"Wezwanie TVP może być rozumiane jako próba nacisku na konstytucyjny organ. Może też stanowić próbę ukrócenia debaty, której przedmiotem jest rzetelność materiałów prasowych i pluralizm myśli, przedstawiany przez publicznego nadawcę" - Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiada na pozew TVP przeciwko Adamowi Bodnarowi

„Telewizja publiczna powinna liczyć się z krytyką ze strony obywateli oraz instytucji takich, jak Rzecznik Praw Obywatelskich – zwłaszcza wobec licznych głosów zaniepokojenia i oburzenia” – napisał Rzecznik w odpowiedzi na pozew Telewizji Polskiej S.A.o naruszenie dóbr osobistych, który wpłynął 11 lutego 2019.

Co ciekawe, pozew wpłynął do Biura RPO, ale jest skierowany przez  przeciwko Adamowi Bodnarowi jako osobie prywatnej.

“Traktuję to jak atak na niezależny organ konstytucyjny i próbę zamknięcia mi ust” – mówi OKO.press RPO.

Telewizja domaga się przeprosin w formie ogłoszenia płatnego opublikowanego na stronie głównej portalu Onet.pl, zapłaty 25 tys. zł na rzecz Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy oraz zwrotu koszów sądowych.

Co powiedział Adam Bodnar

W pozwie Telewizji Polskiej chodzi o wypowiedź Bodnara dla portalu Onet.pl w programie Andrzeja Stankiewicza 16 stycznia 2019 roku.

Adam Bodnar mówił o tym, że w Polsce jest tolerancja dla mowy nienawiści, a wobec osób pełniących funkcje publiczne skierowana jest propaganda. „Niezależnie od tego, czy ten przykład by się wydarzył, czy nie, i tak mamy nierozwiązany problem z mową nienawiści. I tak mamy nierozwiązane to, jak należy temu skutecznie przeciwdziałać” – mówił Bodnar, przypominając interwencje i analizy Biura RPO w tej sprawie.

Stankiewicz dopytywał, w jaki sposób mowa nienawiści obecna w sferze publicznej mogła wpłynąć na motywację konkretnego człowieka – Stefana W.

Adam Bodnar: Ja tego nie wykluczam, nie jestem w stanie jednoznacznie przesądzić, bo jest to w stanie przesądzić tylko i wyłącznie sąd i biegli w toku postępowania sądowego. Natomiast zdaję sobie też sprawę z różnych wydarzeń publicznych, które dotyczyły też Pawła Adamowicza, w których on był mimo wszystko celem różnych niewybrednych ataków.

Andrzej Stankiewicz: Czy pan ich obwinia [TVP o śmierć Pawła Adamowicza]?

Tu Stankiewicz przywołał analizę materiałów TVP autorstwa innego dziennikarza Onetu Janusza Schwertnera, który pisał: „Reporterzy stacji przedstawiali Pawła Adamowicza jako oszusta majątkowego, współautora afery Amber Gold, polityka walczącego z polskością, promującego nazizm, komunizm”. „Pan uważa, że TVP mówiąc w ten sposób, przyczyniła się do tego, co się stało Pawła Adamowicza?” – pytał Stankiewicz.

Adam Bodnar: Musiałbym być w głowie Stefana W.

Andrzej Stankiewicz: Zapytam inaczej: czy to była mowa nienawiści wobec Adamowicza?

Adam Bodnar: To może być uznane jako mowa nienawiści w stosunku do określonego polityka. Co więcej musimy zwrócić uwagę, i tu akurat w tym czuję się bardziej kompetentny, na temat tego, do jakich mediów potencjalnie mógł mieć dostęp pan Stefan. Jeżeli on był zamknięty, to korzystał…

Andrzej Stankiewicz: Bo on siedział do grudnia w więzieniu.

Adam Bodnar: Tak jest. To korzystał tylko i wyłącznie z mediów, które są tak zwaną telewizją naziemną. Czyli która jest nieprzekazywana przez kablówkę, czyli on nie ma dostępu do internetu…

Andrzej Stankiewicz: To może akurat dobrze.

Adam Bodnar: …nie ma dostępu do telewizji kodowanej. Tylko mała garstka więźniów ma dostęp…

Andrzej Stankiewicz: Co pan chce powiedzieć, że tylko do telewizji publicznej ma dostęp? Ale w telewizji naziemnej są też inne kanały.

Adam Bodnar: Ten kanał informacyjny, który jest nadawany całą dobę, to jest TVP Info. Inne telewizje są oczywiście, ale to jest pół godziny dziennie.

Andrzej Stankiewicz: Chce pan powiedzieć, że jedynym kanałem w telewizji naziemnej informacyjnym jest TVP Info. Rzeczywiście inne kanały, które są, nie wiem TVN czy Polsat, to są kanały takie ogólne, gdzie informacje są nadawane przez pół godziny. Czy pan sugeruje, że on siedział w więzieniu i się nakręcał, bo mu w celi włączyli TVP Info?

Adam Bodnar: Ja tego nie wiem, czy tak było. Bo znowu: trzeba by to przeanalizować. Ale jest to jedna z tych kwestii, które należałoby w tej sprawie wyjaśnić. Jakie mogą być konsekwencje braku możliwości dostępu do pluralizmu poglądów i czy to mogło mieć wpływ na zachowanie. Ja nie wykluczam po prostu takiej tezy.

Andrzej Stankiewicz: Czy pana zdaniem Jacek Kurski powinien zostać usunięty z telewizji publicznej, patrząc i na tę historię, i na wszystko inne, co się w telewizji publicznej dzieje?

Adam Bodnar: Moja rola jako rzecznika to nie jest ocena polityczna, kto powinien ponieść…

Andrzej Stankiewicz: Ale ja pytam o ocenę merytoryczną tego, co pan widzi na antenie

Adam Bodnar: Ja mogę powiedzieć tyle, że wczoraj podpisałem i wysłałem do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zawiadomienie w sprawie tego programu, tej animacji pani Pieli. Uważam, że była absolutnie skandaliczna”.

„TVP złamała zasady etyki dziennikarskiej”

Już 21 stycznia Telewizja Publiczna zapowiedziała, że będzie kierować pozwy sądowe przeciwko osobom „które absurdalnie wskazywały na związek przyczynowy pomiędzy treściami publikowanymi na antenach Telewizji Polskiej a śmiercią pana Pawła Adamowicza”. Miały one dotyczyć m.in. Wojciecha Czuchnowskiego z „Gazety Wyborczej”, prawnika prof. Wojciecha Sadurskiego, muzyka Krzysztofa Skiby i właśnie Adama Bodnara.

W 2018 roku TVP zajmowała się Adamowiczem 1773 razy. Średnio prawie 5 razy dziennie – wynika z raportu Newton Media dla Urzędu Miasta Gdańska, o którym pisaliśmy tutaj. Większość tych materiałów prezentowała Adamowicza w negatywnym świetle. Nie dawano mu możliwości odniesienia się do oskarżeń i prawa do obrony – na to zwraca uwagę Rada Etyki Mediów, która uznała, że TVP złamała zasady etyki dziennikarskiej.

Materiał „Wiadomości” wyemitowany w dniu śmierci Pawła Adamowicza spotkał się z powszechną krytyką komentatorów życia publicznego. Negatywnie ocenili go również publicyści sympatyzujący z obozem rządzącym.

TVP nie rozumie roli RPO

„Stanowisko TVP może wynikać z niepełnej analizy i błędnej interpretacji wypowiedzi” – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich. TVP S.A. nie czekała na te wyjaśnienia Bodnara i nie brała ich w ogóle pod uwagę, ale od razu skierowała sprawę do sądu. „Zaskarżenie dotyczy Adama Bodnara jako osoby prywatnej, chociaż portal Onet.pl zaprosił do rozmowy urzędującego Rzecznika Praw Obywatelskich”.

„Wypowiedzi sformułowane w ramach pełnionej funkcji wynikały wyłącznie z troski o dobro wspólne, jakim jest telewizja publiczna, która powinna kształtować w społeczeństwie najlepsze postawy, urzeczywistniając najwyższe standardy” – pisze RPO.

Zwraca też uwagę, że „podmioty publiczne muszą mieć większą tolerancję na krytyczne, ocenne wypowiedzi”. Wynika to z utrwalonego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

RPO nie raz interweniował w sprawie działalności Telewizji Polskiej. Np. w grudniu 2016 roku złożył skargę do KRRiTV na materiały „Wiadomości” o organizacjach pozarządowych.

Stanowisko RPO w sprawie oskarżeń TVP S.A.

Rzecznik działał w ramach swych uprawnień i obowiązków

Obowiązkiem Rzecznika wynikającym z Konstytucji RP jest interweniowanie w każdym przypadku naruszenia konstytucyjnych praw i wolności. Obejmuje to zarówno informowanie o podejmowanych działaniach, jak i sygnalizowanie opinii publicznej problemów, które wymagają rozważenia pod kątem zgodności z Konstytucją. Kwestionowana wypowiedź została sformułowana w ramach wykonywania tych obowiązków.

Zgodnie z art. 1 ust. 3 ustawy z 15 lipca 1987 o Rzeczniku Praw Obywatelskich w sprawach o ochronę wolności i praw człowieka i obywatela Rzecznik bada, czy wskutek działania lub zaniechania organów, organizacji i instytucji, obowiązanych do przestrzegania i realizacji tych wolności i praw, nie nastąpiło naruszenie prawa, a także zasad współżycia i sprawiedliwości społecznej. Upoważnia to zatem do kontroli również i telewizji publicznej.

Rzecznik zajmuje stanowisko poprzez reagowanie na bieżące wydarzenia, ale musi też prowadzić działania prewencyjne, by zapobiec negatywnym czy wręcz tragicznym zdarzeniom w przyszłości. Takie działania realizowane są nie tylko przez szeroko pojętą edukację, ale i wystąpienia publiczne.

Oprócz działań z urzędu w sprawie mediów publicznych, Rzecznik podejmuje też czynności wskutek licznych skarg obywateli. Przykładem może być „Apel pamięci dla Pawła Adamowicza”, wystosowany przez prezydentów miast zrzeszonych w Związku Miast Polskich do Prezesa Rady Ministrów, Prezesa Najwyższej Izby Kontroli oraz Rzecznika. Wezwano w nim m.in. do podjęcia czynności wyjaśniających czy działania nadawcy publicznego wobec śp. Pawła Adamowicza realizowano w duchu zasad uczciwości, rzetelności i staranności wymaganych zasadami etyki dziennikarskiej.

Niepełna analiza i błędna interpretacja wypowiedzi RPO

Stanowisko TVP może wynikać z niepełnej analizy i błędnej interpretacji wypowiedzi. Prawidłowa jej analiza powinna prowadzić do wniosku, że nie przypisywała Telewizji Polskiej współodpowiedzialności za działania Stefana W. Adam Bodnar wielokrotnie podkreślał w tej wypowiedzi, że nie wie, co było motywem jego działań i nie jest w stanie przesądzić, czy istniał związek między programami TVP na temat śp. prezydenta Pawła Adamowicza a motywacją sprawcy.

RPO wyraźnie wskazał także, że powinno to zostać dogłębnie zbadane, a przesądzić o tym może wyłącznie sąd.

Kwestionowana wypowiedź koncentrowała się nie na przesądzaniu jakichkolwiek okoliczności sprawy, ale wyłącznie na zarysowaniu problemu, wymagającego weryfikacji i rozstrzygnięcia w kontekście konstytucyjnego prawa dostępu do informacji. Wstępne komunikaty Służby Więziennej – wskazujące na brak dostępu więźniów, w tym Stefana W., do TVP Info – zostały zakwestionowane w wyniku dziennikarskich ustaleń dziennikarzy (portal demaskator24.pl). Ostateczne wyjaśnienie tej powszechnie zauważonej sprawy jest zatem szczególnie istotne.

Jej podniesienie było motywowane troską o konstytucyjnie gwarantowaną wolność dostępu do informacji i wolność światopoglądu.

Ponadto nie można zgodzić się ze stanowiskiem, aby dobra osobiste Telewizji Polskiej S.A. naruszała wypowiedź, iż sposób w jaki telewizja publiczna w ostatnich miesiącach mówiła o śp. prezydencie Pawle Adamowiczu, może być uznany za mowę nienawiści.

Liczba, a zwłaszcza wydźwięk materiałów wyemitowanych w telewizji publicznej na jego temat powoduje, że uzasadnione było zasygnalizowanie wątpliwości co do ich rzetelności.

Ponadto wypowiedź ta nie miała charakteru przesądzającego – wskazywała, że teza o nierzetelnych informacjach na temat śp. prezydenta Pawła Adamowicza wymaga starannego sprawdzenia.

Zgodnie z art. 21 ustawy z 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji, „publiczna telewizja realizuje misję publiczną całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu”. Stan TVP jest i musi być przedmiotem publicznego zainteresowania i debaty publicznej, a gdy jest to zasadne – również krytyki. Tylko to może bowiem doprowadzić do umacniania realizowanej przez TVP misji publicznej, co będzie miało pozytywny efekt dla całego społeczeństwa.

Dlatego też telewizja publiczna powinna liczyć się z krytyką ze strony obywateli oraz instytucji takich, jak Rzecznik Praw Obywatelskich – zwłaszcza wobec licznych głosów zaniepokojenia i oburzenia.

Standardy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka podmioty publiczne muszą mieć większą tolerancję na krytyczne, ocenne wypowiedzi.

W wyroku z 5 lipca 2016 roku (skarga nr 26115/10, Jacek Kurski przeciwko Polsce) ETPCz skomentował znaczenie wypowiedzi polityka oceniającego postępowanie jednej z redakcji. Trybunał uznał, że oświadczenie polityka „było częścią trwającej debaty w sprawach interesu publicznego” i podnosiło „kwestię zainteresowania publicznego, czyli niezależności mediów w społeczeństwie demokratycznym”. Odnosząc się do być może nadmiernie sensacyjnych zwrotów używanych przez polityka, Trybunał wskazał, że o ile polityk ten „skorzystał z pewnej przesady w jego wypowiedzi, w tym samym czasie nie wydaje się, że uciekł się do nieuzasadnionego obraźliwego i niestosownego języka lub wykraczał poza ogólnie akceptowalny stopień przesady”. W efekcie ETPCz przyznał rację skarżącemu i stwierdził naruszenie art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Z orzecznictwa ETPCz wynikają zatem daleko idące gwarancje wolności słowa w odniesieniu do dyskusji o sprawach mających znaczenie dla debaty publicznej. Wobec informacji o wątpliwościach wobec działalności TVP Rzecznik Praw Obywatelskich jest nie tylko uprawniony, ale wręcz zobowiązany, do udziału w takiej debacie.

Rola mediów w walce z mową nienawiści – kluczowa

Z uwagi na fakt, że mowa nienawiści stała się w ostatnim czasie palącym problemem, Rzecznik od dłuższego czasu prowadzi liczne działania dotyczące walki z tym zjawiskiem w internecie i w życiu publicznym. Kluczowe znaczenie mają tu media, które biorą udział w kształtowaniu światopoglądu obywateli, a ich język wpływa na relacje społeczne.

Rolą Rzecznika jest reagowanie na wszelkie zagrożenia rozprzestrzeniania się mowy nienawiści, w szczególności, jeżeli kwestionowana jest postawa właśnie telewizji publicznej.

Wypowiedzi sformułowane w ramach pełnionej funkcji wynikały wyłącznie z troski o dobro wspólne, jakim jest telewizja publiczna, która powinna kształtować w społeczeństwie najlepsze postawy, urzeczywistniając najwyższe standardy.

W związku z przekonaniem o całkowitej bezzasadności roszczeń Telewizji Polskiej S.A. – która wynika zarówno z niepełnej analizy wypowiedzianych słów, jak i z ich nadinterpretacji –

Rzecznik Praw Obywatelskich jest zmuszony wyrazić zaniepokojenie, że wezwanie TVP może być rozumiane jako próba nacisku na konstytucyjny organ. Może też stanowić próbę ukrócenia debaty, której przedmiotem jest rzetelność materiałów prasowych i pluralizm myśli, przedstawiany przez publicznego nadawcę. Takie działanie jest nie do pogodzenia z zasadami demokratycznego państwa prawnego.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym