W internecie furorę robi koncepcja, wg której podniesienie płacy minimalnej do 2250 zł (zamiast do 2200 zł) ma na celu zabranie samodzielnym rodzicom świadczenia 500 plus. Absurdalną opowieść powtarza opozycja, choć ustawa wymagała podwyżki co najmniej do 2217 zł, a podstawą przyznania 500 plus będą dochody z 2018. Czyli sprzed podniesienia płacy minimalnej

Wielu samodzielnych rodziców – w ogromnej większości matek, bo kobiet samodzielnie wychowujących dzieci jest 11 razy więcej niż mężczyzn – nie otrzymuje 500 plus na pierwsze dziecko. Dzieje się tak za sprawą kryterium dochodowego wysokości maksimum 800 zł na członka rodziny. Tylko dochody poniżej 800 zł uprawniają do świadczenia na pierwsze dziecko.

W OKO.press pisaliśmy o tym kilkakrotnie, m.in w wrześniowym tekście „Tysiące samodzielnych matek traci 500 plus. Nawet gdy żyją poniżej minimum socjalnego”.

W internecie, mediach i wśród polityków opozycji popularna jest związana z tym osobliwa teoria. Rząd miał rzekomo ustalić płacę minimalną w 2019 roku na poziomie 2250 zł brutto po to, by wykluczyć z programu kolejne samodzielne matki z jednym dzieckiem. O co chodzi? Dochód 2250 zł brutto, to 1634 zł netto i 817 zł na osobę w rodzinie „dorosły plus dziecko”, a więc kryterium dochodowe zostaje przekroczone.

W ten sposób rząd miałby celowo oszczędzać na programie Rodzina 500 plus. „Rząd z pełną premedytacją z programu 500 plus wyrzuca kolejne grupy kobiet podnosząc pensję minimalną. Myślę, że nie przypadkowo zdecydował, że to jest 2250, a nie 2200 złotych. Ponieważ 2200 zł brutto jeszcze samotnej matce z dzieckiem dawałoby szanse na 500 plus, a 2250 brutto daje netto 1634 złote, czyli próg 800 zł na osobę jest przekroczony o 17 złotych” – mówiła we wrześniu Katarzyna Lubnauer z .Nowoczesnej w rozmowie z OKO.press.

„Premier podwyższa pensję minimalną. Akurat o tyle, by samotny rodzic nie załapał się na 500 plus” – alarmowała parę dni temu „Gazeta Wyborcza”, sugerując, że może to być celowe działanie. „Pracodawcy postulowali, żeby to było 2200 zł. Rząd postanowił być hojniejszy i dorzucił jeszcze 50 złotych. Nie sprawdził, jakie to pociągnie konsekwencje. A może po to, by ograniczyć liczbę korzystających z 500 plus?”.

Hipoteza żyje swoim życiem na Facebooku, gdzie posty o sprytnym zagraniu rządu mają tysiące udostępnień, (poniższy najwyraźniej powstał jeszcze przed ostatecznym uchwaleniem płacy minimalnej, stąd jej nieco niższa kwota).

Inteernetowa grafika, na której obliczono, że płaca minimalna wykluczy samodzielnych rodziców z programu 500 plus, bo jest wyższa niż chcieli pracodawcy. "Niby szczegół, ale istotny"

Istotnie, fakt, że samodzielni rodzice z jednym dzieckiem nawet przy bardzo niskich dochodach nie łapią się na program, to jego ogromny defekt. Teoria o celowym podnoszeniu płacy minimalnej w taki sposób, aby budżet zaoszczędził na 500 plus ma też swój diaboliczny urok.

Jest jednak pewien problem: cała ta przyczynowo-skutkowa konstrukcja nie odpowiada rzeczywistości.

  • Podniesienie płacy minimalnej w 2019 roku zaledwie o 100 zł byłoby niezgodne z ustawą o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Wzrost w 2019 roku musi wynieść co najmniej 116,70 zł.
  • Nawet gdyby rząd zechciał zmienić ustawę ad hoc, całkowite zignorowanie żądań związków zawodowych byłoby politycznym samobójstwem.
  • Gdyby jednak rząd popełnił to samobójstwo, dla 500 plus w przyszłym roku i tak nie miałoby to znaczenia. Podstawą ustalania prawa do świadczenia wychowawczego na pierwsze dziecko na okres 2019/2020 (okres świadczeniowy zaczyna się 1 października) będzie bowiem dochód z 2018 roku.

Wyjaśnimy to po kolei.

Nawet minimum socjalne to za wysoki dochód

Problem z wykluczaniem samodzielnych rodziców z programu 500 plus jest realny.

Próg dochodowy uprawniający do świadczenia 500 plus na pierwsze dziecko wynosi 800 zł na członka rodziny (i 1200 zł, gdy dziecko ma niepełnosprawność).

Matka samodzielnie wychowująca dziecko nie może więc zarabiać więcej niż 1600 na rękę, jeśli nie chce stracić świadczenia.

Czy próg jest za niski? W porównaniu z progami przy innych świadczeniach (np. zasiłku rodzinnym) – nie. W stosunku do potrzeb ludzi samodzielnie wychowujących dziecko – tak. Można to zilustrować posługując się pojęciem minimum socjalnego. To minimalne dochody, które umożliwiają „reprodukcję sił życiowych, posiadanie i wychowanie potomstwa oraz utrzymanie więzi społecznych”. Innymi słowy: jakieś życie, a nie tylko biologiczne przeżycie.

Instytut Pracy i Spraw Socjalnych – publiczna jednostka badawcza, która szacuje minimum egzystencji i minimum socjalne w Polsce – nie liczy co prawda minimum dla niepełnej rodziny, ale na podstawie innych minimów kalkulowaliśmy, że w 2017 roku wynosiłoby ono niecałe 2250 zł dochodu w rodzinie samodzielnej matki z dzieckiem w wieku 13-14 lat, i ok. 2070 zł z dzieckiem wieku 4-6 lat.

Próg dochodowy w programie 500 plus wyklucza z niego nawet rodziny żyjące poniżej minimum socjalnego. Budzi to zrozumiałe poczucie niesprawiedliwości, skoro świadczenie na kolejne dzieci otrzymują nawet bardzo zamożne osoby.

Matematyka (mała rodzina + niski próg) działa na niekorzyść samodzielnych rodziców. Bezdyskusyjną winą rządu jest to, że nie jest on zainteresowany wprowadzeniem jakiegoś mechanizmu, który niwelowałby tę niesprawiedliwość. Choćby zasady „złotówka za złotówkę” (minister Elżbieta Rafalska jest jej pryncypialnie przeciwna, ale przedstawia jedynie zdawkowe argumenty).

Nie mówiąc już o podniesieniu progu dochodowego, nawet jeśli nie jest to najpilniejszy próg do podniesienia w polskim systemie świadczeń („Bierzemy pod uwagę zmianę kryterium” – mówiła niedawno Rafalska).

Tymczasem przekroczenie go choćby o złotówkę wystarczy, by stracić całe świadczenie. Dlatego wzrost płac oznacza, że kolejne rodziny wypadają z programu. Dotyczy to także rodzin, których dochody rosną dzięki podnoszeniu płacy minimalnej.

Jak podnosi się minimalną

Ta nie jest jednak podnoszona całkiem arbitralnie. Pewien minimalny jej wzrost jest gwarantowany ustawowo i zależny od wzrostu cen.

Płaca minimalna w 2019 roku nie mogłaby wynieść mniej niż 2216,70 zł. Nie mogło to być 2200 zł brutto. I na tym właściwie można zakończyć analizę spiskowej koncepcji celowego pozbawiania 500 plus przy pomocy płacy minimalnej.

Warto jednak przypomnieć, jak powinna być ustalana płaca minimalna ponad ustawowe minimum. I jakim nieporozumieniem jest traktowanie stanowiska pracodawców jak wyroczni.

Ich ostateczne stanowisko wiosną tego roku było zresztą inne, niż zapamiętała to internetowa legenda. Pracodawcy domagali się 2217 zł płacy minimalnej w 2019 – zaledwie 30 gr ponad to, co wynikało z ustawy. Najmniejszy możliwy wzrost minimalnej i ani złotówki więcej to ich tradycyjne stanowisko. Ale nie są tutaj jedyną stroną, wbrew temu co sugeruje spiskowa opowieść.

Wzrost płacy minimalnej poza to, co wymusza ustawa, powinien być efektem negocjacji w Komisji Dialogu Społecznego (wcześniej – Komisji Trójstronnej). Poza przedstawicielami organizacji pracodawców (m.in. Lewiatana i Pracodawców RP) uczestniczą w nich reprezentanci trzech central związkowych („S”, „OPZZ” i „FZZ”) oraz rządu.

Płaca minimalna powinna być negocjowana w oparciu o kilka wymienionych w ustawie wskaźników. Chodzi m.in. o ceny, przeciętne wynagrodzenia i informację o poziomie życia różnych grup społecznych.

Kiedy Rada nie da rady

Tyle teoria. W praktyce niewiele z tego wychodzi, bo Polska – najdelikatniej mówiąc – nie jest mistrzem świata w dialogu społecznym. Co się dzieje, gdy rada nie dojdzie do porozumienia?

„Jeżeli Rada Dialogu Społecznego nie uzgodni w terminie, o którym mowa w ust. 3, wysokości minimalnego wynagrodzenia w roku następnym, oraz nie ustali wysokości minimalnej stawki godzinowej w roku następnym, Rada Ministrów ustala, w drodze rozporządzenia, w terminie do dnia 15 września każdego roku, wysokość minimalnego wynagrodzenia w roku następnym, a także wysokość minimalnej stawki godzinowej w roku następnym wraz z terminem zmiany tych wysokości” – czytamy w ustawie o minimalnym wynagrodzeniu za pracę.

Tak też było w tym i ubiegłym roku. Nie znaczy to jednak, że rząd mógł sobie w wrześniu pozwolić na całkowite zignorowanie głosu partnerów społecznych. W praktyce musiał wskazać kwotę pomiędzy propozycją pracodawców, a propozycjami związków zawodowych – w szczególności jednego z nich.

Solidarność przeciw, OPZZ tym bardziej

NSZZ Solidarność, bo o niej rzecz jasna mowa, może być – jak twierdza jej krytycy – żółtym związkiem zawodowym, ale nie może pozwolić na to, by jej głos był całkowicie ignorowany przez rząd. Związek postulował ustanowienie płacy minimalnej na poziomie 2278 brutto.

„Propozycja na poziomie 2220 zł (propozycja rządu, której zwolennikiem był Mateusz Morawiecki – przyp. OKO.press) w ogóle jest dla nas nie do przyjęcia, bo jeszcze zmniejsza nam to, o co nam chodzi, czyli dojście do 50 proc. średniego wynagrodzenia” – mówił Polskiej Agencji Prasowej Piotr Duda, przewodniczący Solidarności.

OPZZ domagało się z kolei podniesienia minimalnego wynagrodzenia do wysokości nie mniejszej niż 2383 zł. To 50 proc prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia.

„Premier jako bankowiec nie żył nigdy z płacy minimalnej, może nie wie, że za 1,5 czy 1,6 tys. zł nie da się przeżyć” – ironizował Jan Guz, szef OPZZ, w przeddzień wielkiej ulicznej demonstracji związków we wrześniu 2018.

Ważny dochód z 2018

Ostateczna kwota – 2250 zł brutto – stanowić będzie 47,2 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na 2019 r. To nieco mniej niż w 2018 roku (47,3 proc.) i zdecydowanie mniej niż 50 proc postulowane przez związki. (Przez OPZZ natychmiast, przez Solidarność docelowo).

Jednak, jak już wspomnieliśmy, nie będzie to mieć znaczenia dla pobierających 500 plus w przyszłym roku. Przy ustalaniu prawa do świadczenia wychowawczego na pierwsze dziecko na dany okres, brany jest pod uwagę dochód z roku kalendarzowego poprzedzającego okres, na jaki ustalane jest prawo do świadczenia wychowawczego.

Redaktor i dziennikarz OKO.press. Tłumacz literatury. Pisze o polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym