W piątek 26 kwietnia, o 01:30 nad ranem Sejm głosami PiS postanowił, że KRS będzie mogła dowolnie wybierać kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego. Od jej uchwał nie będzie już można się odwołać, a odwołania już złożone w NSA zostają umorzone. PiS chce w ten sposób zmusić NSA do wycofania pytań z Trybunału Sprawiedliwości UE

Miała to być dziewiąta nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym. A w ostatniej chwili zmieniła się w nowelizację ustawy o KRS. Bo po wniesionej 25 kwietnia 2019 rano autopoprawce posłów PiS z projektu zniknęły zapisy dotyczące SN (skrytykowane jako niekonstytucyjne przez ekspertów).

W zapisach, które wyparowały, chodziło o tryb powoływania I Prezesa SN oraz prezesów izb. Prezydent mógłby samodzielnie wybrać I Prezesa spośród wszystkich sędziów SN, jeżeli w określonym terminie nie otrzyma listy kandydatów od Zgromadzenia Ogólnego sędziów SN.

Że byłoby to niezgodne z art. 183 Konstytucji poinformowali posłów PiS RPO, I Prezes SN oraz… sama KRS.

„Te przepisy mogą poczekać i muszą być dopracowane” – mówił w czwartek poseł Marek Ast, współautor i sprawozdawca projektu.

Wycofano się także z pomysłu, by Izba Dyscyplinarna SN zyskała wyłączne prawo do decydowania o uchylaniu immunitetów sędziowskich – w pierwszej i drugiej instancji postępowań dyscyplinarnych. Ale „immunitety wrócą na pewno, przeredagowane” – zapewniał poseł Ast z PiS.

W noweli pozostały natomiast kontrowersyjne zapisy umacniające pozycję upolitycznionej KRS i mające uchronić PiS przed rozprawami w Trybunale Sprawiedliwości UE.

Posłowie PiS, łamiąc wszelkie procedury, po raz kolejny przepchnęli przez Sejm istotne zmiany w polskim sądownictwie. W ekspresowym tempie – zajęło im to mniej niż 10 godzin. Ustawę przyjęto po trzech czytaniach w środku nocy.

„To był tryb niecny i sprinterski, urągający zasadom państwa prawa” – komentował podczas konferencji w SN 26 kwietnia mec. Michał Wawrykiewicz ze stowarzyszenia Wolne Sądy, kandydat KE w majowych eurowyborach.

PiS odbiera prawo do sądu

W przegłosowanym projekcie są dwa niebezpieczne zapisy. Pierwszy dotyczy odwołań od uchwał KRS, która opiniuje kandydatów na sędziów SN. Dotychczas sędziowie zaopiniowani negatywnie mogli odwołać się od tej decyzji. Nowela zabiera im to prawo.

„Zabiera im się tym samym prawo do sądu” – uważa mec. Wawrykiewicz. A prawo do sądu jest zapisane w Konstytucji.

„Procedura nominacyjna nie będzie zatem kontrolowana przez żaden organ” – napisał RPO Adam Bodnar w stanowisku z 19 kwietnia. Zdaniem Bodnara jest to naruszenie przepisów Konstytucji, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz Karty Praw Podstawowych UE.

Autorzy projektu argumentują, że musieli dostosować przepisy do wyroku TK z 25 marca, w którym Trybunał Julii Przyłębskiej orzekł, że odwołania kandydatów na sędziów SN od uchwał KRS są niezgodne z Konstytucją. Do dziś jednak TK nie przedstawił pisemnego uzasadnienia wyroku.

„Absolutnie nie jest to wykonanie wyroku TK. Nawet nie znacie uzasadnienia” – mówił w nocy w Sejmie poseł PO Borys Budka.

Sam wyrok budzi zresztą ogromne kontrowersje. Tuż po jego ogłoszeniu tak komentował go dla OKO.press rzecznik SN sędzia Michał Laskowski:

„Trybunał chce ograniczyć możliwość odwoływania się, temu zresztą służyły zmiany w procedurze nominacyjnej. Odwołanie ma teraz charakter fasadowy, nie zabezpiecza interesów odwołującego się. Teraz możliwości będzie jeszcze mniej. Decydująca ma być uchwała KRS”.

Chodzi o zablokowanie TSUE

Nowela umorzy też „z mocy prawa” wszystkie postępowania odwoławcze od uchwał KRS, które już są w toku. To sprawy wszczęte przez sędziów zaopiniowanych negatywnie przez nową KRS w ubiegłym roku. Rozpatruje je Naczelny Sąd Administracyjny.

„Celem jest unicestwienie postępowań prejudycjalnych, by uniemożliwić uzyskanie odpowiedzi od Trybunału Sprawiedliwości UE” – komentował mec. Wawrykiewicz.

NSA, po tym, gdy trafiły do niego odwołania sędziów SN, NSA postanowił zapytać TSUE m.in. o Izbę Dyscyplinarną SN i o status nowej KRS. Trybunał ma stwierdzić, czy fakt, że 15 członków-sędziów KRS powołali posłowie PiS i Kukiz’15, a nie sami sędziowie, podważa niezależność Rady i jej rolę obrońcy niezależności sędziów.

Umarzając postępowania odwoławcze, PiS chce uczynić pytania NSA bezprzedmiotowymi. Chce, by sąd wycofał je z TSUE, boi się, że unijny Trybunał po raz kolejny zatrzyma „reformę” sądownictwa.

„To niedopuszczalna ingerencja władzy ustawodawczej w podstawową kompetencję władzy sądowniczej, jaką jest wymierzanie sprawiedliwości, a także w konstytucyjne prawo do sądu tych obywateli, którzy są stronami tych postępowań” – pisał o tym zapisie RPO w stanowisku z 19 kwietnia.

To zresztą nie pierwszy raz, gdy PiS próbuje unieważnić wątpliwości dotyczące statusu nowej, upolitycznionej KRS. Po raz pierwszy próbował w ósmej nowelizacji ustawy o SN z 21 listopada 2018 roku, gdzie chciał zmusić SN do wycofania z TSUE podobnych pytań. Następnie posłużył się Trybunałem Konstytucyjnym, który 25 marca orzekł, że nowa KRS została powołana całkowicie legalnie.

Wątpliwości konstytucyjne

PiS wycofał się natomiast w tej nowelizacji ustawy o SN ze zmian dotyczących Sądu Najwyższego. Pierwsze oznaki, że może tak być pojawiły się już w środę 24 kwietnia. W rozmowie z PAP Marek Ast stwierdził, że marszałek Sejmu Marek Kuchciński ma wątpliwości co do zgodności z konstytucją niektórych zapisów noweli.

Chodziło o sposób powoływania I Prezesa SN i prezesów izb. Kuchciński miał rozważać zlecenie dodatkowych badań Biuru Analiz Sejmowych.

„Na razie nie wiem nic, żeby pierwsze czytanie projektu miało być włączone do porządku trwającego posiedzenia (…). Zakładam, że na to posiedzenie ten projekt raczej nie trafi; raczej po majówce” – mówił Ast w środę.

„Jeśli są wątpliwości konstytucyjne, to je rozwiejemy jeszcze przed tym, jak ta ustawa będzie procedowana. Czekamy na zamówione ekspertyzy” – zapewniał wicemarszałek Ryszard Terlecki.

Nagłe zmiany

Najwyraźniej politycy PiS zmienili zdanie. Już w czwartek 25 kwietnia rano do Sejmu wpłynęła autopoprawka. Wykreślili z projektu zapisy dotyczące Sądu Najwyższego i przemianowali „projekt nowelizacji ustawy o SN” na nowelizację ustaw „Prawo o ustroju sądów administracyjnych oraz o Krajowej Radzie Sądownictwa”.

Do poprawki posłowie dołączyli też wykonane w trybie pilnym oceny Biura Analiz Sejmowych – są to zapewne wspomniane przez wicemarszałka Terleckiego ekspertyzy.

BAS stwierdza w nich, że projekt po poprawkach „nie wykonuje prawa UE”. Według ekspertów Biura projekt nie zawiera też „postanowień, które (…) są sprzeczne z zasadą niezawisłości sędziów”, którą Trybunał Sprawiedliwości UE wywodzi z art. 19 Traktatu o UE. A zatem nie ma sprzeczności z unijnym prawem.

Tego samego dnia nowy projekt skierowano do pierwszego czytania w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. A następnie przyjęto po nocnym sprawozdaniu głosami 230 posłów PiS. Głosowanie odbyło się o godzinie 1.30 nad ranem.

KRS też ma wątpliwości

Posłowie PiS wstrzymali się ze zmianami w Sądzie Najwyższym, choć zapowiadają, że wrócą do nich już wkrótce. Skąd jednak te nagłe wątpliwości? Czyżby PiS choć częściowo posłuchało apeli RPO oraz I Prezes SN?

Wiele tłumaczy zamieszczona na stronie Sejmu opinia KRS, datowana właśnie na środę 24 kwietnia. Kontrolowana przez PiS Rada „opiniuje pierwszy projekt pozytywnie”, zgłasza jednak kilka uwag, które pokrywają się z uwagami RPO i SN.

Zdaniem KRS:

  • proponowany tryb powołania I Prezesa SN może być niezgodny z art. 183 Konstytucji. KRS sugeruje, by prezydent  nie dokonywał wyboru „ze wszystkich sędziów SN”, a ze wszystkich kandydatur, które zgłoszono na posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów;
  • proponowana liczba kandydatów na Prezesów SN – od 3 do 5 – jest odmienna niż w przypadku I Prezesa (5 kandydatów), co wydaje się nieuzasadnione.

Reszta „słuszna i trafna”

KRS spodobały się natomiast pozostałe zapisy projektu. Członkowie Rady uznali za „słuszne i trafne” proponowane zmiany w art. 27 ustawy o SN. Chodzi o przyznanie Izbie Dyscyplinarnej SN wyłącznych kompetencji do decydowania o uchylaniu immunitetu „sędziów, asesorów sądowych i prokuratorów”.

Z zapisu tego posłowie PiS także się wycofali, jednak tylko do czasu.

Przypomnijmy – Izba Dyscyplinarna została powstała w 2018 roku na skutek „reform” PiS i zasiadają w niej wyłącznie sędziowie przychylni władzy.

KRS cieszy się też, że projekt realizuje wyrok TK z 25 marca. Zauważa jednak, że odebranie prawa do odwołania sędziom SN może naruszać konstytucyjną zasadę równości w dostępie do służby publicznej.

Nie proponuje natomiast rezygnacji z tego pomysłu. Chce, by potraktowano go jako wyjątek lub rozszerzono przepis tak, by odwołań nie mogli składać także kandydaci na stanowiska sędziów innych sądów i asesorów sądowych. Czyli chce rozszerzyć odbieranie prawa do sądu. Tak, zdaniem KRS, będzie po prostu sprawiedliwiej.

Rada naciskała, by projektodawcy doprecyzowali art. 8, który mówi o umorzeniu wszystkich odwołań od uchwał KRS. W ich mniemaniu powinien on zawierać jasne sformułowanie, że umorzenie to następuje „z mocy prawa z dniem wejścia w życie tej ustawy”. Posłowie PiS przychylili się do tego pomysłu. Sformułowanie „z mocy prawa” dodali w poprawce zgłoszonej już po ostatnim czytaniu, w nocy z 25 na 26 kwietnia.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwentka ILS UW oraz College of Europe. Zdobywała doświadczenie m.in. w Komisji Europejskiej i na Uniwersytecie Narodów Zjednoczonych w Tokio, a wcześniej w Polskim Instytucie Dyplomacji. W OKO.press pisze o prawie, Unii Europejskiej i polityce zagranicznej.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!