0:00
30 czerwca 2021

Starzy, legalni sędziowie SN nie chcą wybierać prezesa Izby Cywilnej z nowymi sędziami

Izba Cywilna SN odkłada wybór kandydatów na nowego prezesa tej Izby, który zastąpi Dariusza Zawistowskiego. Starzy sędziowie SN nie chcą decydować o tym z nowymi sędziami, których legalność może podważyć TSUE. Protestuje prezes SN Małgorzata Manowska, która sama jest nowym sędzią

Wydrukuj

Starzy sędziowie SN z Izby Cywilnej wyrazili to ważne stanowisko w uchwale samorządu sędziowskiego, czyli Zgromadzenia Sędziów Izby Cywilnej Sądu Najwyższego podjętej we wtorek, 29 czerwca 2021 roku.

Wynika z niej, że wybór kandydatów na nowego prezesa Izby Cywilnej, który na jesieni ma zastąpić obecnego prezesa Dariusza Zawistowskiego - jego kadencja upływa z końcem sierpnia 2021 roku - jest odłożony do czasu wydania przez TSUE wyroku w trzech sprawach. Każda z nich dotyczy zmian wprowadzanych przez PiS w SN:

  • Komisja Europejska przeciwko Polsce w sprawie Izby Dyscyplinarnej oraz modelu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów;
  • pytania prejudycjalnego w sprawie dotyczącej prawidłowości obsadzenia Sądu Najwyższego;
  • pytania prejudycjalnego zadanego w sprawie o ustalenie nieistnienia stosunku służbowego sędziego SN.

W tych sprawach TSUE może odnieść się do statusu nowych sędziów SN wybranych przez nową, upolitycznioną KRS. Pierwszy wyrok ma zapaść w połowie lipca i będzie dotyczył Izby Dyscyplinarnej. Dla starych sędziów SN ma to znaczenie, bo chcą wiedzieć, czy „nowi” są legalnymi sędziami i czy mogą brać udział w tak ważnym głosowaniu jak wybór kandydatów na prezesa Izby Cywilnej.

Ale jak ustaliło OKO.press, powód odłożenia tej sprawy może być jeszcze jeden. Po wielokrotnych zmianach w ustawie o SN, które przeforsował PiS, procedura wyboru I prezesa SN i prezesów Izb jest z góry ustawiona tak, żeby ostatecznie prezydent na prezesa mógł wybrać kandydata wskazanego przez nowych sędziów. Dlatego starzy sędziowie SN nie chcą brać udziału w procedurze, w której z góry wiadomo, jaki będzie wynik. Ich kandydat nie ma raczej szans u prezydenta Andrzeja Dudy.

Jest więc prawdopodobne, że w tej sytuacji do wyboru nowego prezesa Izby Cywilnej może doprowadzić na jesieni tego roku „komisarz” Dudy.

Wydarzenia w Izbie Cywilnej wywołały ostrą reakcję I prezes SN Małgorzaty Manowskiej, która też jest nowym sędzią. Jej oświadczenie zamieszczamy na końcu tekstu.

Jak prezydent Duda blokuje powołanie sędziów do Izby Cywilnej

Wybór nowego prezesa Izby Cywilnej Sądu Najwyższego Dariusza Zawistowskiego zaplanowany był na wtorek 29 czerwca 2021 roku. Tego dnia odbyły się dwa Zgromadzenia Sędziów SN, czyli zebrania samorządu sędziowskiego. Na pierwszym Zgromadzeniu przyjęto sprawozdanie prezesa Dariusza Zawistowskiego z pracy podległej mu Izby Cywilnej za 2020 rok.

Przyjęto też uchwałę ws. „nieobsadzonych stanowisk sędziowskich w Izbie Cywilnej”. Ta uchwała skierowana jest do I prezes SN Małgorzaty Manowskiej, którą Zgromadzenie wzywa do podjęcia działań w celu wyjaśnienia stanowiska prezydenta Andrzeja Dudy, od kilku lat blokującego powołanie do tej Izby czworga sędziów wskazanych jeszcze przez starą, legalną KRS (wbrew Konstytucji PiS rozwiązał ją w trakcie kadencji).

Prezydent nie powołuje ich, choć w Izbie Cywilnej są wakaty i brakuje sędziów. To może oznaczać, że czeka na innych kandydatów, wskazanych już przez nową KRS. Ta uchwała Zgromadzenia przeszła większością głosów, najprawdopodobniej „za" byli starzy sędziowie.

03.09.2016  Warszawa . Dariusz Zawistowski podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sedziow Polskich.
 Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
03.09.2016 Warszawa . Dariusz Zawistowski podczas Nadzwyczajnego Kongresu Sedziow Polskich. Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta

Obecny prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego Dariusz Zawistowski. Jego kadencja upływa 30 sierpnia 2021 roku.

Dlaczego starzy sędziowie odłożyli wybór prezesa Izby?

Drugie Zgromadzenie tego samego dnia było poświęcone wyborowi trzech kandydatów na nowego prezesa Izby Cywilnej, który od września 2021 roku ma zastąpić Dariusza Zawistowskiego. Ale do wyboru nie doszło, bo grupa 14 starych, legalnych sędziów SN złożyła wniosek o rozszerzenie porządku obrad o przyjęcie uchwały ws. odroczenia wyboru kandydatów. Tę uchwałę poparło 15 sędziów (zapewne starych), 10 było przeciw.

Wybór kandydatów został odroczony do czasu wydania trzech ważnych wyroków TSUE dotyczących zmian wprowadzanych przez PiS w Sądzie Najwyższym, w tym ws. statusu nowych sędziów SN. Dwie sprawy dotyczą pytań prejudycjalnych zadanych przez sędziów SN ws. statusu nowych sędziów SN oraz tego, czy powołana przez PiS Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych jest sądem.

Z informacji OKO.press wynika, że starzy sędziowie SN chcą mieć pewność, czy „nowi” mogą brać udział w Zgromadzeniu jako legalni sędziowie SN. A TSUE może powiedzieć w orzeczeniach czy są oni legalnymi sędziami. Jeśli TSUE uzna, że nie są to starzy sędziowie SN będą mieli mocne podstawy, by domagać się ich wyłączenia nie tylko z udziału w Zgromadzeniu, ale też z wydawania wyroków.

OKO.press dowiedziało się również, że

starzy sędziowie procedurę wyboru kandydatów na prezesa Izby uważają za niejako fikcyjną.

Zgodnie z wielokrotnie nowelizowaną ustawą o SN Zgromadzenie ma wskazać prezydentowi trzy osoby, spośród których wybierze prezesa. Nie wskazuje jednak kandydatów, którzy mają poparcie większości sędziów, tylko w jednym głosowaniu wybiera trzy osoby z największą liczbą głosów. Dzięki temu nowi sędziowie mogą wskazać prezydentowi kandydata ze swojego grona.

Dzięki tym przepisom starzy sędziowie SN, którzy mają dziś większość - jest ich ponad 50, a nowych ponad 40 - w praktyce zostali pozbawieni wpływu na obsadę najważniejszych stanowisk. Dlatego przegrali wybory o stanowisko I prezesa SN. Choć ich kandydat prof. Włodzimierz Wróbel jako jedyny miał większość głosów Zgromadzenia, to nie miał szans u prezydenta Andrzeja Dudy. Prezydent z listy kilku kandydatów wybrał Małgorzatę Manowską, byłą zastępczynię ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Do SN może znowu wkroczyć „komisarz” prezydenta Dudy

Odłożenie wyboru kandydatów na nowego prezesa Izby Cywilnej może jednak zakończyć się tym, że po zakończeniu kadencji Dariusza Zawistowskiego prezydent wyśle tam swojego „komisarza”, który przeprowadzi wybory. „Komisarze” w SN byli już w 2020 roku. Kamil Zaradkiewicz i Aleksander Stępkowski parli - wbrew zgłaszanym przez starych sędziów SN wnioskom - do wyboru I prezesa SN.

Starzy sędziowie SN wolą poczekać na wyroki TSUE, by mieć jasność czy „nowi” mogą wybierać nowego prezesa. Nie chcą też legitymizować procedury, której finał będzie taki, że nowym prezesem Izby Cywilnej zostanie ktoś z nowych sędziów. Dziś na giełdzie nazwisk na następcę Zawistowskiego typowana jest prof. Joanna Misztal-Konecka, związana z KUL-em.

„Scenariusz z »komisarzem« w Izbie Cywilnej po upływie mojej kadencji jest prawdopodobny” - przyznaje w rozmowie z OKO.press prezes Izby Cywilnej Dariusz Zawistowski. I dodaje: „Ideą decyzji o odroczeniu wyboru kandydatów na prezesa jest to, że treść przyszłych wyroków TSUE może mieć wpływ na przebieg tych wyborów”.

Czy nowi sędziowie przejmą stery w Izbie Cywilnej i Izbie Pracy?

Starzy sędziowie mają teraz większość w Izbie Cywilnej, Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych oraz w Izbie Karnej. W tej ostatniej prezesa Michała Laskowskiego wybrano w 2020 roku. W Izbie Cywilnej na 27 sędziów starych jest 17, a nowych 10. Wśród nowych są m.in. Małgorzata Manowska i Kamil Zaradkiewicz.

Trzech nowych sędziów trafiło do tej Izby w wyniku przeniesienia ich z Izb powołanych przez PiS. Z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych przeniesiono Marcina Łochowskiego i Jacka Widłę, a niedawno z nielegalnej Izby Dyscyplinarnej przeniesiono Mariusza Łodkę. W Izbie Cywilnej jest więc wystarczająco dużo nowych sędziów, by mogli wybrać przynajmniej jednego swojego kandydata na nowego prezesa, którego wybierze prezydent.

W sierpniu 2021 roku kończy się też kadencja prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Józefa Iwulskiego. Tam jednak jest tylko jeden nowy sędzia, więc Zgromadzenie Sędziów tej izby kandydatów na nowego prezesa wybrało już w kwietniu tego roku. Są to Bohdan Bieniek, Jolanta Frańczak i Piotr Prusinowski. Kandydatów przedstawiono już prezydentowi, ale nie wiadomo, co zrobi Duda. Powinien ich uznać, ale może odwlekać decyzję, bo obecnie przed nową KRS trwają konkursy na wakaty w SN, dzięki którym nowi sędziowie mogą zyskać większość. Dotyczy to też Izby Pracy.

Kto podważa status nowych sędziów SN?

Spór o status nowych sędziów SN nie jest nowy i ma już potwierdzenie w orzecznictwie. Z wyroków TSUE, Sądu Najwyższego i sądów powszechnych wynika, że Izba Dyscyplinarna przy SN jest nielegalna, a zasiadające w niej osoby nie są sędziami. Z uchwały pełnego składu SN ze stycznia 2020 roku wynika też, że składy orzekające z nowymi sędziami, którzy trafili do pozostałych Izb, są zawsze wadliwe.

Z kolei w marcu 2021 roku TSUE powiedział, jak należy oceniać legalność powołań nowych sędziów SN. Wykonując ten wyrok Naczelny Sąd Administracyjny podważył dziewięć nominacji od nowej KRS, m.in. dla Małgorzaty Manowskiej. NSA orzekł, że konkurs na stanowiska w SN przed nową KRS od samego początku był wadliwy, bo prezydent ogłosił go bez kontrasygnaty premiera. Zaś nowa KRS, która daje nominacje, jest zależna od władzy. To pozwala podważać ważność nominację dla nowych sędziów, choć w obecnym stanie prawnym nie da się unieważnić aktów powołania prezydenta.

Niezależnie od tego grupa sędziów związanych z Iustitią - na czele z jej szefem Krystianem Markiewiczem - oraz sędzia Waldemar Żurek, były rzecznik starej KRS, złożyli precedensowe pozwy przeciwko nowym sędziom SN. Domagają się ustalenia, że nie są oni legalnymi sędziami. Te pozwy trafiły do Izby Pracy i od ponad roku nowe władze SN robią podchody, by je stamtąd zabrać i przekazać do nielegalnej Izby Dyscyplinarnej. Pozwami interesuje się tez Prokuratura Krajowa.

To na kanwie tych pozwów sędziowie z Izby Pracy zadali pytania prejudycjalne do TSUE o status nowych sędziów. To m.in. na wyrok w tej sprawie chce poczekać Zgromadzenie Izby Cywilnej.

Prezes SN Manowska czuje się zażenowana

Odłożenie wyboru nowego prezesa Izby Cywilnej mogło zirytować I prezes SN Małgorzatę Manowską, która na co dzień orzeka w tej Izbie i która sama jest nowym sędzią. Wydała ona oświadczenie, które zamieszczono na stronie SN późnym wieczorem 29 czerwca. Prezes pisze w nim: „Pragnę wyrazić zażenowanie faktem podjęcia w dniu 29 czerwca br. przez Zgromadzenie Sędziów Izby Cywilnej SN, zwołane w celu wyłonienia kandydatów na stanowisko Prezesa SN kierującego jej pracami, decyzji o odroczeniu posiedzenia.

Podczas obrad Zgromadzenia Sędziów Izby Cywilnej, które odbyło się tego samego dnia i w tym samym składzie, podjęto uchwały w przedmiocie przyjęcia informacji rocznej o pracach Izby oraz w przedmiocie nieobsadzonych stanowisk sędziowskich w tej Izbie. Nie były wówczas zgłaszane żadne wątpliwości co do możliwości procedowania oraz podjęcia uchwał z udziałem wszystkich sędziów Izby Cywilnej”.

Prezes Manowska pisze dalej, że „W świetle tych faktów, nie sposób wskazać racjonalnych powodów, dla których podczas drugiego Zgromadzenia Sędziów Izby Cywilnej, obradującego tego samego dnia i w tym samym składzie, doszukano się okoliczności uniemożliwiających podjęcie decyzji w przedmiocie przedstawienia kandydatów na stanowisko Prezesa SN kierującego pracą tej Izby. Nie sposób uznać za zgodne z prawem lub racjonalne twierdzeń, w myśl których większość zgromadzenia sędziów Izby Sądu Najwyższego mogłaby decydować o tym, w których sprawach mniejszość sędziów może brać udział w podejmowaniu decyzji, a w których nie może”.

I dodaje w mocnych słowach:

„Fakt podjęcia przez Zgromadzenie Sędziów Izby Cywilnej decyzji o odroczeniu zgromadzenia wyborczego uznaję za kolejny przejaw proceduralnej przemocy, mającej na celu bezprawną stygmatyzację i wykluczenie sędziów powołanych na stanowiska w Sądzie Najwyższym na podstawie wniosku Krajowej Rady Sądownictwa obecnej kadencji”.

Prezes SN Małgorzata Manowska na koniec oświadczenia podkreśla, że Izba Pracy bez problemu wybrała wcześniej trzech kandydatów na nowego prezesa tej Izby. I pyta, czy należy uznać jej decyzję za nieważną.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne