wsparcie w komercyjnym wynajęciu mieszkania, jest skierowany do osób, które są w stanie podjąć pracę i szybko się usamodzielnić, prawda? To na ogół nie są klienci OZZ-ów.

O tym, dla kogo jest ten projekt przeznaczony, decyduje MSWiA. My w pracach przed 1 lipca 2026, na spotkaniach roboczych koordynowanych przez MSWiA, zwracaliśmy uwagę zwłaszcza na grupy samotnych rodziców z dziećmi i na emerytów, którzy w wyniku ustawy [wygaszającej] mogą znaleźć się w trudnej sytuacji, ale nie zostały zakwalifikowane jako grupy wrażliwe. Widzieliśmy już wtedy, że brak ustawowej przesłanki spowoduje, że takie osoby wystąpią o uzyskanie zasiłku celowego.

Tym, co dzisiaj jest najważniejsze i nad czym jako ministerstwo się skupiamy, jest zapewnienie, by w ramach tego prawa, które zostało przyjęte, każda osoba, która jest uprawniona do darmowego pobytu w OZZ-cie mogła z tego prawa skorzystać, bo tutaj również

pojawiały się robocze propozycje ze strony MSWiA, żeby zamknąć część ośrodków.

Myśmy się temu sprzeciwiali i poleciliśmy wojewodom dalsze prowadzenie ośrodków i poinformowanie o tym osób, które je prowadzą.

Czy podając liczbę 182, twierdzi pani, że żaden ośrodek nie został zamknięty? Według danych cytowanych przez Helsińską Fundacją Praw Człowieka, przed 1 lipca ośrodków było 320 i mieszkało w nich blisko 11,7 tys. osób¹. Jeszcze na przełomie 2024 i 2025 roku w 939 OZZ-ach przebywało ok. 18 tys. osób (wg raportu Mapuj pomoc).

Przyczyn, dla których osoby mieszkające w OZZ-ach się z nich wyprowadziły, może być wiele – część się usamodzielniła. Natomiast tak jak mówię – nie jestem odpowiednią osobą do tego, żeby pytać ją o wcześniejsze zmiany, zamykanie ośrodków, ograniczanie katalogu grup wrażliwych.

My zajmujemy się OZZ-ami od 1 lipca, przed tą datą poinformowaliśmy wojewodów o naszej decyzji: ośrodki mają dalej funkcjonować, a ewentualne zmiany w zakresie zmiany podmiotu prowadzącego czy miejsca prowadzenia OZZ-ów zawsze uwzględniały interes i bezpieczeństwo mieszkańców.

Wprowadziliśmy również zasadę, że można tworzyć jednoosobowe OZZ-y. Jest ich tylko kilka, ale odpowiadają na specyficzne potrzeby osób.

Na przykład pani Wiktorii. Założono dla niej OZZ w DPS-ie, w którym straciła miejsce. Opisywaliśmy jej przypadek.

Tak, będzie mogła nadal korzystać z takiej formy wsparcia. Dbamy o ludzi o szczególnych potrzebach, które wypadły z kategorii grup wrażliwych.

Wszystkie osoby pozbawione bezpłatnego miejsca w OZZ-cie mogą starać się o zasiłek celowy pokrywający pobyt w OZZ, to zadanie zostało zlecone gminom, jako obowiązkowe do realizacji, a środki na ten cel zostaną przekazane z budżetu państwa. Zabiegaliśmy o to, by ta forma była bardziej widoczna w ustawie i to zgłaszaliśmy MSWiA.

Tak, będzie mogła nadal korzystać z takiej formy wsparcia. Ważne dla naszego ministerstwa było, by zadbać o ludzi o szczególnych potrzebach, szczególnie tam, gdzie inne formy wsparcia są niewystarczające.

Gdy tak panią słucham, to układa się to w przekaz, co złego to nie my. To Duszczyk.

Panie redaktorze, pyta mnie pan o przesłanki stojące za kształtem ustawy, której mój resort po prostu nie jest autorem.

My realizujemy zadanie, które z niej wynika: prowadzimy OZZ-ety oraz dbamy o to, żeby osoby spoza grup wrażliwych, uprawnionych do bezpłatnego miejsca w OZZ, otrzymały pomoc. Zabiegamy o to, żeby procedura uzyskiwania tego wsparcia była jasna i dla wojewodów, i dla samorządów.

Ta sprawa była mocno akcentowana w pracach roboczych, które trwały przed 1 lipca, w których brały udział organizacje pozarządowe: Wszystkim nam zależy na tym, żeby nikt nie został bez pomocy.

Przekazaliśmy organizacjom bezpośredni kontakt do ministerstwa, do osób, które zajmują się w Departamencie Pomocy Społecznej koordynacją działań związanych z OZZ-ami, po to, by mogły zgłaszać nam sytuacje, które okazują się krzywdzące dla osób uchodźczych. Chcę pokazać, jakie działania podejmujemy, natomiast pewne kwestie wykraczają poza kompetencje naszego resortu.

Jeśli w czerwcu w OZZ-ach było jeszcze ok. 11,7 tys. osób, a dziś jest 6,9 tys., to znaczy, że ubyło – przynajmniej według statystyk – ok. 4,8 tys. osób. Rozumiem, że nikt nie wie, co się z nimi stało.

Aktualna liczba osób mieszkająca w OZZ to 6,9 tys. Zależy nam na uzyskiwaniu stałych informacji na temat liczby osób, by czuwać nad bezpieczeństwem uchodźców.

Ze swojej strony proszę zarówno media zaangażowane w te tematy, jak i organizacje pozarządowe, żeby zgłaszać nam przypadki pozbawienia prawa pobytu w OZZ-cie wbrew ustawie albo wbrew naszym poleceniom wydawanym wojewodom i samorządom. Będziemy reagować.

Wysłaliśmy jasne instrukcje, jak postępować w przypadku osób, które powinny mieć możliwość dalszego bezpłatnego pobytu w ośrodkach, ale nie są w grupie wrażliwej.

Żeby ocenić skalę krzywdy, należałoby wiedzieć, ile osób przed 1 lipca było w OZZ-ach na zasadach komercyjnych, bo ustawa pozbawiła prawa dalszego pobytu osoby, które płaciły 50 i 75 proc. kosztów.

O takie dane proszę pytać w MSWiA.

Ministra Dziemianowicz-Bąk informowała, że zwróciła się z pismem do gmin, czyli de facto do Ośrodków Pomocy Społecznej, żeby wychwytywały najtrudniejsze przypadki i wspomagały je zasiłkiem celowym. O tym, że 1 lipca przejmujecie nadzór nad OZZ-ami, wiadomo przecież było pół roku wcześniej. Kiedy takie pismo zostało wysłane? Dlaczego nie reagowaliście z wyprzedzeniem? I dlaczego żadna informacja nie poszła do OZZ-ów? Ośrodki nie wiedziały, że ministra apeluje o takie wsparcie.

Pismo z informacją o tej o procedurze została przekazana do każdego Ośrodka Pomocy Społecznej poprzez specjalną aplikację, którą mamy do szybkiej komunikacji. Tak naprawdę było to przypomnienie, bo zgodnie z ustawą to są zadania zlecone i samorządy muszą je realizować za pieniądze z budżetu państwa.

Oczywiście jest niepokojące, gdy słyszę, że jakiś OZZ o czymś nie wiedział, dlatego że jesteśmy w stałej komunikacji z wojewodami, a wojewodowie z OZZ-ami. Natomiast jeżeli pan mówi, że gdzieś ktoś czegoś nie wiedział, to naszym obowiązkiem jest to zweryfikować i takie działania podejmujemy.

Każdy wojewoda miał pełną informację, co ma być po 1 lipca. MSWiA przygotowało poradnik dotyczący zmian i nowych możliwości po 1 lipca.

Rząd udostępnił „odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania” o skutkach ustawy wygaszającej. Np. dla rodziny, w której uchodźczyni w OZZ-cie ma orzeczenie o niepełnosprawności: „Jest ona zwolniona z ponoszenia opłat z tytułu zakwaterowania i wyżywienia w OZZ. Zwolniony z opłat może być również jej opiekun, o ile nie pobiera świadczenia pielęgnacyjnego. Natomiast jej dzieci nie są zakwalifikowane jako grupa szczególnie wrażliwa, w związku z czym będą mogły mieszkać w OZZ (o ile obiekt oferuje taką możliwość) wyłącznie na zasadach komercyjnych (odpłatnie), ustalonych z właścicielem obiektu”. W tym przekazie nie ma ani śladu sygnału, że taka rodzina może liczyć na jakiekolwiek wsparcie. Brzmi jak wyrok.

To strona wojewody zachodniopomorskiego. W tym województwie przed 1 lipca już nie funkcjonowały OZZ-y ze względu na inne wsparcie udzielane uchodźcom w integracji społecznej. Brak informacji o zasiłku celowym umożliwiającym opłacenie pobytu w OZZ jest rzeczywiście przeoczeniem.

Zaskakująca odpowiedź. Taka sama informacja pojawiła się na stronach wszystkich wojewodów: podkarpackiego, opolskiego, dolnośląskiego... To nie była inicjatywa wojewody zachodniopomorskiego, gdzie OZZ-ów już faktycznie nie ma.

No tak. Q&A zawarte na stronach wojewodów zostało przygotowane i przesłane przez MSWiA. Brak informacji o zasiłku celowym, dzięki któremu pobyt w OZZ może być darmowy, jest zdecydowanie przeoczeniem do uzupełnienia.

Ale jeśli w całym kraju OZZ-ów zostało tylko niecałe 200, to może warto się z nimi kontaktować bezpośrednio, a nie poprzez wojewodów?

Przed 1 lipca nadzór nad OZZ-ami sprawowało MSWiA. Nowe umowy zostały zawarte z OZZ-ami przez wojewodów. Dostali od nas jasne polecenie, że OZZ-y mają dalej działać ze względu na dobro osób, które w nich mieszkają. Mieli też od nas informacje, że jeżeli jakaś współpraca z OZZ-em nie przebiega prawidłowo, to można dokonać zmiany partnera. Wojewodowie zgłaszali wątpliwości, które wyjaśnialiśmy. Teraz gdy ta sytuacja jest stabilna, umowy są podpisane, to ten kontakt wojewodów z nami i z OZZ-ami na pewno będzie lepszy i bardziej stabilny.

Wojewodowie to przedstawiciele rządu w terenie i te zadania realizują.

Opublikowaliśmy w OKO.press dokument, który otrzymywały osoby prowadzące OZZ-y pod koniec czerwca. Zobowiązywał je, by „niezwłocznie i osobiście” poinformować swoich podopiecznych, że one i oni sami, a także ich dzieci „nie będą już mogli dłużej korzystać z bezpłatnego zakwaterowania”. Uchodźczynie i uchodźcy musieli podpisywać „cyrograf”, że wiedzą, że razem ze swoimi dziećmi stracą miejsce. Czy to był wasz pomysł?

Przed 1 lipca poleciliśmy wojewodom, by osobom przebywającym w OZZ pisemnie przekazali informacje o zmianach w ustawie. Celem tego polecenia jest to, by każdy uchodźca został rzetelnie poinformowany o sytuacji i możliwościach. Natomiast wymaganie podpisywania oświadczeń jest przekroczeniem prośby, którą wysłaliśmy do wojewodów.

I nie powinno było się wydarzyć.

Gdy otrzymaliśmy informację o tej sytuacji, zleciliśmy działania wyjaśniające.

Ten „cyrograf” to była inicjatywa własna wojewodów, czy jeszcze inspiracja „umownego Duszczyka”?

Z moich informacji wynika, że to była inicjatywa pewnego OZZ-u.

Z inicjatywy wojewody lubuskiego?

Według tego, co mi przekazano – OZZ-u, nie wojewody.

Joanna Jesis-Polewska, szefowa dwóch OZZ-ów w Gorzowie Wielkopolskim, o których tu mowa, przekazała nam e-maila z 23 czerwca zatytułowanego „O obowiązku poinformowania i zebrania potwierdzeń od obywateli Ukrainy tracących prawo do bezpłatnego zakwaterowania z dniem 1 lipca 2026 r”. Zawiera pismo Dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Andrzeja Kamińskiego (z upoważnienia wojewody lubuskiego) do „Ośrodków Zbiorowego Zakwaterowania wg rozdzielnika”. Załącznikiem tego e-maila jest dwujęzyczne Oświadczenie, jakie mają podpisywać uchodźcy tracący miejsce w OZZ-ach. To był dokument przygotowany przez urząd wojewódzki.

O tym piśmie dowiaduję się od pana redaktora. Po tym, jak uzyskałam informację o istnieniu oświadczeń, wszystkie Urzędy Wojewódzkie otrzymały dodatkowe jasne wytyczne mówiące, że

oświadczenia nie są potrzebne i nigdy takiej prośby z naszego ministerstwa nie było.

Nie wiemy, ile z osób, które straciły miejsce w OZZ-cie, się załamało i np. wróciło do Ukrainy, a większość z Ukraińców w ośrodkach jest ze wschodniej części kraju. Ale jakaś ich część czeka i być może wystąpi o zasiłki celowe. Skąd OPS-y wezmą pieniądze?

Część osób skorzystało również ze wsparcia w integracji i jest w procesie usamodzielnienia. Środki na zasiłki celowe zgodnie z zapotrzebowaniem samorządu, znajdą się budżecie państwa, są zaplanowane.

Policzmy razem. Gdyby wszystkie osoby pozbawione prawa dalszego pobytu w OZZ, czyli 4,8 tys., wystąpiły o zasiłek celowy, to kosztowałoby to budżet: 4,8 tysięcy x 1000 zł (taka jest zwykle miesięczna komercyjna stawka) x 12 miesięcy = 57 milionów rocznie. Czy takie środki znajdą się w budżecie?

Tak. Zgodnie z tym, że jest to zadanie zlecone,

pieniądze muszą się znaleźć.

Jestem przekonana, że usamodzielnienie uchodźców będzie postępowało, ale nie zmienia faktu, że te osoby, które nie są w stanie sobie poradzić, potrzebują wsparcia, powinny je uzyskać. I na to są pieniądze i będą tak przeznaczane.

Ale czy to wszystko nie jest o miesiące spóźnione? Docierają do nas sygnały zdesperowanych osób prowadzących ośrodki, które mówią: „Co mam zrobić z tymi ludźmi? Nie dostanę na nich pieniędzy od wojewody, nie stać ich na opłatę komercyjną. Ale nie chcę ich wyrzucać na ulicę”.

Informacje poprzez wojewodów były przekazywane wcześniej, przed 1 lipca. Przede wszystkim przez MSWiA, ale również już przez MRPiPS. Jeżeli jednak zadziało się to, co pan redaktor przekazuje, czyli komunikacja między OZZ-em a województwem i gminą jest niewystarczająca, to należy zainterweniować. Osoby, które potrzebują wsparcia, bo nie są w stanie samodzielnie sobie poradzić, powinny zostać skierowane lub skierować się do lokalnego Ośrodka Pomocy Społecznej.

No właśnie, kto powinien wystąpić o zasiłek celowy do OPS-ów? Uchodźczynie i uchodźcy często nie są w stanie tego wszystkiego ogarnąć.

Wywiad środowiskowy musi być przeprowadzony z daną osobą, która musi zgłosić potrzebę zasiłku, ale nie ma przeszkód, aby proaktywnie zadziałał tu wojewoda, samorząd czy osoba prowadząca OZZ. Chodzi o to, żeby doprowadzić do tego, że pracownik socjalny pojawi się w OZZ-cie i na podstawie wywiadu zdecyduje o wsparciu. Jest możliwość, jest procedura, należy z niej korzystać.

Tylko że taka procedura będzie trwała długo, prawda? Sprawdzanie, wywiad środowiskowy, a w międzyczasie osoba pozostaje w OZZ-cie „na gapę” i tylko jeśli prowadzący ośrodek na dobre serce i trochę kasy do dyspozycji, choćby na catering.

Procedura wywiadu środowiskowego może być przeprowadzona szybko, choć oczywiście zależy od możliwości samorządu. Ważne, żeby taka wiadomość dotarła do wszystkich interesariuszy: samorządu, wojewody, osoby zainteresowanej z OZZ-u. Takie informacje nasze ministerstwo przekazywało i w dalszym ciągu to robi.

Czas na wnioskowanie o nie był, natomiast rozumiem, że w wielu miejscach dopiero po 1 lipca się to dzieje. Spływają do ministerstwa z samorządów wnioski właśnie o środki na zasiłki celowe. Do tej pory jest ich kilkaset.

Mam nadzieję, że każda osoba, która potrzebuje wsparcia, je otrzyma. Powtórzę apel, który już kierowałam do organizacji pozarządowych, z którymi miałam kontakt w ramach współpracy z MSWiA, a także podczas innych naszych spotkań, żeby informować nas o trudnych przypadkach, których nie wychwyci wojewoda, czy samorząd.

Skierowaliśmy też do ministra Duszczyka prośbę o zaopiniowanie zmiany ustawy, której gospodarzem jest MSWiA, a która określa katalog osób z grupy wrażliwej. Mówię o zmianie, która dawałaby ustawowo

prawo darmowego pobytu w ośrodkach dzieciom osób, które same są grupą wrażliwą.

Od początku czerwca zgłaszaliśmy, że jest tu konieczność zmiany ustawy. Zwracałyśmy uwagę na to panu ministrowi Duszczykowi. Nie poskutkowało, więc wystąpiliśmy o to formalnie.

Czy może pani sprecyzować, na czym polegała pani i pani ministerstwa współpraca z organizacjami społecznymi? Ile było spotkań i z kim? Szefowa Polskiego Forum Migracyjnego, współorganizatorka naszej zbiórki „Pomóżmy Ukraińcom”, Agnieszka Kosowicz mówi, że w 2026 roku była na jednym spotkaniu, podczas którego to akurat Maciej Duszczyk namawiał pani ministerstwo na szukanie rozwiązań problemu dzieci w OZZ-ach.

W czerwcu były trzy spotkania, w których uczestniczyli przedstawiciele organizacji pozarządowych. Nie mam w zwyczaju relacjonowania przebiegu spotkań w taki sposób, jednak nie chciałabym zostawić pytania bez odpowiedzi.

Krótko powiem tak, że wspomniane spotkanie nie było pierwszym, podczas którego zwracałam uwagę na to, że zapisy ustawy są niewystarczające. Rozwiązanie, które jest możliwe, to, o którym opowiedziałam i które realizujemy, czyli udzielenia zasiłków celowych, tak by pobyt w OZZ-ach dla tych dzieci był darmowy. Niestety, MSWiA nie zdecydowało się na zmianę ustawy.

Organizacje społeczne w kilku alarmistycznych oświadczeniach ostrzegały przed skutkami ustawy wygaszającej, m.in. wskazując, że narusza ona trwałość rodzin, w których matka zachowuje prawo do pobytu, np. z powodu niepełnosprawności, albo jest w ciąży, ale jej dzieci już nie.

Dlatego chcemy z naszą pomocą dotrzeć przede wszystkim do tych rodzin. Zidentyfikowaliśmy, że takich dzieci jest w OZZ-ach prawie 900. Wobec ustawy, jaką mamy, pozostaje nam dążenie do tego, by zadziałała procedura zasiłku celowego i dzięki temu darmowego pobytu w OZZ.

Mówicie panie ministry o 900 dzieciach, ale pomijacie dobre trzy tysiące innych, które także tracą prawo pobytu. Na taki niesprawiedliwy podział zwracała uwagę Rzeczniczka Praw Dziecka².

Tak – to prawda. Pismo pani rzeczniczki, które pan przywołuje, było skierowane w lutym 2026 roku do MSWiA. Nasz resort nie miał wówczas żadnego udziału w pomocy dla uchodźców ukraińskich.

Natomiast – tak jak mówiłam wcześniej – oczywiście zgadzam się z panią rzeczniczką, że wszystkie dzieci uchodźcze potrzebujące powinny otrzymać wsparcie i wszystkim dzieciom staramy się tego wsparcia udzielić, na miarę naszych możliwości i w ramach stworzonych ustawą.

Ale pani ministerstwo chce chyba ustalić, ile jest wszystkich dzieci, które straciły miejsce? I jaka jest ich sytuacja? Chcecie to wiedzieć, czy nie?

Po pierwsze – chcemy zmienić przepisy w taki sposób, żeby nie dochodziło do sytuacji, w której na przykład rodzic z głęboką niepełnosprawnością, niezdolny do samodzielnego utrzymania, musiał opłacać pobyt swojego dziecka czy starać się o zasiłek, bo naszym zdaniem cała rodzina powinna zostać dopisana do katalogu grup wrażliwych.

Dla pozostałych rodzin, tak jak mówiłam już wiele razy, uruchomiliśmy mechanizm zasiłków celowych na opłacenie pobytu w OZZ.

Prowadząca OZZ-ty w Gorzowie Wielkopolskim dostała pismo od dyrektorki Departamentu Pomocy Społecznej z pani ministerstwa. Beata Karlińska wyjaśniła 16 czerwca 2026, że „osoby, które ze względu na swoją sytuację życiową czy też zdrowotną nie są w stanie samodzielnie funkcjonować w środowisku, będą w dalszym ciągu miały możliwość schronienia i wyżywienia [w OZZ] (...) na zasadach komercyjnych”. Złagodziła ten wyrok: „Jeśli jednak rodziny uprawnione do pobytu w OZZ posiadają dzieci powyżej 12. miesiąca życia, a ich sytuacja finansowa nie pozwala na ponoszenie odpłatności za pobyt dzieci w OZZ, istnieje możliwość zwrócenia się do Ośrodka Pomocy Społecznej lub Centrum Usług Społecznych, z prośbą o zasiłek celowy z przeznaczeniem na pokrycie kosztów pobytu w OZZ”. Z tego pisma wynika, że zasiłek celowy należy się tylko w przypadkach, o których pani mówi za ministrą Dziemianowicz-Bąk: mama ma prawo do pobytu, dzieci – nie.

Ten cytat brzmi w ten sposób, ponieważ odpowiada na pytanie zadane w kontekście dzieci i ich pobytu. Natomiast zasiłki celowe, o których mowa mogą być przyznane każdej osobie uchodźczej, jeśli jej sytuacja tego wymaga.

A jak pani, jako osoba odpowiedzialna za opiekę społeczną, ocenia to, że pozbawione prawa pobytu zostały samotne matki, które mają trójkę i więcej dzieci?

Zgodnie z ustawą przestały być grupą wrażliwą. W roboczych kontaktach z MSWiA zgłaszaliśmy ten problem, okazało się, że mamy tu różne podejścia, różną wrażliwość.

Z mojej perspektywy grupa, która przede wszystkim powinna być uznana za grupę wrażliwą to dzieci osób z grupy wrażliwej. Samotni rodzice z dziećmi również powinni otrzymać wsparcie. Zabiegamy o zmiany w ustawie i mam nadzieję, że one się zadzieją. Dokładamy wszystkich starań, żeby wesprzeć takie rodziny, jak i inne osoby, które mogą tego potrzebować, zasiłkami celowymi, dzięki którym można między innymi sfinansować pobyt w OZZ.

Bądźmy realistami, prawda? Ukrainka, która ma trójkę czy czwórkę dzieci, nie jest w stanie pracować na cały etat, utrzymać rodzinę, wynająć mieszkanie.

Rozumiem, że MSWiA zaproponowało takie zmiany, posługując się danymi i ich warto pytać o argumenty za taką zmianą.

Według ustawy wygaszającej emeryci, którzy byli grupą wrażliwą, zostali od 1 lipca pozbawieni tego prawa, jeśli dostają polską emeryturę (nawet gdy jest to kilkadziesiąt złotych), gdy pracują, a także, gdy mają mieszkające w Polsce dorosłe dzieci lub wnuki, „zdolne do alimentacji”. Tymczasem gorzowskie OZZ-y otrzymały informację, że w lipcu emeryci zostają na starych zasadach. Czy to decyzja pani ministerstwa, czy inicjatywa wojewody lubuskiego?

Przekazaliśmy urzędom wojewódzkim informacje, by w takich przypadkach opierali się na oświadczeniach osób, które potrzebują pozostać w OZZ.

Jak pani ocenia ten pomysł, że państwo przerzuca obowiązek alimentacyjny na zstępnych, nawet jeśli dorosłe dzieci ledwo wiążą koniec z końcem albo wnuk studiuje.

Tak jak powiedziałam, poleciliśmy wojewodom, by w sytuacjach niejednoznacznych opierali się na oświadczeniach.

Za przytoczoną definicję grupy wrażliwej opowiada się MSWiA.

Naszą rolą jest pomóc przy pomocy tych narzędzi, jakie mamy do dyspozycji. Samorząd – Ośrodek Pomocy Społecznej – powinien w przypadkach indywidualnych interweniować.

Jak samorząd w miejscowości X, gdzie przebywa emeryt, jest w stanie sprawdzić, jakie są możliwości jego rodziny, która mieszka w Y, często na drugim końcu Polski?

Jak powyżej – wojewodowie otrzymali informację, by opierać się na oświadczeniach samych emerytów. Natomiast jest oczywiste, że pracownik socjalny zapyta emeryta, jaka jest jego sytuacja podczas wywiadu środowiskowego. Będąc najbliżej tej osoby, podejmuje decyzję na podstawie stanu faktycznego, czyli tego, na jakie wsparcie emeryt może liczyć, w jakiej jest sytuacji. System pomocy społecznej, który jest najbliżej obywatela, najlepiej potrafi ocenić jego potrzeby.

Bo normalnie taka decyzja, czy ktoś podlega pod obowiązek alimentacji, czy nie, jest często ustalana przez sąd. To są skomplikowane sytuacje. A pani zdaje się mówić, że wystarczy to, co powie emerytka czy emeryt. Na przykład, że nie utrzymuje kontaktu z rodziną, bo i tak się zdarza.

Ważne byśmy rozróżniali dwie kwestie: fakt ustawowej przynależności do grupy wrażliwej oraz procedurę uzyskania zasiłku celowego. To są odrębne tematy. Pracownik może nie być w stanie ocenić zdolności do alimentacji rodziny emerytki z danego OZZ-tu, ale może stwierdzić, że ta osoba, nawet jeśli nie jest w grupie wrażliwej, potrzebuje wsparcia w postaci zasiłku celowego. Są na to pieniądze z budżetu państwa, takie informacje przekazaliśmy samorządom, każdemu OPS-owi, żeby nie było wątpliwości.

Czy nie uważałaby Pani za wskazane, żeby uruchomić telefon czy inną formę kontaktu bezpośrednio w ministerstwie? Nie poprzez wojewodów, tylko wprost do was, żeby można było zgłaszać przypadki, gdy zagrożona jest egzystencja osób, które tracą miejsce w OZZ-cie?

Przejmując nadzór nad OZZ-ami, nie chcieliśmy zmieniać tak ważnej kwestii, jak kontakt dla osób szukających wsparcia i odpowiedzi. Takie ustalenie zostało poczynione wspólnie z MSWiA.

Może Pani podać listę numerów, na które należy dzwonić?

To jest jeden numer 987.

Czytałem opinię ministry Dziemianowicz-Bąk do ustawy wygaszającej jeszcze z końca 2025 roku. Czy pani brała udział w jej przygotowywaniu?

To pismo jest wynikiem konsultacji i opinii różnych departamentów w naszym ministerstwie i członków kierownictwa MRPiPS. Również ja je widziałam.

Dziemianowicz-Bąk skupia się nad tym, że przejmowanie OZZ-ów przez wasze ministerstwo jest nielogiczne, bo wojewodowie, którzy finansują ośrodki, podlegają MSWiA. Ministra sugerowała, by zostawić nadzór po staremu.

Tak, to był jeden z zasadnych argumentów, poruszanych na tamtym etapie prac roboczych. Zmiana ministerstwa odpowiedzialnego za to zadanie według nas mogła spowodować dodatkowe wyzwania lub poczucie zagrożenia dla uchodźców. Uznaliśmy też za ważne, by zapewnić odpowiednie finansowanie, by pomoc mogła być w ogóle udzielana, co nie było przewidziane.

Ministra Dziemianowicz-Bąk miała tylko jedną merytoryczną uwagę o ustawie wygaszającej. Chodziło o ten zapis, że miejsce w OZZ-ach zachowają wyłącznie ci emeryci, którzy nie mają mieszkających w Polsce zstępnych, którzy mieliby ich utrzymywać: „Definicja tej grupy wrażliwej nie jest precyzyjna, nie wskazano, w jaki sposób będzie ustalane spełnianie przesłanki nieposiadania zstępnych na terytorium Polski, podlegających obowiązkowi alimentacyjnemu”.

Już o tym mówiliśmy, że nieprecyzyjny zapis o alimentacji ze strony zstępnych może rodzić problemy interpretacyjne. Ja akurat osobiście nie brałam udziału w pracach Komitetu Rady Ministrów nad ustawą wygaszającą, natomiast wiem, że również kwestia uprawnień emerytów, która dziś budzi niepokój, była zgłaszana przez nasze ministerstwo do MSWiA. Ostatecznie została tak, a nie inaczej rozstrzygnięta przez Radę Ministrów. Przekazaliśmy wojewodom, że ta przesłanka powinna być weryfikowana na podstawie oświadczenia osoby szukającej wsparcia.

Czy widząc teraz, jakie są konsekwencje, nie należało, pisząc opinię do ustawy wygaszającej, bardziej „czepiać się” innych drastycznych cięć? To niewygodne krytykować szefową, ale...

Niestety, z przykrością muszę przyznać, że narzucone tempo prac legislacyjnych – przez różne wrażliwości, ale również przez weto prezydenta do wcześniejszej ustawy – spowodowało, że dzisiaj dostęp do pomocy może być dla pewnych grup osób trudniejszy.

Co do zasady zgadzam się z tym, że to system pomocy społecznej jest najbliżej danej osoby, by sprawdzić jakiej pomocy dana osoba potrzebuje i by z nią dotrzeć. Są jednak na pewno sytuacje, częściowo o nich rozmawialiśmy, gdzie

ta pomoc powinna być prostsza.

Czy pani może się wypowiedzieć na temat innych dramatycznych konsekwencji ustawy wygaszającej, np. przerywania terapii podtrzymujących życie, z powodu braku ubezpieczenia zdrowotnego?

Osobiście rozmawiałam także o tym z ministrem Duszczykiem.

Wiem, że minister wypracowywał rozwiązania we współpracy z NFZ i Ministerstwem Zdrowia. Uważam, że trzeba zmienić zapisy dotyczące ubezpieczenia zdrowotnego osób, które przebywają w OZZ-cie i tych poza nimi. Bo dziś jest tak, że jeżeli ktoś został uznany za grupę wrażliwą i przebywa w OZZ, to ma ubezpieczenie zdrowotne, a jeżeli znalazł się poza ośrodkiem, to je automatycznie traci. To nie zachęca do usamodzielniania się. Rozmowę na ten temat prowadziłam z MSWiA, ale to wiązałoby się ze zmianą ustawy z inicjatywy MSWiA.

Profesor Ewa Łętowska powiedziała mi w wywiadzie, że państwo miało prawo ograniczyć świadczenia dla cudzoziemców, ale nie tak. „Władze, przepraszam, schrzaniły tę ustawę. Jesteście panie i panowie ministrowie, nieudacznikami”. I jeszcze: „Perfidia tej legislacji polega na tym, że to osoba prowadząca ośrodek, często zżyta, zaprzyjaźniona z uchodźcami, ma im powiedzieć: wynoście się. Rączki państwa są czyste”. Czy poczuwa się pani do nieudacznictwa?

To słowa autorytetu prawniczego, zostawię je bez swojego komentarza. Staramy się robić, ile się da w ramach obowiązującego prawa, jakie by ono nie było niedoskonałe. O możliwościach i narzędziach, jakie ustawa nam daje, już panu opowiedziałam. Zmiany ustawowe zostały wprowadzone, nie my byliśmy i jesteśmy ich gospodarzami.

W „Kwiatkach polskich” w TVP 13 lipca powiedziała pani, że prowadząc politykę, chodzi o to, by móc spojrzeć w lustro. Czy koalicja rządowa, która odpowiada za ustawę wygaszającą, może spokojnie patrzeć w lustro? Zwłaszcza gdy przypomnimy sobie, że ci ludzie uciekli przed wojną, którą Ukraina toczy także w naszej obronie.

Ustawa przewiduje pomoc obywatelom Ukrainy. Rozmawiamy dzisiaj o jej niedoskonałościach, które mogą w niektórych przypadkach utrudnić dostęp do pomocy. Zgadzam się, to nie jest idealna sytuacja. Natomiast w obszarze możliwych narzędzi

działamy tak, by ta zmiana była jak najmniej dotkliwa dla ludzi.

Część narzędzi jest w rękach naszego Ministerstwa Rodziny, a część w rękach MSWiA. Istotne jest to, by zmiany nie przyczyniły się do dramatycznych indywidualnych sytuacji, jak choćby kryzysu bezdomności. Natomiast problem jest szerszy – cała polityka integracji uchodźców i migrantów z Ukrainy, którą zajmuje się w naszym ministerstwie Departament Integracji Społecznej, to już nie moja kompetencja.

Zasłania się pani brakiem kompetencji, ale proszę panią jako polityczkę i jako obywatelkę o ocenę ograniczania praw socjalnych najsłabszych grup uchodźczych z Ukrainy.

(chwila ciszy)

Mogę napisać „długie milczenie”, jeśli pani chce.

Nie, nie. W ramach moich kompetencji i zadań, które stanęły przed Departamentem Pomocy Społecznej, dążę do tego, żeby osoby w trudnej sytuacji wsparcie otrzymały.

Jako polityczka, jako człowiek, jako obywatelka uważam, że wsparcie mogłoby być łatwiej dostępne, zapisane wprost, tak, żeby osoby w trudnej sytuacji nie musiały przechodzić przez dodatkowe procedury. Mam nadzieję, że to zostanie dostrzeżone przez MSWiA, odpowiednie decyzje podejmie Rada Ministrów oraz Sejm, a na końcu oczywiście prezydent Karol Nawrocki.

Prawo powinno zostać uproszczone i dostosowane do potrzeb uchodźców, którzy uciekają do nas przed wojną, jaką rozpętał Putin.

¹ Z czego 4,2 tys. osób w wieku emerytalnym, 4,4 tys. dzieci i 1,7 tys. osób z niepełnosprawnościami. Jak pisze HFPC, OZZ-ty „stały się miejscem, w którym udało się uchodźcom odbudować poczucie bezpieczeństwa, rozpocząć proces integracji”.

² W apelu do MSWiA Rzeczniczka Praw Dziecka zwróciła się o „rozważenie działań legislacyjnych oraz interwencyjnych ukierunkowanych na zabezpieczenie potrzeb mieszkaniowych wszystkich małoletnich obywateli Ukrainy przebywających obecnie w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania wraz z rodzicami lub opiekunami oraz o poinformowanie o podjętych krokach”.

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze