zakaz handlu w niedzielę.


Morawiecki chce walczyć z „niepolskimi” sklepami. Sieje strach, a (duży) problem jest gdzie indziej

Choć był ministrem gospodarki, nie wie, kto dominuje w polskim handlu. Premier Morawiecki straszy „niepolskimi” sklepami i centrami handlowymi – jakby chciał odwrócić uwagę od faktu, że zakaz handlu w niedziele ma także negatywne skutki. Naprawdę by pomógł, gdyby zadbał o prawa przedsiębiorców uzależnionych od wielkich sieci oraz prawa pracowników handlu

Ktoś tu kłamie: Poczta zaprzecza, że ingerowała w ustawę o handlu w niedziele, poseł twierdzi co innego. A zyski w Luksemburgu

Zakaz handlu w niedziele ma potężną lukę. Kto jest za nią odpowiedzialny? Nieprawdę mówi albo Poczta Polska, albo członek komisji odpowiedzialnej za ustawę. Do czasu nowelizacji ustawy należąca do luksemburskiego funduszu Żabka liczy zyski. A ministerstwo Elżbiety Rafalskiej rozkłada ręce: „Trudno obecnie wskazać na zakres i kierunek ewentualnych zmian”

Ministerstwo Infrastruktury i Poczta Polska pomogły tysiącom sklepów obejść zakaz handlu. Niedziela należy do „Żabki”

Ministerstwo Pracy będzie musiało zmienić przepis, który forsowała Poczta Polska i Ministerstwo Infrastruktury, bo paraliżuje on Inspekcję Pracy i ośmiesza państwo. Największym wygranym jest fundusz z Luksemburga, właściciel sieci sklepów, które w każdą niedzielę handlują w najlepsze na granicy prawa. Podobno lobbingu nie było

Dziurawy zakaz handlu w niedzielę pogorszy sytuację pracowników? Inspekcja Pracy nie pomoże, bo nie dostała pieniędzy

Od marca handel będzie ograniczony do dwóch niedziel w miesiącu. To dobra zmiana np. dla dużej części pracowników centrów handlowych. W mniejszych placówkach, i tak zatrudniających na gorszych warunkach, można się spodziewać wielu prób obejścia prawa. Tymczasem politycy odmówili Państwowej Inspekcji Pracy zwiększenia budżetu

Handel w niedzielę. Odpowiadamy Balcerowiczowi: obie strony mówią o wartościach

Leszek Balcerowicz skrytykował mój tekst o zakazie pracy w niedzielę, a jego współpracownicy z FOR napisali polemikę. Rzecz w tym, że obaj autorzy – Tomasz Dróżdż i Maciej Orczyk - zarzucając mi ideologiczne zacietrzewienie sami wychodzą z ideologicznych pozycji. W takich kwestiach jesteśmy skazani na debatę o wartościach - pisze Kamil Fejfer