Prawa autorskie: Robert Robaszewski / Agencja GazetaRobert Robaszewski /...
02 stycznia 2020

Sędzia Juszczyszyn nie odpuszcza. Wzywa szefową Kancelarii Sejmu na przesłuchanie do Olsztyna

Odważny sędzia z Olsztyna Paweł Juszczyszyn wrócił do orzekania po miesiącu zawieszenia za zastosowanie się do wyroku TSUE. Chce, by szefowa Kancelarii Sejmu osobiście stawiła się w sądzie i wyjaśniła, dlaczego nie udostępniła mu list poparcia członków neo-KRS

O decyzji sędziego poinformował Polską Agencję Prasową w czwartek 2 stycznia 2020 rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Juszczyszyn chce, by szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska wzięła udział w jawnej rozprawie, którą wyznaczył na 24 stycznia. Ma osobiście wytłumaczyć, dlaczego odmówiła wydania list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Sędzia zażądał tego od niej w postanowieniu z 20 listopada 2019.

W OKO.press pisaliśmy, że decyzją Izby Dyscyplinarnej SN z 23 grudnia, po miesiącu karnych wakacji sędziemu Juszczyszynowi pozwolono wrócić do pracy.

Wraca więc także do badania apelacji od sprawy, którą w pierwszej instancji rozpatrywał Sąd Rejonowy w Lidzbarku Warmińskim. Orzekał w niej sędzia rekomendowany na stanowisko przez nową, upolitycznioną KRS.

To dlatego 20 listopada, dzień po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE, które dało sędziom zielone światło do badania statusu Rady, Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu wydania list poparcia członków KRS. Chciał w ten sposób sprawdzić, czy sędzia z Lidzbarka był prawidłowo powołany i uprawniony do orzekania.

Za zastosowanie się do wyroku TSUE Juszczyszyna spotkały sankcje dyscyplinarne i odwołanie z delegacji. A także miesięczne zawieszenie w obowiązkach, które zakończyło się 29 grudnia.

"Nie wydamy, bo RODO"

W odpowiedzi na żądania Juszczyszyna 28 listopada 2019 Kancelaria Sejmu wydała komunikat, w którym zasłaniała się ochroną danych osobowych. Nie podała podstawy prawnej odmowy wykonania postanowienia olszyńskiego sądu.

„To uzurpacja władzy. Urzędnicy Kancelarii nie mają kompetencji, by prowadzić z sądem polemikę” – komentował dr Mikołaj Małecki, karnista z UJ.

„Kancelaria Sejmu, po dokonaniu analizy przesłanej korespondencji, podejmie działania uwzględniając obowiązujące prawo, w tym unijne i krajowe przepisy dotyczące ochrony danych osobowych” – napisano w komunikacie.

Działania podjęto niezwłocznie. 3 grudnia 2019 olsztyński Sąd Okręgowy poinformował, że Kancelaria zwróciła się do niego o uchylenie postanowienia sędziego Juszczyszyna zgodnie z procedurą z art. 359 kodeksu postępowania cywilnego. Sąd odmówił, przypominając, że akta sprawy przesłał rzecznikowi dyscyplinarnemu badającemu "niesubordynację" Juszczyszyna.

Kancelaria miała uzasadnić swój wniosek obawą o „naruszenie ochrony danych osobowych obywateli”. Zwróciła się do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o zajęcie stanowiska: czy ujawnienie list poparcia i wycofanych podpisów jest zgodne z RODO.

Tajemnicze listy

W OKO.press pisaliśmy, że

organizacje specjalizujące się w dostępie do informacji publicznej i ochronie prywatności są zgodne: przepisy RODO w ogóle nie mają tu zastosowania.

„RODO (art. 86) pozwala organom administracji ujawniać dokumenty zawierające dane osobowe »zgodnie z prawem państwa członkowskiego«. W Polsce takim prawem jest ustawa o dostępie do informacji publicznej” – napisał Wojciech Klicki w oświadczeniu fundacji Panoptykon 30 lipca 2019.

Ale listy poparcia stanowią jedną z najlepiej strzeżonych tajemnic rządu PiS.

Dlaczego partia Kaczyńskiego tak uparcie ich broni? Znowelizowana ustawa o KRS nakazuje, by każdy kandydat na członka Rady zgromadził pod swoją kandydaturą podpisy 25 sędziów. Podpisy mogą się powtarzać. Możliwe więc np., że każdy z 15 wybranych uzyskał poparcie od tej samej, wąskiej grupy osób. Albo, że niektórzy członkowie KRS podpisów zebrali zbyt mało.

Jeśli spekulacje dotyczące list okazałyby się prawdą, legitymizacja KRS stanęłaby pod znakiem zapytania. Sądy w całej Polsce zyskałyby kolejny potężny argument, aby, zgodnie z wyrokiem TSUE z 19 listopada, wyłączać z orzekania sędziów powołanych przy udziale Rady.

Juszczyszyn wraca do pracy

Sędziego Juszyszczyna na miesiąc zawiesił w obowiązkach Maciej Nawacki - prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie i członek nowej KRS. Podpisy pod jego kandydaturą do Rady także są niepewne.

Nawacki zawieszenie Juszczyszyna tłumaczył dobrem wymiaru sprawiedliwości. Bo rzecznik dyscyplinarny za wykonanie wyroku TSUE postawił mu cztery zarzuty dyscyplinarne.

Izba Dyscyplinarna SN, która miała zadecydować o ew. przedłużeniu zawieszenia, postanowiła jednak, że miesiąc wystarczy. Argumentowała, że toczące się postępowanie dyscyplinarne nie stanowi przeszkody, by Juszczyszyn wrócił do orzekania. W uchwale z 23 grudnia stwierdziła, że przywracając sędziego Pawła Juszczyszyna do orzekania, da mu szansę wykazania się jako sędziemu.

„W najśmielszych snach nie przypuszczałem, że coś takiego stwierdzi grupa osób pełniących funkcje sędziowskie pod szyldem Izby Dyscyplinarnej” – komentował jeden z obrońców sędziego Juszczyszyna sędzia Dariusz Mazur.

Sam Juszczyszyn stwierdził, że do pracy wraca, ale nie uznaje Izby za pełnoprawny sąd.

Bo w Izbie Dyscyplinarnej zasiadają wyłącznie sędziowie powołani już z udziałem nowej KRS. To głównie byli prokuratorzy, współpracujący z prokuraturą Zbigniewa Ziobry. 5 grudnia 2019 Izba Pracy SN, działając według wskazówek TSUE, orzekła, że tak obsadzona Izba Dyscyplinarna nie jest sądem w rozumieniu prawa UE.

Uchwała Izby Dyscyplinarnej z 23 grudnia nie jest prawomocna. Jej treść najwyraźniej nie spodobała się zastępcy rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów Michałowi Lasocie. Na Twitterze nazwał ją "wadliwą" i postanowił zaskarżyć.

"Będziemy konsekwentnie podejmować wszystkie możliwe czynności celem zapobiegania i skutecznego reagowania na przypadki uchybień godności urzędu sędziego" - czytamy na profilu jego kolegi Przemysława Radzika.

Udostępnij:

Maria Pankowska

Dziennikarka śledcza OKO.press, absolwentka ILS UW i College of Europe. Wcześniej pracowała m.in. w Komisji Europejskiej, na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio oraz w Polskim Instytucie Dyplomacji.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne