0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Wojsyl - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2104390Wojsyl - Praca własn...

Zbiornik zaporowy Siemianówka na Narwi, tuż przy granicy z Białorusią, stał się tematem lokalnych dyskusji. Eksperci analizują obecnie kilka wariantów na przyszłość, w tym zmniejszenie jeziora. Chociaż Siemianówka nie spełnia dziś żadnych funkcji, uzasadniających jej powstanie – takich jak zapewnienie wody dla Białegostoku czy nawadnianie pól – utrzymania zbiornika bronią miejscowe samorządy.

Siemianówka ma wpływ na poziom wody w Narwi. Budowa zapory przemeblowała sztucznie całą dolinę rzeki, pozbawiając ją mokradeł i rozlewisk. Zbiornik zatrzymuje wysoką wodę i stopniowo ją wypuszcza do Narwi. Jednocześnie jest rozległy i płytki, co sprzyja parowaniu. Tak tracimy wodę, której w efekcie w Narwi jest coraz mniej.

W dobie globalnego ocieplenia, przy braku śnieżnych zim, wiosennych roztopów i wezbrań wody oraz z wysokimi temperaturami wiosną i latem, problem jest coraz bardziej widoczny na terenach położonych poniżej zbiornika. Skutki suszy hydrobiologicznej najmocniej odczuwa Narwiański Park Narodowy, który zainicjował rozmowy o przyszłości zbiornika. O problemach Parku pisaliśmy w OKO.press:

Przeczytaj także:

Likwidacja zbiornika „mało prawdopodobna”

Obecnie trwają prace nie tylko nad planem ochrony dla tego parku, ale także nad planami zadań ochronnych dla obszarów Natura 2000 położonych nad rzeką. Co więcej, Wody Polskie, które sprawują zarząd nad zbiornikiem, muszą przygotować nową instrukcję gospodarowania wodą, bo obecna straci swoją moc w 2029 roku.

Siemianówka ma ponad 32 tys. hektarów. Zbiornik przecina nasyp kolejowy.

Do tej dyskusji zostali zaproszeni również eksperci. Jednym z nich jest dr hab. Mateusz Grygoruk, hydrolog i profesor Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. – Szukamy rozwiązań, a wśród postulatów różnych interesariuszy – od likwidacji zbiornika, co jest bardzo mało prawdopodobne, do zmiany reżimu odpływu na zaporze – a to już bardziej prawdopodobne. Staramy się analizować wszystko, co może w jakikolwiek sposób wpłynąć negatywnie na człowieka i przyrodę – mówi.

Zmniejszyć zbiornik Siemianówka

Wśród scenariuszy najczęściej pojawia się zmniejszenie powierzchni obecnego zbiornika o 1/6. Dziś zbiornik przedziela nasyp kolejowy.

Według tej propozycji ma zniknąć część Siemianówki wydzielona nasypem, położna w sąsiedztwie granicy z Białorusią, która i tak nie jest wykorzystywana turystycznie. Tam powstałyby mokradła.

Adam Juchnik, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska z Białegostoku, podkreśla, że należy dostosować gospodarowanie wodą w zbiorniku do zmian klimatu. – Bardzo ważne są interwencyjne zrzuty wody ze zbiornika dla potrzeb rzeki Narew, które imitują falę wezbraniową niezbędną dla zachowania wielokorytowego charakteru rzeki [na odcinku chronionym przez Narwiański Park Narodowy – przyp. red.]. Rozwiązaniem proponowanym przez Wody Polskie jest dążenie do zmniejszenia powierzchni zbiornika, żeby ograniczyć parowanie – dodaje.

Siemianówka musi zostać! – mówią samorządy

Lokalne samorządy i przedsiębiorcy mają dziś odmienne zdanie i chcą utrzymania Siemianówki za wszelką cenę. W ich opinii plany zmniejszenia powierzchni zbiornika godzą w sektor turystyczny.

Na pytania wysłane do obu gmin – Michałowo i Narewka – odpowiedziała tylko pierwsza z nich. Anna Maria Modzelewska, zastępczyni kierownika referatu organizacyjnego w Urzędzie Miejskim w Michałowie stwierdza: „Zalew Siemianówka pozostaje jednym z najważniejszych atutów Gminy Michałowo. Nadal wiążemy z nim rozwój oparty przede wszystkim na turystyce, edukacji przyrodniczej oraz rekreacji. W ostatnich latach konsekwentnie inwestujemy w infrastrukturę turystyczną. Tworzymy nowe przestrzenie do aktywnego wypoczynku oraz rozwijamy ofertę edukacyjną (...). Widzimy ogromny potencjał Zalewu Siemianówka jako obszaru przyciągającego miłośników przyrody, obserwatorów ptaków, wędkarzy, żeglarzy i turystów szukających kontaktu z naturą”.

Kto przyjedzie nad wysuszone jezioro?

Na pytanie o pogłębiającą się suszą hydrologiczną i brak zasilania roztopowego doliny Narwi, Modzelewska odpowiada: „Niższy poziom wody w ostatnich latach wpływa nie tylko na funkcjonowanie Zalewu Siemianówka, ale również na wiele innych zbiorników wodnych w Polsce i Europie.

Jako samorząd dostrzegamy te wyzwania i mamy świadomość, że gospodarka wodna wymaga działań prowadzonych przede wszystkim przez instytucje odpowiedzialne za zarządzanie zasobami wodnymi.

Jednocześnie wierzymy, że dzięki współpracy wszystkich zainteresowanych stron, możliwe będzie wypracowanie rozwiązań pozwalających zachować funkcje retencyjne, przyrodnicze i turystyczne Zalewu Siemianówka. Niezależnie od aktualnej sytuacji hydrologicznej zamierzamy nadal rozwijać ofertę turystyczną i edukacyjną, dostosowując ją do zmieniających się warunków oraz wykorzystując wyjątkowe walory przyrodnicze tego miejsca. Naszym celem jest, aby Zalew Siemianówka pozostawał atrakcyjnym miejscem zarówno dla mieszkańców, jak i odwiedzających, przy jednoczesnym poszanowaniu środowiska naturalnego”.

Problemy już w trakcie budowy

To jednak nie poszerzenie oferty turystycznej i rekreacja stały za decyzją o powstaniu Zbiornika Siemianówka.

Profesor dr hab. Andrzej Górniak, hydrobiolog z Uniwersytetu w Białymstoku, który od kilkudziesięciu lat zajmuje się rzekami Podlasia, wyjaśnia okoliczności realizacji tej inwestycji. – Miał pełnić wiele funkcji: od zaopatrzenia w wodę rozwijającej się aglomeracji białostockiej, poprzez nawadnianie użytków w dolinie Narwi, po funkcje rekreacyjne i wypoczynkowe. Potencjalnych lokalizacji tego zbiornika było kilka. Ostatecznie wybór padł na obszar położony stosunkowo blisko źródeł Narwi. Sama lokalizacja tego zbiornika była błędem. Błędem było również to, że ten zbiornik miał niewielką zlewnię, z której miał być zasilany wodą, co od razu przekładało się na jej mniejszy dopływ – podkreśla.

Jego zdaniem problemem było również to, że nad powstawaniem zbiornika pieczę sprawowali melioranci, czyli osoby, które znały się głównie na odwadnianiu terenów. Realizacja inwestycji przypadała na lata 70. i 80., kiedy było znaczenie więcej opadów niż dziś. Odnotowano największe wezbranie na Narwi od czasów zakończenia drugiej wojny światowej. W związku z tym budowniczy zbiornika skupili się na tym, żeby dobrze zorganizować odpływ nadmiaru wody, nie biorąc pod uwagę, że klimat może się zmienić, a wody zacznie brakować.

Puszcza odwadniana

Już w trakcie realizacji tej inwestycji podniesiono jeszcze jedną kwestię – to jak zbiornik będzie oddziaływał na Puszczę Białowieską. Ten kompleks leśny już wcześniej był odwadniany poprzez prace związane z regulacją i melioracją na puszczańskich rzekach i w ich dolinach. Siemianówka spotęgowała ten proces. Nieżyjący już profesor Janusz Bogdan Faliński przeciwko temu protestował, ale nikt go wówczas nie posłuchał.

W efekcie powstał największy sztuczny zbiornik w Polsce północno-wschodniej. Jest także jednym z największych w nizinnej części kraju – poza Zbiornikiem Włocławskim na Wiśle – o powierzchni ponad 3200 hektarów. Został oddany do użytku w 1992 roku.

Po upływie kilku dekad zasadne jest pytanie, czemu służy dziś Siemianówka. – Przede wszystkim pełni funkcję rekreacyjną – odpowiada prof. Górniak. – Jest szczególnie popularna wśród wędkarzy i ornitologów. Powstała też infrastruktura turystyczna. Jednak Siemianówka nie pełni pierwotnej funkcji, do której została stworzona. Nie ma w zbiorniku wystarczająco dużo wody, a w rezultacie nie może realizować innych celów, stojących za jego budową – dodaje.

Siemianówka cierpi przez zmianę klimatu

Profesor Górniak podkreśla, że Dolina Górnej Narwi funkcjonowała przez stulecia w określonym reżimie, wyznaczanym przez śnieżne zimy i wiosenne roztopy. Obecnie śniegu zimą nie ma, a jeśli jest – to mało. Nie ma zatem mowy o obfitym zasilaniu wiosennym.

– Konsekwencją braku wody są powtarzające się zakwity sinic, często o toksycznym charakterze.

Woda jest za długo przetrzymywana w Siemianówce i zawiera za dużo naturalnych substancji odżywczych. Temu zjawisku sprzyja to, że Siemianówka jest płytka, a przez to woda w niej szybko się nagrzewa, nawet do 30 stopni – mówi prof. Górniak.

Kiedy budowano ten zbiornik, przyjęto, że powstaje na torfie, który ma ograniczyć namnażanie sinic i glonów. Nie uwzględniono faktu, że jest tam dominacja torfów niskich, które wręcz sprzyjają powstawaniu zakwitów.

Co dalej?

- Nie ma mowy o wyburzeniu tamy. Nagłe zjawiska, takie jak błyskawiczne obniżenie poziomu wody, po usunięciu piętrzenia, wywołałyby kolejne katastrofy. W pierwszej kolejności musi być opracowany porządny bilans wodny i to w oparciu o aktualne dane. Siemianówka powinna zostać zmodernizowana i dostosowana do aktualnych warunków klimatycznych i potrzeb społecznych – mówi prof. Górniak.

Zdaniem eksperta z Uniwersytetu w Białymstoku należy częściowo zmniejszyć jej powierzchnię i jednocześnie podtrzymywać mokradłowy charakter jej otoczenia. Profesor Górniak zaznacza, że nie powinno się traktować Siemianówki jak zbiornika hodowlanego lub stawu, a zarybianie, które prowadzi Polski Związek Wędkarski, powinno być dostosowane do warunków w jeziorze. Nieodpowiednia struktura gatunkowa ryb prowadzi między innymi do zakwitów sinic i glonów.

Problemem jest również to, co dzieje się po stronie białoruskiej. Położone tam tereny zostały zmeliorowane, szczególnie w obszarze źródliskowym Narwi.

Odtwarzanie mokradeł

Profesor Górniak nie ma wątpliwości, że powinniśmy zmienić podejście w zarządzaniu takimi obiektami jak Siemianówka i szerzej należy spojrzeć na kwestie dotyczące zatrzymywania wody.

- Gdyby wszystkie rowy melioracyjne były wypełnione wodą, mielibyśmy jej w nich więcej niż w istniejących obecnie zbiornikach zaporowych. W województwie podlaskim długość sieci odwadniającej wynosi ponad 16 tysięcy kilometrów i jest parokrotnie dłuższa niż naturalnych rzek. Można to zrobić metodami mało kosztochłonnymi, czyli nie budować dużych zbiorników, ale prowadzić działania z zakresu małej retencji. Tymczasem system melioracji, zamiast okresowo gromadzić wody, służy stałemu pozbywaniu się jej z rowów – podkreśla naukowiec.

Jeśli chcemy mieć wodę, dodaje prof. Górniak, to

już teraz trzeba zapłacić za przekształcenie tego, co zostało zepsute przez ostatnie 100 lat.

- Poprzez szerokie melioracje wyłączyliśmy naturalne chłodziarki klimatu, jakimi były przez wieki torfowiska. A chłodzący efekt wynikał ze stałej zasobności w wodę. Dziś nam tych klimatycznych chłodziarek brakuje. Aktualnie zasadniczym problemem nie jest sama susza, lecz utrata zdolności retencji wody w krajobrazie w trakcie wahań klimatycznych. Presja człowieka i zmiany klimatyczne działają jako czynniki sprawcze. Natomiast obserwowane zjawiska hydrologiczne trzeba uznać za przejaw głębszego rozregulowania systemu przyrodniczego. Odtworzenie tej funkcji poprzez renaturyzację dolin rzecznych, odbudowę torfowisk i zmianę podejścia do gospodarowania wodą powinno stanowić podstawowy warunek poprawy bilansu wodnego – konkluduje profesor Andrzej Górniak.

Lekcja z Siemianówki

Dziś Siemianówka jest żywym przykładem tego, czego nie powinniśmy robić na rzekach, które powinny toczyć swoje wody naturalnym biegiem. Budowa tego zbiornika oznaczała potężne konsekwencje przyrodnicze i przemeblowała dolinę Narwi. Jednocześnie, o czym dziś coraz mniej się mówi, oznaczała wysiedlenie kilku wsi i ich mieszkańców, którzy mieszkali tam od pokoleń. Nikt ich o to, czy zgadzają się na zbiornik, nie pytał. Miała zatem również skutki społeczne.

O tym, czy uda się wypracować rozwiązanie, które pomoże naprawić błędne decyzje z przeszłości, możemy dowiedzieć się w najbliższych miesiącach. Lekcja z Siemianówki jest dziś nie tylko ostrzeżeniem, ale powinna być impulsem do zmian.

Na zdjęciu Paweł Średziński
Paweł Średziński

Publicysta, dziennikarz, autor książek poświęconych ludziom i przyrodzie: „Syria. Przewodnik po kraju, którego nie ma”, „Łoś. Opowieści o gapiszonach z krainy Biebrzy”, „Puszcza Knyszyńska. Opowieści o lesunach, zwierzętach i królewskim lesie, a także o tajemnicach w głębi lasu skrywanych, „Rzeki. Opowieści z Mezopotamii, krainy między Biebrzą i Narwią leżącej" i "Borsuk. Władca ciemności. Biografia nieautoryzowana".

Komentarze