Rewolucja cyfrowa, czyli jak na własną zgubę oddaliśmy władzę 1 procentowi najbogatszych
Nie żyjemy już w kapitalizmie. W nowym systemie fabryki i gospodarstwa nadal istnieją, lecz służą nowemu sposobowi bogacenia się elit – poprzez przejmowanie renty, a nie zysków z produkcji – pisze prof. Ladislau Dowbor, brazylijski ekonomista pochodzenia polskiego
Rewolucja cyfrowa sięga co najmniej równie głęboko jak rewolucja przemysłowa sprzed dwóch i pół wieku. Oznacza to, że mamy do czynienia z odmiennym sposobem produkcji w świecie, który dysponuje globalną, natychmiastową łącznością i w którym dochodzi do centralizacji wiedzy oraz ogólnej dominacji czynników niematerialnych, przewagi pieniądza wirtualnego i nieproduktywnego przejmowania renty, będącego główną formą zawłaszczania nadwyżki społecznej. Nie są to nowe cechy systemu, lecz nowy system.
Ustalmy to jasno od samego początku. Niszczymy świat dla korzyści bardzo nielicznych osób. UBS (Union des Banques Suisses) w swoim Global Wealth Report podaje podstawowe dane dotyczące nierówności. Najbogatszy 1 proc. populacji posiada około 230 bln dolarów, podczas gdy uboższa połowa ludzkości dysponuje jedynie 5 bln. Najbogatszy 1 proc. ma po pokryciu kosztów życia znaczne nadwyżki, które może inwestować w dalszy finansowy rentieryzm, przez co jego majątki rosną. Tymczasem uboższe 50 proc. z trudem wiąże koniec z końcem, a nawet popada w długi. W rezultacie jesteśmy uwięzieni w mechanizmie narastających nierówności, które już osiągnęły absurdalny poziom.
Jeśli jednak spojrzymy na to, kto powinien rozwiązać ten problem, na szczytach władzy politycznej zobaczymy ten sam 1 proc. Mechanizm nakręca się sam. I to jest pierwsze z naszych kluczowych wyzwań.

Komentarze