Po ponadmiesięcznej przerwie podkomisja nadzwyczajna wróciła 13 lutego do pracy nad ustawą o asystencji osobistej. W grudniu podkomisja zakładała, że zakończy prace w styczniu. 13 lutego doszła do artykułu 16. ze 125. Po raz kolejny spotka się za dwa tygodnie. Nowy termin zakończenia prac jest nieznany. Ale to może się podobać ministrowi finansów
Podkomisja miała złożyć projekt ustawy – z trzech różnych projektów, jakie są w Sejmie – dla komisji polityki społecznej do końca stycznia 2026. Zebrała się jednak w styczniu tylko raz – 8 stycznia.
Powód takiego tempa prac nie jest jasny. OKO.press pytało o to przewodniczącą podkomisji Katarzynę Ueberhan z Lewicy, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. 13 lutego przewodnicząca powiedziała natomiast członkom podkomisji, że w przerwie między posiedzeniami nad projektami pracowali legislatorzy sejmowi i eksperci rządowi. Rzeczywiście, na posiedzeniu 13 lutego legislatorzy mieli gotowe propozycje rozwiązań i tego, jak doprecyzować projekty.
W efekcie tempo prac nieco wzrosło. 8 stycznia podkomisja zanalizowała i poprawiła legislacyjnie pięć artykułów, 13 lutego – po trzech godzinach pracy doszła do artykułu 16. A ustawa w wersji przewodniej, rządowej, ma ich 125.
Kolejne posiedzenie – 25 albo 26 lutego.
Podkomisja słuchała cały czas opinii strony społecznej – przedstawicieli organizacji pozarządowych działających na rzecz osób z niepełnosprawnościami – i odnotowywała jej uwagi. Spór merytoryczny o to, jak mają wyglądać poszczególne rozwiązania w ustawie, odbędzie się dopiero na posiedzeniu całej Komisji Polityki Społecznej, której podkomisja jest częścią.
Różnice między projektami są bardzo specjalistyczne, ale też kluczowe dla osób z niepełnosprawnościami oraz budżetu państwa.
Koszt samej asystencji szacowany jest na 65 mld zł w ciągu pierwszych 10 lat działania nowego systemu.
Wdrożenie ustawowej asystencji osobistej jest ogromną reformą społeczną, zmieniającą sposób działania państwa.
W reformie chodzi o przejęcie od rodzin obowiązku wspierania osób z niepełnosprawnościami i zagwarantowanie im prawa do niezależnego życia. Fundamentem zmiany jest założenie, że w centrum uwagi jest osoba z niepełnosprawnościami. Natomiast zakres i wysokość wsparcia państwa oceniany jest indywidualnie – choć na podstawie takich samych kryteriów przez zespoły eksperckie w całym kraju. Wsparcia tego ma udzielać asystent finansowany przez państwo. Ma pomagać w życiu – codziennym, społecznym, zawodowym. Ma umożliwić osobie z niepełnosprawnością wychodzenie z domu, a dotychczasowym opiekunom z kręgu rodziny – realizowanie swoich planów życiowych.
Mechanizmy prawne, organizacyjne i informatyczne, które mają do tego doprowadzić, są niezwykle skomplikowane. Razem z obowiązującą od 2024 roku ustawą o pieniężnym świadczeniu wspierającym – wyliczanej indywidualnie kwocie, która zależy jednak nie od stopnia „niezdolności do” czy też powagi schorzenia, ale tego, jakie dodatkowe wydatki dana osoba musi ponosić – stanowią komplet. Polska w ten sposób zrealizowałaby zobowiązanie, jakie przyjęła, ratyfikując w 2012 roku Konwencję ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami.
Rządząca koalicja zobowiązała się do przyjęcia tej reformy w dokumentach programowych z 2023 roku. Jest to jeden ze „stu konkretów” Koalicji Obywatelskiej.
Ministerstwo polityki społecznej przygotowało i poddało projekt szerokim konsultacjom wiosną zeszłego roku. Potem utknął on w Stałym Komitecie Rady Ministrów. Szef Komitetu Maciej Berek twierdził, że projekt zawiera błędy i że odpowiada za to ówczesny pełnomocnik rządu ds. osób z niepełnosprawnościami Łukasz Krasoń.
Jednak latem 2025 roku premier Donald Tusk powiedział, że na powszechną, ustawową asystencję osobistą ma pieniędzy, bo Polska musi coraz więcej wydawać na zbrojenia. Po protestach premier zmienił zdanie i obiecał ustawę o asystencji osobistej, ale dopiero od 2027 roku.
Prace w Komitecie Stałym przeciągały się, a kolejne wersje projektu były coraz mniej korzystne dla osób z niepełnosprawnościami. Było to zastanawiające – Komitet Stały rzadko zajmuje się projektami na takim poziomie szczegółowości. Od tego jest wcześniejszy etap prac rządowych – uzgodnienia międzyresortowe i inne komitety rządowe. W końcu jesienią posłanki Lewicy i Polski 2050 zgłosiły jako poselski projekt bliski wersji rządowej sprzed cięć w Komitecie Stałym. Jedną z jego sygnatariuszek była Katarzyna Ueberhan. Oprócz tego w Sejmie od 2024 roku czeka na rozpatrzenie bardzo spóźniony (bo miał być gotowy w 2021 roku) projekt stworzony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Bardzo krytykowany przez środowisko osób z niepełnosprawnościami, które wręcz domagało się, by nie brać go pod uwagę:
Kiedy projekt rządowy w końcu trafił do Sejmu, po pierwszym czytaniu 21 listopada 2025 został skierowany wraz z poselskim i prezydenckim do Komisji Polityki Społecznej i Rodziny kierowanej przez posłankę Ueberhan. Komisja powołała w grudniu 2025 podkomisję, a na jej przewodniczącą wybrała Maję Nowak z Polski 2050. Ta zapowiedziała przygotowanie jednego projektu z trzech do końca stycznia. Projektem wiodącym miał być projekt rządowy.
Kilka dni później jednak Nowak została wiceministrą polityki społecznej – zastąpiła na stanowisku Pełnomocnika Rady Ministrów ds. Osób z Niepełnosprawnościami krytykowanego Łukasza Krasonia.
Kierowanie podkomisją przejęła Katarzyna Ueberhan.
Po obecnych sejmowych opóźnieniach zakładany przez premiera termin wejścia w życie ustawy w 2027 roku, może być nie do utrzymania. Bo po wejściu ustawy w życie trzeba jeszcze przygotować system informatyczny przetwarzający dane o potrzebach ludzi i o jakości świadczonych im usług. Na jego powstanie trzeba minimum 9 miesięcy. Oznacza to, że na razie budżet państwa „oszczędza” na nowej usłudze społecznej.
Samo wdrażanie ustawy będzie żmudnym i zapewne pełnym błędów procesem dotyczącym wielu rodzin. I nastąpić może w szczycie kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku.
Tymczasem wiele artykułów projektu wywołuje w Sejmie spór. Jedną z osi sporu jest np. to, do jakiego wieku przysługiwałoby wsparcie asystenta. Rządowy projekt przyjmuje granicę 65 lat – chyba że asystencja została przyznana wcześniej (art. 9). Osoby starsze powinny być objęte polityką senioralną – inaczej w starzejącym się społeczeństwie nie starczy na wsparcie dla osób młodszych, którym asystencja pomogłaby np. w pracy. PiS zgodnie z wersją projektu prezydenckiego, nie chce tej granicy. Jednocześnie Andrzej Duda proponuje granicę dolną: asystencję od 18. roku życia. Czyli 16-latek na spotkanie z przyjaciółmi musiałby nadal udawać się w asyście mamy lub siostry (bo to one głównie świadczą funkcję asystentek osobistych w rodzinie). W projekcie rządowym mowa jest o asystencji od 13. roku życia.
Widać więc, że politycznym polem sporu może być to, czym jest niezależne życie i kto ma do niego prawo.
Wprowadzenie granicy wieku może być niezgodne z konstytucyjną zasadą równości (ludzie byliby nierówno traktowani ze względu na wiek). Jednak nie ma w Polsce powszechnie uznawanego sądu konstytucyjnego, który mógłby to stwierdzić.
OKO.press śledzi prace nad ustawą – wszystkie nasze teksty o tym można znaleźć TU
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Z wykształcenia historyczka. Od 1989 do 2011 r. reporterka sejmowa, a potem redaktorka w „Gazecie Wyborczej”, do grudnia 2015 r. - w administracji rządowej (w zespołach, które przygotowały nową ustawę o zbiórkach publicznych i zmieniły – na krótko – zasady konsultacji publicznych). Do lipca 2021 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Laureatka Pióra Nadziei 2022, nagrody Amnesty International, i Lodołamacza 2024 (za teksty o prawach osób z niepełnosprawnościami)
Komentarze