0:00
08 maja 2021

Po wyroku NSA. Nominacje dla nowych sędziów SN, w tym prezes Manowskiej, są nieważne

NSA w precedensowych wyrokach podważył ważność wyboru nowych sędziów Sądu Najwyższego. Orzekł, że konkurs do SN od samego początku był wadliwy, a nowa KRS, która dała nominacje, jest zależna od polityków. Wyroki NSA otwierają teraz drogę do uznania, że nowi sędziowie SN są nielegalni

Wydrukuj

Takie ważne wnioski i konsekwencje wynikają z pięciu precedensowych wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego z 6 maja 2021 roku. Ich uzasadnienie jest już dostępne w bazie orzeczeń. OKO.press się z nimi zapoznało i analizujemy jego skutki.

Piszemy też, że nie mają podstaw prawnych twierdzenia zwolenników obecnej władzy, że wady powołania są usuwane w chwili, gdy nominacje podpisze prezydent Duda. W świetle wyroków NSA, te nominacje jednak są nieważne i SN będzie mógł teraz uznać, że nowi sędziowie SN nie są sędziami. Dokładne uzasadnienie tego wniosku - na końcu tekstu.

NSA w tych wyrokach uchylił dwie uchwały nowej Krajowej Rady Sądownictwa z sierpnia 2018 roku, jako niezgodne z prawem.

Uchwały dotyczą nominacji dla nowych sędziów SN do Izby Cywilnej i Karnej. Powołana przez PiS nowa KRS dała wtedy 8 nominacji, w tym dla Małgorzaty Manowskiej, byłej zastępczyni ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry - obecnie I prezes SN - oraz dla Kamila Zaradkiewicza, który wcześniej pracował w starym TK, ale poszedł na współpracę z obecną władzą.

NSA uchylił te uchwały, bo procedurę wyboru tych nowych sędziów SN uznał za nieważną od samego początku. Ogłoszenie konkursu przez prezydenta nie miało bowiem kontrasygnaty premiera. Zakwestionował też legalność nowej KRS.

Te ważne wyroki wydał sąd w trzy osobowym składzie: Małgorzata Korycińska, Cezary Pryca, Wojciech Kręcisz.

„To oznacza, że akty powołania tych sędziów SN [przez prezydenta - red.] są nielegalne i nie wywołują skutków prawnych. Wydano je po nieważnym konkursie, który od początku był z naruszeniem prawa” - mówi OKO.press szef największego stowarzyszenia niezależnych sędziów Iustitia Krystian Markiewicz.

I dodaje:

„Wyroki NSA pozwalają teraz sędziom z Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego orzec, że nowi sędziowie SN nie są sędziami”.

Prawnicy w rozmowie z OKO.press podkreślają, że wyroki NSA dają też podstawę innym sędziom oraz obywatelom do podważania wyroków SN, wydanych z udziałem nowych sędziów.

NSA 13 maja 2021 roku ma wydać kolejne wyroki dotyczące nominacji z 2018 roku do nowych Izb SN powołanych przez PiS. Chodzi o nielegalną Izbę Dyscyplinarną oraz Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Jak nowa KRS nominowała do SN

Do wydania tych pięciu precedensowych wyroków NSA doprowadzili tzw. kandydaci kamikaze; czyli sędziowie i prawnicy, którzy w 2018 roku kandydowali do SN tylko po to, żeby przetestować procedurę i intencje nowej KRS.

Niezależni prawnicy i sędziowie bojkotowali bowiem konkursy na awanse sędziowskie, bo nowa KRS zastąpiła rozwiązaną wbrew Konstytucji starą, legalną KRS.

Ponadto PiS upolitycznił wybór członków - sędziów KRS. Po raz pierwszy wybrał ich Sejm głosami PiS i Kukiz 15. Do nowej KRS trafili w zdecydowanej większości osoby powiązane z resortem ministra Ziobry. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Kandydaci - kamikaze nie mylili się. Nie mieli szans. Rekomendację do powołania przez prezydenta Andrzeja Dudę dostali inni kandydaci, w tym kojarzeni z obecną władzą.

Nominacje do Izby Cywilnej w sierpniu 2018 roku oprócz Małgorzaty Manowskiej i Kamila Zaradkiewicza dostali jeszcze: Jacek Grela (były prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z nominacji resortu Ziobry), Beata Janiszewska (wcześniej sędzia z Warszawy), Marcin Krajewski (profesor z UW), Joanna Misztal-Konecka (prof. z KUL, wcześniej sędzia z Lublina), Tomasz Szanciło (wcześniej sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie).

Wyboru Kamila Zaradkiewicza do SN pilnował wtedy sam minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, który przyszedł na posiedzenie nowej KRS, bo Zaradkiewicza blokowała Krystyna Pawłowicz. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Z kolei do Izby Karnej w sierpniu 2018 roku nowa KRS dała nominację Wojciechowi Sychowi, sędziemu z Poznania. I tę uchwałę też właśnie uchylił NSA.

TSUE powiedział jak oceniać awanse do SN

Uchwały nowej KRS z sierpnia 2018 roku z nominacjami do SN zaskarżyli - zgodnie z ówczesnymi przepisami - do Naczelnego Sądu Administracyjnego tzw. kamikaze.

Takich skarg na cztery uchwały nowej KRS - dotyczących nominacji do czterech Izb - wpłynęło w sumie 20. Na kanwie tych spraw NSA zadał pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Zapytał TSUE, czy to zgodne z prawem Unii, że sędziowie, którzy w Polsce starają się o stanowiska w Sądzie Najwyższym, nie mogą odwołać się od uchwały nowej KRS, która odmawia im nominacji. Taką możliwość odebrały polskim sędziom kolejne nowelizacje ustawy o KRS przyjmowane przez Prawo i Sprawiedliwość.

Zadając pytania NSA do czasu wydania wyroku wstrzymał wykonalność uchwał KRS o nominacjach, ale prezydent Andrzej Duda zlekceważył to orzeczenie i powołał do SN osoby wskazane w uchwałach. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Sprawa nominacji z 2018 roku czekała w TSUE na rozstrzygnięcie ponad dwa lata. Na początku marca 2021 roku TSUE orzekł, że kolejne wersje ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa forsowane przez obóz władzy mogą naruszać prawo unijne.

TSUE orzekł też, że to sądy krajowe muszą jednak same ocenić, czy dany przepis stoi w sprzeczności z prawem UE - Trybunał dał wytyczne jak to zrobić.

Ale przede wszystkim TSUE orzekł, że jeśli sąd krajowy stwierdzi, że wprowadzone przez władzę zmiany, usuwające kontrolę sądową od decyzji KRS, są niezgodne z prawem unijnym, ma obowiązek nie stosować tych przepisów. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

NSA: prezydent konkurs do SN ogłosił bez kontrasygnaty premiera

I w czwartek 6 maja sędziowie NSA: Małgorzata Korycińska, Cezary Pryca, Wojciech Kręcisz; wykonali ten wyrok TSUE.

W pięciu wydanych wyrokach - bo było pięć skarg - uchylili uchwały nowej KRS o nominacjach do Izby Karnej i Cywilnej SN z sierpnia 2018 roku w punkcie, który dotyczy nominacji dla nowych sędziów oraz w punkcie drugim dotyczącym braku nominacji dla pozostałych kandydatów (ale tylko w zakresie obejmującym osobę, która złożyła skargę do NSA).

W uzasadnieniu do wyroków NSA ocenił cały proces nominacyjny przed nową KRS od momentu jego ogłoszenia przez prezydenta po uchwałę z nominacjami, na podstawie której prezydent wręczył akty powołania.

NSA orzekł, że ogłoszenie przez prezydenta obwieszczenia o konkursie na wolne stanowiska SN w maju 2018 roku bez kontrasygnaty premiera „dotknięte było z tego powodu tego rodzaju wadliwością, która nie mogła spowodować uruchomienia niewadliwego postępowania zmierzającego do obsadzenia stanowisk sędziowskich w Sądzie Najwyższym”.

Taki zarzut prawnicy i niezależni sędziowie stawiali od momentu ogłoszenia tego konkursu i NSA przyznał im teraz rację. O tym, że obwieszczenie prezydenta powinno mieć kontrasygnatę mówi artykuł 144 Konstytucji. Przepis ten w ustępie 3 wylicza do jakich decyzji prezydent nie potrzebuje kontrasygnaty i nie ma tam – jak stwierdził NSA - ogłaszania konkursów na stanowiska sędziowskie w SN. Wcześniej takie konkursy ogłaszał I prezes SN.

NSA: Nowa KRS nie jest niezależna

NSA oceniając procedurę nominacji przed nową KRS oraz to, czy jest ona niezależna, brał pod uwagę to:

- że nową KRS władza powołała po rozwiązaniu w trakcie kadencji starej, legalnej KRS,

- że 15 jej członków sędziów wybrał po raz pierwszy Sejm, a wcześniej robiło to środowisko sędziów,

- że proces wyboru części członków nowej KRS mógł być dotknięty nieprawidłowościami (chodzi głównie o wybór Macieja Nawackiego, który nie miał wymaganych prawem podpisów poparcia). Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Ponadto NSA ocenił jak nowa KRS w praktyce działa i czy faktycznie stoi na straży niezależności sądów. A z praktyki wiadomo, że nie broni tej niezależności, a awanse daje głównie „swoim” sędziom. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

NSA doszedł do wniosku, że taka nowa KRS „nie daje wystarczających gwarancji niezależności od organów władzy ustawodawczej oraz władzy wykonawczej w procedurze powoływania sędziów”.

Stwierdził, że jej obecny skład nie odpowiada wymogom Konstytucji, bo aż 14 zasiadających w niej sędziów reprezentuje tylko sądy powszechne.

W Radzie nie ma obecnie sędziów SN i sędziów sądów administracyjnych, a taki bezwzględny wymóg przewiduje artykuł 187 Konstytucji.

NSA w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że członkowie - sędziowie nowej KRS byli lub nadal są prezesami i wiceprezesami sądów powołanymi przez władzę (w miejsce odwołanych wcześniej prezesów w ramach ogólnopolskiej czystki resortu Ziobry).

Prowadzi to do wniosku o ścisłym funkcjonalnym podporządkowaniu tych członków Rady władzy wykonawczej, która na jej forum jest reprezentowana przez Ministra Sprawiedliwości [minister jest członkiem KRS z mocy ustawy - red.], przez co podporządkowanie to ma również charakter instytucjonalny” - napisał w uzasadnieniu do wyroku NSA.

I zauważa jeszcze, że minister sprawiedliwości ma wpływ na członków nowej KRS (prezesów i wiceprezesów sądów z jego nominacji), bo w każdej chwili może ich odwołać ze stanowiska.

NSA: Nowa KRS nie broni niezależności sędziów

NSA ocenił ponadto wybór członków nowej KRS. Uznał, że sposób zgłaszania do niej kandydatów nie jest reprezentatywny dla środowiska sędziów. Bo wystarczyło, by kandydat miał 25 podpisów poparcia od sędziów - w tym kandydaci sami mogli dać sobie poparcie oraz udzielać poparcia sobie jego nawzajem. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

„Zasady i tryb kreowania składu personalnego KRS wyraźnie więc były motywowane intencją poddania jej swoistego rodzaju kurateli władzy wykonawczej, a więc tym samym większości parlamentarnej, co w kontekście trybu wyboru członków KRS oraz wymaganej do tego większości, a także w relacji do wskazanego funkcjonalnego oraz instytucjonalnego podporządkowania Rady akcentuje również znaczenie czynnika (politycznej) lojalności kandydatów wobec podmiotu dokonującego wyboru” - podsumował w uzasadnieniu do wyroku NSA.

I dodał „Tak kształtowany skład KRS niweczy więc tym samym możliwość efektywnego realizowania przez nią jej podstawowej funkcji, a mianowicie strzeżenia niezależności sądów i niezawisłości sędziów”.

NSA uznał ponadto, że nowa KRS nie zajmuje głosu w sprawach dotyczących niezależności sędziów.

Nie sprzeciwia się też niewykonywaniu orzeczeń TSUE w Polsce.

„Dowodem jej abdykacji w tym zakresie - postawa Rady pozostaje bowiem w jaskrawej wręcz opozycji do obowiązków oraz funkcji powierzonych jej przez ustrojodawcę [Sejm - red.] - jest niewątpliwie i ta okoliczność, że Krajowa Rada Sądownictwa we wrześniu 2018 roku została zawieszona w prawach członka Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa”.

Pisaliśmy o tym zawieszeniu w OKO.press:

Dlatego NSA orzekł, że nowa KRS „Nie daje wystarczających gwarancji niezależności od organów władzy wykonawczej i władzy ustawodawczej w procedurze powoływania sędziów”.

NSA pisze w wyroku, że „stopień jej zależności od władzy ustawodawczej i wykonawczej przy wykonywaniu powierzonych jej zadań” jest wysoki co ma znaczenie dla oceny czy nominowani przez nią sędziowie spełniają wymogi „niezawisłości i bezstronności”.

NSA pisze jeszcze w wyroku o zniweczeniu „możliwości efektywnego realizowania przez KRS funkcji strzeżenia niezależności sądów i niezawisłości sędziów” oraz „wysokim ryzyku - wręcz pewności - rozstrzygania postępowań konkursowych w sposób niekorespondujący z potrzebą uwzględniania dobra wymiaru sprawiedliwości oraz kryteriów obiektywności i rzetelności, których zachowaniu nie sprzyjało również tempo [ekspresowe - red.] prac związanych z oceną kandydatur [w konkursie z 2018 roku - red.]”.

Jak władza i nowa KRS chciały zablokować zbadanie sprawy przez NSA

Większość uzasadnienia wyroku NSA poświęcona jest temu, jak władza, ale też nowa KRS, próbowały zablokować ocenę powołań nowych sędziów do SN. PiS bowiem wielokrotnie nowelizował przepisy ustaw sądowych, w tym ustawę o Sądzie Najwyższym i KRS.

Ich celem było zablokowanie możliwości odwołania się od uchwał KRS dotyczących nominacji do SN oraz pozbawienie kognicji NSA do ich badania. Z tych przepisów wynika, że sprawy ze skarg złożonych przez kandydatów-kamikaze powinny być umorzone. Co miało zablokować pytania prejudycjalne NSA do TSUE.

NSA pominął jednak nowe, uchwalone przez PiS przepisy. Zezwolił na to TSUE w wyroku z marca 2021 roku mówiąc, że można je pominąć, jeśli naruszają przepisy europejskie. I tak się stało. NSA uznał, że kandydatów, którzy nie dostali nominacji, pozbawiono prawa do odwołania i kontroli decyzji KRS przez sąd.

NSA w wyroku stwierdził wręcz, że uchwalenie przez PiS przepisów uniemożliwiających skarżenie nominacji do SN było celowe, by nie można było zakwestionować zmian personalnych jakie planował PiS w Sądzie Najwyższym.

„Za w pełni uprawniony trzeba uznać wniosek, że zmiany te [przepisów - red.] motywowane były tym, aby uniemożliwić przeprowadzenie jakiejkolwiek kontroli sądowej powołań dokonanych w Sądzie Najwyższym po ukonstytuowaniu się KRS w nowym składzie” - napisał w uzasadnieniu wyroku NSA.

I dodaje, że taki system wyłaniania sędziów może budzić u obywateli „wątpliwości natury systemowej co do niezawisłości i bezstronności sędziów powołanych w wyniku postępowania niepodlegającego żadnej kontroli”.

W uzasadnieniu wyroku NSA podkreślił, że nawet nowa KRS utrudniała kontrolę sądową jej uchwał z sierpnia 2018 roku. W przypadku nominacji do Izby Cywilnej doręczono ją skarżącym kandydatom-kamikaze w połowie września 2018 roku. Ale odwołanie od uchwały nowa KRS przekazała do NSA dopiero w listopadzie tego samego roku.

W tym samy czasie wysłała uchwały do prezydenta, a ten wręczył akty powołania nie czekając na wyrok NSA i mimo wydania przez NSA tzw. zabezpieczenia, które zawieszało wykonanie uchwał KRS.

„W związku z tym za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że wskazane działanie - stanowiąc stałą praktykę Rady w odniesieniu do uchwał podejmowanych w przedmiocie przedstawienia (nieprzedstawienia) wniosków o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego - miało charakter intencjonalny i wprost zmierzało do uniemożliwienia przeprowadzenia przez Naczelny Sąd Administracyjny kontroli zgodności z prawem wymienionych uchwał w koniecznym do tego zakresie” - napisał skład orzekający w wyroku.

W obszernym uzasadnieniu do tych precedensowych wyroków NSA rozprawił się jeszcze z argumentem często powtarzanym przez władzę PiS - zwłaszcza ludzi ministra Zbigniewa Ziobry, że kraj członkowski ma prawo do samodzielnego kształtowania wymiaru sprawiedliwości.

NSA to prawo potwierdza, ale zaraz dodaje, że wymiar sprawiedliwości musi spełniać unijne standardy. Musi gwarantować obywatelom prawo do niezależnego i bezstronnego sądu, a sędziowie mają być niezawiśli, bo są unijnymi sędziami.

Ponadto NSA podkreśla, że „reform” w wymiarze sprawiedliwości nie można oceniać fragmentarycznie, tylko należy oceniać jak zmiany wpływają funkcjonowanie całego wymiaru sprawiedliwości.

Te pięć wyroków wraz z uzasadnieniem jest już w bazie orzeczeń NSA: http://orzeczenia.nsa.gov.pl/cbo/query. Wystarczy wpisać sygnatury: II GOK 2/18, II GOK 3/18, II GOK 5/18, II GOK 6/18, II GOK 7/18.

Co dalej z nowymi sędziami SN

NSA uchylając uchwały nowej KRS jednocześnie umorzył postępowanie w tych sprawach. Co oznacza, że nowa KRS nie może już wrócić do tych nominacji do SN.

W czwartek 6 maja 2021 roku, tuż po wydaniu tych wyroków, pojawiła się w mediach informacja, że choć uchwał o nominacjach nie ma, to są one ważne, bo NSA nie może badać decyzji prezydenta o powołaniu sędziów.

Te informacje opierały się na depeszy PAP i wypowiedzi rzecznika NSA sędziego Sylwestra Marciniaka, który jest jednocześnie szefem PKW. Pisaliśmy o nim w OKO.press:

Ale taki wniosek jest nieprawdziwy. Owszem decyzje prezydenta pozostają formalnie w obrocie. A NSA potwierdził w wyroku, że są niewzruszalne, bo nie można poddać ich kontroli sądowej. Ale zdaniem wielu prawników te decyzje prezydenta nie wywołują jednak skutków prawnych.

„NSA uchylił uchwały neo-KRS w zakresie, w jakim wnioskowała ona do prezydenta o powołanie sędziów SN. Oznacza to, że odpadła podstawa prawna takiego powołania, a więc nominacje sędziowskie są nieważne, a osoby wybrane przez neo-KRS nie są sędziami Sądu Najwyższego. Bo do ważnej nominacji potrzeba łącznie dwóch elementów: prawidłowego wniosku KRS, którego nie było, oraz nominacji prezydenckiej” - uważa adwokat Michał Gajdus, pełnomocnik sędziego Jacka Sadomskiego z Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który też startował w tym konkursie.

Sadomski zaskarżył uchwałę nowej KRS z nominacjami do Izby Cywilnej. I w jego sprawie NSA wydał już wyrok. Mec. Gajdus podkreśla, że skoro nowa KRS nie jest organem niezależnym i nie gwarantuje rzetelnego procesu wyłaniania sędziów, to „oznacza, że jest to organ, który nie może przeprowadzać postępowań konkursowych na urzędy sędziowskie”.

Podobnie uważa dr Tomasz Zalasiński, pełnomocnik Arkadiusza Tomczaka, sędziego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który też zaskarżył uchwałę nowej KRS (tę sprawę NSA ma rozpoznać 13 maja).

„To bardzo dobre wyroki. NSA orzekł, że KRS nie spełnia wymagań konstytucyjnych w zakresie gwarancji niezależności i niezawisłości powoływanych sędziów. Nie odpowiada też w tym zakresie standardom unijnym” - mówi OKO.press dr Zalasiński.

Dodaje: „W orzeczeniu NSA zwraca uwagę na szereg wad prawnych całego postępowania przed KRS. Fundamentalne znaczenie ma, że konkurs od początku przeprowadzono w sposób wadliwy. Obwieszczenie prezydenta o wolnych stanowiskach sędziowskich w SN nie ma bowiem kontrasygnaty premiera, więc ten akt jest – z mocy Konstytucji – nieważny. W takiej sytuacji postępowanie przed KRS powinno zostać umorzone z uwagi na brak możliwości podjęcia uchwały. KRS dokonała jednak wyboru sędziów w postępowaniu, którego przebieg był wysoce nietransparentny, a prezydent pośpiesznie ich powołał”.

Zalasiński podkreśla, że w sytuacji uchylenia uchwał przez NSA nominacje wręczone przez prezydenta są nieważne.

Mężczyzna w koszuli i krawacie na tle półek z książkami
Szef stowarzyszenia sędziów Iustitia sędzia Krystian Markiewicz.

Szef Iustitii: SN ma otwartą drogę do uznania, że nowi sędziowie SN nie są sędziami

Takie skutki wyroków NSA potwierdza szef największego stowarzyszenia niezależnych sędziów Iustitia, sędzia Krystian Markiewicz. „Te wyroki w całości potwierdzają zasadność odwołań sędziów-kamikaze. Zostało potwierdzone naruszenie prawa przez prezydenta w zakresie ogłoszenia konkursu do SN bez kontrasygnaty premiera. Oznacza to nieważność czynności nowej KRS oraz całego konkursu” - mówi OKO.press Krystian Markiewicz.

Podkreśla: „Przesądzono, że obecna KRS nie jest Radą, o której mowa w Konstytucji. Przesądzono także, że w konkursie na stanowisko sędziowskie wymagana jest skuteczna ochrona sądowa i kontrola działań KRS. Dotyczy to wszystkich postępowań nominacyjnych”.

Co dalej?

Co wyroki NSA oznaczają w praktyce, skoro nie można unieważnić aktów powołania prezydenta? „W niedługim czasie Izba Pracy i Ubezpieczeń Sądu Najwyższego będzie mogła stwierdzić, że osoby wskazane przez nową KRS do SN i powołane przez prezydenta nie są sędziami, a ich powołanie jest nieważne. Izba czeka tylko na kolejny wyrok TSUE, który ma zapaść w tym roku przed wakacjami” - tłumaczy Krystian Markiewicz.

Chodzi o wyrok dotyczący tego, czy Sąd Najwyższy sam może ocenić legalność nowych sędziów SN. W tej sprawie skierowano do TSUE pytania prejudycjalne oparte na precedensowych pozwach niezależnych sędziów, głównie z Iustitii. Pozwali oni nowych sędziów SN o to, że nie są sędziami. Te pozwy są w Izbie Pracy i czekają na wyrok TSUE. Pisaliśmy o nich w OKO.press:

A co, jeśli prezes SN Małgorzata Manowska i nowi sędziowie SN zablokują wykonanie wyroku TSUE? Tym bardziej, że były już próby zabrania tych pozwów Izbie Pracy? Pisaliśmy o tym w OKO.press:

„Teoretycznie jest możliwe odebranie sędziom tych pozwów. Ale Izba Pracy do tej pory dawała sobie radę. Ponadto sprawę po wydaniu wyroku TSUE musi kontynuować skład, który zadał pytania prejudycjalne” - mówi Krystian Markiewicz.

Dodaje, że jeśli będą próby zablokowania rozpoznania tych pozwów w Sądzie Najwyższym - również przez prezydenta - to będzie to uznane za nierespektowanie traktatów unijnych.

„Zablokowanie tych pozwów będzie niewykonaniem wyroku TSUE. Czy rząd będzie chciał stracić przez to pieniądze z UE?” - ostrzega Krystian Markiewicz.

Trybunał Stanu dla prezydenta Dudy?

Zdaniem adwokata Michała Gajdusa za powołanie na sędziów SN osób wyłonionych w wadliwej procedurze i mimo wstrzymania ich powołania przez NSA prezydent naraża się w przyszłości na pociągnięcie do odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu.

Prawnicy uważają też, że jego decyzje o nominacjach nie mają teraz żadnego znaczenia prawnego i są nieskuteczne. Choć władza PiS, przekonuje, że akt powołania na sędziego przez prezydenta sankcjonuje ewentualne wszystkie nieprawidłowości, oraz że prezydent nie jest związany uchwałami KRS.

„Koncepcja, że decyzja prezydenta jest święta, jest nieprawdziwa. Bo prezydent jest równy wobec prawa i jego decyzje też albo wywołują skutki, albo nie. Nie może powołać konia na urząd sędziego i mówić, że jego decyzja jest niepodważalna [w Cesarstwie Rzymskim senatorem został koń cesarza Kaliguli - red.]” - mówi Krystian Markiewicz.

Podkreśla, że jeśli Izba Pracy stwierdzi, że nowi sędziowie SN nie są sędziami, to powinni opuścić gabinety SN. A jeśli ich nie opuszczą? „Jak nie opuszczą, to ich działania będą nielegalne i będzie to nierespektowaniem orzeczeń TSUE, za co będą unijne sankcje” - mówi Markiewicz.

Podobnie uważa dr Tomasz Zalasiński. „Co dalej? Z pewnością błędem było powołanie sędziów SN przed kontrolą legalności uchwał KRS, które stanowią podstawę do skorzystania z prerogatywy przez prezydenta. Wydając postanowienia zabezpieczające, NSA chciał nas ustrzec przed sytuacją, w jakiej się obecnie znajdujemy. Okazuje się bowiem, że sędziowie zostali powołani pomimo braku w tym zakresie wniosku KRS, co jest sprzeczne zarówno z Konstytucją, jak i prawem UE” - mówi OKO.press dr Zalasiński.

Jest jeszcze jeden aspekt wyroków NSA. Sędziowie mogą nie stosować wyroków SN wydanych z udziałem nowych sędziów, a obywatele mogą je podważać. „Ja nie będę się powoływał w pracy na takie orzeczenia” - zapowiada Krystian Markiewicz.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne