Min. Ziobro nawet się nie stawił na wysłuchanie w komisji Parlamentu Europejskiego. Frans Timmermans nie owijał w bawełnę: polskie władze lekceważą zarzuty instytucji UE. Wiceszef KE wezwał rząd PiS do dialogu, bo "tak się załatwia sprawy w Unii". Uznał zakwestionowanie przez Ziobrę zadawania przez sądy pytań do TSUE za "sprzeczne z podstawami naszej Unii"

W Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego odbywa się dziś (20 listopada 2018) wysłuchanie w sprawie praworządności w Polsce, w ramach prowadzonej przez instytucje unijne wobec Polski procedury z artykułu 7(1) Traktatu o UE.

Przypomnijmy, że:

  • 20 grudnia 2017 roku Komisja Europejska wydała decyzję o uruchomienia Artykułu 7 (1) Traktatu o UE, wyrażając obawę, występuje ryzyko naruszenia praworządności, czyli jednej z podstawowych zasad UE (wymienionych w art. 2 Traktatu).
  • 1 marca 2018 roku Komisję poparł Parlament Europejski. Wezwał też Radę do natychmiastowego zbadania, czy w Polsce zachodzi poważne ryzyko łamania wartości UE. Z ramienia Parlamentu zajmuje się tym komisja LIBE, która zaprosiła m.in. Timmermansa oraz ministra sprawiedliwości (Zbigniewa Ziobrę).

Wysłuchanie prowadzi Claude Moraes, europoseł z Wielkiej Brytanii. To on kierował delegacją Parlamentu Europejskiego w sprawie praworządności, która odwiedziła Polskę we wrześniu 2018.

Pierwszy miał zabrać głos Zbigniew Ziobro, ale się w Brukseli nie pojawił.

Za to Frans Timmermans przedstawił kompleksowe sprawozdanie i ocenił sytuację w Polsce. Ocena wypadła bardzo krytycznie.

Było źle, jest gorzej

Wiceszef KE podkreślił, że instytucje europejskie są zaniepokojone łącznym wpływem na stan praworządności w Polsce zmian w:

  • Sądzie Najwyższym,
  • Krajowej Radzie Sądownictwa,
  • sądach powszechnych, w tym sądownictwie dyscyplinarnym i kierownictwie sądów,
  • Trybunale Konstytucyjnym.

Timmermans zaobserwował, że w Polsce mamy do czynienia z powtarzającym się schematem: władza ustawodawcza i wykonawcza wtrąca się w całą strukturę władzy sądowniczej.

Odniósł się do oczekiwań wyrażonych przez KE w tzw. uzasadnionej opinii. Nie owijał w bawełnę:

„Z żalem informuję, że polskie władze nie odpowiedziały na żadne z zastrzeżeń Komisji Europejskiej. Wciąż mamy do czynienia z systemowym zagrożeniem”.

Timmermans zwrócił też uwagę, że zamiast poprawy wciąż pojawiają się nowe zagrożenia dla praworządności:

  1. rzecznicy dyscyplinarni wszczynają postępowania przeciwko sędziom, którzy zabierają głos w debacie publicznej, a także sędziom, którzy zadają pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE; ponadto istniały przypadki, kiedy rzecznicy dyscyplinarni odmówili sędziom stawienia się na przesłuchanie wraz z pełnomocnikami;
  2. polskie sądy, w tym Sąd Najwyższy, zadają pytania prejudycjalne do TSUE; większość dotyczy tych samych kwestii, które Komisja Europejska podniosła w uzasadnionej opinii. Polskie władze krytykowały sądy za zadanie tych pytań oraz wezwały do ich wycofania;
  3. Prezydent RP zignorował stanowisko SN i potwierdził, że sędziowie, którzy mieli na gruncie nowej ustawy o SN przejść w stan spoczynku, przeszli w stan spoczynku;
  4. we wrześniu 2018 roku polskie władze wciąż uznawały, że 22 z 27 sędziów Sądu Najwyższego, w tym Pierwsza Prezes, której konstytucyjna kadencja kończy się w 2020 roku, przeszli w stan spoczynku.

Nie pomogło postanowienie Trybunału Sprawiedliwości UE

Timmermans przypomniał, że we wrześniu Komisja Europejska skierowała ustawę o Sądzie Najwyższym do Trybunału Sprawiedliwości UE, który 19 października 2018 ogłosił zastosowanie środków tymczasowych (postanowienie o zabezpieczeniu).

Wczoraj, w poniedziałek 19 listopada, polska strona przedstawiła Trybunałowi i Komisji raport z przedsięwziętych działań. Timmermans zapewnił, że Komisja wnikliwie bada raport przedstawiony przez polski rząd.

Timmermans z pewnością zna odpowiedź polskiego rządu, nie zdradził, jaka jest, ale wymowa jego wystąpienia była jednoznaczna: postępu nie widać.

Odnotował też, że po ogłoszeniu środków tymczasowych, Pierwsza Prezes SN wezwała sędziów Sądu Najwyższego, którzy na gruncie zaskarżonych przepisów ustawy o SN mieli przejść w stan spoczynku, do stawienia się do pracy. Niektórym z tych sędziów zostały już przydzielone sprawy.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej podkreślił, że

„jest ważne, żeby umożliwić tym sędziom orzekanie aż do wydania orzeczenia przez Trybunał Sprawiedliwości”, co nastąpi w 2019 roku.

Timmermans wyraził też zaniepokojenie, że polski rząd uważa, że musi znowelizować ustawę o SN, żeby ci sędziowie mogli wrócić do orzekania. Zdaniem Komisji nowelizacja nie jest potrzebna.

Skrytykował też działania neo-KRS i podkreśli, że ma wątpliwości, czy KRS jest w stanie pełnić swoją rolę stania na straży niezależności sądów.

Ziobro narusza podstawy naszej Unii

Timmermans mocno skrytykował nieobecnego – pomimo zaproszenia – ministra Zbigniewa Ziobrę za to, że skierował pytanie do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z Konstytucją RP artykułu 267 Traktatu o UE, który umożliwia sądom zadawanie pytań do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Timmermans:

„to pytanie jest sprzeczne z podstawami naszej unii! Artykuł 267 jest jedną z podstaw systemu prawnego Unii Europejskiej. Ten system opiera się na tym, że sądy krajowe mają możliwość zadawania pytań Trybunałowi Sprawiedliwości UE”.

Timmermans skrytykował też zmiany składów orzekających Trybunału Konstytucyjnego i fakt, że zasiadają w nich osoby nieuprawnione do orzekania – co było m.in. powodem wycofania z TK pytań przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Timmermans podsumował: „Niestety, nie ma pozytywnego rozwoju sytuacji”.

I mówił, wyraźnie poruszony:

„Komisja Europejska pozostaje gotowa, żeby rozmawiać o tych kwestiach z Polską – prowadzić dialog, aby rozwiązać problemy. Tak się załatwia sprawy w Unii Europejskiej – przez dialog. Ale Komisja Europejska stoi też na straży unijnych traktatów.

Komisja potwierdza prawo państw członkowskich do reformowania sądownictwa. Ale

wynikiem reform nie może być zachwianie trójpodziału władzy i niezależności sądów”.

Timmermans położył nacisk na to, że wszystkie instytucje UE – Komisja, Parlament, ale i Rada UE – są zobowiązane stać na straży zasad prawa Unii. Wezwał Radę do działania podkreślając, że „instytucje powinny działać wspólnie”.

Na koniec wezwał ponownie polski rząd:

„Pomóżcie nam rozwiązać sporne kwestie, zgodnie z zasadami, o których mówi artykuł 2 Traktatu o UE”.

„Tak działają Europejczycy. Obywatele Unii mają do tego prawo. Obywatele Polski mają do tego prawo”.

I przypomniał, że kwestia praworządności w Polsce jest ważna dla UE i jej państw członkowskich, a sądy polskie – są sadami europejskimi: „Rozstrzygając w kwestii, których dotyczy prawo Unii Europejskiej, polski sędzia jest unijnym sędzią; polski sąd jest również europejskim sądem”.

Polski, czyli europejski głos

W dalszej części wysłuchania wypowiedzieli się:

  • przedstawiciel Komisji Weneckiej prof. Jean-Claude Scholsem,
  • Przewodniczący Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa dr Kees Steerk oraz
  • Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar.

Głos zabiorą też przedstawiciele i przedstawicielki nauki i społeczeństwa obywatelskiego: znany komentator sporu o praworządność w Polsce, profesor prawa europejskiego Laurent Pech, adwokat Michał Wawrykiewicz z Wolnych Sądów, Małgorzata Szuleka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz dr Tymoteusz Zych z Ordo Iuris.

prawniczka, asystent w Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk. Ukończyła Uniwersytet Warszawski i Uniwersytet Środkowoeuropejski w Budapeszcie. Koordynuje Archiwum Osiatyńskiego.


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym