Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Foto Brittany E. N. Murphy U.S. Army Space and Missile Defense Command via AP,Foto Brittany E. N. ...

5 lutego 2026 wygasł ostatecznie traktat New START, ostatnie z porozumień o ograniczeniu zbrojeń strategicznych zawartych pomiędzy Rosją (a wcześniej ZSRR) a Stanami Zjednoczonymi. Czy oznacza to, że wskazówki symbolicznego zegara zagłady przesuną się bliżej północy?

Przypomnijmy, że ten układ został zawarty w roku 2010 a ratyfikowany w roku 2011. Limity obowiązujące obie strony zakładały, że liczba rozmieszczonych nosicieli strategicznej broni jądrowej (pocisków i bombowców) będzie ograniczona do 700, liczba wyrzutni (w tym znów bombowców) do 800, a samych głowic – do 1550 po każdej ze stron.

W szczególności obie strony zobowiązały się między innymi do ujawniania informacji na temat liczby i miejsc bazowania pocisków, inspekcji na miejscu oraz niezakłócania pracy narodowych środków technicznych (czyli satelitów rozpoznawczych).

Pierwotnie miał on wygasnąć w 2021 roku, ale został przedłużony o kolejne pięć lat. Pakt przewidywał również szeroko zakrojone inspekcje na miejscu w celu weryfikacji wypełniania umowy, ale zakończyły się one w 2020 roku z powodu pandemii COVID-19 i nigdy nie zostały wznowione.

W lutym 2023 roku prezydent Rosji Władimir Putin zawiesił udział Moskwy, mówiąc, że Kreml nie może pozwolić na amerykańskie inspekcje swoich obiektów nuklearnych w czasie, gdy Waszyngton i jego sojusznicy z NATO otwarcie zadeklarowali, że ich celem jest pokonanie Moskwy w Ukrainie.

We wrześniu 2025 roku Putin ponownie zadeklarował gotowość do przestrzegania limitów broni nuklearnej przez kolejny rok i wezwał do tego Waszyngton. Ale administracja Donalda Trumpa nie podjęła rozmów. I New START wygasł.

O wyścigu zbrojeń jądrowych po II wojnie światowej i zawieranych porozumieniach – czytaj w dalszej części tekstu.

(COMBO) This combination of pictures created on February 05, 2026 shows (L-R)
(FILES) This US Air Force handout file image shows an Air Force technician inspecting an LGM-30G Minuteman III missile inside a silo about 60 miles from Grand Forks Air Force Base, in North Dakota. (FILES) A RS-24 Yars intercontinental ballistic missile system drives across Red Square during the Victory Day military parade in central Moscow on May 9, 2025.. The last nuclear treaty between Russia and the United States expired on February 5, 2026, abruptly ending decades of restrictions on how many warheads the two top powers can deploy and triggering fears of a global arms race. (Photo by Kirill KUDRYAVTSEV and Handout / various sources / AFP)
Z lewej technicy sprawdzają ICBM LGM-30G Minuteman III w silosie opodal Grand Forks Air Force Base w Płn. Dakocie, z prawej rosyjska rakieta balistyczna RS-24 Yars na paradzie w Moskwie 9 maja 2025. Fot. Kirill KUDRYAVTSEV i inne źródła/AFP

Równowaga strachu pozostaje

W dającej się przewidzieć przyszłości fundamentem zbrojeń strategicznych pozostanie równowaga strachu. To właśnie groźba odpalenia utrzymywanych w silosach pocisków oraz rakiet z okrętów podwodnych – a więc zniszczenia atakującego państwa (a przy okazji zapewne wyrządzenia niepowetowanych strat reszcie ludzkości), sprawiła, że ani ZSRR, ani USA nie odważyły się na nową wojnę światową, w której nie byłoby już zwycięzców.

Z polskiej perspektywy – te wydarzenia w krótkiej perspektywie nie zmieniają. Żyliśmy bowiem w świecie „wzajemnego gwarantowanego zniszczenia” przez dekady. To, co jest możliwą konsekwencją nowego wyścigu atomowych zbrojeń, to możliwa chęć wzmocnienia także atomowych arsenałów innych państw.

Jest to szczególnie istotne dla Europy w razie, gdyby amerykańskie zaangażowanie w jej bezpieczeństwo osłabło, a Rosja będzie stosować atomowy szantaż wobec państw w jej otoczeniu. To może doprowadzić do prób rozszerzenia grona europejskich państw posiadających bron atomową i środki przenoszenia.

Jeśli fiński analityk obronny publikuje artykuł o hipotetycznej skandynawskiej bombie i nie jest to ani żart, ani wstęp do powieści political fiction, to parafrazując klasyka wiedz, że coś się dzieje. W dalszej perspektywie czasowej także Polska może zderzyć się z takimi, atomowego ciężaru – kwestiami.

Przeczytaj także:

Stan na dziś

Obecnie potencjał amerykański to 400 rozmieszczonych pocisków balistycznych jednego typu – Minuteman III, każdy wyposażony w pojedynczą głowicę o mocy 300 kiloton. Siły bazowania morskiego to czternaście okrętów podwodnych typu Ohio, obecnie każdy z możliwością przenoszenia 20 wielogłowicowych rakiet Trident II oraz 65 bombowców: 19 B-2A oraz 46 B-52H.

Międzykontynentalne rakiety balistyczne Minuteman przed wejściem do F.E. Warren Air Base w Wyoming, USA. Od lewej: rakieta Peacekeeper, Minuteman III i Minuteman I. U.S. Air Force photo by R.J. Oriez

Siły rosyjskie obecnie to 324 pociski bazowania lądowego kilku typów. Są to wprowadzane do służby już po upadku ZSRR nowoczesne rakiety RS-12 Topol, RS-24 Jars oraz starsze RS-20 i RS-18.

Część wyposażona jest w głowice pojedyncze, część to pociski wielogłowicowe. Ponadto część rakiet RS-18 otrzymała głowice nowego typu – hipersoniczne pojazdy szybujące o oznaczeniu Awangard, zdolne potencjalnie do unikania przeciwpocisków wystrzeliwanych przez systemy antyrakietowe. Trwają prace nad pociskiem balistycznym RS-28 Sarmat. Oprócz nich Rosja ma dwanaście okrętów podwodnych – każdy z szesnastoma wyrzutniami oraz około siedemdziesięciu jeden bombowców: Tu-160 oraz Tu-95.

Warto pamiętać, że te wszystkie liczby to tylko arsenał strategiczny. Nie obejmują więc środków przenoszenia takich jak samoloty lotnictwa taktycznego (amerykańskie F-35 czy rosyjskie Su-34) czy pocisków rakietowych innych niż dalekiego zasięgu (a więc choćby Iskanderów).

(FILES) A Russian Topol-M ICBM drives across Red Square in a Victory Day Parade in Moscow on May 9, 2008. Russia vowed on February 4, 2026,  to act "responsibly" should its last nuclear treaty with the United States expire on February 5, amid mounting fears the agreement's collapse could spur a new arms race between the top nuclear powers. The New START agreement, signed in 2010, limits the number of nuclear warheads each side can deploy. (Photo by Yuri KADOBNOV / AFP)
Międzykontynentalna rakieta balistyczna Topol-M na paradzie na Placu Czerwonym w Moskwie, 9 maja 2008. Fot. Yuri KADOBNOV/AFP

Amerykanie łatwo zwiększą liczbę głowic

Wygaśnięcie traktatu New START oznacza, że Amerykanie mają wolną rękę w zwiększeniu liczby rozmieszczonych głowic, jeśli nie zostanie wypracowane w przyszłości nowe porozumienie.

Obecnie w ich flocie bombowców 30 maszyn B-52 przeznaczonych jest do przenoszenia broni konwencjonalnej – ale łatwo jest je przywrócić do pełnych, atomowych zdolności. Bez problemu można także zmienić konfigurację pocisków Minuteman, by przenosiły trzy zamiast jednej głowicy.

Na morzu możliwe jest zwiększenie liczby głowic, gdyż aby zmieścić się w limitach New START – po cztery wyrzutnie na okrętach typu Ohio zostały wyłączone. Łatwe jest więc zastosowanie z powrotem pełnego wariantu załadowania – dwadzieścia cztery rakiety, każda po dwanaście głowic.

W przyszłości arsenał strategiczny uzupełnią już zamówione bombowce B-21 Raider, których ma być równe sto egzemplarzy i zastąpią samoloty B-2 i B-1B. Wobec bliskiego końca służb tych ostatnich, przywrócenie ich do misji atomowej jest mało prawdopodobne, hipotetycznie natomiast zamówienie na B-21 zostanie zwiększone, skoro limity przestają obowiązywać.

Koreas Tensions
Bombowce B-52H, którym towarzyszą amerykańskie myśliwce F-16 i południowokoreański F-35 pod czas ćwiczeń nad Koreą Płd. 14 kwietnia 2023. Fot. Ministerstwo Obrony Korei Płd. via AP

W służbie pozostawać także będą bombowce B-52, które mają przejść i tak głęboką modernizację. Ponadto trwają prace nad nowym pociskiem balistycznym bazowania lądowego Sentinel, który zastąpi Minutemany. Według obecnych planów ma przenosić pojedynczą głowicę, w świetle wygaśnięcia New START – możliwe jest, że zostanie przeprojektowany do przenoszenia wielu głowic.

To oznacza, że po stronie amerykańskiej strategiczny arsenał atomowy może przejść ewolucję, ale nie będą to zmiany drastyczne.

Rosja znajduje się w gorszej sytuacji

Jej arsenał rakietowy pozostaje zasadniczo nienaruszony. Państwo to posiada także szereg środków rażenia – pocisków balistycznych i manewrujących – innych niż strategiczne, które używane są przeciwko Ukrainie. Trwają prace nad nowymi typami uzbrojenia, jednak tutaj sytuacja jest skomplikowana. W roku 2018 Putin zaprezentował sześć typów uzbrojenia, nad którymi trwały wówczas prace. W tym zestawie Wunderwaffe znalazły się właśnie pociski Sarmat i Awangard – oprócz ich były to podwodny dron atomowy Posejdon, pocisk manewrujący napędzany atomowo Buriewiestnik oraz rakiety Cyrkon i Kindżał.

This grab from a handout footage released by the Russian Defence Ministry press service on December 30, 2025, shows what is said is deployment of a Russian Oreshnik hypersonic, nuclear-capable missile system for combat duty at an undisclosed location in Belarus. (Photo by Handout / Russian Defence Ministry / AFP) / RESTRICTED TO EDITORIAL USE - MANDATORY CREDIT "AFP PHOTO / RUSSIAN DEFENCE MINISTRY" - HANDOUT - NO MARKETING NO ADVERTISING CAMPAIGNS - DISTRIBUTED AS A SERVICE TO CLIENTS
Fragment zdjęcia udostępnionego przez rosyjski MON 30 grudnia 2025. Przewożenie na pozycję startową hipersonicznej rakiety Oriesznik zdolnej do przenoszenia ładunków jądrowych. Fot. Rosyjski MON/AFP

Te dwie ostatnie są używane przeciwko Ukrainie. Okazało się także, że ich zwalczanie przez dostarczane z Zachodu systemy jest możliwe. Systemy Posejdon i Buriewiestnik pozostają wciąż przedmiotem prac badawczych – i jest możliwe, że na tym etapie pozostaną. Prawdopodobne jest, że Rosja będzie próbowała wprowadzić do uzbrojenia pociski Sarmat oraz zwiększyć liczbę systemów Awangard. Jest to warunkowane możliwościami finansowymi i produkcyjnymi. Z tych samym powodów z kolei, wątpliwe jest, aby udało się Rosji zmodernizować swój potencjał lotniczy.

Program nowego bombowca strategicznego (PAK DA) prawdopodobnie jeszcze długo pozostanie na deskach kreślarskich. Ponadto posiadany już zasób bombowców kurczy się – na skutek strat bojowych, zużycia maszyn podczas ataków na Ukrainę oraz z powodu wieku samolotów – produkowanych pod koniec istnienia ZSRR.

Co więcej, deficyty rosyjskich sił zbrojnych ujawnione w ciągu ostatnich lat sprawiają, że szereg komponentów arsenału strategicznego traci na wiarygodności. Trudno mówić o w pełni wiarygodnym odstraszaniu, jeśli dochodziło do powtarzanych ataków ukraińskich na bazy lotnictwa strategicznego, rosyjska przestrzeń powietrzna jest regularnie penetrowana przez ukraińskie drony i pociski a bazy morskie, jak choćby położony na północy Rosji Siewieromorsk, są narażone na ataki bronią konwencjonalną, która może dosięgnąć bazujących tam okrętów.

Odpowiedzią może być stosowanie środków pośrednich jak pocisk Oriesznik, dotąd dwa razy użyty przeciwko Ukrainie. Jest to jednak po pierwsze pocisk średniego zasięgu – a więc zagrażać może przede wszystkim celom w Europie (w tym amerykańskim bazom), po drugie, jest to prawdopodobnie rakietowa prowizorka i możliwości seryjnej produkcji są nieznane, po trzecie zaś może być zwalczany zarówno przez amerykańskie systemy przeciwrakietowe, jak również te, które posiada Europa, np. przez nabyty przez Niemcy zestaw Arrow-3. Zaś wiarygodność odstraszania (lub zastraszania) zakłada, że wyprowadzane jest uderzenie, przed którym nie ma obrony.

A co ze zbrojeniami Chin?

Kolejnym elementem układanki jest fakt, że wszystkie dotychczasowe porozumienia dotyczyły relacji USA – Rosja (a wcześniej ZSRR). Tymczasem państw atomowych jest więcej – a w szczególności zwraca uwagę rozbudowa chińskich sił zbrojnych, w tym rakietowych sił strategicznych.

W tej sytuacji jest możliwe, że administracja Trumpa ani ewentualna późniejsza – może nie być zainteresowana nowym porozumieniem, ponieważ kluczowa będzie budowa potencjału pozwalającego efektywnie utrzymać w przyszłości równowagę wobec zarówno Rosji, jak i Chin.

Jednocześnie możliwe jest dążenie do rozbudowy systemów obrony przeciwrakietowej, pozwalającej tę przewagę jeszcze bardziej utrwalić, pod warunkiem, że pozostałe państwa nie zdołają nadążyć za Ameryką.

W przypadku Rosji, jej system antyrakietowy – istniejący od dekad – służy obronie samej Moskwy i tylko jej. Stworzenie tarczy choćby na inne ważne miasta czy obiekty strategiczne byłoby niezwykle kosztowne, zakładając, że byłaby ona efektywna.

Chińskie możliwości w tym zakresie są zasadniczo nieznane, wiadomo jednak, że prace nad takimi systemami i próby są prowadzone.

USA, ZSRR, Wielka Brytania, Francja ...

Atomowy wyścig zbrojeń rozpoczął się jeszcze przed pierwszą eksplozją nuklearną. Obawy przed budową bomby przez III Rzeszę, wskazane w liście Einsteina i Szilarda do prezydenta Roosevelta w 1939 roku, doprowadziły ostatecznie do uruchomienia projektu Manhattan. W reakcji na prace amerykańskie ruszył radziecki program atomowy, który doprowadził do uzyskania przez ZSRR bomby jądrowej w roku 1949.

W ślad za największymi mocarstwami podążyły inne państwa. W roku 1952 swoją pierwszą próbę jądrową przeprowadziła Wielka Brytania, osiem lat później Francja, następnie do atomowego klubu przystępowali kolejni posiadacze broni jądrowej.

Jednak ton zbrojeniom atomowym nadawały USA i ZSRR, jako państwa posiadające największy arsenał samych głowic oraz środków przenoszenia. Już w latach sześćdziesiątych obejmował on praktycznie każdy możliwy sposób użycia tego uzbrojenia, od ładunków plecakowych dla komandosów, poprzez atomowe pociski dla dział aż po bomby lotnicze i międzykontynentalne pociski balistyczne.

Dynamiczny rozwój broni atomowej wynikał z przyjętych założeń doktrynalnych. Po stronie radzieckiej zakładano – i co przerażające, przetestowano to podczas ćwiczeń z udziałem ludzi – że

atak na NATO rozpocznie się od uderzeń atomowych, torujących drogę dla nacierających sił lądowych.

Z kolei amerykańskie koncepcje, przyjęte także przez NATO, zakładały zmasowany odwet – a więc w chwili rozpoczęcia wojny odpowiedzią będą zmasowane uderzenia atomowe wymierzone zarówno w atakujące wojska, jak i w ich zaplecze (w tym przemysł i linie komunikacyjne). Z czasem doszło do zmian w doktrynach, które zakładały, że przyszła wojna będzie toczona także siłami konwencjonalnymi, a opcje atomowe, z najbardziej ponurym scenariuszem wzajemnego zagwarantowanego zniszczenia, będą tylko jedną z tych ostatecznych.

Pierwszy traktat w 1963 roku

Rosła także świadomość tego, że przyszła wojna atomowa nie będzie tylko nową wojną, ale może przynieść katastrofalne skutki dla całego świata. To przełożyło się także na wolę ograniczenia zbrojeń. Już w 1963 podpisano pierwszy traktat ograniczający próby jądrowe (Układ o zakazie prób broni nuklearnej w atmosferze, w przestrzeni kosmicznej i pod wodą). Pod koniec lat sześćdziesiątych podpisano także traktaty o nieproliferacji broni jądrowej oraz traktat o przestrzeni kosmicznej, zawierający zapisy o nieumieszczaniu w niej broni.

To jednak były tylko przypisy do – szaleńczego wręcz – wyścigu zbrojeń, który ostatecznie zdefiniowała koncepcja MAD (Mutual Assured Destruction), a więc wzajemnego gwarantowanego zniszczenia. Obie strony zakładały, że muszą posiadać zdolności pozwalające nie tylko skutecznie zaatakować terytorium przeciwnika, ale przede wszystkim zapewnić, że w razie ataku drugiej strony, odwet przyniesie nieakceptowalne straty.

Stąd też oprócz historycznie pierwszych nosicieli, jakimi były samoloty bombowe, skonstruowano ulokowane w silosach (a czasem, zwłaszcza w ZSRR ruchome) wyrzutnie międzykontynentalnych pocisków balistycznych oraz okręty podwodne z pociskami balistycznymi. Pociski balistyczne mogły przenosić początkowo jedną bombę, umieszczoną w pojedynczej głowicy bojowej (nazywaną reentry vehicle, a więc pojazdem powrotnym – międzykontynentalny pocisk balistyczny znaczną część drogi pokonuje w przestrzeni kosmicznej i głowica na drodze do celu powraca do atmosfery ziemskiej).

Później, pod koniec lat sześćdziesiątych zaczęto tworzyć konstrukcje, w których jeden pocisk mógł przenosić kilka pojazdów powrotnych. Początkowo takie zestawy przeznaczone były do rażenia celów położonych w pobliżu (MRV, Multiple Reentry Vehicles), ale z czasem wprowadzono niezależne od siebie systemy kierowania i silniki manewrowe dla każdej z głowic bojowych.

Rozwiązanie to znane jest jako MIRV (Multiple Independently targetable Reentry Vehicle) pozwalało razić cele oddalone od siebie.

Dziesiątki megaton w głowicach

By uzmysłowić o jakiej skali rażenia mowa, warto przywołać kilka parametrów. Pociski Titan II przenosiły pojedyncze głowice o mocy 9 megaton. Radzieckie R-36M (określane na Zachodzie jako SS-18 Satan) mogły być uzbrojone w głowice pojedyncze: „lekką” o mocy 18-20 megaton, „ciężką” o mocy 24-25 megaton lub zestaw wielogłowicowy – do ośmiu ładunków o mocy maksymalnej 1,3 megaton każdy.

Przeznaczone tylko do pokonywania obrony powietrznej amerykańskie AGM-69 miały głowice o mocy 200 kiloton a pociski średniego zasięgu RSD-10 (znane pod zachodnim określeniem SS-20) „tylko” jednomegatonową (lub trzy po 150 kiloton). Dla porównania, na Hiroszimę zrzucono bombę o mocy „zaledwie” piętnastu kiloton…

Układy SALT

Okres odprężenia, a więc przejściowego spadku napięcia pomiędzy Wschodem a Zachodem, był także okresem prób ograniczenia zbrojeń jądrowych. Już w roku 1969 rozpoczęły się rozmowy amerykańsko – radzieckie o ograniczeniu zbrojeń strategicznych (Strategic Arms Limitation Talk), które przyniosły trzy porozumienia. Pierwszym i najtrwalszym był układ o ograniczeniu systemów obrony przeciwrakietowej, który ograniczył wyścig zbrojeń w zakresie tych systemów uzbrojenia.

Układ SALT I ograniczył natomiast liczbę wyrzutni międzykontynentalnych pocisków balistycznych – na lądzie (a dokładniej silosów startowych) oraz na pokładach okrętów (których liczba także była limitowana), na okres pięciu lat zamrażając je na pułapie odpowiadającym tym wyrzutniom, które już istniały lub były w budowie.

Na mocy tego układu, USA mogły posiadać 1054 wyrzutnie lądowe oraz 710 morskich (na 44 okrętach) a ZSRR – 1618 wyrzutni lądowych oraz 950 morskich na 62 okrętach.

Trzeba przy tym mieć na uwadze, że ograniczona była tylko liczba wyrzutni nie zaś głowic bojowych. Różnice w zakresie liczb wyrzutni – choć na pierwszy rzut oka faworyzowały stronę radziecką, miały znaczenie przy uwzględnieniu kalkulacji ataków tylko na arsenał przeciwnika (tzw. Counterforce) – gdy mowa o atakach na inne cele, na miasta, zaplecze gospodarcze, system komunikacyjny (tzw. Countervalue) – by unicestwić przeciwnika, wystarczyłaby zaledwie część tego potencjału.

Ponadto, w przypadku obu państw inaczej wyglądały proporcje pomiędzy elementami przenoszenia: Amerykanie posiadali większe niż radzieckie siły lotnicze, traktując je jako ważny element odstraszania (bombowce mogły przecież zawsze zawrócić). Mimo tych regulacji był to pierwszy krok w stronę ograniczenia zbrojeń atomowych pomiędzy supermocarstwami.

Drugi traktat, SALT II, uwzględnić miał także bombowce strategiczne. Miano na jego mocy ograniczyć liczbę nie tylko samych nosicieli, ale także ich typów oraz limitował liczbę pocisków wielogłowicowych i głowic na poszczególnych typach pocisków.

Mimo podpisania w 1979 roku układ ten nie wszedł w życie – był to już czas, gdy zimna wojna stawała się coraz bardziej gorąca.

Lata osiemdziesiąte to czas ponownych zbrojeń, zarówno strategicznych, jak i rozmieszczania w Europie systemów średniego zasięgu, jak np. SS-20 czy Pershing II oraz intensyfikacji amerykańskich prac nad obroną przeciwrakietową.

START

Porozumienia rozbrojeniowe powróciły do polityki w czasie ponownego spadku napięcia – pod koniec lat osiemdziesiątych. Wówczas podpisano porozumienie INF, likwidujące pociski bazowania lądowego średniego zasięgu (pomiędzy 500 a 5500 kilometrów). W zakresie zbrojeń strategicznych, w roku 1991 podpisano traktat START – o redukcji zbrojeń strategicznych.

Redukcje polegały na nałożeniu limitu na liczbę nosicieli oraz głowic. Obie strony mogły posiadać do 1600 „rozmieszczonych” (a więc gotowych do użycia) środków przenoszenia (międzykontynentalnych pocisków balistycznych bazowania lądowego, pocisków balistycznych bazowania morskiego oraz bombowców strategicznych) oraz 6000 głowic. W ślad za tym porozumieniem poszły kolejne.

START II, zawarty w roku 1993 a ratyfikowany w 2000, zakładał obniżenie pułapu zbrojeń do kolejnych progów. Do końca 2004 roku miało to być pomiędzy 3800 do 4250 głowic lub mniej, a do 2007 – 3000 do 3500 głowic lub mniej. Co ważne, traktat ten zakładał możliwość weryfikacji, zarówno przy pomocy środków wywiadowczych (zwłaszcza satelitów), jak i inspekcji na miejscu.

Ponadto w roku 1994 zarówno Rosja, jak i USA zgodziły się na to, że rakiety obu stron nie będą na miały na co dzień wprowadzonych obiektów na terytorium drugiej strony jako celów ataku – co miało wymiar przede wszystkim symboliczny, choć w razie hipotetycznego, choć mało prawdopodobnego przypadkowego wystrzelenia pocisku – nie zmierzałby w stronę innego państwa.

W razie potrzeby wprowadzenie danych jest bowiem procesem łatwym i szybkim. W latach dziewięćdziesiątych prowadzona była kolejna runda rozmów, znana jako START III, jednak nie doszło do zawarcia nowego porozumienia. Mimo tych przeszkód w roku 2002 dalszą wolę redukcji potencjałów przyniósł traktat SORT, zakładający, że liczba głowic zostanie obniżona do pułapu 1700-2200 do końca roku 2012. Podtrzymano także wcześniejsze zobowiązania zawarte w układzie START. Zawarto w nim także zapis o możliwości zawarcia kolejnych układów.

New START

Tym układem okazał się New START, zawarty w roku 2010 a ratyfikowany w roku 2011. Limity obowiązujące obie strony zakładały, że liczba rozmieszczonych nosicieli strategicznej broni jądrowej (pocisków i bombowców) będzie ograniczona do 700, liczba wyrzutni (w tym znów bombowców) do 800 a samych głowic – do 1550 po każdej ze stron. Podtrzymane były także zasady kontroli przestrzegania tych redukcji.

Te wszystkie porozumienia, jak również miniony już okres odprężenia – od rozpadu ZSRR do agresji na Ukrainę, wpłynęły także na kształt sił nuklearnych obu stron. W roku 1990 USA posiadały 1000 pocisków balistycznych bazowania lądowego (typów Minuteman II, Minuteman III oraz Peacekeeper) oraz 672 – morskiego, jak również 574 bombowce strategiczne (B-52 i B-1B).

Liczba głowic wynosiła łącznie 10 563.

Związek Radziecki posiadał 1398 pociski bazowania lądowego, 940 morskiego oraz 1672 bombowce. Liczba głowic wynosiła 10 271. Koniec zimnej wojny sprawił, że doszło do redukcji liczebnej, ale także jakościowej. Na przykład bombowce B-1B wycofano z lotnictwa strategicznego i obecnie nie są zdolne do przenoszenia broni jądrowej – pozostają w służbie jako nosiciele broni konwencjonalnej. Wycofano także pociski Peacekeeper czy pociski manewrujące AGM-129 przeznaczone dla bombowców strategicznych.

Cykl „SOBOTA PRAWDĘ CI POWIE” to propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. Znajdziecie tu fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Rozbrajamy mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I piszemy o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

;
Na zdjęciu Michał Piekarski
Michał Piekarski

Adiunkt w Instytucie Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego, zajmuje się problematyką bezpieczeństwa narodowego, w szczególności zagrożeń hybrydowych, militarnych oraz kultury strategicznej Polski. Autor książki "Ewolucja Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1990-2010 w kontekście kultury strategicznej Polski" (2022), stały współpracownik magazynu „Frag Out” członek Polskiego Towarzystwa Bezpieczeństwa Narodowego

Komentarze