Sztuczny zbiornik osusza Narew. Co dalej z Siemianówką?
Miała zapewniać wodę do podlewania pól, dziś przyczynia się do coraz niższego stanu Narwi. Przyrodnicy wskazują, że zalew Siemianówka musi zostać zmniejszony. Protestują gminy i lokalni przedsiębiorcy – jezioro przyciąga turystów do Doliny Górnej Narwi. Pytanie, kto będzie odwiedzał okolice rzeki, kiedy ta wyschnie
Zbiornik zaporowy Siemianówka na Narwi, tuż przy granicy z Białorusią, stał się tematem lokalnych dyskusji. Eksperci analizują obecnie kilka wariantów na przyszłość, w tym zmniejszenie jeziora. Chociaż Siemianówka nie spełnia dziś żadnych funkcji, uzasadniających jej powstanie – takich jak zapewnienie wody dla Białegostoku czy nawadnianie pól – utrzymania zbiornika bronią miejscowe samorządy.
Siemianówka ma wpływ na poziom wody w Narwi. Budowa zapory przemeblowała sztucznie całą dolinę rzeki, pozbawiając ją mokradeł i rozlewisk. Zbiornik zatrzymuje wysoką wodę i stopniowo ją wypuszcza do Narwi. Jednocześnie jest rozległy i płytki, co sprzyja parowaniu. Tak tracimy wodę, której w efekcie w Narwi jest coraz mniej.
W dobie globalnego ocieplenia, przy braku śnieżnych zim, wiosennych roztopów i wezbrań wody oraz z wysokimi temperaturami wiosną i latem, problem jest coraz bardziej widoczny na terenach położonych poniżej zbiornika. Skutki suszy hydrobiologicznej najmocniej odczuwa Narwiański Park Narodowy, który zainicjował rozmowy o przyszłości zbiornika. O problemach Parku pisaliśmy w OKO.press:

Komentarze