0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.plFot. Adam Stępień / ...

Rozumiem, że obecność nie-dziennikarzy z TV Republika burzy komfort ministra i ogólnie odwraca uwagę od meritum konferencji prasowej. Ale decyzja Bartłomieja Sienkiewicza o niewpuszczaniu ekipy tej stacji na konferencje prasowe narusza demokratyczne reguły gry i – używając języka jeszcze komunistycznej propagandy – jest wodą na młyn PiS-owskiej opowieści o „dyktaturze Tuska”.

Kilkaset tysięcy widzów, którzy z TVP Info przeszli razem z szalonym Rachoniem i „ciocią” Holecką do TV Republika, zostanie na dłużej w ramionach Tomasza Sakiewicza.

Co powiedział Sienkiewicz

Na czwartkowej (15 lutego 2024 roku) konferencji prasowej minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz odniósł się do – jak to określił – kontrowersji wokół udziału TV Republika w konferencjach ministerstwa. Wyjaśnił sprawę tak:

„W czasie, kiedy posłowie PiS-u i dawne władze telewizji publicznej siłowo zajmowały gmachy TVP, Telewizja Republika korzystała nielegalnie ze sprzętu, studiów, a także ze znaków towarowych należących do TVP”.

Poinformował, że w związku z tym wystosowane zostały przedsądowe roszczenia. I dalej prosto z mostu:

"Co tu dużo mówić,

póki nie będę miał pewności, że jest to instytucja dziennikarska, a nie instytucja złodziei, nie widzę żadnego powodu, żeby zapraszać tych przedstawicieli na moje konferencje".

Charakterystyczny jest tu zaimek „moje”. Ja bym powiedział, że to raczej „nasze konferencje”.

Szef TV Republika Tomasz Sakiewicz: „Nigdy nielegalnie nie korzystaliśmy z mienia TVP. W budynku TVP Info przebywaliśmy na zaproszenie kierownictwa tej instytucji, nie korzystaliśmy z ich sprzętu, wręcz przeciwnie, nawet użyczyliśmy dziennikarzom TVP nasz. Nie korzystamy z żadnych znaków towarowych TVP”.

Ta argumentacja rozmija się z zarzutem Sienkiewicza, bo Sakiewicz uznaje za legalne PiS-owskie władze TVP, a likwidację mediów publicznych uważa za sprzeczny z prawem zamach na wolność mediów.

Co o tym wszystkim myśleć?

„Widzę to tak” to cykl, w którym od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik, zwłaszcza że tekst Piotra Pacewicza budzi wątpliwości nawet w redakcji OKO.press

(1) Władza nie może sobie przebierać w mediach

Odmowa dostępu jakiemuś medium do tak kluczowej formy komunikacji politycznej, jaką są konferencje prasowe rządzących, jest działaniem wyjątkowo drastycznym. Zwłaszcza jeśli dane medium zajmuje krytyczne wobec władzy stanowisko.

Artykuł 6 p. 4 prawa prasowego, stanowi bowiem, że „Nie wolno utrudniać prasie zbierania materiałów krytycznych ani w inny sposób tłumić krytyki”.

Niezależnie od tego, jak oceniamy TV Republika, musimy się zgodzić, że stacja jest w tej chwili medium opozycyjnym i ma prawo do akredytacji na konferencje prasowe.

Nie wolno przebierać w mediach jak w ulęgałkach. Nawet jeśli mamy pełne przekonanie, że są zgniłe.

Przyznam się bez bicia, że osobiście nie nazywałbym dziennikarzem Michała Rachonia, dyrektora programowego TV Republika, który jako zagorzały funkcjonariusz systemu państwa-partii PiS przez osiem lat prowadził nagonki na opozycję, Niemców, UE, osoby LGBT, kobiety, a teraz przeniósł z TVP Info do TV Republika swoje „Jedziemy” (najnowszy odcinek: „Jedziemy. Zielone szaleństwo będzie kosztować Polskę i UE biliony euro”). Sąd oceni, czy nie ukradł znaku towarowego.

Nie jest też dziennikarką Holecka, zwana przez współpracowników ciocią Danusią, która najsłodziej jak tylko można wypytywała Dudę o samotność prezydenta (zobacz jej 17 pytań z maja 2020), a Kaczyńskiemu podsuwała: „Panie Premierze, 500 plus z pewnością się powiodło. Nawet na opozycji trudno znaleźć kogoś, kto powie, że program jest zły. Czy prawdą jest, że to pan wymyślił ten program?”. Potem wspomniała o uszczelnieniu VAT i budowie CPK i dalej słodziła prezesowi: „Czy to można zaliczyć przede wszystkim do sukcesów naszej gospodarki, które będą niekwestionowane przez lata?”.

Nie są to dziennikarze, ale nawet jeśli to oni (co mało prawdopodobne) pojawiliby się na konferencji Sienkiewicza, to jako przedstawiciele zarejestrowanego medium, które ma swoją widownię i to wcale nie małą (patrz na koniec tekstu) wypowiadaliby się w ich imieniu.

W dodatku TV Republika nie jest już na usługach władzy, bo władzą jest minister Sienkiewicz. I nawet jeśli jest na usługach PiS, to jest to partia opozycyjna. Nie wiadomo zresztą, kto tu komu służy i kto wyznacza linię, czy to wciąż pies macha ogonem z ulicy Nowogrodzkiej, czy ogon zaczyna machać psem.

Ze względów pryncypialnych decyzja ministra Sienkiewicza wydaje się zła, narusza demokratyczny kontrakt władzy z mediami.

Może być wyrazem arogancji niedawnego opozycjonisty, który ucierpiał w czasach PiS, ale tak czy owak, rzuca cień na politykę rządu Donalda Tuska. Rozumiem wątpliwości, niewygodę, zastrzeżenia, ale nie należało tego robić.

Przeczytaj także:

Blumsztajn: minister robi to samo, co robił PiS

Dobrze jest mieć jakąś opinię, ale warto ją skonfrontować z autorytetem w danej dziedzinie. W kwestii wolności mediów jest nim bezspornie Seweryn Blumsztajn. Po raz pierwszy aresztowany był w 1965 roku, w wieku 19 lat, za rozprowadzanie listu Kuronia i Modzelewskiego. Współorganizator marca 1968 (rok w więzieniu), działacz KOR, w 1980 roku organizator mediów „S”. Stan wojenny 13 grudnia 1981 roku zastał go we Francji, a gdy w lutym 1985 roku próbował wrócić do Polski, nie został wpuszczony i musiał wrócić do Paryża tym samym samolotem. Współtworzył „Gazetę Wyborczą”, a od 2012 roku Towarzystwo Dziennikarskie.

Blumsztajn powiedział OKO.press, że „jeśli minister Sienkiewicz ma przekonanie, że doszło do naruszenia przez TV Republikę np. kodeksu spółek handlowych, to może wytoczyć proces mediom, ale nie może ich eliminować z konferencji prasowych. Chyba że robią rzeczy absolutnie niedopuszczalne, np. wzywają do nienawiści rasowej”.

Czy to znaczy, że ministerstwo nie ma żadnej obrony przed atakującymi bezpardonowo mediami?

„Minister może takiemu medium odmówić ekskluzywnego wywiadu, ale nie wolno wybierać sobie mediów na konferencje prasowe. Sienkiewicz robi to samo, co robiło PiS. Przykro mi to mówić, bo ja też nie znoszę TV Republiki, uprawiają bardzo wątpliwe dziennikarstwo” – mówi Blumsztajn.

Racja stanu? A kto ją definiuje?

Już raz, 22 stycznia 2024 roku, reportera TV Republika nie wpuszczono na konferencję ministra Sienkiewicza.

Resort powołał się na art. 18 ust. 1 Ustawy o radiofonii i telewizji: „audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści, przemocy lub dyskryminacji”.

Już wtedy Towarzystwo Dziennikarskie zwracało uwagę, że „odmowa dopuszczenia medium na konferencję prasową to zły precedens. Byliśmy przekonani, że po wyborach 15 października skończą się oświadczenia władzy dla mediów bez możliwości zadawania pytań i że nie będzie już mediów niewpuszczanych na konferencje prasowe mimo akredytacji”.

Zastosowany argument „racji stanu” budzi jak najgorsze skojarzenia. Używają go chętnie władze autorytarne na całym świecie, przy czym same definiują, co jest, a co nie jest ową racją stanu.

W programie na wybory 2019 roku PiS opisywało ograniczenia swobody badań naukowych tak: "Jedynymi kryteriami kształtującymi naukę mogą być kryteria merytoryczne oraz etyczne, w uzasadnionych przypadkach także kryterium racji stanu. W tym kierunku będzie zmierzała dalsza reforma polskiego systemu nauki”. Pisał o tym z akademickim oburzeniem dziennikarz OKO.press i historyk Adam Leszczyński.

Wykluczenie medium z konferencji prasowej wymagałoby starannego uzasadnienia i jakiegoś uzgodnienia czy przedyskutowania z opinią publiczną, a nie wskazania ministra: „Tym mediom już dziękujemy”.

Na takie rzeczy trzeba uważać nawet w żartach. Na pytanie TV Republika, czy to OK, że inne redakcje mogą zadawać po trzy pytania, a TV Republika żadnego, rzecznik ministra spraw zagranicznych Paweł Wroński rzucił z uśmiechem „To jest dobra idea”.

(2) Politycznie niemądre

To nie są dobre idee, także jako posunięcia polityczne. Decyzja Sienkiewicza wpisuje się bowiem w narrację, przy pomocy której PiS próbuje ratować się przed odpływem elektoratu.

Wykluczenie TV Republika jest wykorzystywane – niestety zasadnie – w opowieści o represjach „totalitarnego systemu”, jaki tworzy Donald Tusk. Stanowi – mówiąc językiem propagandy jeszcze komunistycznej – wodę na młyn opowieści o ograniczaniu wolności przez Koalicję 15 Października. Przezywanie jej Koalicją 13 Grudnia staje się dla najwierniejszej części elektoratu PiS dodatkowo uzasadnione.

Osią narracji PiS jest sfałszowane pojęcie wolności. Odebrana została Mariuszowi Kamińskiemu i Maciejowi Wąsikowi, a pierwszy z nich był wręcz torturowany. Zakneblowano media publiczne. Politycy PiS żyją w stanie zagrożenia, niewykluczone są nawet „mordy polityczne”, a Tusk jest „agentem niemieckim”...

Te wszystkie upiorne fantazje znajdują nieoczekiwane potwierdzenie.

Oczywiście obecność „dziennikarzy” TV Republika jest dla ministra Sienkiewicza czy premiera Tuska niewygodna, bo ich pytania mają na celu zdyskredytowanie polityki rządu. Ich obecność na konferencji oznacza poniekąd jałową dyskusję, bo żadne wyjaśnienia ich nie przekonają i nie o to im chodzi.

Ale taki jest los władzy.

Jest zadaniem ministra, by, zamiast zakazywać, poradzić sobie z taką sytuacją, i to tak, żeby odbiorcy nie mieli wątpliwości, kto tu jest demokratą, a kto usiłuje demokrację zakrzyczeć. Jakby to dobrze zrobić, to nawet widzowie TV Republika mogliby powziąć wątpliwości, czy TV Republika to naprawdę republika wolności.

Rewanż za czasy PiS?

W sierpniu 2023 roku Robert Kowalski pojechał z kamerą OKO.press na wiec wyborczy Kaczyńskiego w Sokołowie Podlaskim. Demonstrantów z KO obrzucono obelgami: „Platforma to Wehrmacht”, „6 milionów ludzi żeście wymordowali”, „Ty, weź się lepiej do roboty”.

Kaczyński mówił o bezrobociu i głodnych dzieciach za rządów Tuska. Nazwał go „królem bezrobocia”. „Oni nieustannie kłamią i to w sposób niesłychanie bezczelny. Tam, gdzie się kłamie, tak naprawdę demokracji nie ma (...) Praworządność jest deptana, ale przez sądy".

Kamera uchwyciła, jak ochroniarz dostaje instrukcję „uważaj na niego”.

Kiedy Kaczyński szedł do samochodu, zagadnął go grzecznie Robert Kowalski: „Panie prezesie, dzień dobry od OKO.press...”. W oku kamery pojawił się natychmiast potężny tors ochroniarza.

Tak było. Byliśmy odcięci od informacji, władze PiS także nie wpuszczały dziennikarzy na konferencje prasowe (tutaj – jeden tylko przykład), choć zwykle szukały jakiegoś pretekstu. Mamy za sobą osiem lat zawłaszczania państwa przez PiS, z ograniczaniem praw niezależnych mediów.

To może rodzić odruch rewanżu, żeby tych ludzi, którzy występowali w roli współwykonawców i propagandystów antydemokratycznego projektu, wykluczyć ze świata mediów. Moralnie, środowiskowo – można, może nawet należy. Tak samo jak warto pamiętać, że takie media jak RMF FM czy Polsat bywały mocno kompromisowe...

Ale co wolno środowisku, to niekoniecznie ministrowi.

(3) Odmowa stacji TV Republika to dyskryminacja jej widzów

Na koniec jeszcze jedno. Wykluczenie umownego Rachonia dotyka nie tylko tego medialnego pajaca, bo za nim stoją jego widzowie. I jest ich niemało.

Jak informują Wirtualne Media, serwis „Dzisiaj”, którego gwiazdą jest Holecka, od 20 grudnia 2023 roku do 11 lutego 2024 roku oglądało średnio aż 511 tys. widzów. Rok do roku widownia „Dzisiaj” zwiększyła się 37 razy! To są poważne liczby, prawie tyle, ile miała w styczniu „Panorama” TVP2 (521 tys.). Liderem są „Fakty” TVN (2,95 mln), przed Teleexpressem (1,95 mln), „19:30” (1,93 mln) i „Wydarzeniami” Polsatu (1,88 mln).

Podobny wzrost odnotowano w oglądalności całej TV Republika przy porównaniu styczeń 2024 roku do stycznia 2023 roku. Oto ranking obecnej oglądalności*.

W powyższym zestawieniu poza dużym wzrostem TVN24 i mniejszym Polsat News widać dwie największe zmiany. TVP Info straciło prawie 187 tys. widzów (z poziomu 279 tys. na 92,5 tys.), a TV Republika zyskała 208 tys. widzów (z poziomu 6,7 tys. na 215 tys. – wzrost 32 razy).

Jest wysoce prawdopodobne, że doszło do transferu i ok. 200 tys. politycznie zagorzałych widzów TVP Info przeszło do TV Republika.

Czy to się ministrom i premierom, a nawet zwykłym dziennikarzom jak niżej podpisany podoba, czy nie, ci regularni widzowie TV Republika, a także znacznie więcej przygodnych osób, mają prawo wyboru, które należy respektować, a nie ograniczać.

Takim ludziom sygnał, że „ich dziennikarze”, za którymi przenieśli się do innej stacji, nie mają wstępu na konferencję ministra, który wcześniej im to medium zlikwidował, zabetonuje postawy polityczne na długo, bo dotyka ich poczucia godności (co to ma być, jestem widzem drugiej kategorii?!).

Nawet najostrzejsze oskarżenia dostojników państwa PiS można rozumieć jako przemyślaną strategię polityczną, by – mówiąc brutalnie – przeciwnika „dobić”. Ale walka z mediami i ich publicznością raczej zatrzyma odpływ elektoratu Kaczyńskiego.

Wywoła odruch zwierania szeregów.

*W zestawieniu oglądalności stacji tv dla większej czytelności wykresu, szczególnie na komórkach, pominąłem nie-informacyjne TVN7 (176 tys. w styczniu 2023 i 187 tys. w styczniu 2024), TV4 (183 tys. i 164 tys.), TV Puls (187 tys. i 152 tys.) oraz TTV (104 tys. i 108 tys.).

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze