Pomysł ministra sprawiedliwości, aby sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa wybierał parlament, jest ewidentnie niekonstytucyjny i oznacza dalsze podporządkowanie wymiaru sprawiedliwości PiS. To jednak Ziobrze nie przeszkadza, bo przecież nie ma już niezależnego Trybunału Konstytucyjnego, który mógłby stwierdzić, ile warte są takie pomysły


Chcemy wprowadzić element demokratycznej kontroli nad procesem. Wybór sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa będzie dokonywany przez parlament.

Zbigniew Ziobro, Konferencja prasowa #RokNowychZadań - 20/01/2017

fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta *** Local Caption *** .


zbity zegar. To złamanie konstytucji i podporządkowanie KRS większości parlamentarnej.


Pomysł ministra Ziobry jest ewidentnie niekonstytucyjny. Podporządkowania KRS większości parlamentarnej oznacza złamanie Konstytucji, której art. 173 stanowi, że „Sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz”.

Art. 187 ust. 1 Konstytucji opisuje skład i tryb wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa:

Art. 187. 1. Krajowa Rada Sądownictwa składa się z:

1) Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, Ministra Sprawiedliwości, Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego i osoby powołanej przez Prezydenta Rzeczypospolitej,

2) piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych,

3) czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch członków wybranych przez Senat spośród senatorów.

Z wypowiedzi Ziobro jasno wynika, że chce przejąć piętnaście foteli w KRS, które obecnie obsadzane są przez samorząd sędziowski. Nie wiadomo, jak Ziobro chce to zrobić nie łamiąc konstytucji, ale jego plany wpisują się w używaną często przez PiS matematykę „dobrej zmiany”. Obecnie PiS dysponuje w KRS ośmioma miejscami – dwa to minister i reprezentant prezydenta, a sześć to posłowie i senatorowie.

Po wprowadzeniu zapowiadanej przez Ziobrę zmiany od PiS zależeć będzie obsada aż dwudziestu trzech z dwudziestu pięciu miejsc. Parlament, w którym PiS ma większość, wybierze do KRS piętnastu „dobrozmianowych” sędziów, którzy zamiast stać na straży niezawisłości sądownictwa będą realizować program polityczny swoich mocodawców.



Bez Trybunału nie ma konstytucji

Naturalnym odruchem w obronie niezależności III władzy powinno być zaskarżenie takich – na razie planowanych – zmian do Trybunału Konstytucyjnego.

Z drugiej strony oznaczałoby to legitymizowanie grudniowego zamachu na Trybunał Konstytucyjny, w efekcie którego – depcząc konstytucję – prezydent i PiS powołali na prezes Trybunału Konstytucyjnego sędzię Julię Przyłębską. Nie tylko jej nominacja, ale również podjęte przez nią decyzje – m.in. o włączeniu do składów orzekających trzech sędziów dublerów – oznaczają złamanie ciągłości instytucjonalnej i pozwolą w przyszłości podważyć każdy wyrok podjęty przez bezprawnie obsadzony Trybunał.

Trybunał Konstytucyjny – poza kulturą prawną, którą Zbigniew Ziobro się nie przejmuje – byłby jedyną instytucją, zdolną obronić Krajową Radę Sądownictwa przed zamachem ze strony PiS. Natomiast ręcznie sterowany TK nie ma takiej zdolności, ponieważ niekonstytucyjnie powołani członkowie TK są zależni od trwania rządów PiS.

Pomysły Ziobry pokazują, po co partia Jarosława Kaczyńskiego zniszczyła niezawisły Trybunał – po to, aby móc bez sprzeciwu wprowadzać niekonstytucyjne ustawy i obsadzać swoimi ludźmi instytucje państwa.



Mając KRS, PiS może stopniowo wymieniać sędziów

Krajowa Rada Sądownictwa zgodnie z art. 186 Konstytucji „stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

Zdolność do wykonywania tej funkcji zapewnia Radzie właśnie odpowiedni skład. Reprezentanci sądów stanowią w niej większość, a politycy mniejszość. Ponadto Rada ma prawo do składania wniosków do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności ustaw z Konstytucją. KRS był jednym z pięciorga wnioskodawców o sprawdzenie zgodności z konstytucją PiS-owskiej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym z 9 marca.

KRS podpadła PiS tym, że była rzeczywiście niezależna i przy okazji każdej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym korzystała ze swoich kompetencji. Gdy Zbigniew Ziobro wymyślił, żeby TK zbadał zgodność z konstytucją uchwały Sejmu o z 2010 roku, to KRS w obszernym stanowisku skompromitowała ministra i jego fałszywe argumenty.

Zasadniczym celem PiS jest pełna kontrola nad władzą sądowniczą, w tym kontrola nad powoływaniem nowych sędziów. Art. 179 Konstytucji stanowi, że „sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony”. Przejęcie KRS oznacza rozdawanie łańcuchów sędziowskich ludziom spełniającym kryterium polityczne.

Towarzyszyć temu mają dodatkowe działania przyspieszające wymianę kadrową w polskim wymiarze sprawiedliwości. PiS planuje posłać część sędziów na wcześniejsze emerytury, umożliwić sobie obsadę stanowisk funkcyjnych, przede wszystkim prezesów sądów, i podporządkować posłusznym sobie ludziom procedury dyscyplinarne.


Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Masz cynk?