Szef Stowarzyszenia Sędziów "Iustitia" Krystian Markiewicz odmawia stawiania się na wezwania i składania zeznań przed rzecznikami dyscyplinarnymi Michałem Lasotą i Przemysławem Radzikiem. Markiewicz zarzuca im, że łamią prawo, nękają niezależnych sędziów i że nie wytłumaczyli się z tego, czy brali udział w aferze hejterskiej

Sędzia Krystian Markiewicz, który jest jedną z ofiar zorganizowanego szkalowania w ramach afery hejterskiej w ministerstwie sprawiedliwości, miał w czwartek 12 września 2019 stawić się na przesłuchanie u głównego rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów.

Jest z nim Piotr Schab, który ma dwóch zastępców Przemysława Radzika i Michała Lasotę. Wszyscy z nominacji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Markiewicz w czwartek miał złożyć zeznania. W jakiej sprawie nie wiadomo, bo w lakonicznym wezwaniu podpisanym przez pracownika sekretariatu nie ma żadnej informacji, o jakie postępowanie chodzi.

Markiewicz: tylko przed sądem, a nie nominatami Ziobry

Jednak rano szef największego stowarzyszenia sędziów w Polsce, które broni wolnych sądów, wydał oświadczenie, że na przesłuchaniu się nie pojawi.

Oświadczenie Krystiana Markiewicza – prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”

„Jako sędzia i profesor mam obowiązek dbać o przestrzeganie prawa i sam dochowywać najwyższych standardów zarówno etycznych, jak i konstytucyjnych. W związku z wielokrotnym łamaniem prawa przez rzeczników dyscyplinarnych, powołanych przez polityka – Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, oraz ujawnioną aferą »hejtowania sędziów«, zostałem postawiony przed jedną z najtrudniejszych decyzji w mojej zawodowej karierze.

Jako niezawisły sędzia zdecydowałem nie stawiać się dzisiaj na wezwanie rzeczników dyscyplinarnych Schaba, Lasoty i Radzika jako osób, które zostały wybrane w politycznej procedurze i – jak wynika z doniesień medialnych – uczestniczyły w grupie, która nękała mnie i moich najbliższych.

Rzecznicy dyscyplinarni Schab, Lasota i Radzik nie podjęli żadnych istotnych czynności dyscyplinarnych, zmierzających do wyjaśnienia tzw. »afery hejtowania sędziów« w Ministerstwie Sprawiedliwości, nie złożyli przekonujących wyjaśnień w sprawie afery, w którą mieli być zaangażowani.

Ponadto łamią oni prawo, wszczynając postępowania w sprawie zachowań sędziów sądów rejonowych i okręgowych, do czego nie są właściwi, a nadto przesłuchując świadków przed wszczęciem postępowania – na co wskazywały opinie prawne sporządzone dla SSP »Iustitia«.

Ich osobiste zaangażowanie w nękanie sędziów walczących o praworządność nie gwarantuje bezstronności takich postępowań.

Jednocześnie pragnę wyrazić poparcie i solidarność z zachowaniem sędzi Anny Bator-Ciesielskiej, która wziąwszy pod uwagę wskazane okoliczności, odmówiła orzekania z jednym z zastępców rzecznika dyscyplinarnego. Spotkało się to z odwetem rzeczników, wszczynających natychmiast postępowanie dyscyplinarne przeciwko niej.

[OKO.press pisało o tej decyzji sędzi Bator-Ciesielskiej]

Do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Sprawiedliwości UE zarzutów, dotyczących represyjnego i politycznego systemu dyscyplinarnego sędziów, będę stawiał się wyłącznie przed sądem, a nie osobami, które pełnią funkcje z politycznego nadania i nękają niezależnych sędziów.

Powyższe poddaję pod rozwagę wszystkim osobom wezwanym przez ww. rzeczników.

Katowice, 12 września 2019 r.”

Inni sędziowie też odmawiają zeznań przed Radzikiem i Lasotą

Oświadczenie szefa Iustitii to kolejny sygnał dla sędziów, by bojkotowali głównego rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów i jego dwóch zastępców. Pokazali przez blisko rok pracy, że ścigają sędziów, którzy angażują się w obronę wolnych sądów. Wszczynane przez nich sprawy przeciwko sędziom mają już znamiona działań odwetowych.

Główny argument do odrzucania ich wezwań na przesłuchanie ma jednak podstawy prawne.
Chodzi o to, że zdaniem prawników i sędziów Piotr Schab i jego zastępcy nie mogą sami inicjować postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów sądów rejonowych i okręgowych. Bo właściwy dla nich jest zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy sądzie apelacyjnym i okręgowym.

Jako pierwszy podniósł ten argument sędzia Dariusz Mazur z Krakowa, który mocno angażuję się w obronę sądów z ramienia stowarzyszenia Themis. I też był wzywany przez rzecznika za wypowiedź dla TVN24 i mu odmówił. Mazur podkreślił też, że postępowania przed głównym rzecznikiem nie dają gwarancji niezależności.

Podobne stanowisko zajął Zarząd stowarzyszenia „Iustitia”. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Kolejny zarzut prawny dotyczy tego, że główny rzecznik i jego zastępcy wzywają sędziów na przesłuchanie jako świadków w ramach postępowania wyjaśniającego. Ale to jest wbrew utartej praktyce, bo nie można przesłuchiwać sędziów, którym grożą zarzuty dyscyplinarne. Bo to tak jakby zachęcać ich do samoobciążania się.

Podnosił to kilka razy Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, pisaliśmy też o tym w OKO.press:

Sędziowie oczekują też, że zostanie wyjaśniona afera hejterska. W jej kontekście media pisały, że Przemysław Radzik i Michał Lasota mieli być uczestnikami dyskusji w ramach grupy Kasta na jednym z komunikatorów.

Do tej grupy mieli też należeć sędziowie z resortu sprawiedliwości i nowej KRS. Część z nich miała omawiać akcje oczerniania sędziów. Radzik i Lasota zaprzeczają, że brali udział w takiej akcji i zapowiadają pozwy. Prawnicy uważają jednak, że do czasu wyjaśnienia tej sprawy powinni powstrzymywać się z orzekaniem w sądach.

A teraz szef Iustitii podważa ich legitymację do wyjaśnia roli sędziów w sprawie hejterskiej. Bo Radzik i Lasota sami mieli by zbadać dlaczego ich nazwiska padły w kontekście tej afery.

Markiewicz dostanie błyskawiczny zarzut dyscyplinarny?

Wysoce prawdopodobne jest, że Krystian Markiewicz za niestawienie się na przesłuchanie dostanie zarzut dyscyplinarny.

Tak potraktowano sędziego Bartłomieja Starostę z sądu w Sulęcinie. Starosta, aktywny członek Iustitii, znany jest z krytycznych wypowiedzi w mediach i na Twitterze. W związku z tym rzecznik dyscyplinarny chce go przesłuchać. Ale Starosta już dwa razy odmówił stawienia się na przesłuchanie.

Odmawia, bo kwestionuje legalność wezwania jakie wysyła rzecznik. Nie spełnia ono wymogów określonych w kodeksie postępowania karnego. Bo nie ma w nim informacji do jakiej sprawy jest wzywany, nie ma też pouczenia.

Za niestawienie się na przesłuchanie rzecznik dyscyplinarny błyskawicznie postawił sędziemu Staroście dwa zarzuty dyscyplinarne. Bo poczuł się zlekceważony.  Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Szef Iustitii nie po raz pierwszy jest wzywany przez głównego rzecznika dyscyplinarnego. W 2018 roku był przesłuchiwany, bo był na festiwalu Jerzego Owsiaka. Grozi mu także postępowanie dyscyplinarne za wypowiedzi dla TVN24.

Główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab chce też badać niepotwierdzone plotki z jego prywatnego życia, które w ramach afery hejterskiej rozsyłała po Polsce Mała Emi. Schab będzie to sprawdzał, choć to Markiewicz jest ofiarą zorganizowanej akcji oczerniania. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Według nie potwierdzonych informacji OKO.press, najnowsze wezwanie – na czwartek 12 września – mogło dotyczyć sprawy warszawskiego sędziego Łukasza Bilińskiego. Został on odsunięty od sądzenia antyrządowych protestów, których uczestników z powołaniem się na Konstytucję uniewinniał. Iustitia i Krystian Markiewicz wzięli zaś w obronę sędziego Bilińskiego, który jest członkiem Iustitii.

Wielokrotnie pisaliśmy w OKO.press o odsunięciu sędziego Bilińskiego na boczny tor oraz o tym, że też był już przesłuchany przez rzecznika dyscyplinarnego dla sędziów:

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Komentarze

  1. Wlodzimierz Galant

    Bardzo słuszne postępowanie, panie sędzio Markiewicz. Toż to widać, słychać i czuć, że ci faceci, których PiS próbuje na pana napuścić, łżą w sprawie swojego udziału w aferze Ziobry (zwanej dla zmyłki, także przez sprawującego urząd premiera M.Morawieckiego, „aferą Piebiaka”). A więc ci ludzie są przestępcami i jako tacy nie mogą nikogo sądzić. Jest tylko kwestią czasu, gdy cała ta tzw. afera Piebiaka zostanie w pełni ujawniona i wyjaśniona. To, czego jesteśmy świadkami pokazuje także coraz wyraźniej, że za ukrywanymi przez podłą zmianę listami poparcia do neo-KRS kryje się jakiś gigantyczny przewał. Tak wielki, że sędzia Mitera, rzecznik neo-KRS nie pamięta nawet, czy wśród udzielających mu poparcia na tych listach był jego kolega i człowiek honoru Łukasz Piebiak (tak się o tym przestępcy wyraża Mitera). No nic a nic biedaczysko nie pamięta! Najwyraźniej jakieś resztki przyzwoitości się w nim kołaczą i rzecznik Mitera wie, że te osławione listy wstydu to już nie tylko jakiś gruby przewał, ale wręcz dowód złamania przez podłą zmianę prawa. W języku normalnych ludzi złamanie prawa nazywane jest przestępstwem, mówi się, że to „kryminał”, „sztos”, „przewał” itd. Wygląda na to, że Polską rządzi dziś zorganizowana grupa przestępcza. A żaden przyzwoity człowiek nie ma obowiązku – zanim nie przyprowadzą go skutego kajdankami i pod groźbą zastrzelenia za opór władzy – stawiania się przed kryminalistami i szumowinami i nie może być przez nich za nic karany. Bo Polska jest w Europie, jest wiek XXI, z czego nasze szumowiny najwyraźniej nie zdają sobie sprawy…

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press