Trump zaostrza kontrolę wyborców przed wyborami do Kongresu. Obywatele trafiają na listy podejrzanych
Prezydent USA nie ma narzędzi, by unieważnić wybory do Izby Reprezentantów i Senatu. Może jednak zmieniać warunki, w jakich się odbywają, i umacniać opowieść, że wynik, który mu się nie spodoba, będzie dowodem oszustwa. Przed listopadem jego administracja próbuje zaostrzyć procedury wyborcze, a Trump od lat przedstawia głosowanie jako podatne na fałszerstwa.
Karty do głosowania były już w druku. Hrabstwo Harris w Teksasie zamówiło również koperty. Można było jeszcze wszystko zatrzymać, zniszczyć wydrukowane materiały i zacząć od początku, tyle że w budżecie nie przewidziano pieniędzy na ponowne zamówienie. Drukarni zdolnych wykonać taką pracę było niewiele, a terminy przyjmowania zleceń minęły.
Tak wyglądała sprawa z perspektywy prawników hrabstwa, którzy 9 września przedstawili ją Sądowi Najwyższemu. W Waszyngtonie trwał spór o uprawnienia federalnej poczty i bezpieczeństwo wyborów. W hrabstwie Harris trzeba było odpowiedzieć na pytanie, jak dostarczyć ludziom karty, jeżeli tuż przed wysyłką zmienią się wymagania dotyczące ich przygotowania.
Pięć dni później Sąd Najwyższy odmówił odblokowania nowych przepisów dotyczących głosowania pocztą. Rząd Trumpa chciał, by zaczęły obowiązywać jeszcze przed wyborami 3 listopada. W mocy pozostał też zakaz ich wdrażania, wydany przez sąd niższej instancji na czas postępowania. To istotna porażka Białego Domu w próbach dostosowania warunków głosowania do swoich politycznych potrzeb, choć nie oznacza to ostatecznego rozstrzygnięcia całego sporu.

Komentarze