Nowym uchodźcom urzędy odmawiają nadania PESEL-u UKR. Osoby, które mieszkają w Polsce w ciągu ostatnich lat, tracą go po wyjeździe na krótki czas do Ukrainy. Po powrocie często dowiadują się o tym przypadkiem. Wszystko przez błędnie wpisany cel wjazdu podczas przekroczenia granicy
Mimo to, że uchodźcy z Ukrainy przybywający do Polski nadal mogą starać się o objęcie ochroną tymczasową, od kilku tygodni Fundacja Ukraiński Dom, która działa na rzecz uchodźców i migrantów z Ukrainy, odnotowuje odmowy nadania numeru PESEL UKR osobom ubiegającym się o ten status po raz pierwszy.
– W urzędach uchodźcy słyszą, że weryfikacja w systemie dała wynik negatywny. To oznacza, że Straż Graniczna nie odnotowała wjazdu w celu uzyskania tymczasowej ochrony, tylko jako zwykły wjazd, np. w celach turystycznych – wyjaśnia Bohdan Kontsur, konsultant w Centrum wsparcia Ukraińskiego Domu w Warszawie. Właśnie odnotowanie w rejestrze ewakuowanych jest – według urzędów – niezbędne dla uzyskania PESEL-u UKR.
Według Bohdana Kontsura funkcjonariusze SG nie zawsze pytają o cel wjazdu.
– Nie można zakładać, że osoba wjeżdża w celach turystycznych – mówi ekspert. Ale zdarzało się, że ludzie na granicy jasno deklarowali, że jadą do Polski w celu otrzymania ochrony tymczasowej. Mimo to ich wjazd nie był odnotowany jako ewakuacyjny. Kiedy potem przychodzili do urzędu, urzędnicy nie mogli nadać im PESEL UKR – mówi ekspert. Dodaje, że urzędnicy radzą uchodźcom zwracać się do SG o zmianę tego wpisu w systemie (choć też mają obowiązek zwrócić się do SG, jeśli wjazd nie został odnotowany).
– Wcześniej było tak, że jeśli osoba wjechała np. nie pokazując dokumentu ochrony czasowej w aplikacji mObywatel (wcześniej „Diia.pl”), to SG zmieniała w systemie cel wjazdu na właściwy i status UKR był przywracany. Teraz SG pisze, że nie może zmienić tego wpisu, tłumacząc, że skoro funkcjonariusze tego nie zaznaczyli, to znaczy, że podczas kontroli osoba nie wspomniała, że wjeżdża w celu uzyskania tymczasowej ochrony – kontynuuje Kontsur.
SG ma 30 dni na odpowiedź. Tyle samo czasu ma człowiek, żeby złożyć wniosek o nadanie PESEL-u UKR.
– Widzimy problem. SG może w ciągu miesiąca nadawać odpowiedź, która nawet nie zawsze będzie pozytywna, po czym dana osoba zgłosi się po uzyskanie statusu UKR i usłyszy, że już minęło 30 dni od jej wjazdu, więc nie może zostać objęta ochroną tymczasową – mówi Kontsur. Dodaje, że najgorsze w tej sytuacji jest to, że kiedy uchodźcy próbują uzyskać wyjaśnienia lub pisemne potwierdzenie, że się zgłaszali po nadanie PESEL-u UKR w określonym ustawą terminie, to niemal zawsze spotykają się z odmową. A bez tego po upływie 30 dni trudniej będzie udowodnić, że osoba zgłasza się do urzędu.
4 czerwca 2026 roku Wiktoria po raz przyjechała do Polski w celu uzyskania ochrony tymczasowej.
– Kiedy wjeżdżałam, na granicy pytano mnie, dokąd jadę i w jakim celu. Powiedziałam, że jadę do Warszawy i planuję ubiegać się o PESEL UKR. Pani się uśmiechnęła i zapytała, czy planuję mieszkać w Polsce, powiedziałam, że tak – wspomina Wiktoria.
Za kilka dni, 10 czerwca kobieta zwróciła się do urzędu, żeby uzyskać PESEL UKR.
– Pracownica urzędu przyjęła mój wniosek, ale nie nadała mi PESEL-u. Powiedziała, że w systemie mój status jest nieaktywny, mam zwrócić się do Straży Granicznej, aby w systemie zmienili mi status, żeby urząd mógł nadać mi PESEL UKR.
Wiktoria wysłała listy do Straży Granicznej – i do punktu przekroczenia granicy, i do Komendy Głównej.
– 22 czerwca przyszła odpowiedź, że urząd powinien nadać mi status UKR, nawet jeśli nie ma statusu ewakuacji. SG nie może zmienić w systemie mojego statusu po tym, jak został on wprowadzony – mówi Wiktoria. Tydzień później znowu poszła do urzędu.
– Wyjaśniłam urzędniczce sytuację. Powiedziała, że jej nie interesuje mój list do Straży Granicznej. Status się nie zmienił, nadal jest nieaktywny. Powiedziała, że mam 30 dni z momentu wjazdu, żeby złożyć wniosek o nadanie PESEL-u UKR – kontynuuje Wiktoria. Dodaje, że próbowała wyjaśnić, że w tym urzędzie już złożyła wniosek, ale urzędniczka powtarzała, że Wiktoria ma 30 dni.
Doradzała, bym wracała na granicę i ponownie wjechała do Polskić, żeby SG prawidłowo wpisała cel wjazdu.
Wiktoria już zwracała się o pomoc prawną. Nie ma wizy, liczyła, że zostanie objęta ochroną tymczasową.
– Według prawników, jeśli urząd przyjął mój wniosek, to te 30 dni od momentu wjazdu, które przewidują przepisy na złożenie wniosku, już mnie nie dotyczą. Teraz mam czekać odpowiedzi od Straży Granicznej lub od urzędu – mówi Wiktoria. Załatwianie spraw związanych z legalizacją pobytu jest podstawową kwestią – i mimo że w Polsce jest legalnie (wjechała z dokumentami biometrycznymi), to może mieć trudności z zatrudnieniem. Bo to PESEL UKR zezwala osobom z Ukrainy pracować bez zezwolenia na pracę. A jego wyrobienie może zająć kilka miesięcy.
– Choć pani Wiktoria będzie mogła zostać zatrudniona, to np. nie będzie mogła prowadzić jednoosobowej działalności gospodarczej, która jest bardzo popularna wśród Ukraińców, którzy przyzwyczaili się do JDG w swoim kraju. Oprócz tego każda zmiana pracy będzie kosztować jej 220 zł za zmianę w zezwoleniu na pobyt – wyjaśnia Kontsur.
Jak mówi Wiktoria, niestety jest za wcześnie, by mówić o pozytywnym rozwiązaniu jej sytuacji.
– Złożyłam skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich. Wszczęto postępowanie w mojej sprawie i skierowano zapytanie do Komendy Głównej Straży Granicznej z żądaniem przeprowadzenia kontroli – wyjaśnia Wiktoria. Dodaje, że równocześnie otrzymała oficjalny list w formie papierowej od Komendy Głównej w odpowiedzi na jej pierwsze zgłoszenie.
– Twierdzą, że nie mogą zmienić niczego w systemie z mocą wsteczną. Co więcej, zastępca naczelnika Departamentu obarczy mnie winą, pisząc, że „w interesie cudzoziemca leży znajomość i przestrzeganie porządku prawnego państwa, do którego przybywa”. Oznacza to, że Straż Graniczna oficjalnie uważa, że zwykły człowiek uciekający przed wojną powinien być biegły w ich wewnętrznych kategoriach i kodach w systemie – mówi Wiktoria.
– W odpowiedzi wysłałam oficjalne zażalenie do Komendanta Głównego. Zaznaczyłam, że obowiązkiem służb jest właściwe informowanie ludzi, a nie uchylanie się od obowiązków.
Czekam na dalsze działania i decyzję RPO, który jest teraz moją jedyną nadzieją na naprawienie tego błędu.
Ukraiński Dom ma do czynienia też z przypadkami utraty tego statusu przez osoby, które wyjechały z Polski do Ukrainy na krótki okres (krótszy niż 30 dni – tyle według przepisów uchodźca może przebywać za granicą RP).
Natalia wyjeżdżała do Ukrainy 5 kwietnia, wróciła 14.
– Jak zazwyczaj na granicy pokazywałam w telefonie aplikację diia.pl i paszport – opowiada. Pod koniec maja nagle znów musiała wyjechać do domu, córka miała pilną operację.
– Kupiłam bilety. Zawsze przed wyjazdem w aplikacji sprawdzam status. 28 maja okazało się, że dokumenty zniknęły – mówi Natalia. Straciła PESEL UKR 6 kwietnia. – Ponad miesiąc spokojnie żyłam i myślałam, że z moimi dokumentami wszystko jest w porządku. Byłam zrozpaczona. Mówiłam nawet, że jadę w jedną stronę, nie mogę poświęcić dziecka z powodu czyichś błędów.
Natalia przy wsparciu pracowników Ukraińskiego Domu napisała list do Straży Granicznej z prośbą o przywrócenie statusu UKR i pojechała do Ukrainy.
– Kiedy byłam w pociągu, otrzymałam maila od SG, że wszystko powinno być dobrze, w ciągu 30 dni sprawa będzie rozpatrzona. Podczas kontroli wyjaśniłam sprawę też funkcjonariuszowi SG, pokazałam ten list. Powiedział, że nie powinno być żadnych problemów i prawdopodobnie status UKR będzie przywrócony, zanim wrócę do Polski. Nie widzi żadnego naruszenia z mojej strony, miałam przy sobie bilety elektroniczne, potwierdzenie poprzedniej podróży – opowiada Natalia. Wróciła do Warszawy 10 czerwca.
– Przy powrocie nie udało mi się otworzyć aplikacji mObywatel, poinformowałam o tym funkcjonariusza. Powiedział, że mam zwrócić się do urzędu i że mam ochronę tymczasową. Nie mogą jej nadać mi po raz drugi. Po prostu zaszła jakaś pomyłka i straciłam status.
Po powrocie do Warszawy Natalia zaczęła znowu dzwonić, pisać, jeździć po urzędach. W związku ze zmianami przepisów było trudno ustalić, kto ma przywrócić jej status.
– Jedni na drugich przekładali odpowiedzialność. Z jednej strony rozumiem urzędników, zmieniały się przepisy, może nie wszystko technicznie od razu działało. Natomiast z drugiej strony – wychodziło na to, że przestrzegając prawa, jakoby je naruszyłam – mówi Natalia. – SG nie mogła przepuścić mnie na innej podstawie. Podałam paszport, pokazałam PESEL UKR w telefonie – widać to na kamerach. Nikt nie prosił mnie o odciski. Przeszłam kontrolę szybko, tak jak wszystkie inne osoby, które miały takie dokumenty. Było dużo ludzi, zła pogoda, nagle zaczął padać grad. Wszystko rozumiem. Jesteśmy ludźmi i możemy popełniać błędy. Może coś się nie kliknęło, może tablet był mokry. Na pewno miał miejsce jakiś problem techniczny.
Natalia odzyskała PESEL UKR 23 czerwca.
– Jestem za to bardzo wdzięczna pracownikom urzędu, Straży Granicznej oraz Komendy Głównej SG. Oraz za wyjaśnienie rozbieżności w rejestrach. Problem dotyczył niewłaściwego zadziałania modułu – mówi Natalia.
Żeby załatwić sprawę, kobieta kilka dni nie chodziła do pracy.
– Musiałam kilka razy jeździć do urzędu, do Ukraińskiego Domu. Pracuję na umowie zlecenie, jeśli nie ma mnie w pracy, to nie otrzymuję wypłaty za ten dzień.
Przyjechała do Polski w październiku 2022 roku. W Ukrainie ma dorosłe dzieci, które często odwiedza.
– Mieszkam sama w Polsce ze względu na stan zdrowia. Próbowałam wrócić do Kijowa, ale więcej niż tydzień-10 dni nie wytrzymuję z powodu ostrzałów.
Większość nocy w Kijowie spędzam w korytarzu albo na parkingu podziemnym.
Natalia odzyskała w systemie PESEL UKR z dniem, w którym go straciła (6 kwietnia). Jest to istotne. Od maja 2026 roku ukraińscy uchodźcy mogą składać wnioski o tymczasową kartę pobytu – CUKR. Natalia mogła więc stracić możliwość uproszczonej legalizacji, ponieważ wśród warunków jest nieprzerwane posiadanie statusu UKR w ciągu ostatniego roku oraz w dniu złożenia wniosku.
– Był to jeden z powodów, dla których tak bardzo się starałam o przywrócenie PESEL-u UKR. Spełniałam wszystkie wymagania i planowałam starać się o kartę CUKR – mówi Natalia i dodaje, że zgodnie z przepisami uchodźcy mogą wyjeżdżać z Polski na okres do 30 dni, jej wyjazdy są krótsze. – Niczego nie naruszam – podkreśla kobieta.
Jak wskazuje Oleksandr Pestrykov z Ukraińskiego Domu, od marca 2026 roku zmniejszyła się liczba osób, które wjeżdżają do Polski w celu otrzymania ochrony tymczasowej lub posiadające taki status (wyjazdy do Ukrainy i powroty).
Potwierdzają to dane publikowane na stronie dane.gov.pl, gdzie SG skrupulatnie, prawie każde dwa tygodnie podaje, ile osób przekroczyło granicę RP w celu ewakuacji.
Według eksperta o ile od października do grudnia ta liczba wynosiła ok. 50 tys., w styczniu 2026 roku – ponad 70 tys., to już w marcu (kiedy weszła w życie ustawa wygaszająca pomoc obywatelom Ukrainy) – ok. 11 tys., kwietniu ok. 1300 osób, w maju ok. 1100 osób, w czerwcu – ok. 1600.
– W ciągu pierwszych 7 dni lipca odnotowano tyle samo ewakuacji, co w całym czerwcu. To oznacza, że sytuacja zmienia się na lepsze. Jednak liczba ta jest nadal znacznie niższa od standardowych liczb sprzed marca. Sytuacja się poprawia, ale nie wraca jeszcze do normy – mówi Pestrykov.
– Te bardzo małe liczby odnotowanych osób ewakuowanych wskazują na problem systemowy. Nie wiemy, jakie są tego przyczyny.
Według Fundacji z rozmów z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji wynika, że resort wie o problemie (choć jest wrażenie, że również do końca nie wie, co się stało i jaka jest tego skala) i stara się naprawić sytuację.
– Zdaniem ministerstwa chodzi o nie do końca prawidłową odprawę. Czyli SG i uchodźcy po prostu nie dopełniają obowiązków, które na nich ciążą. Tzn. najczęściej osoby, które przyjeżdżają z Ukrainy, nie mówią wprost, że przyjeżdżają w celu ewakuowania się, a Straż Graniczna często nie dopytuje o to – wyjaśnia Pestrykov. Jak dodaje, część osób podczas kontroli na granicy może nie wiedzieć, co ma powiedzieć, stresuje się, że źle mówi po polsku lub po prostu nie zna języka polskiego. – Otrzymując paszport z powrotem, jadą dalej do Polski, ale rejestr osób ewakuowanych ich nie odnotowuje. Rejestr prowadzi Straż Graniczna, która po prostu przez natłok obowiązków, albo brak czujności funkcjonariuszy, wprowadza złe adnotacje. Później ma to konkretne konsekwencje.
Całą odpowiedzialność za nieprawidłowości w systemie – które według ekspertów wyrosły na dużą skalę, nie są to pojedyncze przypadki – zrzuca się na uchodźcę.
Kolejną informacją, którą trudno wyjaśnić w przepisach, są dodatkowe weryfikacje prowadzone przez urzędy. Uchodźcy, którzy starają się o PESEL UKR, są pytani, z jakiego regionu przybyli (przyfrontowego czy bardziej „bezpiecznego”), lub mają udowodnić, że ich dom został zniszczony.
MSWiA – jak zaznacza Pestrykov – podkreśla, że urząd nie jest organem właściwym do podjęcia decyzji o tym, czy osoba ma być objęta ochroną tymczasową, taką decyzję przyjmuje SG w momencie przekroczenia granicy.
Według Pestrykova MSWIA zapewniło, że Straż Graniczną oraz urzędy otrzymają wytyczne, które powinny wyjaśniać, jak ma wyglądać proces nadania PESEL-u UKRy. Będzie kampania informacyjna też dla uchodźców – na przejściach granicznych powinny pojawić się plakaty lub ulotki z informacją, że jeśli osoba wyjeżdża w celu ewakuacji, to powinna zgłosić to podczas kontroli.
– Najgorzej to, że chodzą pogłoski, które – mam nadzieję – nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, że to działanie celowe. Że to skutek tajnej instrukcji, by nie rejestrować osób ewakuowanych. To nie sprzyja zaufaniu uchodźców do państwa polskiego, zwłaszcza w obecnej sytuacji – mówi Pestrykov.
Marcin Mycielski, wiceprezes i dyrektor wykonawczy Fundacji Otwarty Dialog również jest zaniepokojony sytuacją. Powołując się na ukraińską firmę, która zajmuje się legalizacją pobytu cudzoziemców, mówi, że biuro otrzymuje 8-10 zgłoszeń dziennie od osób, którym urzędy gmin odmawiają w nadawaniu PESEL-u UKR, ponieważ ich wjazd do Polski nie został odnotowany jako ewakuacyjny.
– Sytuacja jest nie tylko głęboko niepokojąca, ale wyraźnie sugeruje systemową zmianę podejścia ze strony Straży Granicznej do ofiar wojny, które szukają schronienia w naszym kraju. Jest to niestety spójne z nową narracją polskiego rządu, według której pomaganie naszemu sąsiadowi jest czymś wstydliwym, z czego należy się tłumaczyć – jak to robiła ostatnio minister Sobkowiak. Uważam takie podejście za skandaliczne, gdyż stawia doraźny interes polityczny partii nad interes Polski, którym jest maksymalne wsparcie Ukrainy, walczącej przecież również po to, żebyśmy my nie musieli – mówi Mycielski. W czerwcu zwrócił się do MSWiA z prośbą o wyjaśnienie sytuacji.
„Funkcjonariusze Straży Granicznej realizują odprawę i ewidencjonują przekroczenia granicy w sposób rzetelny, działając ściśle na podstawie przepisów prawa, przedstawionych dokumentów oraz deklarowanego przez cudzoziemca celu wjazdu. Każdorazowo w przypadku zadeklarowania zamiaru skorzystania z ochrony czasowej, informacja ta trafia do systemów teleinformatycznych. Wszelkie dane gromadzone przez Straż Graniczną odpowiadają wyłącznie informacjom uzyskanym bezpośrednio od cudzoziemców oraz ustaleniom poczynionym w toku procedur granicznych. Służby na bieżąco monitorują spójność wpisów, aby odzwierciedlały one stan faktyczny” – czytamy w odpowiedzi MSWiA dla Fundacji Otwarty Dialog.
I dalej:
„Aktem prawnym regulującym zasady kontroli i ustalania warunków pobytu na granicach zewnętrznych jest Kodeks Graniczny Schengen (Rozporządzenie UE 2016/399). Poza powszechnie obowiązującymi przepisami prawa, żadne inne dokumenty o charakterze wewnętrznym czy dyspozycje w tym zakresie – zarówno formalne, jak i nieformalne – nie były wydawane”.
Według Ministerstwa „system teleinformatyczny wykorzystywany przez urzędników w gminach do rejestracji statusu PESEL UKR w ogóle nie przewiduje ani nie gromadzi informacji dotyczących turystycznego celu wjazdu”. „Formułowane w przestrzeni publicznej obawy nie wynikają zatem z systemowych działań Straży Granicznej, która każdą deklarację o ucieczce w związku z konfliktem zbrojnym odnotowuje w swoich bazach” – podkreśla resort. I dodaje: „Nie ma podstaw do stwierdzenia, aby dochodziło do celowego wprowadzania nieprawidłowych informacji. Wszelkie sygnały o ewentualnych rozbieżnościach są niezwłocznie badane w trybie roboczym”.
Uchodźcy i migranci
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji
ochrona tymczasowa
PESEL UKR
straż graniczna
uchodźcy z Ukrainy
Ukraińcy w Polsce
ukraiński dom w Warszawie
wojna w Ukrainie
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Jest dziennikarką, reporterką. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media. W OKO.press pisze o wojnie Rosji przeciwko Ukrainie oraz jej skutkach, codzienności wojennej Ukraińców. Opisuje również wyzwania ukraińskich uchodźców w Polsce, np. związane z edukacją dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Od czasu do czasu uczestniczy w debatach oraz wydarzeniach poświęconych tematowi wojny w Ukrainie.
Komentarze