0:00
09 grudnia 2020

Sondaż, który szokuje: 64 proc. młodych "wolałoby żyć i pracować w innym kraju niż Polska"

Najmłodsi, kobiety przed 40. oraz wyborcy Szymona Hołowni - to grupy, które są najbardziej zdeterminowane, by żyć poza Polską. Czy naprawdę wyjadą? Analizujemy sondaż Ipsos dla OKO.press

Wydrukuj

Za pośrednictwem Ipsos OKO.press zadało badanym następujące pytanie: „Czy gdyby Pan/Pani miał/a taką możliwość, wolałby Pan/Pani żyć i pracować w innym kraju niż Polska?". Odpowiedzi wprawiły nas w osłupienie. Okazuje się, że niemal 40 proc. Polaków wolałoby życie za granicą, gdyby mieli taki wybór lub możliwość.

Gdy wgryźliśmy się w dane szczegółowe, nasze zdumienie jeszcze wzrosło - zwłaszcza, gdy zobaczyliśmy wyniki wśród najmłodszych ankietowanych.

Do kolejnych liczb i wykresów przejdziemy za chwilę, jednak nim to nastąpi słowo o samym pytaniu: zdajemy sobie bowiem sprawę, że nie jest ono przezroczyste - sam temat emigracji jest tak mocno nacechowany politycznie, że należy poświęcić mu kilka akapitów.

Emigracja jako polityczna pałka

Emigracja to we współczesnej Polsce temat na wskroś polityczny. Do czasu przełomu 1989 roku wyjazd z kraju kojarzył się z przymusem bądź ucieczką od szarej i opresyjnej rzeczywistości PRL.

Życie za granicą częściej było synonimem społecznej klęski Polski Ludowej niż życiowego sukcesu obywatela, a kraj rządzony przez komunistów był niczym rodzic wyrzucający z domu własne dzieci: nieczuły i wyrodny. No i biedny. Według szacunków prof. Marka Okólskiego, w latach 80. wyjechało ponad 2 miliony osób.

W latach 90. popularnym „winnym” emigracji Polaków z Polski był Leszek Balcerowicz i radykalne rynkowe reformy, które przeorały wtedy polską rzeczywistość. Fakty są jednak takie, że w tamtym czasie wśród ofiar transformacji emigracja nie była podstawową opcją: wg danych GUS w stosunku do dekady lat 80. była dziesięciokrotnie mniejsza - wyjechało nieco ponad 250 tys. osób.

Kolejna duża fala emigracyjna to początek XXI wieku: wg szacunków Głównego Urzędu Statystycznego od 2004 do 2017 roku z Polski wyjechało ponad 1,5 mln osób. Powód jest prosty: wejście Polski do Unii Europejskiej dało możliwość legalnego pobytu i pracy w bogatszych od nas krajach Europy Zachodniej.

Ta banalna konstatacja nie przeszkodziła temu, by używać emigracyjnej pałki w politycznej wojnie: w latach 2005-2007 emigracja była „winą Kaczyńskiego”, w latach 2008-2015 Polaków z Polski „wypychał Donald Tusk”, a od 2015 roku władza PiS według propagandowej kliszy bohatersko przywraca rodaków na ojczyzny łono.

Zupełne oderwanie dyskusji o emigracji od faktów i kontekstu najlepiej chyba obrazuje wypowiedź Beaty Szydło z lutego 2018 roku:

„Przypomnijcie sobie państwo, jaki to był czas [rządów PO-PSL]. Nie było pracy, szczególnie młodzi ludzie mieli problemy, stopa bezrobocia w tej grupie wiekowej to było ponad 20 proc. i ci młodzi ludzie wyjeżdżali, najczęściej za granicę. [Teraz] Wracają, mają pracę, ba, powiem nawet, że niektórzy mogą przebierać w ofertach” - mówiła ówczesna premier.

Pokazywaliśmy wtedy w OKO.press, że Beata Szydło nie miała żadnych danych na poparcie swoich słów. Choć - trzeba przyznać - przyszłość w pewnym sensie przyznała jej rację: w latach 2017-2019 szacunek emigracyjny GUS zmniejszył się o ponad 120 tys. osób. Dlaczego tylko w pewnym sensie? Bo trudno nie wiązać tego spadku m.in. z powrotami do Polski ze względu na skutki brexitu.

Ciekawy przypadek wyborców Hołowni

Powyższy kontekst jest ważny, by pokazać, że po pierwsze, pytanie o emigrację jest w Polsce silnie nacechowane politycznie: może być używane przez respondentów do „ukarania” rządzących. Nie podoba mi się władza, a więc zadeklaruję, że chcę wyemigrować.

Jest też drugie, komplementarne wyjaśnienie: osoba o silnie demokratycznym systemie wartości, męczy się żyjąc w kraju, gdzie kształtowany jest system autorytarny.

Po trzecie zaś, przez lata zmieniła się osobista perspektywa Polaków do emigracji: rzadziej traktujemy ją jako wyjazd pod przymusem (politycznym bądź ekonomicznym), częściej - jako realizację aspiracji, zdobywanie nowych doświadczeń, etc.

W badaniu OKO.press zdaje się dominować aspekt polityczny, co widać, gdy spojrzymy na deklaracje badanych według sympatii partyjnych:

Wolę życia i pracy poza Polską deklaruje tylko 18 proc. wyborców PiS, czyli wielokrotnie mniej niż wyborców formacji opozycyjnych: Koalicji Obywatelskiej (44 proc.), Polski 2050 Hołowni (43 proc.), Lewicy (56 proc.), Konfederacji (35 proc.), PSL/Kukiz'15 (45 proc.).

Niski odsetek wyborców PiS deklarujących gotowość do wyjazdu może być spowodowany faktem, że są to wyborcy raczej starsi, bardziej konserwatywni i przywiązani do tradycyjnej definicji patriotyzmu. Ale przede wszystkim deklaracja dotycząca emigracji mogła być przez nich odebrana jako wotum nieufności do rządzących. Takiego problemu nie mieli sympatycy opozycji.

Zwracają uwagę preferencje wyborców projektu Szymona Hołowni - wśród zwolenników wyjazdu z Polski najwyższy jest tu odsetek zdecydowanie deklarujących chęć emigracji, wśród przeciwników - najwyższy odsetek tych, którzy wykluczają to tylko nieznacznie.

To może potwierdzać profil zwolenników Polski 2050 jako elektoratu buntu klasy średniej: osób zmęczonych sytuacją w kraju, odrzucających obecną klasę polityczną i oczekujących daleko idących zmian.

Ponad 3/5 młodych chce wyjechać

Wysoki odsetek potencjalnych emigrantów wśród zwolenników Lewicy tłumaczy silna pozycja koalicji SLD, Wiosny i Razem wśród młodszych wyborców. Bo odpowiedzi tej grupy badanych w naszym badaniu szokują:

64 proc. najmłodszych dorosłych Polaków - w wieku 18-29 lat - wolałoby żyć i pracować poza Polską. W kolejnych generacjach ten odsetek spada.

Jeszcze wymowniejsze są wyniki w grupie kobiet do 39. roku życia: 63 proc. z nich wolałoby żyć poza krajem (wśród mężczyzn w tym wieku uciekłoby z Polski 49 proc.).

Jak to interpretować? Deklaracje młodych Polaków, a zwłaszcza Polek to rodzaj wotum nieufności dla Prawa i Sprawiedliwości.

Duża dysproporcja w odpowiedziach kobiet i mężczyzn (63:49) to znak, że młode Polki czują się coraz bardziej przytłoczone życiem nad Wisłą, mogą czuć się zagrożone (zwłaszcza po wyroku antyaborcyjnym Trybunału Julii Przyłębskiej) lub obawiać się o przyszłość swoją i swoich dzieci.

Z innych badań Ipsos dla OKO.press wiemy, że Polki są generalnie bardziej liberalne od Polaków, a także lepiej wykształcone, a więc mają wyższe aspiracje - tym trudniej może być im się odnaleźć w kraju rządzonym przez populistyczną i coraz bardziej fundamentalistyczną prawicę.

Deklaracje młodych dotyczące emigracji nie są dobrą wiadomością dla obozu władzy: potwierdzają niskie poparcie dla PiS w tej grupie i wskazują, że może to już nie ulec zmianie.

Najmłodsi dorośli Polacy, a jeszcze bardziej Polki są już skrajnie zmęczone sytuacją w Polsce pod rządami Zjednoczonej Prawicy.

Trzeba jednak brać poprawkę na fakt, że tak wysokie słupki potencjalnych emigrantów w tej grupie badanych mogą wynikać również z innego podejścia do wyjazdu z kraju: w przeciwieństwie do starszych grup młodzi są bardziej elastyczni, mają mniej obaw związanych z wyjazdem, a wielu może traktować kilkuletnią pracę poza Polską jako kolejne doświadczenie w życiu i karierze.

Czy młodzi naprawdę wyjadą?

Jeśli jesteś - Droga Czytelniczko i Drogi Czytelniku - rodzicem dwudziestokilkulatka i martwisz się, że po ustaniu pandemii twoja pociecha spakuje walizki i wyjedzie z Polski, uspokajamy: większość z nich zostanie w kraju.

Nasze badanie obrazuje raczej świat aspiracji i lęków oraz fantazji i buntu niż realnych, bliskich realizacji planów.

Dobrze widać to w zestawieniu badania Ipsos dla OKO.press z sondażami przeprowadzanymi co roku przez CBOS. Ta pracownia cyklicznie pyta badanych: „Czy obecnie jest Pan(i) zainteresowany(a) podjęciem pracy za granicą?". I daje do wyboru trzy pozytywne odpowiedzi:

  • Tak, jestem zainteresowany(a) i obecnie staram się o pracę za granicą.
  • Tak, jestem zainteresowany(a) i zamierzam w przyszłości starać się o pracę za granicą.
  • Tak, był(a)bym zainteresowany(a) podjęciem pracy za granicą, jeśli dostał(a)bym taką propozycję, ale sam(a) nie zamierzam się o to starać.

Po ich zsumowaniu wyniki dla wszystkich badanych na osi czasu przedstawiają się następująco:

Tak jak w sondażu Ipsos, tak i w CBOS odsetki wśród osób młodych są znacząco wyższe: w 2019 roku zainteresowanie pracą za granicą wyraziło 27 proc. badanych do 30. roku życia i tylko 7 proc. wśród starszych ankietowanych.

Poprawna wydaje się hipoteza, że pytanie o pracę w badaniu CBOS bardziej mierzy realny - to znaczy bliski przekucia w działanie - potencjał emigracji; pytanie, które zadało OKO.press - nastrój badanych i zadowolenie z życia w Polsce.

Konkluzja zostaje pesymistyczna: kraj, w którym 64 proc. młodych obywateli wolałoby żyć i pracować gdzie indziej, musi stać się w bliskiej przyszłości miejscem nieznośnym: ze sfrustrowanymi ludźmi, fatalnymi nastrojami społecznymi i zablokowanymi perspektywami zmiany nastroju.

*Sondaż telefoniczny CATI Ipsos dla OKO.press, na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków N= 1000 osób, 23-25 listopada 2020. Losowanie próby miało charakter warstwowo-proporcjonalny. Kontrolowano miejsce zamieszkania respondenta pod względem województwa i wielkości miejscowości. Około 70 proc. spośród 1000 wywiadów zrealizowano pod wylosowanymi numerami telefonów komórkowych.

Udostępnij:

Michał Danielewski

Wicenaczelny OKO.press, redaktor, socjolog. W OKO.press od 2019 roku, pisze o polityce. Wcześniej przez ponad 13 lat w "Gazecie Wyborczej". Pochodzi z Sieradza

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne