Trump przemawiał w Davos językiem Putina. Było o II wojnie światowej, Grenlandii i słabym NATO
Donald Trump zdecydowanie nie zamierza zawracać z kursu, który obrał na Grenlandię. Jego wystąpienie w Davos było jednoznacznie konfrontacyjne – prezydent USA domagał się oddania mu wyspy i próbował uzasadniać, dlaczego według niego Grenlandia powinna być amerykańska
Prezydent Stanów Zjednoczonych zaserwował słuchaczom zgromadzonym na Światowym Forum Ekonomicznym mowę w stylu Władimira Putina – chaotyczną, pełną niedokończonych dygresji i przesyconą językiem brutalnej siły, uzasadnianej rzekomymi moralnymi prawami wynikającymi z historii i geografii. Od przemówień dyktatora Rosji różniło tę mowę głównie to, że była zasadniczo krótsza, o ile bowiem Putin potrafi snuć swe wywody godzinami, o tyle Trump był wyraźnie zmęczony już po jednej.
Przeczytaj także:
Wystąpienie w Davos Trump rozpoczął od chwalenia się amerykańskimi wskaźnikami ekonomicznymi, by po chwili przejść do krytyki Europy, w której „sprawy nie zmierzają w dobrym kierunku”. Europejską politykę klimatyczną nazwał „zielonym scamem”, wygłosił małą nafaszerowaną zmyśleniami tyradę o wiatrakach, w końcowej części wystąpienia rozwodził się też między innymi o relacjach z Kanadą (były groźby), pandemii (były teorie spiskowe) i o swych złotych projektach militarnych – czyli Złotej Kopule i Złotej Flocie z pancernikami na czele.
Ale tym zasadniczym tematem wystąpienia, była oczywiście Grenlandia, mylona zresztą momentami przez Trumpa z Islandią. Było to wystąpienie utrzymane w tonie, który w latach 30. XX wieku mógłby poprzedzać wojnę.
„Grenlandia nasza”
Tezy Trumpa można streścić następująco:
- Dania nie jest w stanie bronić Grenlandii przed Rosją i Chinami, a poza tym nie jest w stanie bronić sama siebie.
- Ameryka broniła Grenlandii przed Niemcami w czasie II wojny światowej, co jest pierwszym powodem, dla którego Grenlandia należy się Ameryce.
- Drugim powodem, dla którego Grenlandia powinna być częścią Stanów Zjednoczonych, jest to, że Stany Zjednoczone były potężne w czasie II wojny światowej, a teraz są jeszcze potężniejsze.
- Trzecim powodem, dla którego Grenlandia należy się Ameryce, jest fakt, że Ameryka jest wielka, ma wielką armię i wielkie potrzeby. Potrzeby te pomogłyby zaspokoić znajdujące się na Grenlandii złoża pierwiastków ziem rzadkich.
- Czwartym powodem, dla którego Grenlandia powinna być amerykańska, jest to, że leży na zachodniej półkuli, a zachodnia półkula to „nasze terytorium” – jak ujął to Trump.
- NATO jest słabe, a jego członkowie są niewdzięczni wobec Ameryki i Donalda Trumpa.
- Stany Zjednoczone dają NATO bardzo, bardzo dużo, ale nic nie dostają w zamian, zaś Grenlandia „to bardzo mała prośba” w stosunku do tego, co USA włożyły w Sojusz.
- Grenlandia mogłaby być amerykańska natychmiast, gdyby tylko Trump użył „potężnej amerykańskiej siły”, przy czym Trump zaręcza, że naprawdę bardzo nie chciałby tego robić.
W trakcie wystąpienia Trump wielokrotnie powtórzył, że zamierza doprowadzić do przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Cała grenlandzka część jego przemówienia była poświęcona uzasadnianiu tego zamiaru.
Historia i geografia
Trump wytknął więc Danii, że w trakcie II wojny „padła po sześciu godzinach walki z Niemcami” i nie była w stanie bronić Grenlandii, więc musieli się tym zająć Amerykanie (w rzeczywistości Amerykanie przejęli kontrolę nad Grenlandią, będącą częścią okupowanej przez Niemców Danii, dopiero po roku od kapitulacji Danii). Następnie, po wojnie – tak brzmiał wywód Trumpa – Grenlandia powinna była już pozostać w amerykańskich rękach, bo Stanom Zjednoczonym się to po prostu należało, jako że pokonały Niemców, Japończyków i Włochów.
„Utrzymaliśmy Grenlandię wielkim kosztem, wielkim wydatkiem. Niemcy nie mieli szansy dostania tej Grenlandii. Starali się. Dania to wie. My tak naprawdę ustanowiliśmy bazy na Grenlandii dla Danii. Walczyliśmy o Danię. Nie walczyliśmy o kogokolwiek innego. Walczyliśmy, by uratować Grenlandię dla Danii, ten wielki, piękny kawał lodu na Atlantyku. Uratowaliśmy Grenlandię w sposób skuteczny. Zapobiegliśmy temu, żeby nasi wrogowie postawili nogę na naszej półkuli” – mówił Trump.
Choć jest to zasadniczo sprzeczne z wątkiem „ratowania Grenlandii dla Danii” według Trumpa po wojnie wcale nie należało Grenlandii oddawać Danii. „Po wojnie oddaliśmy Grenlandię Danii. Jak głupio to zrobiliśmy? Jak niewdzięczni są teraz?” – te oto pytania rzucał w przestrzeń Trump.
Była też argumentacja geograficzno-geopolityczna. Trump przypomniał, że Grenlandia jest w geograficznym sensie częścią Ameryki Północnej oraz leży na zachodniej półkuli Ziemi. Zachodnia półkula to zaś „amerykańskie terytorium” – jak to ujął Trump. To nawiązanie do wskrzeszonej przez Trumpa doktryny Monroe'a musiało zabrzmieć co najmniej niepokojąco zwłaszcza w uszach mieszkańców państw Ameryki Łacińskiej.
NATO, czyli kula u nogi USA
Wyraźnie słyszalny w przemówieniu Trumpa był też wątek słabego i niewdzięcznego NATO. „My tak wiele dajemy i tak mało dostajemy w zamian. Ja krytykuję NATO od wielu lat, ale zrobiłem więcej, by pomóc NATO, niż jakikolwiek inny prezydent w historii, niż jakikolwiek inny człowiek. Nie byłoby NATO, gdybym ja się w to nie zaangażował” – mówił Trump. Następnie podkreślał, że Grenlandia to „bardzo mała prośba” w stosunku do ogólnego wkładu Stanów Zjednoczonych w NATO i globalne bezpieczeństwo.
W zamian za ochronę Europy przed Rosją Stany Zjednoczone otrzymują od NATO jedynie „śmierć, dezorganizację i ogromne ilości gotówki przekazane ludziom, którzy nie doceniają tego, co robimy” – żalił się w Davos Trump. USA „nie mają nic ze współpracy z NATO” – mówił Trump, wyraźnie zapominając, że Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego zakładający wzajemną obronę członków sojuszu został uruchomiony w historii tylko raz – na wniosek USA po atakach z 11 września 2001 roku.
Ameryka wstaje z kolan
Pojawił się również język siły. W sprawie Grenlandii „Nic nie osiągniemy, jeśli nie użyjemy nadmiernej siły i mocy, a wtedy bylibyśmy nie do zatrzymania” – mówił Trump, by zaraz zastrzec, że bardzo, ale to bardzo nie chce tej siły używać.
Zwracając się do międzynarodowego grona słuchaczy, rysował przed nimi następujący wybór w sprawie Grenlandii i amerykańskich żądań: „Możesz powiedzieć »tak« i będziemy bardzo wdzięczni, albo możesz powiedzieć »nie« i zapamiętamy to”.
„Stany Zjednoczone powróciły, większe i silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Do zobaczenia wkrótce” – zakrzyknął Trump na zakończenie. Brzmiało to trochę jak groźba.

Komentarze