09 grudnia 2021

Sędzia Wytrykowski zarzuca nam dziennikarską zmowę i wymyśla, jak to się odbyło. Poziom @KastaWatch

"Gałczyńska powiedziała, co ta Anka wkleiła, już dzwonię do Mierzyńskiej, żeby to ściągnęli”. Dziennikarze działali w porozumieniu, mieli rozpisane role. Było podglebie do ataku na mnie i to był artykuł Mierzyńskiej - tak wg wPolityce zeznał sędzia Wytrykowski. Dziwna opowieść, bo dziennikarki Onetu i OKO.press nigdy nie rozmawiały. Zmyśleń jest więcej

Podczas zakończonego 28 listopada procesu Ewy Siedleckiej, dziennikarki tygodnika „Polityka”, zeznawał sędzia nielegalnej Izby Dyscyplinarnej Konrad Wytrykowski. Przedstawił swoją interpretację serii artykułów o tzw. aferze hejterskiej z 2019 roku, w tym artykułu Anny Mierzyńskiej w OKO.press. Twierdził, że „dziennikarze działali w porozumieniu i mieli rozpisane role”, a artykuł Mierzyńskiej był „podglebiem ataku” na niego.

Dokładniej - takie informacje podał portal wPolityce.pl. Od portalu zażądaliśmy sprostowania tych insynuacji wobec naszej dziennikarki, znanej z chłodnej analitycznej precyzji.

Czekamy też na proces z pozwu sędziego Wytrykowskiego, by przedstawić w sądzie, co i na jakiej podstawie napisaliśmy o udziale sędziego nielegalnej Izby Dyscyolinarnej w "aferze hejterskiej".

Poniżej sprawdzamy wersję dziennikarskiego spisku i przypominamy ponurą historię hejterskiego twitterowego konta @KastaWatch, które działa nadal. I powiązania z nim sędziego Wytrykowskiego. Ale najpierw o tym, co wypisało wPolityce.

Co napisało wPolityce, czyli Wojciech Biedroń o "ustawce kasty"

28 listopada Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieście uznał, że Ewa Siedlecka, dziennikarka tygodnika „Polityka”, w komentarzach na temat twitterowego konta @KastaWatch zniesławiła dwóch sędziów Macieja Nawackiego z nowej KRS i prezesa Sądu Rejonowego w Olsztynie (z nominacji ministra Ziobry, wsławił się w lutym 2020 podarciem uchwał olsztyńskiego sądu z żądaniem, by zaprzestał prześladowania sędziego Pawła Juszczyszyna) oraz Konrada Wytrykowskiego. Wytrykowski i Nawacki oskarżyli Siedlecką ze słynnego artykułu 212 kodeksu karnego o pomówieniu, uznawanego przez dziennikarzy za knebel do uciszania prasy oraz z artykułu 216 kodeksu karnego o znieważeniu.

Art. 212 kodeksu karnego [POMÓWIENIE]

§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§ 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.

§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.

Art. 216 kodeksu karnego [ZNIEWAŻENIE]

1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

§ 3. Jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.

§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.

§ 5. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego

Sąd skazał dziennikarkę, bo uznał, że nie zebrała dowodów na udział oskarżających ją sędziów w aferze hejterskiej. Za takie dowody sąd nie uznał publikowanych w mediach screenów z rozmów na komunikatorach, ocenił, że mogły zostać zmanipulowane.

Siedlecka zapowiada apelację. Mówiła OKO.press: „Prokuratura od dwóch lat nie może wyjaśnić afery hejterskiej. Bo państwo storpedowało jej wyjaśnienie. A teraz poprzez ściganie dziennikarzy opinia publiczna ma się dowiedzieć, że afery hejterskiej nie było. Ma pójść przekaz, że wymyślili ją sobie dziennikarze”.

30 listopada o procesie napisało wPolityce.pl pod znamiennym tytułem „Ujawniamy. Kompromitujące zeznania Siedleckiej i nowe kulisy afery hejterskiej. Kto brał udział w ustawce kasty?”. Wojciech Biedroń cytował fragmenty zeznań.

Według Biedronia materiały, które w 2019 roku ukazały się w mediach o tzw. aferze hejterskiej, miały być wynikiem dziennikarskiego porozumienia i to o celu politycznym. Ba, nawet celową prowokacją:

„Kto jeszcze brał udział w prowokacji, która miała osłabić Zjednoczoną Prawicę przed wyborami w 2019 roku?”

W tym kontekście Biedroń cytował zeznania sędziego Konrada Wytrykowskiego, które dotyczą artykułu Anny Mierzyńskiej w OKO.press 20 z sierpnia 2019 roku. Artykuł przedstawiał interakcje na twitterze między Wytrykowskim a atakującym sędziów niezależnych kontem @KastaWatch. Autorka użyła profesjonalnych narzędzi do analizy zawartości internetu.

Wytrykowski zażądał usunięcia tego materiału. OKO.press odmówiło i przedstawiło dalsze dowody w tekście autorstwa Anny Mierzyńskiej i moim [Piotra Pacewicza] z 23 sierpnia 2019.

Na co Wytrykowski pozwał oboje autorów w prywatnym akcie oskarżenia, zarzucając nam pomówienie, oczywiście w trybie art. 212 Kodeksu Karnego [patrz wyżej]. Proces wciąż się nie rozpoczął.

Zeznania sędziego Wytrykowskiego

Według tekstu wPolityce sędzia Wytrykowski: "zeznał, że o spotkaniu z prof. Gersdorf poinformował red. Gałczyńską z Onetu [jako pierwsza w sierpniu 2019 opisała „aferę hejterską” - red.].

Ja to powiedziałem pani Gałczyńskiej, że pani Gersdorf o wszystkim wie i że są to bzdury wyssane z palca. Pani Gałczyńska się zdziwiła, bo mówiła, że rozmawiała z panią prezes i że nic nie wspominała o mojej wizycie. Poprosiła, czy może do mnie oddzwonić, bo musi się skontaktować z panią prezes. Oddzwoniła za jakiś czas. Powiedziała, że jednak artykuł powstanie i że prześle mi moją wypowiedź do autoryzacji. Bez tej autoryzacji ukazał się ten tekst o tytule ,,Nominat Ziobry wysyła wulgarne pocztówki do Pierwszej Prezes”. Zadzwoniłem wtedy do Gałczyńskiej i zapytałem, czy jest poważną osobą.

Wówczas wydarzyła się charakterystyczna rzecz, bo pani Gałczyńska powiedziała ,,co ta Anka wkleiła, już dzwonię do Mierzyńskiej, żeby to ściągnęli”. Chyba chodziło o replikę Mierzyńskiej.

To pokazuje, że dziennikarze działali w porozumieniu i mieli rozpisane role. Było takie podglebie potrzebne do ataku na mnie i to był ten artykuł Mierzyńskiej.

Następnie był ten główny atak w Onecie, w "Gazecie Wyborczej". Również pani Siedlecka też się swym atakiem wpisała”.

Biedroń komentuje już od siebie: „Sprawa Siedleckiej jest najlepszym dowodem na to, że układ między kastą sędziowską, a mediami oraz informacje od osoby, której wiarygodność jest równa zeru, spowodowały wybuch rzekomej afery. Moment pojawienia się pierwszych artykułów nie był przypadkowy. Sierpień 2019 roku był szczytem kampanii wyborczej, której finał odbył się przy urnach.

Zdyskredytowanie kierownictwa ministerstwa sprawiedliwości, na zaledwie kilka miesięcy przed wyborami, było łakomym kąskiem dla opozycji.

Drugą kwestią była korporacyjna zemsta na tych sędziach, którzy wsparli reformę sądownictwa i nie uczestniczyli w politycznej bijatyce »kasty«. Dziś wiemy dużo więcej o kulisach tego wydarzenia. Dowiemy się jeszcze więcej, gdy ruszą kolejne procesy lub zakończą wyrokami. Uczciwi i odważni sędziowie stracili jednak dobre imię, wielu z nich zapłaciło zdrowiem. Kto miał rację? Niech odpowiedzią będzie wyrok na Ewę Siedlecką i obrazek z ostatniego weekendu, gdy na imprezie KOD, sędziowie oklaskiwali Donalda Tuska i wznosili polityczne okrzyki”.

Mierzyńska: nie znam Gałczyńskiej. Gałczyńska: nigdy nie rozmawiałam z Mierzyńską

W tekście Biedronia, który rozwija wersję Wytrykowskiego, prawdziwe są tylko imiona i nazwiska.

Jak mówi OKO.press Magdalena Gałczyńska, "z Anną Mierzynską się nie znamy, nigdy się nie spotkałyśmy, ani niczego nie uzgadniałyśmy ze sobą". To samo nasza dziennikarka: "Nie znamy się i nigdy się nie kontaktowałyśmy ze sobą, w żadnej sprawie - mówi Mierzyńska - Nieprawdziwe jest stwierdzenie, że publikując artykuł działałam w porozumieniu z redaktor Gałczyńską czy z kimkolwiek z redakcji Onetu lub z innej redakcji. Oczywistą nieprawdą jest również teza, że miałyśmy rozpisane role.

Nie zajmuję się rozpisywaniem ról ani tworzeniem podglebia do politycznych ataków. Analizuję, co się dzieje w przestrzeni internetowej, i opisuję to. Dokładnie tak samo było z artykułami o koncie KastaWatch.

OKO.press wystosowało już do portalu wPolityce.pl żądanie sprostowania tekstu Wojciecha Biedronia. Czekamy również na rozpoczęcie procesu z pozwu sędziego Wytrykowskiego, by przedstawić przed sądem posiadane dowody.

Co publikowało @KastaWatch

Teza o redakcyjnej zmowie w sierpniu 2019, kiedy pojawiły się artykuły na temat grupy „Kasta” na platformie WhatsApp, nie pasuje też do faktu, że OKO.press pisało o sprawie już w lutym 2019. To wtedy Anna Mierzyńska zaczęła monitorować powstałe pod koniec listopada 2018 roku konto @KastaWatch, działające na Twitterze. Badała zarówno interakcje zachodzące między tym kontem a innymi użytkownikami Twittera, jak również rozpowszechniane przez @KastaWatch treści.

Ze śledztwa, obejmującego także oficjalne zapytania, składane do kilku sądów w całej Polsce, oraz rozmowy z osobami, na których temat publikacje zamieszczała @KastaWatch, wynikało, że @KastaWatch prowadzi osoba (lub osoby), która ma dostęp albo do akt personalnych w sądach w całej Polsce, albo do dokumentów w Krajowej Radzie Sądownictwa i Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Konto bowiem publikowało dane, które uzyskiwało poza oficjalnym systemem publicznego dostępu do informacji.

Oznaczało to, że ktoś nielegalnie ujawniał służbowe dokumenty. Za takie działanie urzędnikom grozi odpowiedzialność dyscyplinarna – mimo to do dziś nie ma żadnej informacji, by ktokolwiek poniósł odpowiedzialność za ten przeciek.

W ciągu pierwszych trzech miesięcy działalności konta opublikowano na nim zdjęcia 19 dokumentów dotyczących kariery zawodowej sędziów, postępowań dyscyplinarnych, a nawet ich indywidualnej korespondencji z ministrem sprawiedliwości. Nie były one anonimizowane, podawano w nich nie tylko nazwiska, ale też np. dokładne daty urodzenia prawników.

Hejt na sędziów: kapuś, babiszony, lewacki knur

@KastaWatch informowało także z wyprzedzeniem o planowanych działaniach rzecznika dyscyplinarnego, zapowiadało ujawnienie kolejnych niedostępnych powszechnie informacji, groziło sędziom i regularnie ich obrażało. Oto przykłady:

  • tweet: „Przystawka to gnat z Tuleyi i Matczak w galarecie, zupa? haha – żurek z Mazur z kiełbasą Morawiec, na drugie kotlet łączewski z pyrą Józefowską i buraki z Łodzi a na deser krem raczkowski” [pisownia oryginalna];
  • o prezesie Stowarzyszenia Iustitia, Krystianie Markiewiczu: „bufonada, włazidupstwo, oszukiwanie członków stowarzyszenia”, „prezes delator Markiewicz ten od depozytów i cudzych żon”;
  • o sędzim Igorze Tuleyi: „kapuś Tuleya”, „kłamie jak z nut”;
  • o sędziach Beacie Morawiec i Małgorzacie Kluziak: „dwie białogłowe damulki”, „mobbing, układy, załatwiactwo. To je łączy!!!”, „zakłamane i obłudne babiszony”;
  • o adwokat Ewie Stępniak: „Cobra Stępniak, Lublin, komusza córa znów z politycznym jadem na wargach”, „Cobra Stępniak vege aborcja komusza córa Barrister”; - o sędzim Waldemarze Żurku: „anarchista”, „kolekcjoner nieruchomości”, „grozi szuka odwetu i zniesławia”; pojawiła się nawet groźba: „jak świat długi i szeroki NIE DOTRWASZ do wyborów na urzędzie”; - o sędzim Piotrze Gąciarku: „warszawska kasta, lewacki knur”, „wielkogłowy intelektualista w brudnych butach”; - o sędzim Wiktorze Gromcu: „ta wyjątkowa bladź w todze biega”; - o sędzim Arturze Brosiu: „herr Artur Broś”, „pijaczyna, pupil niemieckiej telewizji”.

Śledztwo wciąż bez rozstrzygnięć

@KastaWatch opublikowała też fragment listu wrocławskiego sędziego Piotra Mgłośka do ministra sprawiedliwości. „List napisałem trzy lata temu, kierowałem go bezpośrednio do ministra – nie znajduje się on w zasobach sądu, w którym pracuję, jedynie w rejestrach ministerstwa. Nikt mnie nie pytał o zgodę na jego publikację” – komentował sędzia Mgłosiek w wyżej cytowanym artykule Mierzyńskiej z 4 marca 2019 “Dane o niepokornych sędziach nielegalnie na twitterze. Przeciek u Ziobry”. @KastaWatch opublikowała też zestawienie służbowych wyjazdów zagranicznych z lat 2016-2018 sędziego Dariusza Mazura, w których uczestniczył jako szkoleniowiec. W zestawieniu tym znalazło się nawet szkolenie, które jeszcze się nie odbyło, a o którym sędzia poinformował jedynie prezesa swego sądu. Mazur szkolił prawników z prawa europejskiego, jako jedna z dwóch osób w Polsce. Zestawienie jego wyjazdów @KastaWatch opatrzyło komentarzem:

"ten mądrala, za pieniądze rządu, który co dzień zwalcza fruwa sobie po świecie zamiast ciężko pracować!!! Pazerny jak MAZUR!”

Do artykułu Mierzyńskiej nikt nie wniósł oficjalnych sprostowań ani polemik. W sierpniu 2019 roku były sędzia Jarosław Gwizdak złożył do prokuratury zawiadomienie w sprawie konta @KastaWatch, jako jedna z ofiar przecieku wrażliwych danych. Śledztwo najpierw skierowano do warszawskiej, potem do lubelskiej prokuratury. W lutym 2020 roku Mierzyńska jako autorka została wezwana do złożenia zeznań w charakterze świadka, ale nie doszło to do skutku z powodu pierwszego lockdownu. Kolejnych wezwań nie było. Za to śledztwo przeniesiono do Świdnicy. W maju 2021 roku Ewa Siedlecka pisała w „Polityce” , że według śledczych postępowanie wciąż jest na etapie gromadzenia materiału dowodowego.

Konto @KastaWatch działa do dziś.

Wytrykowski zażądał usunięcia artykułu

Już w artykule z marca 2019 roku Mierzyńska analizowała powiązania personalne @KastaWatch. Interesujące w tym kontekście jest nazwisko Biedronia:

„wśród osób znajdujących się w kręgu wywoływanej przez konto dyskusji znajdują się m.in. sędzia Jarosław Dudzicz, zastępca rzecznika prasowego Krajowej Rady Sądownictwa, oraz dziennikarz wpolityce.pl Wojciech Biedroń".

I dalej: "Wśród kont, którym @KastaWatch daje tzw. #FF (Follow Friday, zwyczaj rekomendowania kont wartych obserwacji na TT), znalazło się także konto wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka, który ma decydujące zdanie w sprawie powoływania władz sądów. Czy te osoby mogłyby pomóc w ustaleniu, kto zarządza @KastaWatch? Jarosław Dudzicz był już o to pytany na Twitterze. Stwierdził jednak, że nic nie wie”.

Kiedy w sierpniu 2019 portal Onet.pl opublikował pierwszy artykuł Magdaleny Gałczyńskiej na temat tzw. afery hejterskiej, w którą miały być zaangażowane osoby związane z Ministerstwem Sprawiedliwości, w tym Łukasz Piebiak, Mierzyńska wróciła do swego śledztwa. Opublikowała więcej informacji na temat twitterowych interakcji między kontem @KastaWatch a użytkownikami Twittera. Na podstawie zestawień z dwóch niezależnych narzędzi analitycznych pokazała, że takie interakcje w pierwszym okresie działalności @KastaWach zachodziły nie tylko między wymienianymi wcześniej, ale także z innymi osobami, w tym sędzią Konradem Wytrykowskim.

Artykuł dotyczył zorganizowanego hejtu w internecie i nie skupiał się na aktywności Wytrykowskiego. Ale sędzia wystąpił z żądaniem usunięcia całego artykułu, oraz publikacji przeprosin zarówno w OKO.press, jak i na pierwszej stronie dziennika „Rzeczpospolita”.

Rzecz kuriozalna: list z tym wezwaniem został najpierw udostępniony na stronie Sądu Najwyższego, a dopiero później dotarł do redakcji.

Wytrykowski twierdził, że podaliśmy „nieprawdziwe informacje jakoby uczestniczył w procesie hejtowania sędziów oraz utrzymywał aktywne („topowe”) interakcje z użytkownikiem Internetu „KastaWatch”, polegające przede wszystkim na retweetowaniu wpisów tego użytkownika”. „To KastaWatch retweetowała (a więc cytowała) moje wpisy zaledwie 6 razy, co mając na uwadze zasięg i skalę działania Internetu, jest zjawiskiem marginalnym. Pragnę podkreślić, że nie przypominam sobie, żebym to ja retweetował”.

Wytrykowski stwierdził również, że nasz artykuł „uderza w [jego] dobre imię i reputację, na które pracował przez całe życie zawodowe oraz naukowe”.

I lajkował, i retweetował, czyli kiepska pamięć Wytrykowskiego

OKO.press odmówiło usunięcia artykułu Anny Mierzyńskiej, a 23 sierpnia 2019 roku, w kolejnym materiale pokazaliśmy, że jak wynika z wpisów na Twitterze, sędzia Wytrykowski

  • lajkował tweety @KastaWatch, m.in. ten o szkoleniach prowadzonych przez sędziego Mazura, z komentarzem „Pazerny jak Mazur”, czy inny, który miał dowodzić „kompromitacji” konstytucjonalisty Ryszarda Balickiego, a także
  • cytował – retweetując go – wpis @KastaWatch dotyczący sędziego Zabłockiego, zawierający między innymi słowa: „Manipulator, oszust i jak się okazuje intrygant sędzia Zabłocki! (…) Targowica w togach!!!”. Komentarz Wytrykowskiego do tego wpisu brzmiał: „Dokument, o ile prawdziwy i o ile pochodzi od s. Zabłockiego, jest żenujący i dyskredytujący sędziego”. Dokumentem, o którym wspomniał, był screen wpisu Zabłockiego, prawdopodobnie z innej platformy społecznościowej, który zawierał stricte prawne rozważania na temat wprowadzanych w tamtym momencie zmian w wymiarze sprawiedliwości.
  • Wytrykowski był również oznaczany przez @KastaWatch w różnych wpisach, a także wspominany przez konto @MałaEmi, należące do głównej bohaterki tzw. „afery hejterskiej” - Emilii Szmydt, która ujawniła portalowi Onet swoją korespondencję (o sprawie ze swojej perspektywy opowiedziała OKO.press 26 sierpnia 2019).

Od tamtej pory czekamy na możliwość przedstawienia dowodów w tej sprawie przed sądem. Proces jednak wciąż się nie rozpoczął.

Tym bardziej ważne jest reagowanie na publikowane przez portal wPolityce.pl zeznania sędziego Wytrykowskiego, które – jeśli zostały przytoczone zgodnie z rzeczywistymi zeznaniami – zawierają pomówienia dotyczące Anny Mierzyńskiej, podważają jej wiarygodność jako dziennikarki, wpisują ją w absurdalny kontekst politycznej akcji dziennikarzy zblatowanych z "kastą sędziowską" , której ofiarą padali "uczciwi i odważni sędziowie" tacy jak Wytrykowski.

Oczekujemy na sprostowanie tych rewelacji. Nasza wiara w ludzką uczciwość nie zna granic.

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne