0:00
Prawa autorskie: Krzysztof Cwik / Agencja GazetaKrzysztof Cwik / Age...
14 czerwca 2020

Świat patrzy na homofoba Andrzeja Dudę i puka się w czoło. Raport z kampanii

Zachodnie media donoszą, że polski prezydent porównuje "ideologię LGBT" do sowieckiej indoktrynacji. Andrzej Duda buduje okopy, w których polscy bohaterowie będą walczyć z LGBT jak niegdyś z komunistami

Wydrukuj

Po raz drugi w tym tygodniu słowa Andrzeja Dudy znalazły się w światowych serwisach informacyjnych.

„Miękka siła” Andrzeja Dudy

„To, że próbowano w szkołach dzieciom przez cały okres komunizmu wciskać komunistyczną ideologię, to był bolszewizm. To było ideologizowanie dzieci. Dzisiaj też się próbuje wciskać ideologię nam i naszym dzieciom, aczkolwiek inną. To jest taki neobolszewizm” - mówił prezydent RP w sobotę w Brzegu.

W białej koszuli, z zakasanymi rękawami wziął w obronę posła Jacka Żalka, któremu Katarzyna Kolenda-Zalewska odebrała w TVN24 głos: „Z jednej z polskich telewizji wyrzucono posła, który powiedział, że to jest ideologia. Nazwał to po prostu ideologią. Próbuje się nam, proszę państwa, wmówić, że to ludzie, a to jest po prostu ideologia".

Słowa Andrzeja Dudy zacytowały agencje informacyjne Reuters i Associated Press, a za nimi najważniejsze media, m.in. anglo- i hiszpańsko języczne. Reuters pisał: „Polish president compares »LGBT ideology« to Soviet indoctrination” [Polski prezydent porównuje „ideologię LGBT” do sowieckiej indoktrynacji].

Depeszę przedrukował m.in. „New York Times”. Wypowiedź Andrzeja Dudy podały też: „Financial Times", „Time", amerykańska telewizja abc, „Le Figaro" i euronews.

Korespondent niemieckiego magazynu „Die Welt”, Philip Fritz, skomentował na Twitterze: „Soft power, polish version” [Miękka siła, wersja polska].

W trakcie występu w Brzegu Andrzej Duda był emocjonalny, wręcz wzburzony. Wykrzykiwał, że nie chce indoktrynacji w szkole. Wolałby, żeby uczyć o tym, kto jest bohaterem i kto przelewał krew za Polskę. Przypominało to występ Jarosława Kaczyńskiego, który krzyczał w marcu 2019: „Wara od naszych dzieci!"

Od Kaczyńskiego (o dziwo) odróżnia Dudę ubranie kostiumu historycznego. Prezydent wpisał walkę z rzekomą ideologią w ciąg walk narodowo-wyzwoleńczych. Dał sygnał, że to kolejna walka, w której można zostać bohaterem. Tyle tylko, że tym razem wróg jest wewnętrzny - co prawda wspierają go "obce siły", ale chodzi przecież o polskich obywateli i obywatelki.

Nic dziwnego, że te słowa przekroczyły polskie granice. Do dziś dla wielu odbiorców zagranicznych mediów, zwłaszcza Amerykanów, Polska jest symbolem walki z komunizmem. I przywołanie komunistycznego kontekstu musi rezonować.

Prawa osób LGBT to standard cywilizacyjny w naszym kręgu kulturowym. Małżeństwa jednopłciowe są uznawane w większości krajów Unii Europejskiej i we wszystkich 50 amerykańskich stanach. Zwykle wiąże się to też z prawem do adopcji dzieci. Przeciw małżeństwom jednopłciowym nie występuje nawet największy sojusznik Andrzeja Dudy - Donald Trump (choć ostatnio jego administracja zmniejsza ochronę przed dyskryminacją osób transpłciowych).

Na świecie „tęczowe tematy" mają też wymiar gospodarczy. Firmy takie jak Google czy Facebook, które przez wielu - zapewne również wyborców Andrzeja Dudy - wciąż są traktowane jak symbole rozwoju i gospodarki przyszłości, wystawiają na Paradach Równości własne platformy. To marketingowy sygnał: budujemy środowisko pracy, w którym wszyscy czują się dobrze, a współpraca przebiega gładko bez względu na to, jaką rodzinę tworzysz.

Zaś edukacja, w której pojawia się złowrogi skrót LGBT, nie ma nic wspólnego z "seksualizacją", za to wiele z budowaniem więzi, wsparcia, współpracy.

Tusk: „Duda rujnuje reputację Polski”

Międzynarodowy kontekst wypowiedzi Dudy odczytał w sobotę Donald Tusk:

Tusk położył akcent na „wstyd". Obawa przed byciem pośmiewiskiem Ameryki i Europy to silna emocja wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej. Równie silna jest jednak niechęć do bycia zawstydzanym - wśród wyborców PiS-u.

Emocją, która może być szerzej podzielna, jest poczucie przynależności: do Unii Europejskiej, czy do zachodniego świata.

W późniejszym o sześć godzin wywiadzie dla Polsat News prezydent przekierował rozmowę o osobach LGBT na ustawę o statusie osoby bliskiej. Zadeklarował, że taką ustawę, by podpisał, tylko nikt jej nie złożył.

Dlaczego Andrzej Duda skupia swoją kampanię wokół tego tematu? Pewnie głównym powodem jest chęć przyciągnięcia wyborców Konfederacji. W rozmowie z Polsat News rozbawiony mówił, że o tych wyborców „byłbym spokojny". Drugim może być plan zniechęcenia, przynajmniej w pierwszej turze, jakiejś części potencjalnych wyborców Rafała Trzaskowskiego - i to zarówno tych bardziej konserwatywnych, jak i bardziej lewicowych. Pierwsi nie chcą, by w ogóle wypowiadał się w tej sprawie, drudzy oburzają się, że Trzaskowski nie staje w obronie osób LGBT.

Może też chodzić o odciągnięcie uwagi od oceny działań rządu w czasie kryzysu epidemicznego. Choć prezydent chwali się tym, jak bezboleśnie rząd PiS przeprowadził Polskę przez epidemię i jak wielkie środki przeznaczył na pomoc, ocena tych działań nie jest jednoznaczna. Dużym plusem jest uruchomienie znacznych środków i szybkie przekierowanie ich do przedsiębiorców. Ale inne grupy mogą się czuć pokrzywdzone - m.in. pracownicy sektora edukacji i ochrony zdrowia.

O tym, że wypowiedzi Andrzeja Dudy są niezgodne z polską racją stanu, bo zwiększają społeczny niepokój, mówił w TVN24 Szymon Hołownia (więcej o tej rozmowie poniżej).

Trzaskowski robi żółwika z wolontariuszami Dudy

„Wspólnota zaczyna się od drobnych rzeczy – od wyciągnięcia ręki. Dziś w Opolu spotkałem wolontariuszy Andrzeja Dudy" - napisał kandydat w mediach społecznościowych i zamieścił to zdjęcie:

Trudno o większy kontrast z sobotnimi wystąpieniami Andrzeja Dudy.

W Opolu Trzaskowski - dla odmiany w niebieskiej koszuli, ale też z podwiniętymi rękawami - cytował słowa piosenki Czesława Niemena, która wygrała opolski festiwal w 1967 roku: „Dziwne jest to, że od tylu lat człowiekiem gardzi człowiek, lecz ludzi dobrej woli jest więcej".

Kandydat Koalicji Obywatelskiej mówił o odbudowywaniu wspólnoty „na serio". „Mamy wszyscy takie same marzenia, zwłaszcza w czasie epidemii". O czym? O bezpieczeństwie, edukacji. Obiecał, że będzie współpracował z rządem PiS, jeśli ten będzie odbudowywał miejsca pracy. Kiedy na dźwięk nazwiska Andrzeja Dudy, tłum zaczął gwizdać, Trzaskowski zaoponował: „To nie jest czas na buczenie, to nie jest czas na gwizdanie. Panu prezydentowi trzeba zadać kilka pytań".

Zapytał między innymi: Dlaczego żadna afera rządów PiS nie została wyjaśniona? Dlaczego godzi się na to, żeby TVP manipulowała i szczuła? Czy zaczął mu się znowu podobać Jacek Kurski? I najmocniejsze pytanie:

„Jaki gest prezydent wykonał w naszą stronę, żeby odbudowywać wspólnotę?"

O osobach LGBT Trzaskowski w Opolu nie wspomniał. Powiedział tylko, że Polska nie potrzebuje „tematów zastępczych". To, najdelikatniej mówiąc, bardzo problematyczna sugestia. W debacie publicznej w Polsce osoby LGBT równie często jak "ideologią" są właśnie "tematem zastępczym" - najrzadziej są po prostu ludźmi pozbawionymi elementarnych praw.

Hołownia: To nie LGBT czyha na polskie rodziny

Po stronie osób LGBT bardziej zdecydowanie stanął Szymon Hołownia. Zarzucił Andrzejowi Dudzie, że jego słowa mogą doprowadzić do tragedii. W rozmowie z TVN24 kandydat na prezydenta powiedział: „Jak czytałem te ornitologiczno-teologiczno-homofobiczne tłity Joachima Brudzińskiego [pisaliśmy o nich tutaj], jak słucham tych głupot homofobicznych, które wygaduje prezydent Andrzej Duda, to zastanawiam się nad tym, czy oni mają świadomość, że te ich słowa, które rzucają i w ich mniemaniu cementują jakąś wspólnotę, doprowadzą prawdopodobnie do samobójstwa kogoś w zupełnie realnym świecie. Bo ja wiem, że nie ma ideologii LGBT. Są ludzie, spotykam ich”.

Zapowiedział, że jako prezydent zaprosiłby do Pałacu Prezydenckiego osoby LGBT ze „stref wolnych od LGBT”, żeby pokazać, że mogą się czuć w Polsce jak w domu.

Trzy kwestie z dalszej wypowiedzi Hołowni zasługują na uwagę.

Wytknął obecnemu prezydentowi, że podsycając nienawiść, działa niezgodnie z polską racją stanu: „Dzisiaj bardzo rzadko atakuje się państwa bronią konwencjonalną. Najpierw robi się rozróbę na Twitterze. A kiedy tej spoistości brakuje, to natychmiast zaczynamy mieć ruchy społeczne i rewolucje. To bardzo niebezpieczne” — mówił.

Wyliczył to, co jego zdaniem naprawdę „czyha na polskie rodziny”: „brak żłobków, brak przedszkoli, wykluczenie komunikacyjne, brak sensownych możliwości powrotu do pracy dla matek, konstrukcja Funduszu Alimentacyjnego”.

I w końcu trzeci ciekawy wątek:

„Polska idzie w lewo i będzie szła w lewo” - ogłosił Hołownia. „I potrzebuje kogoś, kto w perspektywie pokolenia bezpiecznie Polskę przez ten skręt w lewo przeprowadzi”.

Wydaje się, że Hołownia próbuje w ten sposób zwrócić się do części wyborców Andrzeja Dudy. Tych, którzy mogą być zaniepokojeni zmianami kulturowymi zachodzącymi w Polsce (a laicyzowanie się polskiego społeczeństwa jest faktem). Nie podważa ich lęków, empatyzuje z nimi. A zarazem prezentuje siebie jako przewodnika, który pomoże się z tymi zmianami się oswoić. W tej opowieści Duda jest kimś, kto chce zawracać kijem Wisłę.

Kto jest cykorem?

Twitterowym hitem dnia była wymiana złośliwości między Donaldem Tuskiem a Andrzejem Dudą, brzmiąca trochę jak starcie chłopców na boisku szkolnym.

Prezydent nie zostawił bowiem byłego premiera bez odpowiedzi. Napisał: „Panie Donaldzie, miał Pan okazje wystartować w wyborach i prowadzić swoją kampanię. Był Pan dwukrotnie namawiany, by się ze mną zmierzyć przez swoje środowisko. Wolał się Pan jednak schować za plecami MKB a później RT. Wie Pan jak się na taką postawę mówiło na podwórku? Cykor..."

Na to zareagował Tusk: „Panie Andrzeju, interesowała mnie konfrontacja z pańskim przełożonym. Ale, jak to mówią na podwórku..."

I znowu Duda: „Panie Przewodniczący, z moim Mistrzem, moim Prezydentem skonfrontował się Pan w 2005 roku. I przegrał Pan sromotnie... A co było potem wszyscy pamiętamy." (Pisownia obu tweetów oryginalna)

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne